Strona główna O blogu O książce Regulamin Kontakt Współpraca Księga gości Wersja mobilna
Polecam

Moja książka
'Moje Wypieki i Desery'
już w sprzedaży!

 

Aplikacja Moje Wypieki
na iPhone'a lub Androida

Kategorie
przelicznik kulinarny
przelicznik foremek
Ostatnie komentarze
Ostatnie wpisy
Newsletter
RSS
    wpisów    komentarzy
Archiwum
Gości online: 294
poniedziałek, 28 lipca 2014

Lody śliwkowe

Lody z pieczonych śliwek. Dużo soku, dużo czerwonego miąższu śliwkowego :-). Piękny pastelowy śliwkowy kolor otrzymamy tylko ze śliwek o ciemnoczerwonym miąższu (lody można wykonać z każdych śliwek, lecz kolor będzie inny). Lody na bazie znanej jako filadelfijska ('philadelhphia style ice cream') lub amerykańska, nowojorska - w każdym razie na pewno pochodząca z Ameryki ;-). Są to lody bez jajek, powstałe bez gotowania budyniu (więc szybciej), których podstawą jest śmietana kremówka. Nie są to takie pierwsze lody na Moich Wypiekach, lecz baza na kremówce nie jest moja ulubiona - jestem zdecydowanie fanką tradycyjnych lodów na żółtkach. Lody są pyszne, delikatne, lekko słodkie - może będą Wasze ulubione? 

Składniki:

  • 1 kg śliwek (o ciemnoczerwonym miąższu, np. odmiana 'black diamond')
  • 500 ml śmietany kremówki 36%
  • 125 ml (pół szklanki) mleka 3,2%
  • pół szklanki cukru (lub więcej, do smaku)
  • świeżo wyciśnięty sok z połowy cytryny

Śliwki przepołowić, odpestkować. Ułożyć w naczyniu żaroodpornym (by łatwiej potem z niego zlać sok owocowy), rozcięciami ku górze. Piec w temperaturze 180 - 200ºC przez około 20 minut, do miękkości. Wystudzić. Zmiksować w mikserze kielichowym lub przy pomocy blendera do otrzymania śliwkowego puree. Przetrzeć przez sitko by pozbyć się skórek, wymieszać z sokiem z cytryny, odstawić.

W garnuszku podgrzać śmietanę kremówkę, mleko i cukier. Podgrzewać, do rozpuszczenia się cukru, zdjąć z palnika. Wymieszać z przetartym śliwkowym puree. Przykryć folią spożywczą, schłodzić do temperatury lodówkowej (przez minimum 12 godzin).

Schłodzoną mieszankę przelać do maszyny do lodów i dalej postępować według instrukcji jej producenta. Przełożyć do pojemniczka i włożyć na kilkanaście (minimum 6) godzin do zamrażarki.

Lody można również wykonać bez maszyny - schłodzone składniki zmiksować, przelać do pojemnika, włożyć do zamrażarki. Podczas chłodzenia mniej więcej co 30 minut przez pierwsze 3 godziny miksować, by nie wytworzyły się kryształki lodu i by lody były bardziej puszyste. Zamrozić.

Smacznego :-).

Lody śliwkowe

Lody śliwkowe

  Oceń: 
Ten przepis nie został jeszcze oceniony.

sobota, 26 lipca 2014

Śmietankowe ciasto ze śliwkami

Wilgotne śmietankowo - waniliowe ciasto z pierwszymi śliwkami :-). Ciasto z dodatkiem kwaśnej śmietany długo zachowuje miękkość i świeżość - musicie spróbować. Ciasto jest odpowiednio gęste, owoce pozostają na wierzchu, a dzięki ułożeniu ich rozcięciami ku górze nie oddają soku do wnętrza ciasta, pozostają soczyste. Polecam na niedzielę!

Składniki:

  • 200 g masła
  • 125 ml (pół szklanki) mleka
  • 1 szklanka kwaśnej śmietany 18%, w temperaturze pokojowej
  • 2 jajka, w temperaturze pokojowej
  • 3/4 szklanki drobnego cukru do wypieków
  • 2,5 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżeczki pasty z wanilii lub ziarenka z 1 laski wanilii
  • 700 - 800 g świeżych śliwek, odpestkowanych

Mąkę pszenną przesiać z proszkiem do pieczenia i sodą oczyszczoną, odstawić.

Masło i mleko umieścić w garnuszku. Podgrzać, do rozpuszczenia się masła, zdjąć z palnika, lekko przestudzić, ale mieszanka powinna pozostać ciepła.

W naczyniu rózgą kuchenną roztrzepać jajka. Dodać kwaśną śmietanę, cukier, pastę z wanilli, wymieszać rózgą kuchenną do połączenia. Dodawać przesianą mąkę z sodą i proszkiem oraz ciepłe masło z mlekiem - na zmianę, w 2 lub 3 turach, mieszając rózgą do połączenia.

Formę o wymiarach 33 x 23 cm wysmarować masłem, wyłożyć papierem do pieczenia. Przelać ciasto, wyrównać. Na górze delikatnie poukładać odpestkowane śliwki, rozcięciami ku górze, jedna przy drugiej.

Piec w temperaturze 175ºC przez około 40 minut lub dłużej, do tzw. suchego patyczka. Wystudzić.

Przed podaniem można oprószyć cukrem pudrem.

Smacznego :-).

Śmietankowe ciasto ze śliwkami

Śmietankowe ciasto ze śliwkami

Śmietankowe ciasto ze śliwkami

  Oceń: 
Ocena: 7.8  (liczba głosów: 6)

czwartek, 24 lipca 2014

Wiśniowy paj

Kruchy wiśniowy placek wzorowany na amerykańskim 'cherry pie', stąd jego nazwa. Gruba warstwa wiśni pomiędzy warstwami kruchego, maślanego ciasta o zapachu migdałów. Ciasto pieczemy w tortownicy, najpierw podpiekając spód (ja eksperymentalnie nie podpiekłam, dlatego ciasto na zdjęciach ma lekko mokrą dolną warstwę, ale dopisałam już o tej konieczności w przepisie). Nadzienie wiśniowe jest zwarte, ciasto bardzo dobrze się porcjuje, ale jeśli lubicie wiśnie wysypujące się z ciasta zmniejszcie lekko ilość mąki ziemniaczanej. Bardzo smaczny i prosty placek, polecam :-).

Składniki na kruche ciasto:

  • 300 g mąki pszennej
  • 200 g masła, w temperaturze pokojowej
  • 120 g drobnego cukru do wypieków
  • 1 łyżeczka ekstraktu z migdałów

W naczyniu umieścić miękkie masło, mąkę, cukier i ekstrakt z migdałów. Wyrobić między palcami na kruszonkę, odstawić.

Formę o średnicy 23 - 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Dno formy lekko wylepić połową kruszonki (nie wciskamy mocno w formę, raczej wysypujemy i delikatnie przyklepujemy). Podpiec w temperaturze 180ºC przez około 15 minut na bladozłoty kolor.

Ponadto:

  • 700 g wiśni, świeżych lub mrożonych*
  • 80 g cukru
  • 5 łyżek mąki ziemniaczanej (płaska łyżka o pojemności 15 ml)
  • 3 łyżki bułki tartej lub zmielonych migdałów
  • cukier puder do oprószenia

Wiśnie wydrylować, wymieszać z cukrem i mąką ziemniaczaną.

Podpieczony spód równomiernie posypać bułką tartą lub zmielonymi migdałami. Na wierzch wysypać wiśnie, wyrównać. Na górę wiśni wysypać kruszonkę. 

Piec w temperaturze 180ºC przez 40 - 45 minut do zezłocenia kruszonki. Wyjąć, wystudzić.

Przed podaniem oprószyć cukrem pudrem.

* Wiśnie mrożone najpierw odmrozić na durszlaku, większym sitku lub ręczniczku kuchennym.

Smacznego :-).

Wiśniowy paj

Wiśniowy paj

  Oceń: 
Ocena: 9.7  (liczba głosów: 7)

wtorek, 22 lipca 2014

Sorbet malinowy

Kocham walijski klimat za jego łagodność. Zimą temperatury nie spadają poniżej zera, lata nie są gorące, oscylują w granicach 20 - 23 stopni.. do teraz! Mój organizm źle znosi upały, przez cienkie ściany domu słońce rozgrzewa wnętrze do niemożliwej wręcz temperatury, więc całą rodziną chłodzimy się jak możemy. Malinowy sorbet nie doczekał nawet pełnego zamrożenia. Sorbet wykonujemy tradycyjnie na syropie cukrowym. Przyznam, trochę pracy przy nim jest - należy dokładnie przetrzeć maliny by pozbyć się pesteczek. Do puree malinowego bardzo polecam dodatek likieru kokosowego - po prostu poezja smaku!  

Składniki na 1 litr sorbetu:

  • 1 kg malin, świeżych lub mrożonych*
  • świeżo wyciśnięty sok z 2 cytryn
  • 3 łyżki likieru kokosowego**
  • 1 szklanka wody
  • 1 szklanka cukru

Przygotować syrop cukrowy - do małego garnuszka nalać wodę i wsypać cukier. Wymieszać, zagotować do rozpuszczenia się cukru, pogotować na małym gazie około 4 - 5 minut, do lekkiego zgęstnienia. Wyłączyć i lekko przestudzić.

Maliny zmiksować blenderem (zamrożone należy wcześniej rozmrozić), przetrzeć przez sitko, dokładnie, by pozbyć się pesteczek. Wymieszać z sokiem z cytryny i likierem kokosowym.

Przestudzony syrop wymieszać z malinową mieszanką. Przełożyć do pojemniczka, przykryć, schłodzić do temperatury lodówkowej (przez minimum 12 godzin).

Schłodzoną mieszankę przelać do maszyny do lodów i dalej postępować według instrukcji jej producenta. Przełożyć do pojemniczka i włożyć na kilkanaście (minimum 6 - 8) godzin do zamrażarki.

Sorbet można również wykonać bez maszyny - schłodzone składniki zmiksować, przelać do pojemnika, włożyć do zamrażarki. Podczas chłodzenia mniej więcej co 30 minut przez pierwsze 3 godziny zmiksować, by nie wytworzyły się kryształki lodu i sorbet były bardziej puszysty. Zamrozić.

* Maliny mrożone warto wcześniej zagotować.

** Likier kokosowy można zastąpić likierem cytrynowym lub wódką (jej dodajemy o połowę mniej), ale można też go pominąć.

Smacznego :-).

Sorbet malinowy

  Oceń: 
Ocena: 10  (liczba głosów: 2)

poniedziałek, 21 lipca 2014

Makaroniki pistacjowe

Pod ostatnim przepisem na makaroniki Cassis obiecałam jednej z czytelniczek makaroniki pistacjowe. Oto i one :-). Tak się złożyło, że miałam w domu i pistacje i wszystkie składniki na krem. Wyszły mega pistacjowe ciasteczka, słodkie i rozkoszne, na 2 - 3 kęsy. Kolor pistacjowy wzmocniłam dodatkiem barwnika, bez niego kolor byłby dość blady, choć nie całkowicie biały. Podejmiecie wyzwanie?

Składniki na około 30 ciastek (lub około 40 mini - makaroników):

  • 150 g zmielonych pistacji, niesolonych
  • 150 g cukru pudru
  • 120 g białek (podzielone na 60 g + 60 g), w temperaturze pokojowej
  • 185 g cukru (podzielone na 150 g + 35 g)
  • 50 ml wody
  • barwnik w paście/żelu - użyłam barwnika Wilton w kubeczku w ilości mniej niż pół łyżeczki (kolor moss green - kolor mchu)

Pistacje obrać ze skorupek, zmiksować w malakserze do momentu otrzymania masy o konsystencji mąki (nie za długo, orzechy zaczną wydzielać olej i zamienią się w pistacjową pastę). Wsypać do nich cukier puder. Zmiksować do połączenia, przez około 2 minuty. Przesiać przez bardzo drobne sitko do większego naczynia usuwając wszelkie większe kawałki pistacji (w to miejsce dosypać nowych, drobniejszych, zazwyczaj jest to około 1 łyżeczki). Dodać 60 g białek, dokładnie wymieszać. Dodać dowolną ilość barwnika, wymieszać (uwaga: barwa powinna być intensywna, białka dodawane później rozrzedzą kolor).

W misie miksera umieścić dodatkowe 60 g białek (misa powinna być sucha, bez śladów tłuszczu, białka idealnie oddzielone od żółtek). Obok w małym kubeczku przygotować 35 g cukru.

W małym garnuszku umieścić 150 g cukru i 50 ml wody. Wymieszać, zagotować. W garnuszku umieścić termometr cukierniczy i gotować na średniej mocy palnika (ważne: nie mieszając ani razu!) do osiągnięcia na nim temperatury 118ºC (245ºF). 

W międzyczasie, gdy syrop dochodzi do temperatury 100ºC (210ºF) zacząć ubijać białka. Białka ubijać jak na bezy - do sztywności, pod koniec miksowania dosypując cukier, łyżeczka po łyżeczce, cały czas miksując. Gdy syrop osiągnie wymaganą temperaturę natychmiast ściągnąć go z palnika, obroty miksera zwiększyć do maksimum i powoli, cienką strużką wlewać syrop cukrowy do ubijanych białek, nie zaprzestając miksowania. Miksowanie kontynuować przez 5 - 8 minut. 

Gotową włoską bezę dodawać do przygotowanej masy pistacjowej, w trzech turach, dokładnie mieszając. Masa będzie robiła się rzadsza z każdym zamieszaniem, a w rezultacie powinna swobodnie opadać ze szpatułki w postaci gęstej, błyszczącej wstążki. Uwaga: zbyt długo mieszana masa może spowodować rozlewanie się makaroników na macie; zbyt krótko - ciasto będzie zbyt gęste. To jest najtrudniejszy etap w wykonaniu makaroników na bezie włoskiej.

Blachę do ciasteczek wyłożyć matą teflonową lub papierem do pieczenia (będą potrzebne przynajmniej 3 blaszki). Gotowe ciasto makaronikowe przełożyć do rękawa cukierniczego z okrągłą tylką. Wyciskać na blachę makaroniki o średnicy około 3 cm (mini - makaroniki około 2 cm), pozostawiając pomiędzy nimi spore odstępy. Po wyciśnięciu, odstawić makaroniki do wysuszenia - przy dotyku nie powinny się kleić, a na ich powierzchni powinna utworzyć się cienka skorupka. Ten proces zależy od wilgotności powietrza i może trwać od 20 - 60 minut (u mnie 60 minut). Czasu suszenia nie należy wydłużać 'na wszelki wypadek', ponieważ skorupka makaroników będzie zbyt gruba.

Tak wyglądało u mnie suszenie makaroników:

Piec w temperaturze 160ºC z termoobiegiem przez około 12 - 15 minut. Makaroniki nie powinny się zarumienić. Jeśli tak się dzieje, temperaturę należy obniżyć i wydłużyć czas pieczenia. Upieczone wyjąć z piekarnika, pozostawić na macie lub papierze do pieczenia do całkowitego wystygnięcia

Gotowe makaroniki ściągać delikatnie z blaszki, przekładać kremem.

Krem z białej czekolady:

  • 100 ml śmietany kremówki 30% lub 36%
  • 240 g białej czekolady, posiekanej
  • odrobina barwnika w paście/żelu - użyłam Wilton w kubeczku, w ilości dosłownie kropki na końcu łyżeczki (kolor moss green - kolor mchu)

W garnuszku umieścić śmietanę kremówkę. Podgrzać prawie do wrzenia, zdjąć z palnika. Dodać posiekaną czekoladę,  odstawić na 2 minuty. Po tym czasie dodać barwnik, wymieszać do połączenia i powstania gładkiej masy. Odstawić do lodówki do lekkiego stężenia, pilnując by krem nie stężał zbyt mocno (będzie zbyt twardy do przekładania i będzie wymagał ponownego podgrzania w kąpieli wodnej lub mikrofali).

Przechowywanie

Makaroniki bez nadzienia można przechowywać do 7 dni w szczelnym pojemniku lub do 2 dni w lodówce, można również zamrozić do 1 miesiąca. Po przełożeniu nadzieniem należy je jak najszybciej spożyć lub przechowywać w lodówce.

Smacznego :-).

Makaroniki pistacjowe

  Oceń: 
Ocena: 8.2  (liczba głosów: 6)

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 ... 301    


Najnowsze zdjęcia użytkowników
  
  
  
  
  
  
  
  
  
  
  
  

Najnowsze przepisy użytkowników


do góry