Ładowanie strony
Najsłodszy blog w sieci



22 lutego 2016

Zygmuntówka

ciastko warszawskie


Zygmuntówka

Zygmuntówka - ciastko warszawskie na które składa się kruchy migdałowy spód wypełniony czekoladowym musem, konfiturą żurawinową, bitą śmietaną i uwieńczone jest bezą uformowaną na kształt korony. Zwycięskie ciastko (przepis został wyłoniony w konkursie) stworzył Witold Teledziński, właściciel warszawskiej cukierni Nova. Ciasto jest duże, słodkie, zakończone wysoką bezą. Żurawina dodaje mu świeżości i 'pazura'. Przepis na Zygmuntówkę został przedstawiony w internecie, a oto moja wersja, mam nadzieję, że nie gorsza od oryginału... ;-). Domowa wersja bardzo nam smakuje! Gdybym piekła je po raz drugi zrezygnowałabym z białkowego kruchego spodu zastępując je klasycznym kruchym ciastem migdałowym, które jest bardziej stabilne i szybko nie traci kruchości. Zygmuntówka miała stać się słodkim symbolem Warszawy, ale czy rzeczywiście tak się stało? Czy nadal rządzi wuzetka? ;-)

Koszyczki migdałowe można upiec dzień wcześniej (zajmuje to najwięcej czasu), a przechowywać w zamkniętym pojemniku w temperaturze pokojowej. Dzień wcześniej można upiec korony bezowe, przechować przez noc w zamkniętym piekarniku. Wieczór wcześniej należy nastawić czekoladowy mus, by w dniu wykonania Zygmuntówki tylko go ubić.

Kruche migdałowe koszyczki (19 sztuk):

  • 4 białka
  • 100 g cukru
  • 60 g masła, roztopionego i przestudzonego
  • 60 g mąki pszennej
  • ½ do ¾ szklanki płatków migdałowych, do posypania

Wszystkie składniki umieścić w naczyniu i zmiksować blenderem, do gładkości. Powstanie ciasto o konsystencji ciasta naleśnikowego.

Płaską blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Na niej narysować okręgi* o średnicy około 9 cm. Łyżką nakładać do nich ciasto (około 1 i ¼ łyżki ciasta na 1 koło) i rozprowadzać łyżką w narysowanym kole. Oprószyć płatkami migdałowymi.

Piec w temperaturze 200 - 210 stopni C przez 6 – 7 minut. Ich brzegi mocno zbrązowieją a same ciastka będą mocno podpieczone. Wyjąć z piekarnika i pracować z nimi natychmiast: każdy krążek podważać szpatułką lub płaskim i szerokim nożem, ściągać z papieru, układać na szklance odwróconej do góry dnem i natychmiast formować koszyczki, zaginając krawędzie ciastka wokół odwróconej szklanki. Tylko gorące ciastka nadają się do formowania, po wystudzeniu nie będzie to już możliwe.

* Piekłam tylko po 2 ciastka na raz – koszyczki trzeba formować natychmiast po wyjęciu z piekarnika, kiedy wręcz parzą, a byłoby mi ciężko pracować z kilkoma ciastkami na raz, bez pomocy drugiej osoby.

Mus czekoladowy:

  • 450 ml śmietany kremówki 30% lub 36%, schłodzonej
  • 150 g gorzkiej czekolady
  • 2 łyżki cukru pudru

Śmietanę kremówkę przelać do małego garnuszka i podgrzać.  Zdjąć z palnika, dodać posiekaną czekoladę, cukier puder i odstawić na 2 minuty. Po tym czasie wymieszać do powstania gładkiego sosu czekoladowego, w razie konieczności przecierając przez sitko. Wystudzić. Umieścić w lodówce na całą noc, do schłodzenia.

Ponadto:

  • pół słoiczka dżemu lub konfitury żurawinowej

Bita śmietana:

  • 600 ml śmietany kremówki 36%, schłodzonej
  • 2 łyżki cukru pudru

Śmietanę kremówkę i cukier umieścić w misie miksera i ubić do sztywności.

Bezowe korony:

  • 5 białek, w temperaturze pokojowej
  • szczypta soli
  • 220 g drobnego cukru do wypieków

Dwie płaskie blaszki wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Na papierze narysować 19 okręgów odrobinę mniejszych niż dno naszych koszyczków migdałowych (beza urośnie również na boki), pozostawiając pomiędzy nimi kilkucentymetrowe odstępy.

W misie miksera ubić białka ze szczyptą soli na sztywną pianę. Dodawać cukier, stopniowo, łyżka po łyżce, cały czas ubijając, do powstania sztywnej, błyszczącej piany. 

Masę bezową wyłożyć na zaznaczone na papierze okręgi, formując je z 'wierzchołkami' na kształt korony.

Wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec w temperaturze 140ºC przez około 50 - 60 minut. Bezy powinny lekko się zarumienić, mogą lekko popękać, ale przy dotyku powinny być suche i chrupkie. Wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i zostawić do wystygnięcia na kilka godzin lub całą noc.

Wykonanie

Schłodzoną masę na mus czekoladowy umieścić w misie miksera i ubić (końcówki miksera do ubijania białek) do puszystości i otrzymania gęstego musu, w którym mieszadło będzie pozostawiało swój ślad. Przełożyć do rękawa cukierniczego zakończonego tylką w postaci głęboko wciętej gwiazdki.

Kruche migdałowe koszyczki wypełnić musem czekoladowym w 2/3 ich pojemności. Na mus wyłożyć po 2 łyżeczki dżemu/konfitury żurawinowej. Bitą śmietanę przełożyć do rękawa cukierniczego zakończonego tylką w postaci głęboko wciętej gwiazdki i wycisnąć na górę. Na wierzch każdego ciastka położyć bezową koronę. Podawać.

Przechowywać w lodówce. Ciasto kruche białkowe niestety po przełożeniu musem szybko traci kruchość (patrz - wstęp do przepisu).

Smacznego :-).

Zygmuntówka

Zygmuntówka

Zygmuntówka

 

Średnia ocena: 9,5  (liczba głosów: 2)

Dodaj komentarz
Pozostało znaków: 5000 
Dziękuję za zamieszczenie komentarza.
Wszystkie komentarze czytam, choć niestety, nie dam rady na wszystkie odpowiedzieć.
Zanim zamieścisz pytanie upewnij się, czy nikt nie zadał podobnego (ułatwi Ci to wyszukiwarka zamieszczona w komentarzach).
Komentarze z linkami mogą nie zostać opublikowane.
Zaloguj się, aby dodać komentarz lub skomentuj jako gość, korzystając z poniższego formularza.
Imię/nick*:
Strona WWW:
Weryfikacja antyspamowa*:
Komentarze (67)
Ayla1985 profil
03.02.2017 19:07 odpowiedz
Czy koszyczki powinny być całe kruche? U mnie kruche są tylko boki, środek raczej miękkawy.
Dorota, Moje Wypieki
04.02.2017 12:18 odpowiedz
Można je do końca dosuszyć, ale i tak zmiękną pod wpływem musu..
olivkaliberacka profil
14.11.2016 18:55 odpowiedz
Witam Pani Dorotko chciałabym upiec ciastka i je przewieźć do rodzinki jaki przepis na babeczki kruche by pasowały?? Bo jak pani wspomniała ciastka kruszeją po nałożeniu musu?lub np przepis na tartę?
Dorota, Moje Wypieki
14.11.2016 23:36 odpowiedz
Proponuję upiec z tego kruchego ciasta.
Kate7983 profil
03.10.2016 19:13 odpowiedz
Witam, czy musem czekoladowym mogę przełożyć biszkopt ?
Dorota, Moje Wypieki
04.10.2016 09:44 odpowiedz
Tak.
justyna431 profil
21.05.2016 07:06 odpowiedz
Dzien dobry;) Pani Doroto, czy mozna upiec z tego przepisu zamiast takich malych tart, po prostu jedna wieksza tarte? Czyli zrobic duzy okrag, wyloazyc ciasto a po upieczeniu uformowac i zostawic np na foremce od tarty?:)
Dorota, Moje Wypieki
22.05.2016 18:59 odpowiedz
Można.
maggie02 profil
03.03.2016 22:21 odpowiedz
Urodzilam sie w warszawie i mieszkalam tam przez 42 lata i nie kojarze takiej nazwy ciastka, chociaz wyglada znajomo, moze kiedys nawet jadlam ale moze mialo inna nazwe. Wyglada swietnie. Wuzetka to ciastko ktore kojarzy mi sie z warszawa.

koalaa profil
28.02.2016 16:47 odpowiedz
Mam pytanie, czy gdybym chciałam upiec koszyczki z ciasta kruchego migdałowego na odwróconych foremkach do babeczek to domyślam się że trzeba piec w 200 stopniach, ale jak długo powinno to trwać? 10 minut wystarczy?
Dorota, Moje Wypieki
29.02.2016 16:45 odpowiedz
Tak, powinno być ok, może chwilę dłużej, proszę obserwować ciasto :).
anianiani profil
28.02.2016 10:24 odpowiedz
Witam,
Czy jest szansa, ze ciasto na koszyczki wyjdzie w waflownicy? Pozdrawiam serdecznie:)
Dorota, Moje Wypieki
29.02.2016 16:43 odpowiedz
Tak, powinno się udać :-).
szklana_czlowieczka profil
24.02.2016 11:00 odpowiedz
mam ochotę zrobić w dużej rodzinnej blaszce :) z modyfikacją że na spód dżem/śmietana/beza :) dam znać co mi wyjdzie :D
Reneti profil
24.02.2016 10:24 odpowiedz
Pani Doroto, składam wyrazy największego szacunku i podziękowania za pasję i ogrom pracy włożony w prowadzenie tego bloga. Kilka przepisów wypróbowałam i udaly się, widać, że są sprawdzone, doceniam także ogrom wiedzy na temat technik kulinarnychz zacięcie artystyczne i ciekawośc życia. Ogromnie pociągające jest to, że widać i czuć, że nie robi Pani tego dla pieniędzy ani własnej chwały lecz z miłości do dobrego jedzenia po prostu.
Tajemnicą pozostaje dla mnie, co Pani robi z tą olbrzymia iloscią jedzenia, czy może Pani ujawnić sekret? :)
Dorota, Moje Wypieki
24.02.2016 11:02 odpowiedz
Dziękuję, bardzo mi miło :-).
Oczywiście, nie jem sama wszystkiego, nie dałabym rady przecież, ale zawsze kosztuję każdego wypieku. Pozostaje rodzina, przyjaciele, znajomi, sąsiedzi... Mój mąż pracuje obok domu i zawsze kręci się u nas masa pracowników związana z jego pracą, niektórzy są już codziennymi gośćmi na kawce ;-), naprawdę nie mam (na szczęście) najmniejszego problemu z nadwyżką ciast, małe blaszki lub tortownice schodzą najczęściej w ciągu 1-2 dni.
Reneti profil
24.02.2016 13:18 odpowiedz
Pozostaje tylko ubolewać, że nie jestem pani sąsiadka:)
Dorota, Moje Wypieki
24.02.2016 18:15 odpowiedz
Nie ma co ubolewać, jeden z panów jest teraz na diecie ;-).
agnsud profil
23.02.2016 21:57 odpowiedz
W Krakowie jest ciastko Dzwon Zygmunta - może w następnej kolejności ;-)?
Dorota, Moje Wypieki
23.02.2016 22:25 odpowiedz
W jakich proporcjach do oryginału? ;-)
agnsud profil
23.02.2016 22:46 odpowiedz
Da się w pełnych ;-)?
Dorota, Moje Wypieki
23.02.2016 22:51 odpowiedz
:-).
A masz może zdjęcie jak wygląda to ciastko?
agnsud profil
23.02.2016 22:55 odpowiedz
Dorota, Moje Wypieki
23.02.2016 23:08
Dzięki :-). Ciekawe jak wygląda w przekroju i czy beza nie rozpuszcza się od musu po pewnym czasie. 
agnsud profil
24.02.2016 12:28
Sprawdzę i podzielę się spostrzeżeniami :-)
ggubala profil
23.02.2016 21:08 odpowiedz
Zygmuntówki - wspaniałe! już od jakiegoś czasu żadne ciacho nie zebrało tak pozytywnych opinii od domowników ;) Spody zrobiłam z ciasta migdałowego, piekłam na odwróconej formie do muffinek, wyszły bardzo fajnie. Z reszty musu i bitej śmietany zrobiłam przekładańca w kieliszku : mus czekoladowy, żurawina, bita śmietana wymieszana z pokruszoną bezą i na to migdały - niebo w gęb.. buzi ;) bardzo polecam jako osobny deser
A, i jeszcze, czekoladę rozpuściłam w śmietance o godzinie 11, schłodziłam i o 14 pięknie się ubiło, więc troszkę oszukany mus ale najważniejsze, że wyszedł i był przepyszny ;)
Dorota, Moje Wypieki
23.02.2016 22:26 odpowiedz
Super :-). A z jakich proporcji zrobiłaś migdałowy spód? 1 czy więcej?
ggubala profil
23.02.2016 22:59 odpowiedz
Robiłam z jednej, wyszło mi 10 miseczek i jeszcze wylepiłam kilka foremek do mini tartaletek, ale mus robiłam z połowy składników, więc do całości, tak jak pisałaś Dorotko, trzeba ciasto robić z podwójnej porcji ;)
Dorota, Moje Wypieki
23.02.2016 23:05 odpowiedz
Bardzo dziękuję za info :-).
koalaa profil
25.02.2016 10:46 odpowiedz
Czyli jeżeli ciasto zrobię z przepisu na tartę migdałową z truskawkami to składniki na mus, bitą śmietanę i bezę muszę w tym przepisie podzielić przez dwa?
Dorota, Moje Wypieki
25.02.2016 18:45
Zgadza się.
23.02.2016 13:34 odpowiedz
był jakiś konkurs? :) co, gdzie, kiedy , jak;)
Dorota, Moje Wypieki
23.02.2016 23:41 odpowiedz
Kilka lat temu... ;-).
ZuzannaMann profil
23.02.2016 00:33 odpowiedz
też nie spotkałam jeszcze zygmuntówki. właściwie zapomniałam o tym ciastku i konkursie, dopiero Twój przepis mi przypomniał. spróbuję, jeśli gdzieś znajdę. choć przypuszczam, że cukierniany mus czekoladowy nie będzie tak pyszny...
Reneti profil
28.02.2016 09:11 odpowiedz
Cukierniczy mus i wszytko powinno być takie jak trzeba gdyż w przeciwnym razie firma stracił aby licencję. Polecam u Wróbla w Warszawie.
ZuzannaMann profil
29.02.2016 09:15 odpowiedz
Reneti, dziękuję! a gdzie to jest 'u Wróbla' ?
Dorbie profil
22.02.2016 21:02 odpowiedz
Czy bezy można upiec również w foremkach lub tartaletkach?
Ps. Jestem pod wrażeniem dokładnie wszystkich przepisów, wiele z nich już wypróbowałam z sukcesem :-) Pozdrawiam serdecznie :-)
Dorota, Moje Wypieki
22.02.2016 21:03 odpowiedz
Tak, już o tym pisałam, proszę zerknąć tutaj.
pozdrawiam :)
Dorbie profil
22.02.2016 21:09 odpowiedz
Tak, to widziałam, ale nie chodziło mi o spód - ciasteczka, a o same bezy - korony :-)
Dorota, Moje Wypieki
22.02.2016 21:11 odpowiedz
Ach, przepraszam ;-). Najlepiej piec bezy na blaszce nie w foremkach. 
Agacik0 profil
22.02.2016 20:00 odpowiedz
Zygmuntówka jest ciastkiem "zarezerwowanym" dla "wybranych" cukierni, stąd jest warszawiakom praktycznie nieznana. Dla mnie jest i będzie tylko wuzetka, choć faktem jest, że trudno znaleźć tę idealną.

Reneti profil
22.02.2016 19:31 odpowiedz
Nie da się stworzyć tradycji w konkursie. Zygmuntowki mozna kupić u Wróbla na Noakowskiego, znakomitej cukierni. Notabene na tej samej ulicy mieści się doskonała piekarnia Dybalskiego słynąca z drozdzowych wypieków cukierniczych i nie tylko.
Samo ciastko mnie nie zachwyciło, jak dla mnie za dużo grzybów w barszcz.
Słodka Warszawa to czekolada u Wedla na Szpitalnej, kremowki w Europejskim, pączki u Bliklego i lody i rurki z kremem z Zielonej budki . Dobra wuzetka nadal jest grzechu warta. Najlepsze jakie ostatnio jadlam to te u Bliklego i w fenomenalnej cukierni Jarzyny w podwarszawskim Brwinowie.
Godne polecenia są też mistrzowskie torty bezowe z kremem z serka mascarpone serwowane w kawiarni Weranda w Podkowie Leśnej.Z tym wszystkim kojarzy mi się Warszawa☺
mala_o profil
22.02.2016 20:57 odpowiedz
Lubię Wróbla, zazwyczaj chodzę na pączki, bo przypominają mi te naj naj naj pączki z cukierni w moim mieście. Warszawa zawsze będzie mi się kojarzyć z moim poszukiwaniem idealnego pączka, który byłby w stanie uśmierzyć tęsknotę za tymi domowymi.
Reneti profil
23.02.2016 07:28 odpowiedz
Polecam wiec zajść następnym razem do Dybalskiego, Noakowskiego bodajże nr 20. Oni specjalizują się w drozdżowym ciescie i robią na masle a nie margarynie. Mają świetne pączki, doskonałe drozdżówki i rogaliki.
A pączek z cukrem pudrem u Bliklego nie uśmierza tej tesknoty;)? Według mnie jest doskonały. 10 lat temu pączki wg domowej receptury robiono i smażono na oczach kupujących na Chmielnej, na odcinku między pasażem Wiecha a Nowym Światem, zawsze była długa kolejka, ale nie wiem czy przetrwali?
Ewa z dalekiej Kanady profil
23.02.2016 09:24 odpowiedz
A co moze usmierzyc moja tesknote ? Tylko nadzieja, ze pewnego dnia wyladuje w Warszawie I bede mogla te pysznosci zjesc...
Ewa z dalekiej Kanady profil
23.02.2016 09:21 odpowiedz
Jak bardzo Ci zazdroszcze, ze masz tyle mozliwosci zjedzenia pysznych ciast ! Musze
zanotowac te wszystkie adresy ktore wspomnialas I jak przyjade do Polski musze sie
wybrac do tych cukierni/piekarnii. ( moze nie wszystkich ). Slinka mi naplynela do ust
gdy czytalam Twoj wpis. Pozdrawiam.
Reneti profil
23.02.2016 13:41 odpowiedz
O koniecznie! Ja w ogóle mam sentyment do Warszawy.
Choć czekolada u Wedla juz nie taka dobra jaką zapamiętałam z dzieciństwa, odkąd firmę przejęla Cadbury. A Europejski w remoncie. To jednak na mapie miasta pojawia się coraz więcej małych lokalnych cukierni, gdzie mozna kupić fantastyczne domowe wypieki. I wypić doskonałą kawę.
A w Kanadzie jak przypuszczam, równiez musza być przepyszne ciasta i lokalne cukiernie? Pozdrawiam ciepło.
Ewa z dalekiej Kanady profil
24.02.2016 01:26 odpowiedz
Hi Reneti, dziekuje za odpowiedz bardzo mila I zawierajaca duzo ciekawych informacji.
Ach, Warszawa.... Tak naprawde ja doceniam odkad wyemigrowalam ( westchniecie ).
W Kanadzie trudno znalezsc taka typowa, Europejska kawiarenke. Moze po drugiej stronie Kanady. Stolica kraju juz cos podobnego ma ale tak naprawde ,to Europejska
kawiarenke I pysznosci cukiernicze mozna dopiero znalezsc w Quebec. Stare miasto w Quebec przypomina zupelnie Paryz, wlaczywszy z jezykiem francuskim. Jesli chodzi
o pozostala czesc Kanady ( ta w ktorej ja mieszkam) to nie ma tu ciast ktorych zjedzenie
tak naprawde daje poczucie,ze sie jest " siodmym niebie. No coz, pozostaja mi marzenia o ciastach ktore bede jadla gdy zawitam do Warszawy. Podrawiam serdecznie.
Reneti profil
24.02.2016 10:00 odpowiedz
Ewo, wiec gdy wpadniesz wreszcie do Warszawy to polecam jednak na pierwszy rzut podróż sentymentalną, to jest Blikle, który nadal trzyma wysoki poziom, na Nowym Świecie maja także kawiarnię, czekoladę u Wedla a gdyby starczyło czasu na podróż podmiejską to koniecznie tort bezowy w kawiarni Weranda w Podkowie Leśnej. Miejsca te oprócz doskonałych slodkosci i takiejz kawy maja swój niepowtarzalny styl i atmosferę. Do Podkowy najlepiej wybrać się w ciepły letni wieczór i zjeść swoja beze na werandzie przy świetle świec, które zapala o zmierzchu obsługa.
Lili An profil
24.02.2016 10:57
Reneti, dużo uczucia bije z Twoich wypowiedzi :-) Jak już zawita wiosna, to zrobimy sobie wycieczkę do Podkowy :-) Ja może jeszcze dorzucę swoje 3 grosze do dyskusji o fajnych miejscach. Na Chmielnej jest cukiernia Pawłowicz i ich pączki są grzechu warte! Kiedy 10-11 lat temu pracowałam na Foksal szłam rano z metra i ten zapach pączków roznoszący się po okolicy był odurzający! Zawsze była tam długaśna kolejka. Wybór pączków przyprawiający o zawrót głowy (ja najbardziej lubiłam te z płatkami migdałowymi na wierzchu) W tamtych czasach było to okienko, teraz jest to większy lokal, do którego można wejść. Ewo z Dalekiej Kanady, proponuję dorzucić to miejsce na listę punktów wartych odwiedzenia :-) Pozdrawiam.
Ewa z dalekiej Kanady profil
24.02.2016 11:29
Reneti,
Twoje odpowiedzi czyta sie z ogromna przyjemnoscia ! Twoj talent do pisania przebija
z kazdego zdania. Pelne uroku sformulowania sprawiaja,ze czyta sie je jak urywek z dawnych ksiazek. I te wspaniale opisy zarowno miejsc jak I slodkich pysznosci, po
prostu mnie urzekaja. Milo bylo Cie" spotkac" na blogu Pani Doroty. Pozdrawiam
serdecznie.
Reneti profil
24.02.2016 13:58
Lili An mam te same wspomnienia o cukierni na Chmielnej (nota bene po drodze między Wedlem a kawiarnią Bliklego:) tez pracowałam na Chmielnej róg Brackiej 11 lat temu i wiadomo gdzie się szło na przerwie! z sentymentalnych wspomnień jeszcze bar mleczny na Nowym Świecie gdzie był najlepszy czysty barszcz czerwony z fasolka za 1,70, chodziłam specjalnie na ten barszcz, u Pawłowicza dalej najdłuższe kolejki w Tłusty Czwartek (podobno pączki są robione według rodzinnej receptury)
a Podkowa Leśna - bardzo kocham to miejsce , ma swój klimat i czar i wiernych fanów, chodziłam tam często w ciągu ostatnich 8 lat z dziećmi, kawiarnia jest otwarta na plac zabaw ze starodrzewiem a nieopodal jest kościół z przepięknym ogrodem, latem kwitną tam obłędnie rózaneczniki, puszą się pawie papugi a w oczkach wodnych pływają żółwie i rybki
Lili An profil
24.02.2016 14:11
Ojej, czarujesz słowem! Do tej Podkowy to teraz musowo musimy pojechać! Co do Pawłowicza, to możliwe, że się nie raz i nie dwa w tej kolejce mijałyśmy :-)
Reneti profil
24.02.2016 17:28 odpowiedz
Musowo! Lili An
i mnie było również bardzo miło, Ewo, poznać tu tak czarującą osobę
życzę wspaniałego pobytu w Warszawie!
Ewa z dalekiej Kanady profil
25.02.2016 21:17 odpowiedz
Reneti,

Dziekuje uprzejmie. Ta wiztyta bedzie najwczesniej w lecie ale juz teraz mozna snuc
marzenia I kreslic plany. Pozdrawiam serdecznie.
Lili An : dopisuje Twoja sugestie do miejsc ktore musze koniecznie odwiedzic bedac
w Polsce. Pozdrawiam serdecznie.
I Tobie, Reneti I Tobie, Lili An zycze wspanialego spotkania w Lesnej Podkowie. Szkoda,ze nie moge sie do Was dolaczyc.
Ewa.
Lili An profil
25.02.2016 22:02
Ewo, nie planowałyśmy z Reneti spotkania w Podkowie (małe nieporozumienie), ale wiesz co? To jest bardzo dobry plan! :-) Możemy sie wybrać do Podkowy, kiedy Ty zawitasz do Polski :-) Co Wy na to, Reneti, Ewa? :-) podaję mój adres mailowy, jeśli chciałybyście rozwinąć ten pomysł :-) Pozdrawiam lili-an@o2.pl
mirabelka2 profil
22.02.2016 15:37 odpowiedz
Mieszkam w Warszawie i tylko w jednej cukierni widziałam zygmuntówkę.
Nigdy jej nie jadłam, jakoś mnie nie zainteresowała. Wuzetka za to dochodzi powoli do lamusa. Bardzo rzadko można kupić wuzetkę taką jak dawniej z prawdziwą bitą śmietaną, nie uht, ani nie z kremem udającym śmietanę, z pyszną czekoladową polewą na wierzchu i dobrym nasączeniem. Warszawa wyzbywa się swoich tradycji kulinarnych na rzecz przejmowania jedzenia ze wszystkich stron świata.
Ewa z dalekiej Kanady profil
23.02.2016 09:26 odpowiedz
Bardzo smutno to slyszec. Kazdy kraj powinien kultywowac swoje tradycje kulinarne
I piekarnicze.
river profil
24.02.2016 15:39 odpowiedz
Może nie na temat zygmuntówki, ale wuzetki. Jaka wg Pani jest prawdziwa bita śmietana? Ja mam czasem okazję pracować z świeżą, zbieraną samemu z mleka śmietaną kremówką. Szczerze, to po ubiciu bez żadnych zagęstników jest jak puch, powietrze. Mi bardziej pasuje do obróbki śmietana łowicka niż własna.
Ewa z dalekiej Kanady profil
26.02.2016 02:34 odpowiedz
@ river - Hmm, bardzo ciekawe pytanie. Ja zawsze myslalam,ze smietanka zbierana
samemu jest najlepsza pod sloncem. Czy mam zaczac wierzyc,ze ta " sklepowa" jest
lepsza ? Moze I tak jest tylko dlaczego ? Czy wszystko co jest " wlasnej roboty" nie jest
najlepszej jakosci ? Pozdrawiam.
river profil
25.10.2016 21:02 odpowiedz
Wybacz, że tak długo nie odpisywałam na Twoje pytania, ale rzadko zaglądam, czy ktoś odpowiada na moje komentarze :) Z mojego doświadczenia wynika, że moja mama, która zbiera śmietanę z mleka, zawsze zbierze też trochę mleka. To jest raczej nieuniknione przy takiej metodzie. W mleczarniach są tzw. wirówki oddzielające śmietanę od mleka. Dlatego przy ubijaniu swojskiej śmietany ja spieniam też mleko i ono bez zagęstników nie może utrzymać się na sztywno tak jak śmietana. Jest też różnica, kiedy używam zebranej śmietany. Mama zbiera ją do słoika i jeśli nie potrzebuję dużo śmietany, biorę tę najgęstszą z wierzchu, a na dole zostaje rzadsza czyli ta z odrobiną mleka. Wtedy dobrze się ubija i trzyma w ryzach :) A żeby nie wychwalać tak sklepowych śmietan, to powiem, że łowicka ostatnimi czasy nieco obniżyła jakość. Kiedy ją ubijam zawsze dobrze schłodzoną, ona momentalnie zaczyna gęstnieć nie zwiększając swojej objętości. Tak nie robi prawdziwa śmietana i kiedyś taka nie była. Przypomina mi to konsystencję kremówki ubijanej razem z mascarpone. Może to przez karagen w składzie? Ktoś niedawno narzekał na nią w komentarzach pod tortem szwarcwaldzkim, a tu niedawno Dorota pisała, że bardzo dobra. Moja rodzina kupuje swojskie, ekologiczne mleko i mama twierdzi, że mleko, a więc i śmietana ma więcej tłuszczu. Jeśli masz dostęp jedynie do sklepowych śmietan, staraj się wybierać te bez dodatku jakichś dziwnych składników. A co do ostatniego pytania, to powiem Ci, że DOMOWE jest ZAWSZE NAJLEPSZE! (wybacz drukowane litery, ale chciałam to wyraźnie podkreślić, nie żebym na Ciebie krzyczała :)) Wtedy masz pewność, że składniki są takiej jakości jakie sama je kupiłaś/dostałaś/zebrałaś; możesz sama regulować smak i aromat np. przez dodanie mniejszej ilości cukru czy innych przypraw wg własnego gustu. A najlepsze w tym wszystkim jest satysfakcja ze swoich wyrobów: ciast, deserów, przetworów itp., które możesz zajadać ze smakiem Ty i Twoja rodzina, rozwijanie swojej pasji i dostarczanie radości innym, także Dorocie, która tak starannie prowadzi tego bloga i wyszukuje mnóstwo przepisów, o których ja nigdy nie miałabym pojęcia! Właśnie z tego powinna być dumna sama Dorota i cała społeczność Moich Wypieków! Pozdrawiam :)
Ewa z dalekiej Kanady profil
25.10.2016 21:25 odpowiedz
Dziekuje bardzo za odpowiedz. Nic nie szkodzi,ze opozniona . Za to doskonala I bardzo
obszerna.
Pozdrawiam.
hyborian profil
22.02.2016 15:34 odpowiedz
Pani Dorotko jest pani niezwykła!
Ukłon dla pani umiejętności, z przyjemnością spróbuję zmierzyć się z tym ciachem:-)
Edi68 profil
22.02.2016 13:40 odpowiedz
Po prostu wszystkie najlepsze smaki na raz. Koniecznie trzeba wypróbować.
Ewa z dalekiej Kanady profil
23.02.2016 09:28 odpowiedz
Zgadzam sie w stu procentach. I jak tu sie oprzec tej Zygmuntowce ? Pozdrawiam.
anna.mac profil
22.02.2016 13:37 odpowiedz
Mam ogromną ochotę upiec te ciasteczka, ale właśnie w wersji z ciastem kruchym. Dorotko, jak myślisz, czy wylepić nim foremki (na babeczki lub małe tartaletki) czy piec na wierzchu odwróconych foremek?
Dorota, Moje Wypieki
22.02.2016 13:45 odpowiedz
Tak, wylepiłabym nim małe foremki - mogą to być foremki na muffinki lub na kruche babeczki (takie karbowane foremki) lub większe na tartaletki. Wtedy trzeba też zmniejszyć wielkość bezy pieczonej na koronę, by pasowała na babeczki. Z przepisu na ciasto kruche migdałowe podane we wstępie wyjdzie około 12 sztuk babeczek pieczonych w foremkach na muffiny więc trzeba zwiększyć proporcje ciasta x 2. Będziemy potrzebować więcej małych babeczek do tej ilości musu/nadzienia. Gdyby ciasta było zbyt dużo - można upiec ciasteczka lub zamrozić.




Strona wykorzystuje pliki "cookies" (ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.     Rozumiem     Przeczytaj o ciasteczkach