Danie inne niż wszystkie.. Do wykonania w kilka chwil, nie wymagające wielu składników i nakładu pracy. Składniki znajdziecie w wielu lodówkach..

Składniki na pusty talerz (porcja na 1 osobę):

  • 300 ml pustego, w temperaturze pokojowej
  • 30 g drobnego nic
  • 50 g niczego, podprażonego
  • 60 g pustki, startej
  • mała szczypta niczego

Do niedużego garnuszka z grubszym dnem przelać 300 ml pustego. Dodać 30 g drobnego nic i wymieszać, do połączenia. 

W międzyczasie na patelni podprażyć 50 g niczego. Lekko przestudzić. 

Dodać do garnuszka z niczym, wymieszać, chwilę pogotować. Gdy osiągniemy totalne zero, dodać 60 g pustki, startej na tarce z małymi oczkami. 

Danie podawać ciepłe, nalewając z pustego, dużą porcję. Dodać szczyptę niczego, do smaku.

 

Tak codziennie wygląda posiłek ponad 160 000 polskich dzieci.

 

Podziel się Posiłkiem to ogólnopolski program społeczny, którego celem jest walka z niedożywieniem wśród dzieci, zainicjowany i prowadzony przez firmę Danone. 

Pomoc prowadzona na szeroką skalę możliwa jest dzięki zaangażowaniu milionów konsumentów, tysięcy wolontariuszy, mediów i organizacji społecznych. 

Dzięki działaniom takim jak sprzedaż produktów oznaczonych logo programu – Talerzykiem, Ogólnopolskiej Zbiórce Żywności Podziel się Posiłkiem, Koncertom i Programowi Grantowemu w ciągu 10 lat wydaliśmy już niemal 13 mln posiłków niedożywionym dzieciom. Na tym jednak misja organizatora nie kończy się – jak pokazują najnowsze badania z problemem niedożywienia wciąż boryka się aż 162 tysiące dzieci ze szkół podstawowych

Jak pomóc niedożywionym dzieciom? Wystarczy kupić jogurty Danone oznaczone logiem programu – Talerzykiem, w okresie od września do końca października 2013 roku. Dzięki temu każdy z nas może nie tylko zadbać o dietę swoją i swoich bliskich, ale i pomagać – część zysków ze sprzedaży produktów zostanie przekazana na ufundowanie posiłków niedożywionym dzieciom. 

Warto pomagać – to takie proste. Pomóżcie nam ufundować kolejny milion posiłków!

 

 

Zachęcam do odwiedzenia strony i podzielenia się informacją ze znajomymi.

Przeglądaj wpisy po składnikach:
Dziękuję za zamieszczenie komentarza.

Wszystkie komentarze czytam, choć niestety, nie dam rady na wszystkie odpowiedzieć. Zanim zamieścisz pytanie upewnij się czy nikt nie zadał podobnego (ułatwi Ci to wyszukiwarka zamieszczona w komentarzach). Komentarze z linkami mogą nie zostać opublikowane.

Autorka bloga

Opublikowano 48 komentarzy
Szukaj w komentarzach:
  1. Moim zdaniem niestety najbardziej z całej akcji korzysta Danone, a nie dzieci. Ale można pomóc głodnym dzieciom, które są blisko. Można pójść do szkoły i zapłacić za obiady dla kilkorga dzieciaków. Pani pedagog w szkole doskonale wie kto tej pomocy potrzebuje. Dookoła każdy z nas widzi biedę, widzi też czy wynika ona z patologii, zaniedbania czy najzwyklejszego ludzkiego nieszczęścia. Każdy sam może zadecydować komu chce pomóc, a kto na tę pomoc nie zasługuje (chociaż uważam, ze w każdym w w/w przypadków nie zawiniło dziecko, a ono cierpi najbardziej). Trzeba pomagać, ale uważam, że nie przez Danone. Pomagajmy bezpośrednio, kupmy bułkę czy chleb i dajmy głodnemu dziecku. W ten sposób ono skorzysta więcej niż z kilku groszy, które z zakupu jogurtu przekaże im koncern.

  2. W wielu postach tutaj pada stwierdzenie ze " nie wspieram koncernu Danone bo nie kupuje jogortow Danone" ale koncern Danone posiada wiele wiele marek i niekoniecznie z wielka nalepka Danone…bo jesli jemy Activie jogurty lub podajemy dziecku mleko w proszku Aptamil i wiele wiele podobnych przykladow to niestety wspieramy ten wielki koncern…w XXI wieku robiac zakupy ZAWSZE jakis koncern wspieramy wiec jesli ktorys z nich odda kawaleczek ze swoich mega zyskow i przeznaczy na jakas dobra wspierajaca kogos lub cos dzialalnosc to tylko pozostaje nam sie cieszyc!!

  3. Niezeleżnie od tego co się myśli o koncernach przecież wszędzie pracują ludzie, którzy, chcę wierzyć, mają i szlachetne intencje, i tyle uczciwości by rozliczyć takie akcje jak ta, by pomoc dotarła do tych którzy jej potrzebują.
    Dorotko, na pewno warto przypominać o problemie niedożywienia. Cieszę się, że znów tu zajrzałam.

  4. Również po przeczytaniu tego wpisu zatrzymałam się na chwilę i zastanowiłam nad problemem. Sama nie wspieram Danone, bo podobnie jak inni nie uważam, żeby to była akurat marka dla dzieci – głodnych czy najedzonych, bez różnicy. Niemniej wpis daje do myślenia nad samym problemem. Za to dziękuję, bo czasem się zapomina, że niewielkim wysiłkiem można komuś pomóc, a jeśli ta pomoc trafia do do dzieci to tym bardziej warto.
    P.S. proszę nie wypisywać bzdur w komentarzach, że malutkim dzieciom nie powinno się dawać jogurtu naturalnego. Przecież nie trzeba od razu paść nim dziecka od rana do nocy!

  5. Przykro mi ale jezeli dziecko jest glodne to jest w 99% wina rodzicow ktorzy o to nie zadbaja. Moja mama wychowala sie w biednej rodzinie gdzie pracowal tylko ojciec a bylo 10 dzieci. Nigdy nie byli glodni. Jedzenie w naszych czasach, nawet w sumie smieciowe ale zapychajace glod (bulka ze sklepu itp) jest niesamowicie tanie w porownaniu z PRL-em. Mozna znaleac na internecie porownanie cen masla, cukru itp. Tam gdzie nie ma na jedzenie dla dziecka tam tez i nie ma na jedzenie dla rodzica – to w naprawde biednych rodzinach. I wtedy nalezy pomoc im wszystkim, a nie tylko dziecku. Ale to jest pewnie 1% sytuacji. Reszta to albo patologia, albo totalne zaniedbanie. I to nie ma nic a nic wspolnego z "polityka prorodzinna".

  6. O rety, przyznam, że mnie zszokował ten ‚przepis’. Czytałam i byłam ciekawa jaki jest koniec, nie wpadłam wcześniej o co chodzi. Fenomenalny wpis!!! Sama nie wspieram kampanii Danone, ale jest poruszający i przypomina o pewnych rzeczach, o których zwykle nie myślę.
    Dziś zaproszę na podwieczorek małego Mateuszka z sąsiedztwa.
    I pomyślę co w przyszłości mogę zrobić…

  7. Pani Dorotko, ten wpis jest fantastyczny i łapie za serce. Gratuluję z całego serac pomysłu. A co do problemu… No cóż, tak to już w tym kraju jest, że Pan Prezydent pięknie mówi o polityce prorodzinnej, a głodne dzieci jak były tak dalej są. Sama jestem mamą dwójki dzieci (obecnie 13 i 10 lat) i w szkole podstawowej do której dzieci uczęszczały na szczęście była stołówka. Panie kucharki gotowały zawsze większą ilośc zupy i te dzieci, które były głodne mogły zawsze sobie talerz ciepłej zupy zjeśc. Strach pomyślec tylko, gdy gmina zrezygnuje ze stołówek w szkołach i przejdzie nausługi typu catering – wtedy te dzieci już takiej zupy w szkole nie zjedzą. Pozdrawiam

  8. Niestety to bzdura. Jak człowiek chce pomagać to są fundacje i stowarzyszenia, które realnie pomagają – pieniądze, które dostają przekazują na cele statutowe – czyli pomoc osobom biednym, chorym, dzieciom itd. To jest pomoc, a nie wspieranie wielkiego koncernu, który odpali jakieś niewielkie kwoty.
    Chcesz pomóc – daj pieniądze na Caritas, zaangażuj się w akcję "Tornister pełen uśmiechu" – POLECAM. Caritas organizuje w ciągu roku wiele akcji, które niosą realną pomoc potrzebującym i mamy pewność, że nasze pieniądze (lub inne formy pomocy materialnej) na prawdę trafiają do osób, które tej pomocy potrzebują.
    Życzę miłego dnia wszystkim miłośnikom MW 🙂

    1. Osobiście byłem świadkiem nadużyć jakich dokonywano na ternie jednego z Caritasów. Z magazynu "znikały" w biały dzień konserwy mięsne czy mleko, brane przez "znajomków" całymi samochodami. Pomoc które powinna dotrzeć do potrzebujących trafiała po przepakowaniu, przelaniu czy zmianie etykiet na pobliskie targowiska. Zawsze wychodzę z założenia, że jak sam (bezpośrednio) nie pomożesz to nigdy nie trafi to tam gdzie trzeba.

  9. Błagam, mieliście w szkole marketing? Kilka wykładów wystarczy, żeby zrozumieć jak to działa. Koncerny robią to dla poprawy wizerunku i, co za tym idzie, większego zysku. W biznesie nie kieruje się litością czy dobrym sercem. Polecam "Public Relations w praktyce" Seitel’a. Teraz każdy, kto kupi Danio, to będzie ale gość! Zjesz ciasto i masz ciastko. Zjesz Danio i jeszcze nakarmisz jakieś dziecko. Nic cię to nie kosztuje, a samopoczucie rośnie i rośnie. I sprzedaż rośnie i rośnie.

  10. Nawet jeśli firma robi to w celu poprawienia sprzedaży – to co z tego? Jeśli faktycznie jakiś procent dochodu z każdego jogurtu idzie dla głodnych dzieci to ja kupuję taką reklamę! Jest mnóstwo producentów, którzy tego nie robią. Moim zdaniem w tym wypadku makiawelizm się sprawdza i cel uświęca środki. Faktycznie, Danonki i Danio są przeładowane cukrem, ale czy firma Danon nie produkuje również jogurtów naturalnych i śmietan? One chyba są bez cukru…

    1. Malutkiemu dziecku nie mozesz podac naturalnego jogurtu bo ma za duzo bialka, ktore nadmiernie moze obciazyc nerki dziecka, dlatego te specjalne danonki dla maluchow maja obnizony poziom bialka ale za to mnostwo cukru…

      1. Ale Ty możesz zjeść naturalny jogurt i białko Ci nie straszne? To samo śmietana-w wielu polskich domach zupy są zabielane śmietaną, u Ciebie nie? Przecież akcja nie brzmi ‚kup nasze produkty DLA DZIECKA’, może je zjeść również dorosły… Nie chcesz wesprzeć akcji-trudno, nikt Ci nie każe, ale ja przy najbliższych zakupach kupię produkty Danona, chociaż zazwyczaj je omijam.

        1. Złośliwości nie są potrzebne, każdy działa wg swojego uznania, wiedzy lub przekonań. Co do zupy, nie, nie zabielam śmietaną 🙂

  11. A mnie się nóż otwiera, bo gdzie nasza polityka prorodzinna, osoby i fundacje już z założenia mające pomagac? Ale zawsze się denerwuję no i co z tego? Tak było, jest i będzie. Niemniej nie wspieram takich akcji (doprawdy sporadycznie), pomagam osobiście; mamy w okolicy kilka rodzin w potrzebie i pomagamy na zmianę z rodziną. Taka forma mi bardziej odpowiada, wiem, jakie są potrzeby, wiem, na co idzie moja pomoc. Rozejrzyjcie się, ci, którzy najbardziej potrzebują, wstydzą się swej sytuacji i nie jest o nich głośno. Tym cichym pomagajcie…
    Ale nie powiem, rusza bardzo, tylko czy to nie świadome zagranie na naszych emocjach?
    PS
    Dziękuję za post, każda taka dyskusja jest potrzebna.

  12. Bardzo kontrowersyjny post, uszyty na miarę, porusza struny, które ma poruszać ale nie kupuję tego. Pierwszorzędny pomysł na kampanię społeczną (a nie promocję koncernu), przyniósł by wtedy więcej pożytku. Uważam, że nie wszystko jest na sprzedaż tym bardziej na tak poczytnym i szanowanym blogu. Wiem, że moja ocena jest surowa i nie każdy się z nią zgodzi ale post poruszył mnie trochę inaczej bo czuję się oszukiwana i traktowana jak naiwniaczka. Pod płaszczem współczucia i zawstydzenia, że nam przecież jest tak dobrze wbija nam się logo marki, którą potem mamy wybierać z opasłych półek sklepowych bo rekomendacja na poczytnym blogu ma moc.

  13. Sam przekaz fantastyczny, ale dlaczego reklamować koncern, który reklamuje przesycone cukrem i/lub syropem glukozowo-fruktozowym serki i jogurty jako najlepsze produkty dla dzieci? Zdecydowanie lepiej wpłacić tę kasę na jakąś fundację zajmującą się pomaganiem takim dzieciom, zamiast niszczyć swoje zdrowie i zdrowie dzieci produktami z syropem g-f i toną cukru.

  14. Pracuję z dziećmi i wiem, że te wszystkie akcje służą głównie reklamie. Liczby głodujących rzekomo dzieci są mocno zawyżane. Pomoc idzie głównie do darmozjadów, bo Ci, którzy faktycznie potrzebują – rzadziutko się o tym wypowiadają.

    1. Właśnie tak jest, całkowicie popieram. Naprawdę biedni wstydzą się swojej biedy i nie przyjmują pomocy, nie chodzą do fundacji ani stowarzyszeń, bo to godzi w ich poczucie godności (TAK, bezdomni i głodni też mają swoją godność).

  15. Moim zdaniem realna pomoc może wyglądać tak: osoby np. pracujące razem w firmie co miesiąc zrzucają się po 20-50 zł i przekazują te pieniądze wybranej stołówce w szkole na przygotowanie posiłków dla potrzebujących dzieci. Szczegóły nalezy dopracować, żeby pieniądze gdzieś się nie rozeszły…

  16. A dla mnie każda taka akcja, organizowana przez koncern, czy nie- daje jakieś rezultaty. Jeśli dzięki niej choć 1 dziecko przestanie głodować, jest ona potrzebna. A propos reklamowanych produktów pełnych cukru: reklama dźwignią handlu, nic na to nie poradzimy. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, sami podejmujemy decyzje zakupowe. To nie wina koncernów, że kupujemy niezdrową żywność, tylko nasza, że nie dociekamy, co jemy. Dziękuję Doroto, wzruszający post. Klikajcie w pajacyka!

  17. The Social Responsibility of Business – tak nazywa sie to co robi Danon, bardzo modne w ostatnich latach, inni sadzą drzewa, kopią studnie w Afryce, wszystko to potrzebne ale tak na prawde robione dla dobrego PR’u, taka firma ma dobrze sie kojarzyć – Danon pomaga dzieciom, ale czy naprawde pomaga?
    Zgadzam sie z poprzednimi wpisami, zysk ze sprzedarzy w ramach takiej akci rośnie, mały procent trafia do potrzebujących, a koncern pokazuje światu jaki jest wrażliwy na krzywdę dzieci. Same produkty tej firmy są przeładowane cukrem, w ogóle cukier w produktach dla najmłodszych w nadmiarze powoduje próchnice u nawet 2 letnich dzieci, (!) nie mówiąc o problemie otyłości.
    Post zwraca uwagę na ważny problem niedożywienia dzieci, w mojej opinii dużo więcej zrobimy płacąc fundacji lub choćby dopłacając do posiłków dzieci w szkole ze swojej miejscowości.

  18. Ja klikam w Pajacyka. Danone- coz. Nie ufam koncernom jezeli chodzi o nazywanioe swoich produktow zdrowymi.

    Nie dalej jak wczoraj zobaczylam reklame platkow pewnego znanego koncernu, w ktorej twierdzi sie, ze porcja ma ponizej 9 gram cukru. Porcja to 30 gram, ale o tym juz tam nie mowia.
    Niby nie oszustwo, ale moim zdaniem w dzisiejszych czasach, gdzie grubych jest coraz wiecej takie ukrywanie cukru jest procederem kryminalnym.

    Co innego domowe ciasto- wiem ile w nim bo sama wsypalami i jak zjem cala blache to to wylacznie moja wina, ale potajemne takie karmienie ludzi (przede wszystkim dzieci) cukrem to cos okropnego.

  19. Dorotko, pięknie to przedstawiłaś i wzmocniłaś przekaz. Oczywiście jest to wielki problem społeczny i należy pomagać. Natomiast co do samej akcji mam mieszane uczucia. Każdy sposób by zwiększyć sprzedaż jest dobry, a już w szczególności taki, który wywołuje w ludziach emocje. Być może faktycznie jakiś tam nikły procent zysków z okresu trwania akcji firma przekaże na pomoc dla dzieci, ale to i tak nie załatwi problemu. Ludzie na fali ww. emocji dają się "przekonać" i kupują produkty, firma zwiększa obroty, a darowiznę i tak ujmie sobie w koszty. Jaka to jest pomoc? To jest dobry marketing. Dlatego proponuję, jeśli chcemy pomagać, wpłaćmy pieniądze na konto konkretnej fundacji, jest ich mnóstwo i na prawdę pomagają. Ja tak robię.

  20. Mello, każdy by wołał. Nic nie stoi na przeszkodzie samemu z każdego zakupionego jakiegokolwiek towaru oddawać procent dla potrzebujących 🙂 Tylko jakoś nie widzę chętnych, którzy by wzięli udział w takiej akcji. Więc mamy od lat Podziel się posiłkiem, akcję, która działa i przynosi konkretne finansowe efekty.

  21. Popieram Mello, choć firma Danon swoją akcją wspomaga niedożywione dzieci to jest ok, lecz tym samym sprawia, że konsumenci kupują jej produkty przeładowane cukrem i to już według mnie nie jest ok dla mojego dziecka. Bazując na naszej potrzebie wewnętrznej szkodzi osobom nam najbliższym. Dlatego jestem za wsparciem dla organizacji pozarządowych zajmujących się tematem niedożywienia nie zaś wspieraniem koncernu, który i tak ma przede wszystkim w głowie wzrosty sprzedaży swoich produktów i zarabianie (wszak nie jest to instytucja charytatywna)

    1. Dziękuję za ubranie w słowa mojego zdania na ten temat. Jednak swoją drogą, bardzo ładnie ze strony Pani Doris, że wykorzystuje swoją popularność nie tylko do promowania własnego interesu i porusza ważne kwestie.

  22. A ja kupuje takie produkty. Nie tylko spozywcze ale rowniez srodki czystosci. Kazdego dnia klikam w pajacyka. Wysylam smsy. Nie kosztuje to wiele zachodu, a w jakims malusienkim procencie moze pomoc i wspomoc tych, ktorym sie nie wiedzie.

  23. A ja bym wolała jakąś akcję społeczną, no-logo, niekoniecznie organizowaną przez koncerny, dla których jest to tylko marketing i nic więcej. Marny procent od zysku ze sprzedaży i tak kosztuje mniej niż skuteczna kampania reklamowa, nieobliczona na wywołanie takich reakcji.

    1. Wbrew temu co myślimy wiele z tych koncernów robi to jednak w dobrym celu, w końcu za takimi akcjami też stoją ludzi którzy tym kierują a dziś prawie każda marka pomaga jakiejś fundacji więc nie jest to jakieś duże wybicie się. No i pomyślmy jaką sprzedaż ma Danone i bez tej akcji, cieszę się że choć część z tego pójdzie na taki cel. Jednak ja na co dzień jem inne produkty wiec sama również wolałabym wpłacić pieniądze prosto na konto fundacji. Dziękuje Ci jednak Doroto za ten post i za to że postanowiłaś wykorzystać popularność tego bloga do rozprzestrzenienia takiej akcji.