Ładowanie strony

Najsłodszy blog w sieci
Ładowanie...


wtorek, 15 października 2013

Dla fanów i fanek twórczości Julii Child mam szybki i sympatyczny konkurs książkowy :-).

A w konkursie do rozdania 5 egzemplarzy najnowszej książki Julii Child, której data premiery już 24 października!

 

 

Książkowa wersja kultowego, pierwszego w historii telewizji, kulinarnego reality show!

Pilotażowy odcinek „Francuskiego Szefa Kuchni” wyemitowano „w Bostonie 11 lutego

1963 roku, jeszcze w czarno-białej telewizji” – jak wspomina we wstępie sama Julia Child.

Przez kolejne lata podbił on serca telewidzów tak dalece, że doczekał się wznowień

i kontynuacji, a jego prostolinijna, wielka wzrostem oraz kulinarnym kunsztem

pomysłodawczyni i prowadząca – Julia Child – do dziś pozostaje ikoną sztuki kucharskiej,

nie tylko dla Amerykanów.

Potrawy kuchni francuskiej należy przygotowywać starannie, przestrzegając odpowiedniej techniki.

Niniejsza książka ma na celu przybliżenie czytelnikowi podstaw gotowania, począwszy od właściwego

sposobu smażenia jajka i przyrządzania sosu do sałatki, skończywszy na gotowaniu łososia w całości

i wykonaniu bożonarodzeniowej bûche, przystrojonej bezowymi grzybkami (…). Mam nadzieję,

że będzie to przydatny wstęp do kuchni francuskiej i dzięki niemu czytelnicy przyrządzą wiele

satysfakcjonujących dań (…).

 

I z książką jest związane moje pytanie konkursowe:

Jaka potrawa kuchni francuskiej jest Ci najbliższa? /wypowiedź krótko uzasadnij/

 

Konkurs trwa tylko 3 dni, do 18 października godz. 9.00 czasu polskiego. W konkursie mogą wziąć udział wyłącznie użytkownicy zalogowani (jeśli nie masz jeszcze konta na blogu, możesz je założyć tutaj).

Z odpowiedzi podanych w komentarzach wybiorę najbardziej interesujące, które ujmą mnie swoim opisem :-). 

Regulamin konkursu.

Trzymam kciuki za Wasze lekkie pióro!

dorota

Wydrukuj:
Średnia ocena: 9  (liczba głosów: 7)

Kategoria: Konkursy
Dodaj komentarz
Pozostało znaków: 5000 
Dziękuję za zamieszczenie komentarza.
Wszystkie komentarze czytam, choć niestety, nie dam rady na wszystkie odpowiedzieć.
Zanim zamieścisz pytanie upewnij się, czy nikt nie zadał podobnego (ułatwi Ci to wyszukiwarka zamieszczona w komentarzach).
Komentarze z linkami mogą nie zostać opublikowane.
Zaloguj się, aby dodać komentarz lub skomentuj jako gość, korzystając z poniższego formularza.
Imię/nick*:
Strona WWW:
Weryfikacja antyspamowa*:
Komentarze (464)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6    
wendy profil
18.10.2013 14:45 odpowiedz
A teraz ja zadam pytanie, kiedy nasza wspaniała Pani Doris zrobi nam tą przyjemność i poinformuje nas o liście laureatów? :)
Michiyo profil
19.10.2013 11:29 odpowiedz
No przebicie się przez taką górę odpowiedzi pewnie trochę potrwa. ;)
Gość: rysia
19.10.2013 13:22 odpowiedz
W regulaminie jest napisane, że wyniki zostaną podane w terminie dwóch dni po zakończeniu konkursu.
Agusiak profil
20.10.2013 10:00 odpowiedz
Bez sensu jest ten komentarz, Pani Dorota wie co robić.
izetta profil
18.10.2013 13:54 odpowiedz
A ja nie zdążyłam :( ehhh
18.10.2013 09:00 odpowiedz
Pytanie niby łatwe, a trudne... Zwłaszcza dla kogoś kto nigdy nic francuskiego w oryginale nie jadł, więc poglądu smakowego na ten temat nie ma i mieć nie może :/ Ale za to może mieć poglądy wizualne :D No bo przecież każdy może jeść oczami! Jakaż to cudowna sztuka - nakarmić umysł, a nie ciało (no i to wszystko bez zbędnych kilogramów!). Jak chyba każde dziecko wychowane w PL w latach '90 przez długi czas miałam jeden nie do końca prawdziwy obraz kuchni i jedzenia we Francji - królestwo obślizgłej żaby i ślimaka... O fuj! We Francji mieszkają "żabojady"... Jak można to jeść!? I to codziennie przez cały dzień? Śmieszna sprawa, no ale i tak uwielbiam ten mój dziecięcy światopogląd :) Dziś już wiem, że we Francji nie tylko królują te obślizgłe stworzonka, ale i inne pyszności - bagietki, croissanty... no i makaroniki! Moja wizualna (jak na razie, ale to się zmieni!) miłość. Po prostu idealne - malutkie, okrąglutkie, kolorowe i z fantazją - zupełnie jak ja! Małe cudo,cieszące oczy (i podniebienie wkrótce - mam nadzieję) ;)
18.10.2013 09:09 odpowiedz
Ufff... Rzutem na taśmę! A już się bałam, że komentarz za długo się będzie wysyłał i będzie po ptokach... A tu równiutka 9.00 :D
kanowi profil
18.10.2013 08:59 odpowiedz
Zdecydowanie Crème brûlée - był z Nami na pierwszej randce i ten boski smak tak nam pozostał w pamięci, że towarzyszy nam podczas każdej rocznicy :)
Grubasek profil
18.10.2013 08:58 odpowiedz
Delikatne.. cieniutkie.. na brzegach niezwykle chrupiące.. przyjemnie pachnące.. z dodatkami lub bez.. najlepsze na świecie.. NALEŚNIKI FRANCUSKIE! Jak powszechnie wiadomo, naleśniki (pod każdą postacią) kochają wszyscy :-)
copelandia profil
18.10.2013 08:56 odpowiedz
Pains aux Raisins, pierwszy raz robiłam te pyszne bułeczki około półtora roku temu, a dokładnie 16 czerwca 2012, pamiętam bo zostało mi jeszcze 10 dni do terminu porodu. W nocy z sobotę na niedzielę, wracał mąż z Warszawy i tato z bratem z zagranicy a wyjeżdżają na miesiąc, więc postanowiłam, że im upiękę coś pysznego. Zdążyłam zjeść tylko jedną bułeczkę w sobotę wieczorem, ponieważ w nocy złapały mnie skurcze i nad ranem przyszła na świat mała Matylda :) a reszta rodziny zajadała się tymi pysznymi bułeczkami :) teraz przy każdej okazji proszą żebym je zrobiła.
DorotaU profil
18.10.2013 08:54 odpowiedz
Rue Bonaparte. Idę, a właściwie unoszę się kilka centymetrów nad ziemią. Wszystko przez pudełeczko, które niosę. Leciutkie, jak piórko, choć w środku skarby… Nie wiedziałam, które wybrać. Delikatne, w cudnych kolorach – nęciły, kusiły swoim urzekającym wyglądem. Zauroczona spoglądałam na rzędy tych śliczności, nie mogąc nadziwić się jak są doskonałe. Równiuteńkie góreczki, lekko chropowate od drobno zmielonych migdałów, przełożone kremami, aksamitnymi ganach, o ton ciemniejszymi od skorupek, które je lekko dociskają… Boże, pomóż! Które mam wybrać… Nieśmiało wskazałam na malinowe, na czekoladowe, kawa – tak koniecznie kawowe i pistacja. Były moje. W wyściełanym bibułką pudełeczku znalazły swoje miejsce. Wiedziałam, że będę musiała się zatrzymać. Wiedziałam, że będę musiała je spróbować. Wiedziałam… Otworzyłam pudełko, zamknęłam oczy, sięgnęłam… Pękła skorupka i smak, który poczułam był w tamtej chwili dla mnie wszystkim… Był Paryżem, był Francją, był miłością, był chwilą, która została… Makaroniki. Kocham…
DorotaU profil
19.10.2013 17:56 odpowiedz
"...aksamitnymi ganache", "e" zjadłam wraz z makaronikami...;-)
patt-cent profil
18.10.2013 08:38 odpowiedz
Uwielbiam słodkie śniadania :) Inspiracji na poranny posiłek szukam właśnie w kuchni francuskiej. Idealnym wyborem dla mnie są ich tosty! Miałyście okazję spróbować? Oblizuję palce na samą myśl :)) Jeśli nie, to nie wszystko stracone.. Takie tosty można przygotować samemu - nic prostszego i nic bardziej pysznego :) Są puszyste wewnątrz a chrupiące od zewnątrz-yummy :) Za to co położycie na wierzch swojego tosta zależy od Was, możecie improwizować, eksperymentować, wymyślać! Tradycyjnie, jeszcze cieplutkie tosty polewamy syropem klonowym i posypujemy owocami. Słodycz sama w sobie :) Postanowione, zabieram się za przygotowanie mojego śniadanka właśnie teraz i zdecydowanie mam ochotę na tosty francuskie! :)
gosiula profil
18.10.2013 08:25 odpowiedz
Obchodząc 30-ste urodziny postanowiłam zrobić francuski obiad. Zaserwowałam zupę cebulową i Boeuf Bourguignon Julii Child. Wołowina w czerwonym winie - dla jednych kolejny zwykły przepis, dla innych danie rozpływające się w ustach, które zachwyca, zaskakuje. Po prostu bajka... Gdy je przygotowuję mam wrażenie jakby stała koło mnie sama Julia, ta niesamowita kobieta, która każdego dnia motywuje mnie do przyrządzania niesamowitych potraw dla mojej ukochanej rodziny. Każdy jej przepis jest mi coraz bliższy, gdy tylko otwieram jej książki, ale Boeuf Bourguignon jest tak niezwykły, że aż chce się go przyrządzać po raz kolejny... A więc do dzieła i Bon Appetit.
Manao profil
18.10.2013 08:17 odpowiedz
W zasadzie nie wiem czy można to nazwać potrawą… ale zastanawiając się nad wyborem i eliminując poszczególne pozycje, doszłam do wniosku, że właśnie z tym wiążą się najprzyjemniejsze wspomnienia z tegorocznych wakacji.

Twardy kozi ser podany z konfiturą z fig w ramach deseru

Samo napisanie tych kilku wyrazów sprawia, że znowu jestem w małym schronisku w Vizzavonie, gdzieś w lesie, wysoko w korsykańskich górach. Na zewnątrz pada ulewny deszcz, wszystkie rzeczy mam przemoczone. Jednak pod dachem jest ciepło. W kominku pali się ogień, a w jadalni kilkunastu zmęczonych i zziębniętych miłośników gór z apetytem pochłania kolację. Finalnym punktem jest deser, czyli jak się okazało bardzo intensywny w smaku regionalny ser kozi oraz słodka konfitura figowa. Nie wiem jak dla innych… ale dla mnie wyszło wtedy słońce.
PolacaMala profil
18.10.2013 08:14 odpowiedz
(Coś mi się wcisnęło, nie wiem, czy się dodało, jeśli tak, to nie jest ważne.)
OK! Ja chyba najbardziej lubię tradycyjne croissanty, to wytwór kuchni francuskiej, który jest mi jak dotąd najbardziej znany. Ich maślany smak, idealny na śniadanie przy dobrej kawie, przy książce, w towarzystwie, w biegu, w jakiejkolwiek sytuacji :). Szkoda tylko, że u nas w kraju jeszcze nie jadłam naprawdę dobrego croissanta, który choć tak popularny, często po prostu niesmaczny. Pozdrawiam!
maciej profil
18.10.2013 07:56 odpowiedz
Słynne croissanty, lekkie jak piórko francuskie rogaliki śniadaniowe. Cienkie listki maślanego ciasta i delikatnie chrupiąca skórka przenosi mnie do niezapomnianych miejsc wspaniałego Paryża.
Gość: ivi
18.10.2013 06:56 odpowiedz
W kuchni francuskiej uwielbiam wszystko, począwszy od prawdziwego, "domowego" octu winnego przygotowywanego przez moją ciocię.. Który dodawała do każdej możliwej rzeczy - od zimnej fasolki szparagowej po wielkie misy zielonej sałaty. Ale, nie będę oryginalna, w kuchni francuskiej najpiękniejszy jest czas przeznaczony na jedzenie, delektowanie się smakiem, rozmowy.. Dlatego z ostatnich lat najmilej wspominam zwykłą bagietkę i krążek camemberta, jedzony na zielonych trawnikach przed Sacre Coeur w Paryżu, w otoczeniu gwaru innych turystów i miejscowych, którzy przychodzą tam cieszyć się swoim towarzystwem i pięknym widokiem.
Gość: rysia88
18.10.2013 01:47 odpowiedz
Teraz najbliższa memu sercu jest sezonowość a tym samym dynia a jak dynia to słynne ciasto dyniowe (Français Tarte à la citrouille albo po prostu French Pumpkin Pie:) Korzenny smak, nuta cytrusowa...mmm to właśnie umila Nasze coraz ciemniejsze i zimniejsze wieczory!
balbina_89 profil
18.10.2013 01:11 odpowiedz
Myślę, że będę mało oryginalna jeśli powiem, że najbliższa memu sercu jest zupa cebulowa! :) Ale taka jest prawda! Z najprostszych składników, przy odrobinie cierpliwości i skupienia powstaje danie tak wyjątkowe, a przez dodatek wina aż wręcz wykwintne :) jest aromatyczna, rozgrzewająca i sycąca a to są cechy każdego dania, które wysoce cenię! Prostota i bogactwo aromatów to najważniejsze i tym właśnie może się pochwalić zupa cebulowa. A z racji łatwości przygotowania, jest to potrawa, którą mogę w każdej chwili przyrządzić w domu, bez zamartwiania się 'czy aby na pewno wszystko mam'. No i tym sposobem nabrałam apetytu i pewnie w najbliższych dnia cebulowa pojawi się na stole ;) a teraz idę spać i śnić o francuskiej kulinarnej podróży!
_mia profil
18.10.2013 01:01 odpowiedz
Kuchnia francuska- tarta tatin- wydawała się tak trudna (odwracanie, karmel, koniec świata!), a okazała się banalnie prosta. Smak- przypuszczenia: ciasto, jabłka (szarlotka?); rzeczywistość przerosła oczekiwania - kruchość ciasta połączona z karmelizowanymi jabłkami rozpływającymi się w ustach. Poezja smaku, na ciepło i na zimno, z lodami lub bez. A zapach cynamonu i karmelu, który powstaje w czasie pieczenia, przenosi cię w bezpieczny świat i przypomina o pięknych chwilach: szarlotka w rodzinnym domu, złota polska jesień, zbieranie jabłek, pierwsze ciasto dla ukochanej osoby. Taka mała rzecz a tyle radości i tyle emocji. Zaczynasz gwiazdorzyć i gubisz siebie? Zrób tartę. Poczuj ten stan, przenieś się w inny lepszy świat. Potrzebujesz zmian? Ta tarta wywróci twoje życie do góry nogami!!
Moje już wywróciła i zmieniła na lepsze:)
PS. nawet przypadek może być nowym początkiem....
mamuna profil
18.10.2013 00:46 odpowiedz
Wymyśloną przez Francuzów a szczególnie ukochaną przez moją rodzinkę jest potrawa o skromnej nazwie "Gratin de légumes" czyli po polsku zapiekanka jarzynowa. Znalazłam ją jakieś ćwierć wieku temu w książce "Kuchnia francuska na codzień i od święta", a zaczęłam przyrządzać jak tylko tylko cukinie, kabaczki i bakłażany pojawiły się na dobre na naszym rynku.
Zapiekanka ma skład podobny do ratatui ale dodatek ziemniaków i sera tworzą zupełnie inną potrawę. Bardzo ją lubimy i w sezonie pochłaniamy ogromne jej ilości.
A ot i przepis:
2 kabaczki lub cukinie, 50g masła, margaryny lub oliwy, 2 bakłażany, 500g ziemniaków, 750g pomidorów, 2 papryki, 2-3 cebule, 50g żółtego sera,natka pietruszki,sól, pieprz.
1. Obrać,opłukać i pokroić w talarki kabaczki, bakłażany, ziemniaki, pomidory i cebule. Usunąć pestki i pokroić w paseczki paprykę.
2. Wszystkie jarzyny włożyć do żaroodpornego naczynia, dodać masło,siekaną natkę, sól i pieprz. Przykryć i wstawić do gorącego piekarnika na 40 min, po czym zdjąć pokrywkę i piec jeszcze 20 min, następnie posypać żółtym serem i zapiekać 5 min. A ponieważ nasze dzieci uważają nazwy niektórych warzyw za zbyt kłopotliwe i mówią: zielone karaczany, żółte karaczany, fioletowe karaczany czy UFOkaraczany (patisony) więc i nasz przysmak zmienił nazwę na ZAPIEKARACZANKA.
mimik3 profil
18.10.2013 00:41 odpowiedz
OBIAD (NIE)FRANCUSKI -
DRAMAT W 3 AKTACH

Czas i miejsce akcji: M3 w bloku z wielkiej płyty, duże miasto w Polsce, druga połowa lat 80-tych XXw.

Akt 1. Telefon

(Kobieta z 10-cio letnią córką, bez pośpiechu kończą leniwe sobotnie śniadanie; spokojną rozmowę przerywa telefon)
(Kobieta, biegnąc do telefonu)- to pewnie tata! Odbiorę!
-Halo!
(Mężczyzna)-Cześć kochanie, mam 2 wiadomości: dobrą i niekoniecznie dobrą….
(Kobieta)- Zamieniam się w słuch….
(Mężczyzna)- Dobra to taka, że wracam już dziś z delegacji, a ta, którą boję się Ci przekazać, to że….. wpadniemy z kontrahentami z Francji za ok. 4,5h…. Wyrobisz się z małym obiadkiem, słoneczko? Zrób, proszę, coś prostego; obawiam się, że te wszystkie schabowe z kapustą im nie wchodzą; od kilku dni zamawiają w restauracjach tylko tatara…Dasz radę, prawda?
(Kobieta, teatralnie akcentując swe niezadowolenie)- Nie sądzisz chyba, że przeczeszę trawnik przed blokiem w poszukiwaniu winniczków!? To co ja im mam zrobić? Fasolka po bretońsku to jedyne, co mi przychodzi do głowy!!
(Mężczyzna)- Jesteś aniołem, pewnie im posmakuje! Do zobaczenia!
(Kobieta, do córki, w głosie słyszalna wyraźna panika)- Posprzątaj, błagam, w kuchni, lecę do mięsnego po kiełbasę na fasolkę i polędwicę na tatar. Aaaa! I wymyśl coś prostego na deser-składniki na ciasto raczej mamy!

Akt 2. Kuchenne perypetie

(Kobieta, zdyszana wchodzi do domu)- Jestem! mam wszystko, choć polędwicę na tatar musiałam kupić w restauracji za bajońską sumę, bo pani w mięsnym nie widziała takiego rarytasu od pół roku! Ja zaczynam działać, a Ty mów, co wymyśliłaś na deser!
(dziewczynka, z nieukrywaną dumą w głosie)- Znalazłam w 'Kuchni Polskiej' przepis na koperty z ciasta półfrancuskiego z dżemem!
(Kobieta) - Super przepis, są smaczne, ale trochę 'niewyjściowe', bo dżem lubi z nich wypływać, pamiętasz, robiłam kilka razy…. ale zaraz….. mamy angielski dżem z pomarańczy, trzymam go na Święta wprawdzie, ale…. niech nie myślą Ci Francuzi, że u nas rarytasów nie ma!! Zrobimy naleśniki z tym dżemem, ozdobimy bitą śmietaną i po sprawie!

Akt 3. Goście się żegnają

(Jeden z Francuzów, grzecznie zwracając się do kobiety łamaną angielszczyzną)
-Tatar, jak zwykle w Polsce wspaniały- PRAWIE jak w Paryskim bistro; ciekawy sposób na fasolę macie- taki trochę angielski, tylko z kiełbasą…; a co do deseru..: Crepes Suzette to we Francji się robi troszkę inaczej: dajemy świeży sok z pomarańczy i Cointreau. Widzę, że Pani chyba preferuje kuchnię angielską!...

Epilog:

Za kilka tygodni od pamiętnego obiadu, nasza bohaterka nadrobiła zaległości z zakresu kuchni francuskiej, kiedy pojechała do Francji, towarzysząc mężowi w podróży służbowej.
Dziewczynka nie pojechała, ale…. polubiła po latach 'prawdziwe' CREPES SUZETTE; zawsze, gdy je przyrządza, przypomina jej się tamten obiad….
….Nadal uwielbia też wertować książki kucharskie :).
czerwonykot21 profil
18.10.2013 00:37 odpowiedz
Croissanty. Satysfakcję ze zjedzenia własnoręcznie zrobionych jeszcze ciepłych croissantów trudno z czymkolwiek porównać (chociaż Francuzi mają kilka innych rzeczy do zaproponowania;-)).
wendy profil
18.10.2013 00:35 odpowiedz
Małe urocze, pachnące niebiańsko babeczki z crème pâtissière :) Ponieważ łączą sobie wszystko to, co najbardziej lubię a także pozwalają zaspokoić wybredne podniebienia moich domowników. Robię dla każdego "jego specjalną" z indywidualnie dobranymi dodatkami i jestem super mamusią dzięki temu ;D
agagaga profil
18.10.2013 00:34 odpowiedz
Najbliższe memu sercu jest ciasto jogurtowe. Jest ono wyjątkowe, bo jakby stworzone specjalnie do przygotowania przez dzieci, daje okazję do przeżycia wspólnych, wyjątkowych chwil. Uwielbiam tak spędzany czas z moją córeczką. Te jeszcze nieporadne, ale tak bardzo garnące się do pomocy rączki, jej duma, że tak dużo mogła sama zrobić, zadowolenie, kiedy wszyscy pałaszują jej pyszne dzieło. Ja sama odkryłam natomiast, że w każdym przepisie na ciasto jogurtowe brakuje najważniejszego składnika- radości dziecka, która musi być obecna podczas pieczeniu. Właśnie dzięki emocjom towarzyszącym jego powstawaniu to proste do przygotowania ciasto staje się zarazem tak niezwykłe.
emii profil
18.10.2013 00:03 odpowiedz
Francja? Och! Świeża, chrupiąca bagietka pogryzana na przemian z kawałeczkami prawdziwego camemberta. O tak - widzę ten uśmiech z przekąsem niektórych czytających, miało być danie! A nie odpowiednik nudnej, robionej w pośpiechu kanapki z serem. Ale muszę Wam się do czegoś przyznać - po takiej bagietce zjedzonej z camembertem tuż pod Wieżą Eiffla już żadna kanapka z serem nie smakuje tak samo :)
okijoanna profil
17.10.2013 23:55 odpowiedz
Najbliższą mi potrawą jest ratatouille. Wynika to z tego, że uwielbiam malować i gdybym tylko mogła z jakiegoś dania zaczerpnąć całą paletę barw byłyby to właśnie ratatouille. Proszę zamknąć oczy i wyobrazić sobie krwistą czerwień papryki, intensywną zieleń cukini, intrygujący fiolet bakłażana, przygaszoną żółć cebuli przeplatane bielą czosnku, a wszystko to podsycane zapachem nie farb, a aromatem ziół, lata i słońca. Tak jak impresjoniści dążyli do uchwycenia ulotności chwil, tak ja zawsze staram się zatrzymać wyjątkowość tego smaku jak najdłużej. Dany moment szybko przeminie, a wspomnienia doznań mogą trwać i trwać.
Pozdrawiam
aniula566 profil
17.10.2013 23:55 odpowiedz
Najbliższą mi potrawą z kuchni francuskiej jest Boeuf Bourguignon, czyli wołowina w sosie z czerwonego wina. Odkryłam ją oglądając film "Julie i Julia", którego jestem wielką fanką i fanką Julii Child. Zawsze gdy przyrządzam Boeuf Bourguignon włączam program Julii - The French Chef i wtedy mam wrażenia jak byśmy razem przyrządzały naszą ulubioną potrawę. Ponadto nic tak nie rozwesela jak obejrzenie kilku programów z Julią. Kończę tak jak Julia Bon appétit!
KarolinaM profil
17.10.2013 23:35 odpowiedz
Beef bourguignon - dla laika, gulasz to gulasz i tyle, kawałki mięsa w sosie. Dla mnie to wiele smaków w każdym pojedynczym kęsie i niesamowita delikatność mięsa. Mogę z dumą przyznać, iż po niezliczonej ilości prób, wychodzi mi niemal idealny. Tego dania spróbowałam po raz pierwszy gdy byłam we Francji na wakacjach z rodziną. Zasmakował mi bardzo, co jak na mnie było nie zwykłe gdyż jedyne mięso jakie jadłam i potrafiłam robić to drób i ryby. Postanowiłam, że po powrocie do Polski podejmę się wyzwania. Początki były trudne, szczególnie fakt, iż proces przygotowania potrawy jest bardzo długi. Pierwszy raz, nic specjalnego " kawałki mięsa w sosie", drugi raz, mięso twarde, później trzecia i czwarta próba i za każdym razem coś nie tak, zdenerwowana rzuciłam garnek w kąt i powiedziałam nigdy więcej. Kolejną próbę podjęłam po dłuższym czasie, podczas urlopu gdy miałam sporo czasu by poświęcić się bez reszty. Był to okres gdy do kin wchodził film "Julia & Julia". Tak mnie natchnął, iż postanowiłam, że muszę spróbować jeszcze raz, jak w filmie mogą to mnie też się uda :D W internecie znalazłam przepis Julii Child i krok po kroku zaczęłam przyrządzać Beef bourguignon tak jak opisywała - wyszedł fenomenalny!!! No dobra nie do końca :P Był lepszy od wcześniejszych prób, ale cały czas wymagał więcej praktyki. Było to kilka dobrych lat temu, a ja do tej pory pamiętam ten niesamowity smak i błogie uczucie satysfakcji, że w końcu wyszedł mi " idealnie". Dokładnie takie samo uczucie towarzyszyło mi gdy po kilku nieudanych próbach, w końcu wyszły mi również francuskie makaroniki :D
kamilski profil
17.10.2013 23:32 odpowiedz
Tartiflette! Jak każdy Polak, wychowany na ziemniakach i mięsie, chcę zjeść smacznie i do syta i zapewniam, że to danie zadowoli wszystkie słowiańskie brzuchy. Najlepsze w nim (albo i w niej, bo c'est LA tartiflette) jest to, że jest naprawdę banalnie proste w przygotowaniu: składniki nie są wyszukane, a przygotowanie nie jest ani praco- ani czasochłonne. Niby prosta zapiekanka - z tą tylko różnicą, że potrzebujemy do niej przepysznego regionalnego sera Reblochon, którym wieńczymy dzieło skórką do góry, co by się nam ładnie przypiekła. Ja w mojej wersji dodaję trochę (może trochę więcej niż trochę) białego wina i posiekany czosnek. Zadowala każde podniebienie!
Jest to szok. Smakowy.
ikimiki profil
17.10.2013 23:14 odpowiedz
Tarty z creme brulee - jestem zakochana w tym deserze.Chrupiacy wierzch ukrywa rozplywajace sie w ustach nadzienie a na koniec miekkie ciasto.
Kacha profil
17.10.2013 23:05 odpowiedz
Nie zapomnę przygody z quiche lorraine. Lekcja techniki, lekcja gotowania. Podzieleni na grupy przygotowujemy dania raczej proste, raczej słodkie, raczej pospolite. Pech chciał, że na niedzielnym obiedzie u cioci pojawił się placek lotaryński. Musiałam przekonać grupę. Jak? Nie wiem, ale nawet mi się to udało. Szkoda tylko, że efekt końcowy był dużo lepszy w wykonaniu cioci..
Strzyga profil
17.10.2013 22:52 odpowiedz
W moim przypadku najbliższa sercu ( a do niego przez żołądek najbliżej i szybciej) jest zupa cebulowa. Niby nic specjalnego ale zapachy jakie się unoszą w kuchni, szczególnie podczas podsmażania cebulek sprawiają, że ślinka cieknie wszystkim domownikom. Nie ma nic lepszego niż prosta i sycąca zupa zapieczona pod serową skorupką z dodatkiem bagietki,kiedy za oknem liście spadają już z drzew.
Gość: Alicja05
17.10.2013 22:50 odpowiedz
To nie potrawa a rarytas, którym się raczę co niedziela przy kubku kawy...croissant - taki ciepły i pachnący - prosto z mojej ulubionej francuskiej "boulangerie"... Pierwszy kęs to jakby nagroda za cały przepracowany tydzień, nie potrzeba żadnych dodatków - złocisty półksiężyc starcza sam w sobie aby odzwierciedlić paryską duszę!
Edyta Ch. profil
17.10.2013 22:50 odpowiedz
Mam rodzinę, która mieszka w Messy pod Paryżem. Odwiedzają nas zwykle raz w roku. Zadziwiło mnie, że z największym apetytem jedzą oni...polski chleb, zwykły suchy chleb! Jak się okazuje u nich królują bagietki, a chleb ma tak wiele spólchniaczy, że nie jest smaczny. Wujek nauczył mnie więc piec chleb kukurydziany, który z racji tego, że jest "domowym wypiekiem" jest ich przysmakiem. Od tamtej pory z jego smakiem, zapachem, miękkością kojarzą mi się dania francuskie :)
A książka bardzo by mi się przydała jako początkującej w kuchni młodej żonie, która chce zadowolić męskie podniebienie ;)
ZAPOMNIAŁAM SIĘ ZALOGOWAĆ ZA PIERWSZYM RAZEM, PRZEPRASZAM :)
liza.rd profil
17.10.2013 22:46 odpowiedz
Clafoutis - najłatwiejsze i najcudowniejsze ciasto pod słońcem. Nie tylko dla mnie, bo jak sądzę dla wielu ludzi na świecie, jest symbolem początku lata. Tradycyjnie w Limousin - miejscu skąd ten deser pochodzi, znanego głównie z hodowli krów, robi się je z półdzikich czereśni na bazie ciasta naleśnikowego. Cudownie jest zajadać clafoutis siedząc na werandzie i plując pestkami czereśni, które nadają potrawie charakterystyczny migdałowy posmak. To ciasto ma w sobie prostotę, a jednocześnie słodycz i ciepło pierwszych letnich dni.
dariahp1 profil
17.10.2013 22:42 odpowiedz
Moja babcia mówi, że zjadliwy jest tylko środek, a to z wierzchu odkraja i wyrzuca... Powiedziałam jej, że tak robią tylko barbarzyńcy. No bo jak można krzywić się na coś, co świetnie smakuje na ciepło i zimno, na obiad i śniadanie, z owocami lub ziołami, sauté lub w panierce z karmelu lub sezamu?

Dlatego nie spocznę, dopóki także dla mojej babci ser pleśniowy nie stanie się przysmakiem!
nieobecna profil
17.10.2013 22:35 odpowiedz
Moja babcia piecze najlepsze drożdżowe ciasto z kruszoną, bezapelacyjnie! nawet nie miałam ochoty brać się za nie, bo... po co, skoro i tak nie doścignę królowej! Aż tu nagle mój świeżo upieczony mąż zapragnął zjeść bułeczki drożdżowe. Obszukałam internet i wydawało się, że znalazłam czego szukałam. Ciasto z drożdżami do lodówki? Na noc? Babcia by się w głowę popukała! Przygotowałam, przechowałam w lodówce i upiekłam. Zapakowałam i zawiozłam do Babci. Powiedziałam, że upiekłam dla Niej brioche, francuskie bułeczki. Babcia z Dziadkiem stwierdzili, że francuskie może i są ale pyszne ;), Babcia dodała, że Ona się już drożdżowego nie tknie, mój mąż świeżo upieczony wielbi teraz moje nie babcine bułki z brzoskwiniami z puszki, a mojej rocznej córeczce na niedzielne pierwsze urodzinki taką bułeczkę upiekę i będzie miała swój pierwszy "torcik". Stąd też brioche są mi właśnie najbliższe, dosłownie - moim bliskim smakują nieziemsko plus mojej córeczce będą się jeszcze kiedyś kojarzyć z pachnącymi bułeczkami i spokojem. Są mi najbliższe, a mojemu małemu klonowi będą!
Gość: emzetkaa
17.10.2013 22:30 odpowiedz
Zdecydowanie Croque Madame! 10 lat temu spędziłam w Paryżu kilka wspaniałych dni z moim ówczesnym chłopakiem. Rok temu, już jako małżeństwo z niespełna rocznym synkiem, odbyliśmy podróż sentymentalną. Jedliśmy głównie w małych bistrach gdzie Croque Madame, ze względu na smak oraz przystępność cenową, było naszym ulubionym daniem. Cudowne było to, że tak prosta potrawa w każdym bistro smakowała inaczej! Jako zabiegana mama często wykonuję ją również w domu, bo jest łatwa i szybka w przygotowaniu, a jej składniki zawsze znajdę w kuchni (okraszone wspaniałymi wspomnieniami) :)
vivianev profil
17.10.2013 22:27 odpowiedz
... może banalnie, ale wśród wielu wyszukanych francuskich dań na piedestale są u mnie po prostu cieplutkie, pachnące croissanty posmarowane najlepiej pysznym masłem orzechowym. Gdy o nich myślę przed oczami mam wczesny słoneczny poranek, promienie słonka wpadające przez okno pomiędzy świeżo-zielonymi listkami drzew... Piękny i pyszny start nowego dnia! Bonjour!
gotujaca_mama profil
17.10.2013 22:21 odpowiedz
Bagietka! Ogólnie to nic specjalnego ale z masłem czosnkowym i ziołami prowansalskimi a w wersji na bogato z serem i podana na ciepło to istne niebo w gębie :)
Artur profil
17.10.2013 22:21 odpowiedz
Crème brûlée - najpyszniejszy deser pod słońcem. Miało być krótko? No to jest :)
Gość: Patrischia
17.10.2013 21:53 odpowiedz
Ratatouille! Zapach roznosi się po domu, a zioła sprawiają, że czasem zamykam oczy i wydaje mi się, że oto stoję przed typowym prowansalskim domem, z pięknymi dzwiami, kwiatami, ozdobami w kolorze lawendowym. Proste, pyszne, pasuje jako danie główne i dodatek nawet do polskiej prowansji...
pysznie profil
17.10.2013 21:45 odpowiedz
Pamiętam kilka spotkań rodzinnych, na które większości z nas udało się przybyć z różnych zakątków świata.
Kuchenną pałeczkę przejmowała wtedy nasza polska Francuzka. Latem czarowała królika duszonego w białym winie z tymiankiem w towarzystwie cykorii z masełkiem. Zimą – niby zwyczajną, a jednak inną – zapiekankę ziemniaczaną z serkiem sabaudzkim. Pamiętam też naleśniki z solonym karmelem, które wszyscy pałaszowaliśmy na deser.
Dziś, gdy sama przyrządzam te smakołyki, powracam myślami do tamtych chwil. Ich zapachy i smaki zawsze będą przypominały mi Was – najstarsze pokolenie, które fascynowało nas swoją charyzmą i uczyło życia z pasją.
Rui112 profil
17.10.2013 21:40 odpowiedz
Zdecydowanie brioszki z czekoladą i budyniem. To był jeden z moich pierwszych wypieków z kuchni francuskiej. Upiekłam je pierwszy raz gdy miałam 12 lat, teraz mam 15 i nadal nie rozstaję z tym przepisem. Mimo iż we Francji nigdy nie miałam okazji być, to robiąc je wyobrażam sobie jakbym właśnie się tam znajdowała.
sweettooth profil
17.10.2013 21:39 odpowiedz
To croissanty, ciepłe, chrupiące, z jeszcze płynną czekoladą nugatową,często zagryzam je w towarzystwie mojej pierwszej miłości, która przywozi mi je z prędkością światła na motorze. Młoda pasjonatka, która zbiera na pół kg. masła:D
ElaP profil
17.10.2013 21:29 odpowiedz
Kuchnia francuska zachwyca i inspiruje mnie od dawna. Najbardziej cenię TARTY, z powodu uniwersalności przepisów i mnóstwa możliwości. Kruchy maślany spód, a potem wybór: wytrawne porowo- boczkowe wnętrze, czy jabłka i cynamon, a może gruszki i ser pleśniowy. Biegnę do kuchni dokonać wyboru. Na pewno będzie pysznie i sycąco.
anula9 profil
17.10.2013 21:17 odpowiedz
Moja przygoda z kuchnią francuską zaczęła się dosyć oryginalnie. Mianowicie pierwszym daniem stricte francuskim były ślimaki. Moja podróż wakacyjna do Paryża okazała się pierwszym krokiem do zakochania się w tym przepięknym mieście. Niewątpliwie ślimaki (polski akcent) w uroczej knajpce zauroczył mnie i mojego męża i wywarło niezatarte wrażenie. Nadal tęsknie za tym smakiem i tamtymi chwilami...
mag13 profil
17.10.2013 21:16 odpowiedz
Creme brule - pyszny, delikatny i aksamitny :) To jest właśnie to czego potrzebuje moje podniebienie :)
bajka profil
17.10.2013 21:08 odpowiedz
Omlette du fromage - danie z kreskówki "Laboratorium Dextera" z mojego dzieciństwa. Wryło się w pamięć ;)
Anik23 profil
17.10.2013 21:04 odpowiedz
Souflé pochodzi od francuskiego czasownika souffler, który dosłownie oznacza "wysadzać w powietrze". Wszyscy wiedzą, że nie łatwo zrobić dobrze wyrośnięty, nieprzepieczony suflet i przez to często określany jest mianem "bardzo wymagającego i trudnego w wykonaniu".
Jednak dla mnie (już po pierwszym przygotowaniu kilka lat temu) stał się czymś innym i tak go nie postrzegam. Właśnie dlatego wybrałam ten deser wywodzący się z kuchni francuskiej jako najbliższy memu sercu. To on wywołuje największy uśmiech na buzi mojej siostry i taty, a w chwilach krytycznych jest lekarstwem na wszystko ( tak jak wczoraj był jak znalazł na poprawę humoru i spojrzenie na świat z innej strony podczas choroby siostry )...
Reasumując, moja decyzja padła na suflet czekoladowy, ponieważ łączy on ludzi i jest chwilą wytchnienia nawet dla tych zapracowanych ( trochę jak pod wieżą eiffla w Paryżu ).Podnosi nasze serca na obłoczku i pozwala zebrać potrzebne siły niezależnie od tego czy go przygotowano na słodko czy słono. Ważne jest to, że z miłością do drugiej osoby. Prawda?
anelfwoman profil
17.10.2013 20:58 odpowiedz
Croissant. Maj, Paryż jako odstresowanie pomaturalne z kimś dla mnie bliskim. Kupowanie ciepłych, maślanych i delikatnych rogalików w rodzinnej ciasnej piekarni w zacisznej części miasta. Dzielenie się nim potem na trawie w parku, popijając winem i unikając powrotu do rzeczywistości. Najlepszy smak, niezapomniane wspomnienia.
karoljanna profil
17.10.2013 20:47 odpowiedz
Mimo, że nigdy nie byłam we Francji, w moim krótkim 17-letnim życiu udało mi się spróbować wielu przepysznych smakołyków z tej kulinarnej mekki. Jedną z najlepszych potraw jaką jadłam w życiu były le macaron framboise. Ta niesamowita krucha skorupka pod którą kryje się delikatne migdałowe wnętrze i do tego przepyszne malinowe nadzienie. Całość rozpływa się w ustach na symfonie smaków co sprawia, że przez chwilę można poczuć się jak w niebie. To niewielkie ciasteczko jest dla mnie uosobieniem francuskiej wykwintności i szyku :)
Cathleen profil
17.10.2013 20:42 odpowiedz
"Żaba po francusku", którą Luby przyrządził mi czule jest mi bliższa niż zielony market z żabą w tytule. Lecz choć owa potrawa na talerzu wyglądała dość ponętnie - od tamtej pory więcej jej nie tknę.
Jednak niepodziewany powiew francuskiej kuchni w domowym zaciszu wspominam szczególnie mile. W połączeniu z winem Bordeaux to były prawdziwie niezapomniane chwile.
Trudno nie ulec kuszącej paryskiej modzie i choć pierwsza próba (mimo szczerych chęci) nieudana, wciąż mam ochotę na francuskie dania ;-)
kasiakny profil
17.10.2013 20:38 odpowiedz
brioche. zdecydowanie! rodzinka mówi: znowu pieczesz tę bułę?!?! a potem...mmm....pycha!!! uwielbiam i brioche i moją familię jak tak mówią :)
agam profil
17.10.2013 19:34 odpowiedz
Och, croissanty zjedzone z ukochanym na pikniku pod Wieżą Eiffla.... Choć nigdy nie byłam w Paryżu to warto marzyć...
Onomatopela profil
17.10.2013 19:29 odpowiedz
Idę do ogrodu, gdzie zrywam kilka gałązek szałwii, siekam czosnek, szalotkę, sięgam po oliwę z oliwek, sok z cytryny i białe wino. Dzięki tym składnikom nadaje kurczakowi smak, będący kwintesencją kuchni francuskiej. W całym domu rozprzestrzenia się zapach szałwii, a sos jaki powstaje przy tworzeniu tej potrawy to poezja! Ponadto jest to danie cudowne nie tylko dla zmysłów, ale i dla układu trawiennego- po konsmupcji odczuwa się lekkość, przy okazji przyjemnego nasycenia.
qqlka profil
17.10.2013 19:27 odpowiedz
créme brûlée.
Moja przyjaciółka jest zapaloną fanką tego deseru. Porównując smaki, bardzo często w jej wypowiedziach pojawiało się to tajemnicze, w moim przekonaniu, danie. Słodkie, waniliowe, delikatne, z chrupiącą skorupką.
Gdy po raz pierwszy w życiu, dokładnie 26 września 2013, około godziny 14.20, siedząc w kawiarni naprzeciw opery paryskiej, skosztowałam tego słynnego deseru, poczułam się jakbym miała w ustach kawałek nieba.
Chcę również sama spróbować zrobić ten deser, boję się jednak, że zepsuje on to pierwsze, idealne wrażenie.
aniarybka6606 profil
17.10.2013 19:22 odpowiedz
Zdecydowanie:
1 -tarte flambe'e jest to ulubiona tarta mojej rodziny .Poza tym wszelkie inne tarty z różnorodnymi owocami.
2-Quich lorraine w wersji klasycznej.-z wszystkimi możliwymi dodatkami ,ale najlepszy w wersji klasycznej.
3-Brioszki - najdelikatniejsze maślane ciasto drożowe...
4-Pain au levain -najsmaczniejsze chleby na zakwasie pszennym..
marta.m.. profil
17.10.2013 19:20 odpowiedz
Będąc w Paryżu bardzo chciałam posmakować tradycyjnej zupy cebulowej która zawsze kojarzyła mi się z kuchnią francuską - o dziwo znaleźliśmy ją dopiero w czwartej restauracji i to w momencie kiedy się zgubiliśmy i zupełnie zeszliśmy ze "szlaku turystycznego" prowadzącego od jednego do drugiego zabytku. Atmosfera w restauracji była bardziej biesiadna niż romantyczna lecz nie przeszkodziło to mojemu chłopakowi aby się oświadczyć :) Chociaż zupa zaskoczyła mnie swoją delikatnością (wole bardziej zdecydowane smaki) to na pewno jest to najbliższa mi potrawa kuchni francuskiej przez formę w jakiej została podana (wraz z pierścionkiem zaręczynowym).
17.10.2013 19:06 odpowiedz
Suszona skórka pomarańczowa. Gałązki rozmaryny, tymianku i cząbru. Liść laurowy. Seler naciowy. Kilka kawałków wołowiny z młodego byczka. Malutki płomień a na kuchence ciężki żeliwny garnek. A teraz tylko ciche i powolutkie bulg... bulg... bulg... 3, 4, 5, godzin. Mijoté. Przepiękny odurzający zapach dawno opuścił kuchnię, jadalnię, mieszkanie. Wszystkich przywołuje do domu, do wielkiego stołu, do Daube de bœuf à la provençale.
dasha profil
17.10.2013 19:02 odpowiedz
Miałam wtedy może 17 lat i praktyki w sklepie spożywczym. Pochodziłam z niezamożnej rodziny o krakowsko-lwowskich korzeniach. Nie było więc w moim domu wielkiego Świata ani wyszukanych potraw. Ot zwykła górnicza rodzina. Obok mojego sklepu w starym domu z pięknym ogrodem mieszkała nauczycielka z Warszawy. Starsza bardzo elegancka Pani z kokiem w pięknych żurnalowych ubraniach. ....Pani ta uczyła muzyki, znała angielski i francuski. Była uczestniczką Powstania Warszawskiego. Przychodziła kupować do mojego małego sklepiku bułki. Któregoś pięknego dnia odkryła we mnie talent muzyczny- ku zdumieniu moim i jeszcze większym mojej rodziny. Zaczęłam więc uczęszczać na naukę gry na fortepianie... Pewnego razu Pani ta zaprosiła mnie na podwieczorek dnia następnego. Z wypiekami na polikach nie mogłam się doczekać tego momentu. Sama myśl, ze będę jadła na wyszukanej porcelanie, w salonie pełnym starych obrazów... W sobotę przejrzałam szafę,wybrałam najładniejszą sukienkę i z wypiekami na polikach usiadłam do obiadu.Babcia w fartuchu w róże identycznym ze wzorem na ceracie kuchennego stołu postawiła obiad... Z bratem, dziadkiem i siostrą zajadaliśmy cieniutkie jak pergamin naleśniki a ja opowiadałam o zbliżającym się podwieczorku na którym miały zostać podane crepes ...Cała rodzina zastanawiała się co to jest, a że były to czasy bezinternetowo-komórkowe ...
Wspólnie doszliśmy do wniosku, że na pewno będą to jakieś specjały kuchni francuskiej. No i były ... Z rozpaczą w oczach, w tym pięknym salonie, na pięknym obrusie zastawionym piękną porcelaną ... ujrzałam nie mniej ni więcej ... naleśniki!!!!. Których sztuk 5 jak nie więcej zjadłam godzinę wcześniej :). Od tego czasu minęło ponad 20 lat. Już nie ma wśród nas Ukochanej Babci i Dziadka, rodzeństwo rozpierzchło się po całym Świecie, a ja robię nadal CREPES wg babcinego przepisu ... I zawsze uśmiecham się do nich jak do najbardziej wykwintnego dania na Świecie. Bo jest smakiem i wspomnieniem najszczęśliwszych chwil dzieciństwa.
P.S.
Talentu do gry na fortepianie jednak nie miałam :)
Gość: mysza
17.10.2013 18:10 odpowiedz
Czy bułeczki brioche to potrawa? Sama nie wiem. Są mi bliskie dosłownie - bo ich okruchy spadają właśnie w okolicę klawiatury, często się nimi zajadam i staram się nie tęsknić za nimi zbyt długo. A potrawa? to zdecydowanie zupa cebulowa - "must eat" w każdej ciąży - idealnie zaspokaja ciążowe smaki :)
Busola profil
17.10.2013 18:10 odpowiedz
Nie jestem znawcą kuchni, ani kultury francuskiej, ale w moim mieście jest mały lokal, który specjalizuje się we francuskich tartach. Lokal jest bardzo blisko mojej pracy, więc byłam tam kiedyś i zakochałam się w samym pomyśle, który można dowolnie rozwijać i modyfikować. Z dania francuskiego, przez zmianę dodatków można zrobić polskie, niemieckie, a nawet tajskie. Takie danie zachęca do gotowania, do bawienia się kuchnią. Ze wszystkich tart jakie próbowałam zapamiętałam najlepiej dwie, jedną z karmelizowaną cebulkę - za jej zaskakujący smak. I tartę z kremem orzechowym - bardzo orzechowym - pycha.
anyżowa profil
17.10.2013 17:51 odpowiedz
Kiedy myślę o kuchni francuskiej od razu mam przed oczyma tegoroczne wakacje spędzone na Lazurowym Wybrzeżu. Skojarzenie urokliwej i specyficznej Marsylii to dla mnie smak Bouillabaisse - zupy z przepysznych owoców morza, pięciu lub sześciu gatunków ryb śródziemnomorskich - karmazyn, morlesz, żabnica, ryba św. Piotra, ostrosz oraz małych krabów. Zagryzanej czosnkową bagietką, zamkniętych oczu pod którymi zatrzymuję na zawsze odcień lazuru i smak kuchni prowansalskiej. Kuchni słońca, prostoty, która staje się czymś wyszukanym, oliwy, tymianku, rozmarynu, kuchni morza i gór. Nie mogę nie wspomnieć o deserach - podbijająca kubki smakowe nicejska tarta z najlepszych na świecie cytryn z Mentony czy też crème brûlée z lawedną. Nie ma bowiem nic piękniejszego niż wymarzone podróże połączone z zaskoczeniami kulinarnymi... Ach, Francja!
czekoladowiec profil
17.10.2013 17:26 odpowiedz
W kuchni francuskiej cenię wiele potraw. Zaczynając od croissantów, które swoją delikatnością, i kruchością idealnie rozpoczynają dzień. A także małże, terrine i najróżniejsze tarty zarówno na słodko jak i słono. Jednak najlepszą potrawą a raczej deserem jest dla mnie creme bvrulee- delikatny zapach śmietanki pomieszanej z wanilią i cukrem podany w schłodzonych kolilkach z skarmelizowanym cukrem rozpływa sie w ustach, zostawiając w nich delikatny, aksamitny smak. Deser ten jest klasyczny, jednak można go podawać zarówno w domowych warunkach jak i na przyjęciach, gdzie z pewnością zadowoli nawet najbardziej wybrednych gości.
pucaluta profil
17.10.2013 17:24 odpowiedz
Cóż, bagietka, sery pleśniowe na niej lub obok, chłodne białe wino (jeśli przed lub około niego) lub czerwone pełne (jeśli później), sałata z vinaigrette i mój mąż (niekoniecznie w podanej wyżej kolejności). To mi najbliższe, bo gwarantuje pyszny niezmiennie smak, lekkość jedzenia, szybkość przygotowania a to wszystko wtedy, gdy czas na chwilę staje, bo możemy być razem na spokojniej. I już.
musajka profil
17.10.2013 17:19 odpowiedz
Nie miałam wielu okazji spróbować kuchni francuskiej, choć jest moim wielkim marzeniem by zjeść kilka pysznych posiłków w restauracji, z widokiem na wieżę Eiffla. W domu przygotowuję głównie to, czego nauczyła mnie mama lub ja sama w dorosłym życiu. Zdarza się, ze mamine przepisy udoskonalam i tak było też z naleśnikami. Testowałam kilka świetnych przepisów jednak mój synek i ja jesteśmy zgodnie zachwyceni cieniutkimi, francuskimi Crepes. Jest to potrawa kuchni francuskiej, która jest mi najbliższa ponieważ bardzo przypomina naleśniki, które jadłam jako dziecko., w rodzinnym domu
karlafrx profil
17.10.2013 16:58 odpowiedz
Pain du chocolat, chyba najprostsze co może być ale najlepsze... Lubiłam rano wstawać o 6 i zejść do piekarni i kupić sobie cieplutkie na śniadanie. W domu próbowałam wiele razy, ale nigdy nie było tego smaku co w Paryżu :-) wiem że to nie potrawa, ale nic nie zdążyłam za bardzo skosztować bo wyjazd szybko miną, skończyło się na zwiedzaniu i tradycyjnej polskiej kuchni.
loukas profil
17.10.2013 16:51 odpowiedz
Moją francuską potrawą nr 1 będzie już chyba zawsze boeuf bourguignon i to właśnie dzięki Julii. Co tu dużo mówić: nie potrafiłem gotować, bałem się piec. Chciałem, ale nie wyobrażałem sobie, jak ze wszystkich składników może powstać coś smacznego, pachnącego, miłego dla oka. W domu zawsze gotowała Mama, my tylko jedliśmy i mruczeliśmy z zachwytu. Pewnego dnia wpadłem do znajomych. Zaproponowali film "Julie i Julia". "To o gotowaniu? " - zapytałem niechętnie. "No dobrze, skoro gra Meryl Streep...". Film okazał się dla mnie magiczny. Oglądałem i czułem, jak coś we mnie pęka, jak zarażam się Juliową "joie de vie", jak odkrywam, że kuchnia może być fascynująca. Kilka dni później, z wypiekami na twarzy, robiłem swoje pierwsze boeuf bourguignon. Wyszło wyśmienite. Miesiąc później zamówiłem w księgarni internetowej "Larousse Gastronomique", a z Londynu przywiozłem "Mastering the art of French cooking". Od tego momentu minęło już kilka lat i nie ma dnia bez gotowania, a boeuf bourguignon pozostało już na zawsze potrawą na specjalne okazje.
Cukiernica profil
17.10.2013 16:43 odpowiedz
Profiterole - pamiętam jak kiedyś oglądałam Gordona Ramsaya i postanowiłam zrobić te małe ptysie z bitą śmietana, bananami (Gordon dodał chillii!) w polewie czekoladowej i UDAŁY SIĘ! i znikły bardzo szybko z patery:)
Gość: slodkokwasna
17.10.2013 16:07 odpowiedz
Po kolacji francuskiej na Food Film Fest 2012 wiedziałam, że kuchnia francuska nie będzie moją ulubioną. Honoru Francuzów broni natomiast Paris-Brest, które postanowiłam przygotować na jedno z zimowych spotkań ze znajomymi. Wszyscy (a w szczególności panowie) spodziewali się afrodyzjaku rozpalającego zmysły... w końcu to "Paris BREAST" ;) Ciasto w kształcie wieńca zdziwiło ich, ale nie rozczarowało - było niebiańsko lekkie i nieprzyzwoicie pyszne! Opowieścią o pochodzeniu nazwy deseru związanej z wyścigiem kolarskim Paris-Brest-Paris ostatecznie kupiłam zgromadzonych - nomen omen - zapalonych kolaży.

Tak, Paris Brest to moje crème de la crème kuchni francuskiej :)
KamanJulson profil
17.10.2013 15:33 odpowiedz
Pamiętam jak, któregoś dnia mama zamknęła się w kuchni i nie pozwoliła wejść . Pytaliśmy się co robi, ale nie chciała powiedzieć . Wiadomo że był to jakiś deser, włożyła go do filiżanek w róże i nie pozwoliła dotykać . Stał w lodówce całą noć . Rano posypała go cukrem kandyzowanym i podała nam . Z początku nieco z przestrachem zatapialiśmy w nim łyżeczki, ale po spróbowaniu okazał się cudowny . Jego smak pamiętam do dziś .

Crème brûlée ;)

Moje najmilsze wspomnienie .

(dodaje jeszcze raz jako zalogowany użytkownik)
paminka profil
17.10.2013 15:25 odpowiedz
Uwielbiam kuchnię francuską i całą francuską kulturę, ale gdybym miała wybrać jedną jedyną najbliższą mi potrawę, to byłyby to... magdalenki! Mięciutkie, cudownie maślane, z nutą kardamonu i subtelne w kształcie! Łączą wszystkie zalety kuchni francuskiej: elegancję, harmonię smaku i kształtu i oczywiście francuskie uwielbienie dla masła. W dodatku mają Proustowską moc przywoływania wspomnień - za każdym razem, kiedy je robię, dzieje się coś wyjątkowego. Smaki i wspomnienia są ulotne, ale idą w parze, dlatego gotowanie potrafi wskrzesić nie jedną piękną chwilę!
Gość: Edyta Ch.
17.10.2013 15:14 odpowiedz
Mam rodzinę, która mieszka w Messy pod Paryżem. Odwiedzają nas zwykle raz w roku. Zadziwiło mnie, że z największym apetytem jedzą oni...polski chleb, zwykły suchy chleb! Jak się okazuje u nich królują bagietki, a chleb ma tak wiele spólchniaczy, że nie jest smaczny. Wujek nauczył mnie więc piec chleb kukurydziany, który z racji tego, że jest "domowym wypiekiem" jest ich przysmakiem. Od tamtej pory z jego smakiem, zapachem, miękkością kojarzą mi się dania francuskie :)
A książka bardzo by mi się przydała jako początkującej w kuchni młodej żonie, która chce zadowolić męskie podniebienie ;)
DawidB profil
17.10.2013 15:09 odpowiedz
Moje ulubiona francuska potrawa to Ratatouille. Latem przyrządzana ze świeżych pomidorów, a zimą tych w puszce. Idealna każdą porą roku, sycąca i pożywna.
Wiewiór profil
17.10.2013 14:51 odpowiedz
Jako miłośniczka Francji pod każdym względem, mogę pokusić się o stwierdzenie, że bardzo trudno wybrać potrawę najbliższą mojemu sercu, bo Francja i kuchnia francuska to kopalnia niesamowitych smaków, zapachów i pomysłów na potrawy. Po długim zastanowieniu, mogę powiedzieć, że makaroniki są dla mnie niezwykłym deserem, który od razu kojarzy mi się z Francją. Jest taki niepozorny, ale jednocześnie urokliwy, niebanalny i niesamowity, jak cała kuchnia francuska :)
andiel profil
17.10.2013 14:50 odpowiedz
W czasie studiów spędziłam semestr na wymianie w Paryżu i do tej pory tęsknię za crêpes kupowanymi na ulicznych stoiskach. Z żółtym serem lub serem i szynką - nie byłam wybredna. Pachnące, gorące, z ciągnącym się serem, znakomicie rozgrzewały w chłodne dni i syciły pusty żołądek.
Ale nie tylko crêpes są mi bliskie. Gdy zaczyna się jesienna słota, nastrój błyskawicznie poprawia mi pachnąca tymiankiem miska bursztynowej zupy cebulowej pod serową pierzynką, podana z grzanką czosnkową. To dzięki niej przychylniej patrzę na siąpiący za oknem deszcz :)
Ankylozaur profil
17.10.2013 14:45 odpowiedz
Zdecydowanie makaroniki. Te najsłynniejsze od Pierre Herme są moimi faworytami. Pierwszy raz zjadłam je gdy byłam z mamą w Paryżu. Zanim ich spróbowałam, myślałam że są tylko kolorowymi, małymi i modnymi ciasteczkami, które "światowcy" prezentują się na zdjeciach w Instagramie. Po ich spróbowaniu zmieniłam zdnie. Pyszna, bardzo delikatna chrupiaca skórka kryjąca miękkie słodkie i migdałowe wnętrze dwóch ciasteczek, przełożonych często bardzo orginalnym kremem i marmoladą - w różnych smakach i wariacjach. Przepyszności! Może nie są duże, ale takie jedno mało ciasteczko wystarcza w zupełności jako dopełnienie popołudniowej kawy. Jakość nie ilość :)
Gość: bea
17.10.2013 14:17 odpowiedz
zdecydowanie:-)pyszny pasztet z kaczych wątróbek oraz zupa cebulowa wszystko zapiekane w piekarniku. Pozdrawiam
aneczka.k profil
17.10.2013 14:05 odpowiedz
Zupa cebulowa Julii jest miłym zaskoczeniem , choć żmudna do przygotowania, to na końcu ma sie taki błogi spokój ducha, warta jest wszystkich łez wycisniętych podczas krojenia cebuli :) z nutką koniaku, absolutnie boskie rozpoczecie obiadu, zaskakuje nią wszystkich, i bardzo lubia do mnie goście przychodzić z powrotem :)
maya29 profil
17.10.2013 13:15 odpowiedz
Pamiętam pewien poranek na Montmartre kiedy w cudownej kawiarence zjedliśmy na śniadanie Croque monsieur i Croque Madame. Były pyszne, świeże, chrupiące. Przepyszna szynka, ser, beszamel, jajko i chrupiący chlebek. Często goszczą na naszych talerzach w leniwy, sobotni poranek. Ważne aby je zrobić z najlepszych produktów :) Są łatwe, szybkie, pyszne. To był nasz romantyczny wypad z którego przywieźliśmy pełną torbę smaków które towarzyszą nam do dziś. Pozdrawiam serdecznie miłośników kuchni francuskiej :)
basiaofsunday profil
17.10.2013 13:11 odpowiedz
Zawsze były dla mnie kosmiczne, odległe, pobudzały wyobraźnię do granic. Chciałam być jak Babette, która w surowym klimacie szarości i chłodu ogrzeje innego człowieka magiczną muszlą. Aż w końcu nadszedł czas, kiedy kremowe i soczyste, skropione cytryną, oprószone pietruszką, podane z białym winem...mon amour - coquilles Saint-Jacques. :)
Miau profil
17.10.2013 13:05 odpowiedz
Kuchnia francuska to przerwa w codziennej rutynie - gdzie królują włoskie makarony, chińskie ryże i amerykańskie hamburgery, a wszystko to oczywiście domowe.
Przepisy francuskie, nie tylko te prezentowane przez Julię, wymagają czasu, cierpliwości i przede wszystkim serca. Takie dania serwuję tylko najbliższym, a są tego dwa powody: po pierwsze - chcę im zaserwować to co najlepsze, a po drugie - oni wybaczą opadnięty suflet serowy, czekanie na kolację jeszcze godzinę, bo wołowina nie doszła na czas, koślawe croissanty...
Jednak są potrawy, które wychodzą zawsze i goszczą często - o jest zupa cebulowa z domowymi bagietkami.
Dlaczego akurat taki połączenie jest mi najbliższe? Chyba dlatego, że to pierwsze dania z przepisów typowo francuskich jakie odważyłam się zrobić.
Pieczywo domowe gości u nas w domu od ślubu z czego mąż jest bardzo zadowolony. Bagietki długi czas nie wychodziły - przeglądaliśmy strony i już mój luby obiecał formę do bagietek, już, już prawie zamówił, ale wcześniej przeczytałam opis w "Gotuj z Julią" i tym sposobem zamiast formy mamy kamień do pieczenia - bagietki rosną jak na drożdżach ;) utrzymują fantastyczny kształt, a chrupkość jest nie do opisania.
Gdy już w bagietkach osiągnęłam sukces przyszła pora na zupę do bagietek.
Podchodziłam jak do jeża - bo jak to tak prawie sama cebula, a ja na cebulę to jeszcze często nosem kręcę. Ale czego się nie robi z miłości - po kolejnym westchnieniu, męża że jadł w przerwie na lunch zupę cebulową i była taka dobra nie wytrzymałam.
Ulubiony warzywniak - a niech tam! podwójna porcja! 2 kilogramy cebuli i pytanie Pani z warzywniaka
- "Ale Młoda, co ty z taką ilością cebuli zrobisz? Śledziki? (i tu rozmarzony uśmiech Pani)"
- "Nie! Zupę cebulową!" - odpowiedziałam dumnie. Na co usłyszałam:
- " O... Ale to niedobre musi być..."
Nie zraziłam się, nie przestraszyłam, nie wywiesiłam białej flagi.
Następnego dnia Pani z warzywniaka dostała porcję - już nie dziwią jej moje pomysły, a tylko pyta czasem czy czegoś nowego nie robię...
Z mężem zupę cebulową jemy osypaną serem - najlepiej szwajcarskim (delegacje ukochanego mają plusy) i świeżuteńką, jeszcze ciepła bagietką odrywaną po kawałku.
17.10.2013 12:58 odpowiedz
Z potraw kuchni francuskiej najbardziej lubię (a wręcz uwielbiam) Tarte Tatin. Jest mi absolutnie obojętne z jakim owocem, byle byłaby to morela ;) Albo gruszka, jak na zdjęciu :)
wiosna82 profil
17.10.2013 12:52 odpowiedz
Bagietka, bo ... ... ... ... kocham ten smak:-)
ania_1410 profil
17.10.2013 12:24 odpowiedz
moimi ulubionymi są zdecydowanie wytrawne tarty. podczas pobytu we Francji bez pamięci zakochałam się w gotowaniu, do tego stopnia, że zaczęłam wymyślać własne dania. Zaczęło się od tarty w małej restauracji, a skończyło na wymyśleniu własnego przepisu na tartę porową.
...KASIA profil
17.10.2013 11:58 odpowiedz
....co by tu dzisiaj....WIEM!
ŚNIADANIE:
tarta ze szpinakiem i ricottą
OBIAD:
tarta z nadzieniem grzybowym
PODWIECZOREK:
rustykalna tarta ze śliwkami...nie, nie! z gruszkami! I sosem waniliowym!
KOLACJA:
...o nie, znowu tarta?! Tak! Cebulowa!

...co ja na to poradzę, że tak uwielbiam tartę!! :)
Jedno danie, tak wiele możliwości ;)
Gość: ariama
17.10.2013 11:43 odpowiedz
ratatuj! Moja córka oszalała na punktcie tej bajki z mądrym szczurkiem Remy. Gotować każdy może. Ona też i zażyczyła sobie "ratatuja". Super proste i przekonało ją do jedzenia warzyw. Tylko, że musi być wykonane dokładnie tak samo jak w bajce.
Gość: cassia
17.10.2013 10:57 odpowiedz
ślimaki, ponieważ jest to dość zwykłe danie, z którego Francuzi uczynili niemalże synonim kuchni francuskiej. poza tym oddaje bardzo charakter Francuzów, czyli zwykły mały winniczek (w dodatku czesto zebrany w Polsce :))utopiony w maśle z czosnkiem i pietruszką uchodzi za coś niezwykłego, lepszego, niespotykanego, TAKIEGO FRANCUSKIEGO :) Słowem - kwintesencja francuskości - niezwykłe, bo francuskie.
Jest jeszcze druga potrawa, najbliższo-najdalsza z kuchni francuskiej, czyli foie gras. Bliska, bo tylko z kuchnią francuską mi się kojarzy, najdalsza, bo jako owoc barbarzyńskiego traktowania gęsi nie do przyjęcia w moim menu.
Tesia.M profil
17.10.2013 10:56 odpowiedz
Mój ulubiony francuski przysmak to zdecydowanie croissant. Danie prosta, wręcz banalne, a daje tak wiele przyjemności! Najlepsze są zdecydowanie croissanty własnej roboty, z pysznym słodkim nadzieniem, w moim przypadku jest to marmolada z dzikiej róży. Trzeba im poświęcić chwilkę: zagnieść ciasto, uformować rogaliki, ale za to rano wystarczy tylko włączyć piekarnik i cieszyć się unoszącym się wokół wspaniałym zapachem, a po chwili delektować się tą słodką i chrupiącą przyjemnością. Nie umiem wyobrazić sobie piękniejszego poranka! Croissanty to kruche, delikatne i lekkie rogaliki, doskonałe zarówno na śniadanie, jak i podwieczorek, ewentualnie do chrupania przez cały dzień :)
poluszka profil
17.10.2013 10:55 odpowiedz
Francuska potrawa, bez której nie mogłabym żyć, to zupa cebulowa - dla nas cebula to podstawowe, zwykłe, w dodatku śmierdzące warzywo, które nijak nie kojarzy się z żadną wykwintną potrawą, a tym bardziej niemożliwe wydaje się nam, by cebula była składnikiem zupy, którą kochają Francuzi - naród z słynący z niesamowitej elegancji. A jednak! Niedoceniana przez nas zupa cebulowa i u nas i w Paryżu smakuje tak samo, ale o ile ładniej brzmi we Francji: soupe a l'oignon. Nie wyobrażam sobie potrawy, która lepiej niż ona rozgrzeje mnie w jesienny czy zimowy wieczór. Fenomen zupy cebulowej to to, że do bólu zwyczajne składniki mogą, po odpowiedniej obróbce, zamienić się w przepyszne, ekskluzywne danie. I do tego tak łatwo ją przyrządzić!
Aneta_n profil
17.10.2013 10:48 odpowiedz
Krem Brulee.. klasyczny waniliowy, trochę przypominający smak dzieciństwa i budyniu dotowanego przez babcię koniecznie z piegami wanilii. Elegancki na wyjątkowe okazję, którymi są wszystkie spotkania z najbliższymi... Wajątkowy sposób na celebrację chwili, w której prostym gestem przekazuję najcieplejsze uczucia..
lidka-62 profil
17.10.2013 09:30 odpowiedz
Najbliższe z kuchni francuskiej są dla mnie ślimaki. Jak idę do pracy to przechodzę koło takiego parku, w którym pełno winniczków;-) A to podobno rarytas?!
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6    



do góry
Strona wykorzystuje pliki "cookies" (ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.     Rozumiem     Przeczytaj o ciasteczkach