Strona główna O blogu Moje książki Regulamin Kontakt Współpraca Księga gości Wersja mobilna
Polecam

Moja książka
'Moje Wypieki i Desery
na każdą okazję'

już w sprzedaży!

Notes na własne przepisy :)

Aplikacja Moje Wypieki
na iPhone'a lub Androida -
- przepisy zawsze pod ręką!

 

Przepis dnia
Kategorie
przelicznik kulinarny
przelicznik foremek
Ostatnie komentarze
Ostatnie wpisy
Newsletter
RSS
    wpisów    komentarzy
Archiwum
niedziela, 20 października 2013

krwawy popcorn

Zbliża się Halloween.. W kolejnym tygodniu będzie na blogu bardziej krwawo, niż zazwyczaj, będzie trochę strasznie, na pewno część wypieków nie będzie wyglądała zachęcająco, będę również używała słów, jakich nigdy wcześniej nie użyłam na słodkim blogu kulinarnym... ale i będzie coś dla dzieci ;-). Od dnia, kiedy 12 lat temu 1 listopada urodziłam córeczkę :-) Wszystkich Świętych to dla mnie zupełnie inny dzień. Ten dzień to dla mnie również symbol celebrowania życia i cieszę się, że jest mi dane przeżywać każdy jego dzień z najbliższymi. Doceniam również to, że mieszkam obecnie w kraju, w którym 31 października obchodzi się Halloween. A wracając do popcornu.. jeśli lubicie popcorn z cukrem, na pewno Wam posmakuje ;-). 

Składniki:

  • suszone ziarna kukurydzy
  • olej rzepakowy
  • pół szklanki cukru pudru
  • 1  - 1,5 łyżki wrzącej wody
  • czerwony barwnik spożywczy*

W szerokim garnku z grubszym dnem mocno rozgrzać cienką warstwę oleju. Wsypać tyle popcornu, by przykrył dno garnka (nie więcej) i przykryć pokrywką. Zmniejszyć moc palnika na średnią i podgrzewać kukurydzę potrząsając od czasu do czasu garnkiem, do momentu, aż wszystkie ziarenka kukurydzy skończą strzelać i nastanie cisza..

W międzyczasie przygotować lukier: w niedużej miseczce rozetrzeć grzbietem łyżki cukier puder, wodę i barwnik (ilość barwnika dowolna, do uzyskania koloru krwi). 

Przesypać popcorn do większej miski, polać ciemnoczerwonym lukrem. Ciepły podawać.

* użyłam barwnika w postaci żelu/pasty w kubeczku firmy Wilton, kolor: red.

Smacznego :-).

  Oceń: 
Ocena: 7.4  (liczba głosów: 11)
Kategoria: Desery, Halloween

niedziela, 20 października 2013

Witam w leniwy niedzielny poranek!

Bardzo dziękuję Wam za liczny udział w konkursie z Julią :-).

Spodobało mi się bardzo, bardzo dużo odpowiedzi, sama dowiedziałam się więcej o kuchni francuskiej, a po niesamowitej burzy mózgu wyróżniłam:

1. aaantonina

Zdecydowanie najbliższą potrawą francuską jest dla mnie quiche lorraine. Pracując jako au-pair w Paryżu dla typowej francuskiej rodziny (może nie do końca typowej, bo z tytułami szlacheckimi!) prawie co wieczór przygotowywałam kolację. Czasami tylko dla mnie i mojej podopiecznej, a czasami dla całej ośmioosobowej rodziny! Gotowałam różne dania, makarony, dania z ryżem, a od czasu do czasu także quiche właśnie, w różnych odmianach, z brokułami czy kurkami. Nie zapomnę dnia, kiedy od Pani Domu usłyszałam, że mój quiche lorraine, smakuje dokładnie tak jak powinien, i jest idealny! Nie ukrywam, że poczułam się wtedy fantastycznie! Moja paryska przygoda dobiegła już końca, jednak co jakiś odświeżam pamięć i gotuję coś z tamtego okresu. Najczęściej właśnie quiche! :)

2. Izzza

Najbliższy memu sercu jest mój Dziadek, który urodził się w rodzinie polskich emigrantów przed II wojną światową we Francji. Dzieciństwo i młodość spędził w Lotaryngii i wiem, że chociaż już 70 lat mieszka w Polsce to jego serce zostało tam. Dziadek nie przyrządzał zbyt wielu francuskich potraw, ale dobrze pamiętam smak ciasta "cztery ćwiartki", które pałaszowałam w dziadkowej kuchni. Nic specjalnego, ucierane ciasto, który nawet niezbyt wprawny kucharz potrafi upiec. Jednak to było coś niezwykłego, bo to było ciasto robione przez Dziadka według przepisu przywiezionego z Francji, tego kraju, o którym zawsze mówił z rozrzewnieniem i tęsknotą. Rok temu byłam w Paryżu i kiedy w jednym ze sklepików zobaczyłam "quatre quart" to aż się wzruszyłam. Nie kupiłam ciasta, bo wiedziałam, że żadne nie dorówna temu, które piekł mój Dziadek.

3. dasha

Miałam wtedy może 17 lat i praktyki w sklepie spożywczym. Pochodziłam z niezamożnej rodziny o krakowsko-lwowskich korzeniach. Nie było więc w moim domu wielkiego Świata ani wyszukanych potraw. Ot zwykła górnicza rodzina. Obok mojego sklepu w starym domu z pięknym ogrodem mieszkała nauczycielka z Warszawy. Starsza bardzo elegancka Pani z kokiem w pięknych żurnalowych ubraniach. ....Pani ta uczyła muzyki, znała angielski i francuski. Była uczestniczką Powstania Warszawskiego. Przychodziła kupować do mojego małego sklepiku bułki. Któregoś pięknego dnia odkryła we mnie talent muzyczny- ku zdumieniu moim i jeszcze większym mojej rodziny. Zaczęłam więc uczęszczać na naukę gry na fortepianie... Pewnego razu Pani ta zaprosiła mnie na podwieczorek dnia następnego. Z wypiekami na polikach nie mogłam się doczekać tego momentu. Sama myśl, ze będę jadła na wyszukanej porcelanie, w salonie pełnym starych obrazów... W sobotę przejrzałam szafę,wybrałam najładniejszą sukienkę i z wypiekami na polikach usiadłam do obiadu.Babcia w fartuchu w róże identycznym ze wzorem na ceracie kuchennego stołu postawiła obiad... Z bratem, dziadkiem i siostrą zajadaliśmy cieniutkie jak pergamin naleśniki a ja opowiadałam o zbliżającym się podwieczorku na którym miały zostać podane crepes ...Cała rodzina zastanawiała się co to jest, a że były to czasy bezinternetowo-komórkowe ... 

Wspólnie doszliśmy do wniosku, że na pewno będą to jakieś specjały kuchni francuskiej. No i były ... Z rozpaczą w oczach, w tym pięknym salonie, na pięknym obrusie zastawionym piękną porcelaną ... ujrzałam nie mniej ni więcej ... naleśniki!!!!. Których sztuk 5 jak nie więcej zjadłam godzinę wcześniej :).

Od tego czasu minęło ponad 20 lat. Już nie ma wśród nas Ukochanej Babci i Dziadka, rodzeństwo rozpierzchło się po całym Świecie, a ja robię nadal CREPES wg babcinego przepisu ... I zawsze uśmiecham się do nich jak do najbardziej wykwintnego dania na Świecie. Bo jest smakiem i wspomnieniem najszczęśliwszych chwil dzieciństwa.
P.S. 
Talentu do gry na fortepianie jednak nie miałam :)

4. kiva_tytto

Moja pierwsza myśl - quiche z porami! Nie znoszę porów, ale ta potrawa kojarzy mi się z letnim obozem we Francji, na którym byłam w liceum. Grupa 15-16 latków z Polski i Francji, kemping, kuchnia polowa w wielkim namiocie i dyżury w kuchni. Serwowali nam francuskie specjały, m.in wspomniany quiche. Pamiętam, że zjadłam tylko ciasto, starannie wydłubując pory (które stanowiły 3/4 całej potrawy). Pierwszy raz usłyszałam wtedy, ze istnieje coś takiego, jak quiche. I on właśnie, mimo niechęci do pora, kojarzyć mi się będzie już zawsze z latem w Masywie Centralnym, ze wspaniałymi ludźmi, których wtedy poznałam, z pierwszą miłością i pierwszymi rozczarowaniami, z wygłupami i śmiechem do bólu brzucha. Francuski urok, ot co! :) 

5. Topinambur

Będąc dwukrotnie w Paryżu nie czułam zachwytu, czekałam na motyle w brzuchu, albo jakieś chociaż miłe zakątki, które mnie zachwycą,wzruszą...nie było ich. Dzisiaj wiem, że po prostu nie byłam tam z właściwą osobą. Dla ukochanego, który rozświetlił moje życie i sprawił, że widzę je w innych barwach często przygotowuję zupę cebulową. Ta prosta i rozgrzewająca francuska potrawa sprawia, że zawsze widzę uśmiech na jego twarzy, a kiedy nie gotuję jej długo, słyszę: "może byś ugotowała w końcu cebulową?" :) Polecam dla wszystkich zakochanych. M.

 

Jeszcze raz bardzo dziękuję :-).

dorota

Wydrukuj:
  Oceń: 
Ocena: 10  (liczba głosów: 1)
Kategoria: Konkursy

czwartek, 17 października 2013

Suflet czekoladowy

Jaki jest idealny suflet czekoladowy? Delikatny, lekki, o konsystencji czekoladowej pianki lub musu. Mokry, ale nie płynny (to nie chocolate lava cake ;-). Podobno łyżeczka włożona w środek powinna powoli opadać.. Z najprostszych składników, bez dodatku masła i mąki. Nie jest trudny w wykonaniu, wystarczy trzymać się ściśle poniższego przepisu. Pięknie rośnie, nawet do 3 cm ponad ramekin. Należy go podawać natychmiast. Jedna reguła: suflet nie może na nas czekać, to my czekamy na suflet! Wcześniej przygotuj wszystkie potrzebne miseczki, ubijaczki, a składniki doprowadź do temperatury pokojowej. Przeczytaj notkę o prawidłowym ubijaniu białek do otrzymania miękkich wierzchołków ('soft peaks'). Zachwyć swoich najbliższych!

Składniki na 4 suflety:

  • 140 g gorzkiej czekolady, posiekanej
  • 90 ml śmietany kremówki 36%
  • 2,5 łyżki cukru
  • 3 jajka, w temperaturze pokojowej
  • 1 łyżka rumu lub ekstraktu waniliowego
  • szczypta soli

Przygotować 4 ramekiny o pojemności ok. 180 ml każdy. W środku wysmarować je dokładnie (po same górne brzegi, co ważne) masłem o temperaturze pokojowej, wysypać drobnym lub granulowanym cukrem. Nadmiar cukru strzepać. Odłożyć.

Piekarnik rozgrzać do 200ºC.

W garnuszku z grubszym dnem umieścić śmietanę kremówkę, cukier, rum. Zagotować, zdjąć z palnika, natychmiast wsypać posiekaną czekoladę. Odstawić na 2 minuty. Po tym czasie wymieszać łyżką, do otrzymania gładkiego sosu czekoladowego (czekolada powinna się całkowicie roztopić). Wystudzić do letniej temperatury.

Oddzielić białka od żółtek. Żółtka dodać do letniego sosu czekoladowego (ganache) i wymieszać do połączenia rózgą kuchenną. Masa czekoladowa powinna być płynna i lekko opadać z rózgi.

W oddzielnym metalowym lub szklanym naczyniu ubić białka ze szczyptą soli do otrzymania prawie sztywnej konsystencji. Prawie - nie mogą być całkowicie sztywne. Powinny uformować miękkie wierzchołki ('soft peaks'), czyli po podniesieniu ubijaczek miksera do góry powinny tworzyć opadające miękkie wierzchołki (kształt haczyka). 

1/3 ubitych białek wmieszać do sosu czekoladowego, by go rozrzedzić. Następnie dodać do niego resztę białek i delikatnie wymieszać szpatułką, by połączyły się z masą. Nie mieszać zbyt długo, by nie zniszczyć pęcherzyków powietrza, dzięki którym suflet rośnie. Przestaję mieszać, gdy masa ma jednolity kolor.

Przygotowaną masę sufletową przelać do ramekinów, napełniając je całkowicie (2 - 3 mm od górnej krawędzi ramekina). Włożyć do rozgrzanego piekarnika, po 30 sekundach obniżyć temperaturę do 180ºC (piekłam z termoobiegiem, ale można piec z grzaniem góra - dół). Piec około 15 minut (bez termoobiegu odrobinę dłużej). 

Gorące suflety wyjąć z piekarnika, oprószyć pudrem i natychmiast podawać. To naturalne, że po około 5 - 10 minutach suflety lekko opadną (dlatego zawsze podajemy natychmiast po wyjęciu z piekarnika). Wtedy wystają około 1 cm ponad ramekiny.

Smacznego :-).

Suflet czekoladowy

Suflet czekoladowy

Suflet czekoladowy

Po kilku minutach poza piekarnikiem opadają.. dlatego suflety podajemy od razu z piekarnika na stół :-).

Źródło inspiracji (przepis zmodyfikowany) - Bon Appetit Magazine.

  Oceń: 
Ocena: 9.2  (liczba głosów: 10)

środa, 16 października 2013

Małpie smarowidło

Oryginalna nazwa to 'monkey butter', ale masłem bym tego nie nazwała ;-). To rodzaj bananowo - ananasowego dżemu z kokosową nutką. Niezwykły, tropikalny smak. Do naleśników, gofrów, deserów,  placuszków, tostów.. Ciekawa jestem czy i Wam posmakuje?

A na zdjęciach poniżej przepisu - konfitura z bananami, mlekiem kokosowym z puszki (dodanym zamiast ananasów w syropie), sokiem cytrynowym. Rarytas!

Składniki na około 4 słoiczki 200 ml:

  • 1 puszka (600 g) ananasów w syropie
  • 5 średniej wielkości bananów (nie przejrzałych, bez ciemnych kropek)
  • 1/4 szklanki wiórków kokosowych
  • pół szklanki cukru*
  • 3 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny

Ananasy zmiksować (razem z syropem) na puree, banany drobno pokroić w plasterki. Wiórki zemleć w maszynce do kawy do otrzymania konsystencji mąki (niekoniecznie).

W szerokim garnuszku umieścić wszystkie składniki. Wymieszać, postawić na palnik, pogotować na małym ogniu do odparowania wody i osiągnięcia konsystencji dżemu. Banany powinny się rozgotować.

Przełożyć do wyparzonych słoiczków i zamknąć. Przechowywać w lodówce do 4 tygodni. Można również zapasteryzować.

* Oryginalnie w przepisie 3 szklanki cukru, według mnie zupełnie nie potrzebnie, dla mnie i pół szklanki było zbyt dużo! Posłodźcie do smaku :-).

Smacznego :-). 

Małpie smarowidło

Małpie smarowidło

Źródło przepisu - Made from Pinterest.

  Oceń: 
Ocena: 9.3  (liczba głosów: 10)

środa, 16 października 2013

Pyszna, orzeźwiająca szarlotka :-). Kruche ciasto to ciasto bez jajek, na podobieństwo angielskiego shortbreadu, lecz lżejsze dzieki dodatkowi proszku do pieczenia. Nadzienie jabłkowe z dodatkiem cytryny i cytrynowego kisielu, który je zagęszcza i nadaje świeżego, słonecznego koloru i smaku :-).

Składniki na kruche ciasto:

  • 350 g mąki pszennej 
  • 130 g jasnego brązowego cukru
  • 230 g masła, zimnego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • skórka otarta z 1 cytryny

Wszystkie składniki umieścić w naczyniu i szybko zagnieść. Ciasto można też wyrobić w malakserze.

Z ciasta uformować kulę, podzielić na dwie części. 

Formę tortownicę o średnicy 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Połowę ciasta wyłożyć do formy, wylepiając równo spód. Ponakłuwać widelcem. 

Podpiec w temperaturze 180ºC przez 20 - 25 minut, do złotego koloru. 

W czasie, gdy ciasto się piecze, przygotować jabłkowe nadzienie.

Nadzienie jabłkowo - cytrynowe:

  • 1 kg jabłek szarlotkowych*
  • 1/3 szklanki cukru (w zależności od słodkości jabłek)
  • sok z połowy cytryny
  • 1 kisiel cytrynowy z cukrem
  • 3 łyżki bułki tartej

Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić w plasterki. Umieścić w ganuszku, dodać cukier, sok z cytryny, wymieszać. Ustawić na palniku, chwilę pogotować, do puszczenia przez jabłka pierwszego soku. 

Sok odlać do miseczki, wsypać do niego kisiel, zmiksować blenderem. Jabłka z powrotem umieścić w garnuszku, dodać zmiksowany kisiel, chwilę podgrzać, energicznie wymieszać by nie zrobiły się grudki. Nadzienie jabłkowe odstawić z palnika.

Z piekarnika wyjąć podpieczony spód. Na gorący wysypać równomiernie bułkę tartą, następnie wyłożyć nadzienie jabłkowe, wyrównać. 

Rozwałkować pozostałe kruche ciasto na wielkość foremki (najlepiej na papierze do pieczenia, łatwiej będzie je przenieść nad ciasto), ostrożnie położyć na górę nadzienia jabłkowego, ponakłuwać.

Wstawić do piekarnika i piec kolejne 40 - 45 minut, do zrumienienia.

Wyjąć, wystudzić.

Przed podaniem oprószyć cukrem pudrem.

* odmiany szarlotkowe w Polsce: szara reneta, antonówka; odmiany szarlotkowe w UK: Cox, Russet, Golden Delicious

Smacznego :-).

  Oceń: 
Ocena: 9.2  (liczba głosów: 22)

    1 ... 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 ... 320    


do góry