Dla fanów i fanek twórczości Julii Child mam szybki i sympatyczny konkurs książkowy :-).

A w konkursie do rozdania 5 egzemplarzy najnowszej książki Julii Child, której data premiery już 24 października!

 

 

Książkowa wersja kultowego, pierwszego w historii telewizji, kulinarnego reality show!

Pilotażowy odcinek „Francuskiego Szefa Kuchni” wyemitowano „w Bostonie 11 lutego

1963 roku, jeszcze w czarno-białej telewizji” – jak wspomina we wstępie sama Julia Child.

Przez kolejne lata podbił on serca telewidzów tak dalece, że doczekał się wznowień

i kontynuacji, a jego prostolinijna, wielka wzrostem oraz kulinarnym kunsztem

pomysłodawczyni i prowadząca – Julia Child – do dziś pozostaje ikoną sztuki kucharskiej,

nie tylko dla Amerykanów.

Potrawy kuchni francuskiej należy przygotowywać starannie, przestrzegając odpowiedniej techniki.

Niniejsza książka ma na celu przybliżenie czytelnikowi podstaw gotowania, począwszy od właściwego

sposobu smażenia jajka i przyrządzania sosu do sałatki, skończywszy na gotowaniu łososia w całości

i wykonaniu bożonarodzeniowej bûche, przystrojonej bezowymi grzybkami (…). Mam nadzieję,

że będzie to przydatny wstęp do kuchni francuskiej i dzięki niemu czytelnicy przyrządzą wiele

satysfakcjonujących dań (…).

 

I z książką jest związane moje pytanie konkursowe:

Jaka potrawa kuchni francuskiej jest Ci najbliższa? /wypowiedź krótko uzasadnij/

 

Konkurs trwa tylko 3 dni, do 18 października godz. 9.00 czasu polskiego. W konkursie mogą wziąć udział wyłącznie użytkownicy zalogowani (jeśli nie masz jeszcze konta na blogu, możesz je założyć tutaj).

Z odpowiedzi podanych w komentarzach wybiorę najbardziej interesujące, które ujmą mnie swoim opisem :-). 

Regulamin konkursu.

Trzymam kciuki za Wasze lekkie pióro!

dorota

Przeglądaj wpisy po składnikach:
Dziękuję za zamieszczenie komentarza.

Wszystkie komentarze czytam, choć niestety, nie dam rady na wszystkie odpowiedzieć. Zanim zamieścisz pytanie upewnij się czy nikt nie zadał podobnego (ułatwi Ci to wyszukiwarka zamieszczona w komentarzach). Komentarze z linkami mogą nie zostać opublikowane.

Autorka bloga

Opublikowano 464 komentarzy
Szukaj w komentarzach:
  1. Wołowina po burgundzku. Popisowe danie mojego męża, kocham zapach wołowiny z masłem, to idealne połączenie. Pierwszy raz spróbowalismy je zrobić po seansie filmu ,Julie & Julia’, wyszło pyszne! Mogłabym ją jeść na śniadanie, obiad i kolację

  2. Pytanie niby łatwe, a trudne… Zwłaszcza dla kogoś kto nigdy nic francuskiego w oryginale nie jadł, więc poglądu smakowego na ten temat nie ma i mieć nie może :/ Ale za to może mieć poglądy wizualne 😀 No bo przecież każdy może jeść oczami! Jakaż to cudowna sztuka – nakarmić umysł, a nie ciało (no i to wszystko bez zbędnych kilogramów!). Jak chyba każde dziecko wychowane w PL w latach ’90 przez długi czas miałam jeden nie do końca prawdziwy obraz kuchni i jedzenia we Francji – królestwo obślizgłej żaby i ślimaka… O fuj! We Francji mieszkają "żabojady"… Jak można to jeść!? I to codziennie przez cały dzień? Śmieszna sprawa, no ale i tak uwielbiam ten mój dziecięcy światopogląd 🙂 Dziś już wiem, że we Francji nie tylko królują te obślizgłe stworzonka, ale i inne pyszności – bagietki, croissanty… no i makaroniki! Moja wizualna (jak na razie, ale to się zmieni!) miłość. Po prostu idealne – malutkie, okrąglutkie, kolorowe i z fantazją – zupełnie jak ja! Małe cudo,cieszące oczy (i podniebienie wkrótce – mam nadzieję) 😉

  3. Zdecydowanie Crème brûlée – był z Nami na pierwszej randce i ten boski smak tak nam pozostał w pamięci, że towarzyszy nam podczas każdej rocznicy 🙂

  4. Delikatne.. cieniutkie.. na brzegach niezwykle chrupiące.. przyjemnie pachnące.. z dodatkami lub bez.. najlepsze na świecie.. NALEŚNIKI FRANCUSKIE! Jak powszechnie wiadomo, naleśniki (pod każdą postacią) kochają wszyscy 🙂

  5. Pains aux Raisins, pierwszy raz robiłam te pyszne bułeczki około półtora roku temu, a dokładnie 16 czerwca 2012, pamiętam bo zostało mi jeszcze 10 dni do terminu porodu. W nocy z sobotę na niedzielę, wracał mąż z Warszawy i tato z bratem z zagranicy a wyjeżdżają na miesiąc, więc postanowiłam, że im upiękę coś pysznego. Zdążyłam zjeść tylko jedną bułeczkę w sobotę wieczorem, ponieważ w nocy złapały mnie skurcze i nad ranem przyszła na świat mała Matylda 🙂 a reszta rodziny zajadała się tymi pysznymi bułeczkami 🙂 teraz przy każdej okazji proszą żebym je zrobiła.

  6. Rue Bonaparte. Idę, a właściwie unoszę się kilka centymetrów nad ziemią. Wszystko przez pudełeczko, które niosę. Leciutkie, jak piórko, choć w środku skarby… Nie wiedziałam, które wybrać. Delikatne, w cudnych kolorach – nęciły, kusiły swoim urzekającym wyglądem. Zauroczona spoglądałam na rzędy tych śliczności, nie mogąc nadziwić się jak są doskonałe. Równiuteńkie góreczki, lekko chropowate od drobno zmielonych migdałów, przełożone kremami, aksamitnymi ganach, o ton ciemniejszymi od skorupek, które je lekko dociskają… Boże, pomóż! Które mam wybrać… Nieśmiało wskazałam na malinowe, na czekoladowe, kawa – tak koniecznie kawowe i pistacja. Były moje. W wyściełanym bibułką pudełeczku znalazły swoje miejsce. Wiedziałam, że będę musiała się zatrzymać. Wiedziałam, że będę musiała je spróbować. Wiedziałam… Otworzyłam pudełko, zamknęłam oczy, sięgnęłam… Pękła skorupka i smak, który poczułam był w tamtej chwili dla mnie wszystkim… Był Paryżem, był Francją, był miłością, był chwilą, która została… Makaroniki. Kocham…

  7. Uwielbiam słodkie śniadania 🙂 Inspiracji na poranny posiłek szukam właśnie w kuchni francuskiej. Idealnym wyborem dla mnie są ich tosty! Miałyście okazję spróbować? Oblizuję palce na samą myśl :)) Jeśli nie, to nie wszystko stracone.. Takie tosty można przygotować samemu – nic prostszego i nic bardziej pysznego 🙂 Są puszyste wewnątrz a chrupiące od zewnątrz-yummy 🙂 Za to co położycie na wierzch swojego tosta zależy od Was, możecie improwizować, eksperymentować, wymyślać! Tradycyjnie, jeszcze cieplutkie tosty polewamy syropem klonowym i posypujemy owocami. Słodycz sama w sobie 🙂 Postanowione, zabieram się za przygotowanie mojego śniadanka właśnie teraz i zdecydowanie mam ochotę na tosty francuskie! 🙂

  8. Obchodząc 30-ste urodziny postanowiłam zrobić francuski obiad. Zaserwowałam zupę cebulową i Boeuf Bourguignon Julii Child. Wołowina w czerwonym winie – dla jednych kolejny zwykły przepis, dla innych danie rozpływające się w ustach, które zachwyca, zaskakuje. Po prostu bajka… Gdy je przygotowuję mam wrażenie jakby stała koło mnie sama Julia, ta niesamowita kobieta, która każdego dnia motywuje mnie do przyrządzania niesamowitych potraw dla mojej ukochanej rodziny. Każdy jej przepis jest mi coraz bliższy, gdy tylko otwieram jej książki, ale Boeuf Bourguignon jest tak niezwykły, że aż chce się go przyrządzać po raz kolejny… A więc do dzieła i Bon Appetit.

  9. W zasadzie nie wiem czy można to nazwać potrawą… ale zastanawiając się nad wyborem i eliminując poszczególne pozycje, doszłam do wniosku, że właśnie z tym wiążą się najprzyjemniejsze wspomnienia z tegorocznych wakacji.

    Twardy kozi ser podany z konfiturą z fig w ramach deseru

    Samo napisanie tych kilku wyrazów sprawia, że znowu jestem w małym schronisku w Vizzavonie, gdzieś w lesie, wysoko w korsykańskich górach. Na zewnątrz pada ulewny deszcz, wszystkie rzeczy mam przemoczone. Jednak pod dachem jest ciepło. W kominku pali się ogień, a w jadalni kilkunastu zmęczonych i zziębniętych miłośników gór z apetytem pochłania kolację. Finalnym punktem jest deser, czyli jak się okazało bardzo intensywny w smaku regionalny ser kozi oraz słodka konfitura figowa. Nie wiem jak dla innych… ale dla mnie wyszło wtedy słońce.

  10. (Coś mi się wcisnęło, nie wiem, czy się dodało, jeśli tak, to nie jest ważne.)
    OK! Ja chyba najbardziej lubię tradycyjne croissanty, to wytwór kuchni francuskiej, który jest mi jak dotąd najbardziej znany. Ich maślany smak, idealny na śniadanie przy dobrej kawie, przy książce, w towarzystwie, w biegu, w jakiejkolwiek sytuacji :). Szkoda tylko, że u nas w kraju jeszcze nie jadłam naprawdę dobrego croissanta, który choć tak popularny, często po prostu niesmaczny. Pozdrawiam!

  11. Słynne croissanty, lekkie jak piórko francuskie rogaliki śniadaniowe. Cienkie listki maślanego ciasta i delikatnie chrupiąca skórka przenosi mnie do niezapomnianych miejsc wspaniałego Paryża.

  12. W kuchni francuskiej uwielbiam wszystko, począwszy od prawdziwego, "domowego" octu winnego przygotowywanego przez moją ciocię.. Który dodawała do każdej możliwej rzeczy – od zimnej fasolki szparagowej po wielkie misy zielonej sałaty. Ale, nie będę oryginalna, w kuchni francuskiej najpiękniejszy jest czas przeznaczony na jedzenie, delektowanie się smakiem, rozmowy.. Dlatego z ostatnich lat najmilej wspominam zwykłą bagietkę i krążek camemberta, jedzony na zielonych trawnikach przed Sacre Coeur w Paryżu, w otoczeniu gwaru innych turystów i miejscowych, którzy przychodzą tam cieszyć się swoim towarzystwem i pięknym widokiem.

  13. Teraz najbliższa memu sercu jest sezonowość a tym samym dynia a jak dynia to słynne ciasto dyniowe (Français Tarte à la citrouille albo po prostu French Pumpkin Pie:) Korzenny smak, nuta cytrusowa…mmm to właśnie umila Nasze coraz ciemniejsze i zimniejsze wieczory!

  14. Myślę, że będę mało oryginalna jeśli powiem, że najbliższa memu sercu jest zupa cebulowa! 🙂 Ale taka jest prawda! Z najprostszych składników, przy odrobinie cierpliwości i skupienia powstaje danie tak wyjątkowe, a przez dodatek wina aż wręcz wykwintne 🙂 jest aromatyczna, rozgrzewająca i sycąca a to są cechy każdego dania, które wysoce cenię! Prostota i bogactwo aromatów to najważniejsze i tym właśnie może się pochwalić zupa cebulowa. A z racji łatwości przygotowania, jest to potrawa, którą mogę w każdej chwili przyrządzić w domu, bez zamartwiania się ‚czy aby na pewno wszystko mam’. No i tym sposobem nabrałam apetytu i pewnie w najbliższych dnia cebulowa pojawi się na stole 😉 a teraz idę spać i śnić o francuskiej kulinarnej podróży!

  15. Kuchnia francuska- tarta tatin- wydawała się tak trudna (odwracanie, karmel, koniec świata!), a okazała się banalnie prosta. Smak- przypuszczenia: ciasto, jabłka (szarlotka?); rzeczywistość przerosła oczekiwania – kruchość ciasta połączona z karmelizowanymi jabłkami rozpływającymi się w ustach. Poezja smaku, na ciepło i na zimno, z lodami lub bez. A zapach cynamonu i karmelu, który powstaje w czasie pieczenia, przenosi cię w bezpieczny świat i przypomina o pięknych chwilach: szarlotka w rodzinnym domu, złota polska jesień, zbieranie jabłek, pierwsze ciasto dla ukochanej osoby. Taka mała rzecz a tyle radości i tyle emocji. Zaczynasz gwiazdorzyć i gubisz siebie? Zrób tartę. Poczuj ten stan, przenieś się w inny lepszy świat. Potrzebujesz zmian? Ta tarta wywróci twoje życie do góry nogami!!
    Moje już wywróciła i zmieniła na lepsze:)
    PS. nawet przypadek może być nowym początkiem….

  16. Wymyśloną przez Francuzów a szczególnie ukochaną przez moją rodzinkę jest potrawa o skromnej nazwie "Gratin de légumes" czyli po polsku zapiekanka jarzynowa. Znalazłam ją jakieś ćwierć wieku temu w książce "Kuchnia francuska na codzień i od święta", a zaczęłam przyrządzać jak tylko tylko cukinie, kabaczki i bakłażany pojawiły się na dobre na naszym rynku.
    Zapiekanka ma skład podobny do ratatui ale dodatek ziemniaków i sera tworzą zupełnie inną potrawę. Bardzo ją lubimy i w sezonie pochłaniamy ogromne jej ilości.
    A ot i przepis:
    2 kabaczki lub cukinie, 50g masła, margaryny lub oliwy, 2 bakłażany, 500g ziemniaków, 750g pomidorów, 2 papryki, 2-3 cebule, 50g żółtego sera,natka pietruszki,sól, pieprz.
    1. Obrać,opłukać i pokroić w talarki kabaczki, bakłażany, ziemniaki, pomidory i cebule. Usunąć pestki i pokroić w paseczki paprykę.
    2. Wszystkie jarzyny włożyć do żaroodpornego naczynia, dodać masło,siekaną natkę, sól i pieprz. Przykryć i wstawić do gorącego piekarnika na 40 min, po czym zdjąć pokrywkę i piec jeszcze 20 min, następnie posypać żółtym serem i zapiekać 5 min. A ponieważ nasze dzieci uważają nazwy niektórych warzyw za zbyt kłopotliwe i mówią: zielone karaczany, żółte karaczany, fioletowe karaczany czy UFOkaraczany (patisony) więc i nasz przysmak zmienił nazwę na ZAPIEKARACZANKA.

  17. OBIAD (NIE)FRANCUSKI –
    DRAMAT W 3 AKTACH

    Czas i miejsce akcji: M3 w bloku z wielkiej płyty, duże miasto w Polsce, druga połowa lat 80-tych XXw.

    Akt 1. Telefon

    (Kobieta z 10-cio letnią córką, bez pośpiechu kończą leniwe sobotnie śniadanie; spokojną rozmowę przerywa telefon)
    (Kobieta, biegnąc do telefonu)- to pewnie tata! Odbiorę!
    -Halo!
    (Mężczyzna)-Cześć kochanie, mam 2 wiadomości: dobrą i niekoniecznie dobrą….
    (Kobieta)- Zamieniam się w słuch….
    (Mężczyzna)- Dobra to taka, że wracam już dziś z delegacji, a ta, którą boję się Ci przekazać, to że….. wpadniemy z kontrahentami z Francji za ok. 4,5h…. Wyrobisz się z małym obiadkiem, słoneczko? Zrób, proszę, coś prostego; obawiam się, że te wszystkie schabowe z kapustą im nie wchodzą; od kilku dni zamawiają w restauracjach tylko tatara…Dasz radę, prawda?
    (Kobieta, teatralnie akcentując swe niezadowolenie)- Nie sądzisz chyba, że przeczeszę trawnik przed blokiem w poszukiwaniu winniczków!? To co ja im mam zrobić? Fasolka po bretońsku to jedyne, co mi przychodzi do głowy!!
    (Mężczyzna)- Jesteś aniołem, pewnie im posmakuje! Do zobaczenia!
    (Kobieta, do córki, w głosie słyszalna wyraźna panika)- Posprzątaj, błagam, w kuchni, lecę do mięsnego po kiełbasę na fasolkę i polędwicę na tatar. Aaaa! I wymyśl coś prostego na deser-składniki na ciasto raczej mamy!

    Akt 2. Kuchenne perypetie

    (Kobieta, zdyszana wchodzi do domu)- Jestem! mam wszystko, choć polędwicę na tatar musiałam kupić w restauracji za bajońską sumę, bo pani w mięsnym nie widziała takiego rarytasu od pół roku! Ja zaczynam działać, a Ty mów, co wymyśliłaś na deser!
    (dziewczynka, z nieukrywaną dumą w głosie)- Znalazłam w ‚Kuchni Polskiej’ przepis na koperty z ciasta półfrancuskiego z dżemem!
    (Kobieta) – Super przepis, są smaczne, ale trochę ‚niewyjściowe’, bo dżem lubi z nich wypływać, pamiętasz, robiłam kilka razy…. ale zaraz….. mamy angielski dżem z pomarańczy, trzymam go na Święta wprawdzie, ale…. niech nie myślą Ci Francuzi, że u nas rarytasów nie ma!! Zrobimy naleśniki z tym dżemem, ozdobimy bitą śmietaną i po sprawie!

    Akt 3. Goście się żegnają

    (Jeden z Francuzów, grzecznie zwracając się do kobiety łamaną angielszczyzną)
    -Tatar, jak zwykle w Polsce wspaniały- PRAWIE jak w Paryskim bistro; ciekawy sposób na fasolę macie- taki trochę angielski, tylko z kiełbasą…; a co do deseru..: Crepes Suzette to we Francji się robi troszkę inaczej: dajemy świeży sok z pomarańczy i Cointreau. Widzę, że Pani chyba preferuje kuchnię angielską!…

    Epilog:

    Za kilka tygodni od pamiętnego obiadu, nasza bohaterka nadrobiła zaległości z zakresu kuchni francuskiej, kiedy pojechała do Francji, towarzysząc mężowi w podróży służbowej.
    Dziewczynka nie pojechała, ale…. polubiła po latach ‚prawdziwe’ CREPES SUZETTE; zawsze, gdy je przyrządza, przypomina jej się tamten obiad….
    ….Nadal uwielbia też wertować książki kucharskie :).

  18. Croissanty. Satysfakcję ze zjedzenia własnoręcznie zrobionych jeszcze ciepłych croissantów trudno z czymkolwiek porównać (chociaż Francuzi mają kilka innych rzeczy do zaproponowania;-)).

  19. Małe urocze, pachnące niebiańsko babeczki z crème pâtissière 🙂 Ponieważ łączą sobie wszystko to, co najbardziej lubię a także pozwalają zaspokoić wybredne podniebienia moich domowników. Robię dla każdego "jego specjalną" z indywidualnie dobranymi dodatkami i jestem super mamusią dzięki temu ;D

  20. Najbliższe memu sercu jest ciasto jogurtowe. Jest ono wyjątkowe, bo jakby stworzone specjalnie do przygotowania przez dzieci, daje okazję do przeżycia wspólnych, wyjątkowych chwil. Uwielbiam tak spędzany czas z moją córeczką. Te jeszcze nieporadne, ale tak bardzo garnące się do pomocy rączki, jej duma, że tak dużo mogła sama zrobić, zadowolenie, kiedy wszyscy pałaszują jej pyszne dzieło. Ja sama odkryłam natomiast, że w każdym przepisie na ciasto jogurtowe brakuje najważniejszego składnika- radości dziecka, która musi być obecna podczas pieczeniu. Właśnie dzięki emocjom towarzyszącym jego powstawaniu to proste do przygotowania ciasto staje się zarazem tak niezwykłe.

  21. Francja? Och! Świeża, chrupiąca bagietka pogryzana na przemian z kawałeczkami prawdziwego camemberta. O tak – widzę ten uśmiech z przekąsem niektórych czytających, miało być danie! A nie odpowiednik nudnej, robionej w pośpiechu kanapki z serem. Ale muszę Wam się do czegoś przyznać – po takiej bagietce zjedzonej z camembertem tuż pod Wieżą Eiffla już żadna kanapka z serem nie smakuje tak samo 🙂

  22. Najbliższą mi potrawą jest ratatouille. Wynika to z tego, że uwielbiam malować i gdybym tylko mogła z jakiegoś dania zaczerpnąć całą paletę barw byłyby to właśnie ratatouille. Proszę zamknąć oczy i wyobrazić sobie krwistą czerwień papryki, intensywną zieleń cukini, intrygujący fiolet bakłażana, przygaszoną żółć cebuli przeplatane bielą czosnku, a wszystko to podsycane zapachem nie farb, a aromatem ziół, lata i słońca. Tak jak impresjoniści dążyli do uchwycenia ulotności chwil, tak ja zawsze staram się zatrzymać wyjątkowość tego smaku jak najdłużej. Dany moment szybko przeminie, a wspomnienia doznań mogą trwać i trwać.
    Pozdrawiam

  23. Najbliższą mi potrawą z kuchni francuskiej jest Boeuf Bourguignon, czyli wołowina w sosie z czerwonego wina. Odkryłam ją oglądając film "Julie i Julia", którego jestem wielką fanką i fanką Julii Child. Zawsze gdy przyrządzam Boeuf Bourguignon włączam program Julii – The French Chef i wtedy mam wrażenia jak byśmy razem przyrządzały naszą ulubioną potrawę. Ponadto nic tak nie rozwesela jak obejrzenie kilku programów z Julią. Kończę tak jak Julia Bon appétit!

  24. Beef bourguignon – dla laika, gulasz to gulasz i tyle, kawałki mięsa w sosie. Dla mnie to wiele smaków w każdym pojedynczym kęsie i niesamowita delikatność mięsa. Mogę z dumą przyznać, iż po niezliczonej ilości prób, wychodzi mi niemal idealny. Tego dania spróbowałam po raz pierwszy gdy byłam we Francji na wakacjach z rodziną. Zasmakował mi bardzo, co jak na mnie było nie zwykłe gdyż jedyne mięso jakie jadłam i potrafiłam robić to drób i ryby. Postanowiłam, że po powrocie do Polski podejmę się wyzwania. Początki były trudne, szczególnie fakt, iż proces przygotowania potrawy jest bardzo długi. Pierwszy raz, nic specjalnego " kawałki mięsa w sosie", drugi raz, mięso twarde, później trzecia i czwarta próba i za każdym razem coś nie tak, zdenerwowana rzuciłam garnek w kąt i powiedziałam nigdy więcej. Kolejną próbę podjęłam po dłuższym czasie, podczas urlopu gdy miałam sporo czasu by poświęcić się bez reszty. Był to okres gdy do kin wchodził film "Julia & Julia". Tak mnie natchnął, iż postanowiłam, że muszę spróbować jeszcze raz, jak w filmie mogą to mnie też się uda 😀 W internecie znalazłam przepis Julii Child i krok po kroku zaczęłam przyrządzać Beef bourguignon tak jak opisywała – wyszedł fenomenalny!!! No dobra nie do końca 😛 Był lepszy od wcześniejszych prób, ale cały czas wymagał więcej praktyki. Było to kilka dobrych lat temu, a ja do tej pory pamiętam ten niesamowity smak i błogie uczucie satysfakcji, że w końcu wyszedł mi " idealnie". Dokładnie takie samo uczucie towarzyszyło mi gdy po kilku nieudanych próbach, w końcu wyszły mi również francuskie makaroniki 😀

  25. Tartiflette! Jak każdy Polak, wychowany na ziemniakach i mięsie, chcę zjeść smacznie i do syta i zapewniam, że to danie zadowoli wszystkie słowiańskie brzuchy. Najlepsze w nim (albo i w niej, bo c’est LA tartiflette) jest to, że jest naprawdę banalnie proste w przygotowaniu: składniki nie są wyszukane, a przygotowanie nie jest ani praco- ani czasochłonne. Niby prosta zapiekanka – z tą tylko różnicą, że potrzebujemy do niej przepysznego regionalnego sera Reblochon, którym wieńczymy dzieło skórką do góry, co by się nam ładnie przypiekła. Ja w mojej wersji dodaję trochę (może trochę więcej niż trochę) białego wina i posiekany czosnek. Zadowala każde podniebienie!
    Jest to szok. Smakowy.

  26. Tarty z creme brulee – jestem zakochana w tym deserze.Chrupiacy wierzch ukrywa rozplywajace sie w ustach nadzienie a na koniec miekkie ciasto.

  27. Nie zapomnę przygody z quiche lorraine. Lekcja techniki, lekcja gotowania. Podzieleni na grupy przygotowujemy dania raczej proste, raczej słodkie, raczej pospolite. Pech chciał, że na niedzielnym obiedzie u cioci pojawił się placek lotaryński. Musiałam przekonać grupę. Jak? Nie wiem, ale nawet mi się to udało. Szkoda tylko, że efekt końcowy był dużo lepszy w wykonaniu cioci..

  28. W moim przypadku najbliższa sercu ( a do niego przez żołądek najbliżej i szybciej) jest zupa cebulowa. Niby nic specjalnego ale zapachy jakie się unoszą w kuchni, szczególnie podczas podsmażania cebulek sprawiają, że ślinka cieknie wszystkim domownikom. Nie ma nic lepszego niż prosta i sycąca zupa zapieczona pod serową skorupką z dodatkiem bagietki,kiedy za oknem liście spadają już z drzew.

  29. To nie potrawa a rarytas, którym się raczę co niedziela przy kubku kawy…croissant – taki ciepły i pachnący – prosto z mojej ulubionej francuskiej "boulangerie"… Pierwszy kęs to jakby nagroda za cały przepracowany tydzień, nie potrzeba żadnych dodatków – złocisty półksiężyc starcza sam w sobie aby odzwierciedlić paryską duszę!

  30. Mam rodzinę, która mieszka w Messy pod Paryżem. Odwiedzają nas zwykle raz w roku. Zadziwiło mnie, że z największym apetytem jedzą oni…polski chleb, zwykły suchy chleb! Jak się okazuje u nich królują bagietki, a chleb ma tak wiele spólchniaczy, że nie jest smaczny. Wujek nauczył mnie więc piec chleb kukurydziany, który z racji tego, że jest "domowym wypiekiem" jest ich przysmakiem. Od tamtej pory z jego smakiem, zapachem, miękkością kojarzą mi się dania francuskie 🙂
    A książka bardzo by mi się przydała jako początkującej w kuchni młodej żonie, która chce zadowolić męskie podniebienie 😉
    ZAPOMNIAŁAM SIĘ ZALOGOWAĆ ZA PIERWSZYM RAZEM, PRZEPRASZAM 🙂

  31. Clafoutis – najłatwiejsze i najcudowniejsze ciasto pod słońcem. Nie tylko dla mnie, bo jak sądzę dla wielu ludzi na świecie, jest symbolem początku lata. Tradycyjnie w Limousin – miejscu skąd ten deser pochodzi, znanego głównie z hodowli krów, robi się je z półdzikich czereśni na bazie ciasta naleśnikowego. Cudownie jest zajadać clafoutis siedząc na werandzie i plując pestkami czereśni, które nadają potrawie charakterystyczny migdałowy posmak. To ciasto ma w sobie prostotę, a jednocześnie słodycz i ciepło pierwszych letnich dni.

  32. Moja babcia mówi, że zjadliwy jest tylko środek, a to z wierzchu odkraja i wyrzuca… Powiedziałam jej, że tak robią tylko barbarzyńcy. No bo jak można krzywić się na coś, co świetnie smakuje na ciepło i zimno, na obiad i śniadanie, z owocami lub ziołami, sauté lub w panierce z karmelu lub sezamu?

    Dlatego nie spocznę, dopóki także dla mojej babci ser pleśniowy nie stanie się przysmakiem!

  33. Moja babcia piecze najlepsze drożdżowe ciasto z kruszoną, bezapelacyjnie! nawet nie miałam ochoty brać się za nie, bo… po co, skoro i tak nie doścignę królowej! Aż tu nagle mój świeżo upieczony mąż zapragnął zjeść bułeczki drożdżowe. Obszukałam internet i wydawało się, że znalazłam czego szukałam. Ciasto z drożdżami do lodówki? Na noc? Babcia by się w głowę popukała! Przygotowałam, przechowałam w lodówce i upiekłam. Zapakowałam i zawiozłam do Babci. Powiedziałam, że upiekłam dla Niej brioche, francuskie bułeczki. Babcia z Dziadkiem stwierdzili, że francuskie może i są ale pyszne ;), Babcia dodała, że Ona się już drożdżowego nie tknie, mój mąż świeżo upieczony wielbi teraz moje nie babcine bułki z brzoskwiniami z puszki, a mojej rocznej córeczce na niedzielne pierwsze urodzinki taką bułeczkę upiekę i będzie miała swój pierwszy "torcik". Stąd też brioche są mi właśnie najbliższe, dosłownie – moim bliskim smakują nieziemsko plus mojej córeczce będą się jeszcze kiedyś kojarzyć z pachnącymi bułeczkami i spokojem. Są mi najbliższe, a mojemu małemu klonowi będą!

  34. Zdecydowanie Croque Madame! 10 lat temu spędziłam w Paryżu kilka wspaniałych dni z moim ówczesnym chłopakiem. Rok temu, już jako małżeństwo z niespełna rocznym synkiem, odbyliśmy podróż sentymentalną. Jedliśmy głównie w małych bistrach gdzie Croque Madame, ze względu na smak oraz przystępność cenową, było naszym ulubionym daniem. Cudowne było to, że tak prosta potrawa w każdym bistro smakowała inaczej! Jako zabiegana mama często wykonuję ją również w domu, bo jest łatwa i szybka w przygotowaniu, a jej składniki zawsze znajdę w kuchni (okraszone wspaniałymi wspomnieniami) 🙂

  35. … może banalnie, ale wśród wielu wyszukanych francuskich dań na piedestale są u mnie po prostu cieplutkie, pachnące croissanty posmarowane najlepiej pysznym masłem orzechowym. Gdy o nich myślę przed oczami mam wczesny słoneczny poranek, promienie słonka wpadające przez okno pomiędzy świeżo-zielonymi listkami drzew… Piękny i pyszny start nowego dnia! Bonjour!

  36. Bagietka! Ogólnie to nic specjalnego ale z masłem czosnkowym i ziołami prowansalskimi a w wersji na bogato z serem i podana na ciepło to istne niebo w gębie 🙂

  37. Ratatouille! Zapach roznosi się po domu, a zioła sprawiają, że czasem zamykam oczy i wydaje mi się, że oto stoję przed typowym prowansalskim domem, z pięknymi dzwiami, kwiatami, ozdobami w kolorze lawendowym. Proste, pyszne, pasuje jako danie główne i dodatek nawet do polskiej prowansji…

  38. Pamiętam kilka spotkań rodzinnych, na które większości z nas udało się przybyć z różnych zakątków świata.
    Kuchenną pałeczkę przejmowała wtedy nasza polska Francuzka. Latem czarowała królika duszonego w białym winie z tymiankiem w towarzystwie cykorii z masełkiem. Zimą – niby zwyczajną, a jednak inną – zapiekankę ziemniaczaną z serkiem sabaudzkim. Pamiętam też naleśniki z solonym karmelem, które wszyscy pałaszowaliśmy na deser.
    Dziś, gdy sama przyrządzam te smakołyki, powracam myślami do tamtych chwil. Ich zapachy i smaki zawsze będą przypominały mi Was – najstarsze pokolenie, które fascynowało nas swoją charyzmą i uczyło życia z pasją.

  39. Zdecydowanie brioszki z czekoladą i budyniem. To był jeden z moich pierwszych wypieków z kuchni francuskiej. Upiekłam je pierwszy raz gdy miałam 12 lat, teraz mam 15 i nadal nie rozstaję z tym przepisem. Mimo iż we Francji nigdy nie miałam okazji być, to robiąc je wyobrażam sobie jakbym właśnie się tam znajdowała.

  40. To croissanty, ciepłe, chrupiące, z jeszcze płynną czekoladą nugatową,często zagryzam je w towarzystwie mojej pierwszej miłości, która przywozi mi je z prędkością światła na motorze. Młoda pasjonatka, która zbiera na pół kg. masła:D

  41. Kuchnia francuska zachwyca i inspiruje mnie od dawna. Najbardziej cenię TARTY, z powodu uniwersalności przepisów i mnóstwa możliwości. Kruchy maślany spód, a potem wybór: wytrawne porowo- boczkowe wnętrze, czy jabłka i cynamon, a może gruszki i ser pleśniowy. Biegnę do kuchni dokonać wyboru. Na pewno będzie pysznie i sycąco.

  42. Moja przygoda z kuchnią francuską zaczęła się dosyć oryginalnie. Mianowicie pierwszym daniem stricte francuskim były ślimaki. Moja podróż wakacyjna do Paryża okazała się pierwszym krokiem do zakochania się w tym przepięknym mieście. Niewątpliwie ślimaki (polski akcent) w uroczej knajpce zauroczył mnie i mojego męża i wywarło niezatarte wrażenie. Nadal tęsknie za tym smakiem i tamtymi chwilami…

  43. Souflé pochodzi od francuskiego czasownika souffler, który dosłownie oznacza "wysadzać w powietrze". Wszyscy wiedzą, że nie łatwo zrobić dobrze wyrośnięty, nieprzepieczony suflet i przez to często określany jest mianem "bardzo wymagającego i trudnego w wykonaniu".
    Jednak dla mnie (już po pierwszym przygotowaniu kilka lat temu) stał się czymś innym i tak go nie postrzegam. Właśnie dlatego wybrałam ten deser wywodzący się z kuchni francuskiej jako najbliższy memu sercu. To on wywołuje największy uśmiech na buzi mojej siostry i taty, a w chwilach krytycznych jest lekarstwem na wszystko ( tak jak wczoraj był jak znalazł na poprawę humoru i spojrzenie na świat z innej strony podczas choroby siostry )…
    Reasumując, moja decyzja padła na suflet czekoladowy, ponieważ łączy on ludzi i jest chwilą wytchnienia nawet dla tych zapracowanych ( trochę jak pod wieżą eiffla w Paryżu ).Podnosi nasze serca na obłoczku i pozwala zebrać potrzebne siły niezależnie od tego czy go przygotowano na słodko czy słono. Ważne jest to, że z miłością do drugiej osoby. Prawda?

  44. Croissant. Maj, Paryż jako odstresowanie pomaturalne z kimś dla mnie bliskim. Kupowanie ciepłych, maślanych i delikatnych rogalików w rodzinnej ciasnej piekarni w zacisznej części miasta. Dzielenie się nim potem na trawie w parku, popijając winem i unikając powrotu do rzeczywistości. Najlepszy smak, niezapomniane wspomnienia.

  45. Mimo, że nigdy nie byłam we Francji, w moim krótkim 17-letnim życiu udało mi się spróbować wielu przepysznych smakołyków z tej kulinarnej mekki. Jedną z najlepszych potraw jaką jadłam w życiu były le macaron framboise. Ta niesamowita krucha skorupka pod którą kryje się delikatne migdałowe wnętrze i do tego przepyszne malinowe nadzienie. Całość rozpływa się w ustach na symfonie smaków co sprawia, że przez chwilę można poczuć się jak w niebie. To niewielkie ciasteczko jest dla mnie uosobieniem francuskiej wykwintności i szyku 🙂

  46. "Żaba po francusku", którą Luby przyrządził mi czule jest mi bliższa niż zielony market z żabą w tytule. Lecz choć owa potrawa na talerzu wyglądała dość ponętnie – od tamtej pory więcej jej nie tknę.
    Jednak niepodziewany powiew francuskiej kuchni w domowym zaciszu wspominam szczególnie mile. W połączeniu z winem Bordeaux to były prawdziwie niezapomniane chwile.
    Trudno nie ulec kuszącej paryskiej modzie i choć pierwsza próba (mimo szczerych chęci) nieudana, wciąż mam ochotę na francuskie dania 😉

  47. brioche. zdecydowanie! rodzinka mówi: znowu pieczesz tę bułę?!?! a potem…mmm….pycha!!! uwielbiam i brioche i moją familię jak tak mówią 🙂

  48. Idę do ogrodu, gdzie zrywam kilka gałązek szałwii, siekam czosnek, szalotkę, sięgam po oliwę z oliwek, sok z cytryny i białe wino. Dzięki tym składnikom nadaje kurczakowi smak, będący kwintesencją kuchni francuskiej. W całym domu rozprzestrzenia się zapach szałwii, a sos jaki powstaje przy tworzeniu tej potrawy to poezja! Ponadto jest to danie cudowne nie tylko dla zmysłów, ale i dla układu trawiennego- po konsmupcji odczuwa się lekkość, przy okazji przyjemnego nasycenia.

  49. créme brûlée.
    Moja przyjaciółka jest zapaloną fanką tego deseru. Porównując smaki, bardzo często w jej wypowiedziach pojawiało się to tajemnicze, w moim przekonaniu, danie. Słodkie, waniliowe, delikatne, z chrupiącą skorupką.
    Gdy po raz pierwszy w życiu, dokładnie 26 września 2013, około godziny 14.20, siedząc w kawiarni naprzeciw opery paryskiej, skosztowałam tego słynnego deseru, poczułam się jakbym miała w ustach kawałek nieba.
    Chcę również sama spróbować zrobić ten deser, boję się jednak, że zepsuje on to pierwsze, idealne wrażenie.

  50. Zdecydowanie:
    1 -tarte flambe’e jest to ulubiona tarta mojej rodziny .Poza tym wszelkie inne tarty z różnorodnymi owocami.
    2-Quich lorraine w wersji klasycznej.-z wszystkimi możliwymi dodatkami ,ale najlepszy w wersji klasycznej.
    3-Brioszki – najdelikatniejsze maślane ciasto drożowe…
    4-Pain au levain -najsmaczniejsze chleby na zakwasie pszennym..

  51. Będąc w Paryżu bardzo chciałam posmakować tradycyjnej zupy cebulowej która zawsze kojarzyła mi się z kuchnią francuską – o dziwo znaleźliśmy ją dopiero w czwartej restauracji i to w momencie kiedy się zgubiliśmy i zupełnie zeszliśmy ze "szlaku turystycznego" prowadzącego od jednego do drugiego zabytku. Atmosfera w restauracji była bardziej biesiadna niż romantyczna lecz nie przeszkodziło to mojemu chłopakowi aby się oświadczyć 🙂 Chociaż zupa zaskoczyła mnie swoją delikatnością (wole bardziej zdecydowane smaki) to na pewno jest to najbliższa mi potrawa kuchni francuskiej przez formę w jakiej została podana (wraz z pierścionkiem zaręczynowym).

  52. Suszona skórka pomarańczowa. Gałązki rozmaryny, tymianku i cząbru. Liść laurowy. Seler naciowy. Kilka kawałków wołowiny z młodego byczka. Malutki płomień a na kuchence ciężki żeliwny garnek. A teraz tylko ciche i powolutkie bulg… bulg… bulg… 3, 4, 5, godzin. Mijoté. Przepiękny odurzający zapach dawno opuścił kuchnię, jadalnię, mieszkanie. Wszystkich przywołuje do domu, do wielkiego stołu, do Daube de bœuf à la provençale.

  53. Miałam wtedy może 17 lat i praktyki w sklepie spożywczym. Pochodziłam z niezamożnej rodziny o krakowsko-lwowskich korzeniach. Nie było więc w moim domu wielkiego Świata ani wyszukanych potraw. Ot zwykła górnicza rodzina. Obok mojego sklepu w starym domu z pięknym ogrodem mieszkała nauczycielka z Warszawy. Starsza bardzo elegancka Pani z kokiem w pięknych żurnalowych ubraniach. ….Pani ta uczyła muzyki, znała angielski i francuski. Była uczestniczką Powstania Warszawskiego. Przychodziła kupować do mojego małego sklepiku bułki. Któregoś pięknego dnia odkryła we mnie talent muzyczny- ku zdumieniu moim i jeszcze większym mojej rodziny. Zaczęłam więc uczęszczać na naukę gry na fortepianie… Pewnego razu Pani ta zaprosiła mnie na podwieczorek dnia następnego. Z wypiekami na polikach nie mogłam się doczekać tego momentu. Sama myśl, ze będę jadła na wyszukanej porcelanie, w salonie pełnym starych obrazów… W sobotę przejrzałam szafę,wybrałam najładniejszą sukienkę i z wypiekami na polikach usiadłam do obiadu.Babcia w fartuchu w róże identycznym ze wzorem na ceracie kuchennego stołu postawiła obiad… Z bratem, dziadkiem i siostrą zajadaliśmy cieniutkie jak pergamin naleśniki a ja opowiadałam o zbliżającym się podwieczorku na którym miały zostać podane crepes …Cała rodzina zastanawiała się co to jest, a że były to czasy bezinternetowo-komórkowe …
    Wspólnie doszliśmy do wniosku, że na pewno będą to jakieś specjały kuchni francuskiej. No i były … Z rozpaczą w oczach, w tym pięknym salonie, na pięknym obrusie zastawionym piękną porcelaną … ujrzałam nie mniej ni więcej … naleśniki!!!!. Których sztuk 5 jak nie więcej zjadłam godzinę wcześniej :). Od tego czasu minęło ponad 20 lat. Już nie ma wśród nas Ukochanej Babci i Dziadka, rodzeństwo rozpierzchło się po całym Świecie, a ja robię nadal CREPES wg babcinego przepisu … I zawsze uśmiecham się do nich jak do najbardziej wykwintnego dania na Świecie. Bo jest smakiem i wspomnieniem najszczęśliwszych chwil dzieciństwa.
    P.S.
    Talentu do gry na fortepianie jednak nie miałam 🙂

  54. Czy bułeczki brioche to potrawa? Sama nie wiem. Są mi bliskie dosłownie – bo ich okruchy spadają właśnie w okolicę klawiatury, często się nimi zajadam i staram się nie tęsknić za nimi zbyt długo. A potrawa? to zdecydowanie zupa cebulowa – "must eat" w każdej ciąży – idealnie zaspokaja ciążowe smaki 🙂

  55. Nie jestem znawcą kuchni, ani kultury francuskiej, ale w moim mieście jest mały lokal, który specjalizuje się we francuskich tartach. Lokal jest bardzo blisko mojej pracy, więc byłam tam kiedyś i zakochałam się w samym pomyśle, który można dowolnie rozwijać i modyfikować. Z dania francuskiego, przez zmianę dodatków można zrobić polskie, niemieckie, a nawet tajskie. Takie danie zachęca do gotowania, do bawienia się kuchnią. Ze wszystkich tart jakie próbowałam zapamiętałam najlepiej dwie, jedną z karmelizowaną cebulkę – za jej zaskakujący smak. I tartę z kremem orzechowym – bardzo orzechowym – pycha.

  56. Kiedy myślę o kuchni francuskiej od razu mam przed oczyma tegoroczne wakacje spędzone na Lazurowym Wybrzeżu. Skojarzenie urokliwej i specyficznej Marsylii to dla mnie smak Bouillabaisse – zupy z przepysznych owoców morza, pięciu lub sześciu gatunków ryb śródziemnomorskich – karmazyn, morlesz, żabnica, ryba św. Piotra, ostrosz oraz małych krabów. Zagryzanej czosnkową bagietką, zamkniętych oczu pod którymi zatrzymuję na zawsze odcień lazuru i smak kuchni prowansalskiej. Kuchni słońca, prostoty, która staje się czymś wyszukanym, oliwy, tymianku, rozmarynu, kuchni morza i gór. Nie mogę nie wspomnieć o deserach – podbijająca kubki smakowe nicejska tarta z najlepszych na świecie cytryn z Mentony czy też crème brûlée z lawedną. Nie ma bowiem nic piękniejszego niż wymarzone podróże połączone z zaskoczeniami kulinarnymi… Ach, Francja!

  57. W kuchni francuskiej cenię wiele potraw. Zaczynając od croissantów, które swoją delikatnością, i kruchością idealnie rozpoczynają dzień. A także małże, terrine i najróżniejsze tarty zarówno na słodko jak i słono. Jednak najlepszą potrawą a raczej deserem jest dla mnie creme bvrulee- delikatny zapach śmietanki pomieszanej z wanilią i cukrem podany w schłodzonych kolilkach z skarmelizowanym cukrem rozpływa sie w ustach, zostawiając w nich delikatny, aksamitny smak. Deser ten jest klasyczny, jednak można go podawać zarówno w domowych warunkach jak i na przyjęciach, gdzie z pewnością zadowoli nawet najbardziej wybrednych gości.

  58. Cóż, bagietka, sery pleśniowe na niej lub obok, chłodne białe wino (jeśli przed lub około niego) lub czerwone pełne (jeśli później), sałata z vinaigrette i mój mąż (niekoniecznie w podanej wyżej kolejności). To mi najbliższe, bo gwarantuje pyszny niezmiennie smak, lekkość jedzenia, szybkość przygotowania a to wszystko wtedy, gdy czas na chwilę staje, bo możemy być razem na spokojniej. I już.

  59. Nie miałam wielu okazji spróbować kuchni francuskiej, choć jest moim wielkim marzeniem by zjeść kilka pysznych posiłków w restauracji, z widokiem na wieżę Eiffla. W domu przygotowuję głównie to, czego nauczyła mnie mama lub ja sama w dorosłym życiu. Zdarza się, ze mamine przepisy udoskonalam i tak było też z naleśnikami. Testowałam kilka świetnych przepisów jednak mój synek i ja jesteśmy zgodnie zachwyceni cieniutkimi, francuskimi Crepes. Jest to potrawa kuchni francuskiej, która jest mi najbliższa ponieważ bardzo przypomina naleśniki, które jadłam jako dziecko., w rodzinnym domu

  60. Pain du chocolat, chyba najprostsze co może być ale najlepsze… Lubiłam rano wstawać o 6 i zejść do piekarni i kupić sobie cieplutkie na śniadanie. W domu próbowałam wiele razy, ale nigdy nie było tego smaku co w Paryżu 🙂 wiem że to nie potrawa, ale nic nie zdążyłam za bardzo skosztować bo wyjazd szybko miną, skończyło się na zwiedzaniu i tradycyjnej polskiej kuchni.

  61. Moją francuską potrawą nr 1 będzie już chyba zawsze boeuf bourguignon i to właśnie dzięki Julii. Co tu dużo mówić: nie potrafiłem gotować, bałem się piec. Chciałem, ale nie wyobrażałem sobie, jak ze wszystkich składników może powstać coś smacznego, pachnącego, miłego dla oka. W domu zawsze gotowała Mama, my tylko jedliśmy i mruczeliśmy z zachwytu. Pewnego dnia wpadłem do znajomych. Zaproponowali film "Julie i Julia". "To o gotowaniu? " – zapytałem niechętnie. "No dobrze, skoro gra Meryl Streep…". Film okazał się dla mnie magiczny. Oglądałem i czułem, jak coś we mnie pęka, jak zarażam się Juliową "joie de vie", jak odkrywam, że kuchnia może być fascynująca. Kilka dni później, z wypiekami na twarzy, robiłem swoje pierwsze boeuf bourguignon. Wyszło wyśmienite. Miesiąc później zamówiłem w księgarni internetowej "Larousse Gastronomique", a z Londynu przywiozłem "Mastering the art of French cooking". Od tego momentu minęło już kilka lat i nie ma dnia bez gotowania, a boeuf bourguignon pozostało już na zawsze potrawą na specjalne okazje.

  62. Profiterole – pamiętam jak kiedyś oglądałam Gordona Ramsaya i postanowiłam zrobić te małe ptysie z bitą śmietana, bananami (Gordon dodał chillii!) w polewie czekoladowej i UDAŁY SIĘ! i znikły bardzo szybko z patery:)

  63. Po kolacji francuskiej na Food Film Fest 2012 wiedziałam, że kuchnia francuska nie będzie moją ulubioną. Honoru Francuzów broni natomiast Paris-Brest, które postanowiłam przygotować na jedno z zimowych spotkań ze znajomymi. Wszyscy (a w szczególności panowie) spodziewali się afrodyzjaku rozpalającego zmysły… w końcu to "Paris BREAST" 😉 Ciasto w kształcie wieńca zdziwiło ich, ale nie rozczarowało – było niebiańsko lekkie i nieprzyzwoicie pyszne! Opowieścią o pochodzeniu nazwy deseru związanej z wyścigiem kolarskim Paris-Brest-Paris ostatecznie kupiłam zgromadzonych – nomen omen – zapalonych kolaży.

    Tak, Paris Brest to moje crème de la crème kuchni francuskiej 🙂

  64. Pamiętam jak, któregoś dnia mama zamknęła się w kuchni i nie pozwoliła wejść . Pytaliśmy się co robi, ale nie chciała powiedzieć . Wiadomo że był to jakiś deser, włożyła go do filiżanek w róże i nie pozwoliła dotykać . Stał w lodówce całą noć . Rano posypała go cukrem kandyzowanym i podała nam . Z początku nieco z przestrachem zatapialiśmy w nim łyżeczki, ale po spróbowaniu okazał się cudowny . Jego smak pamiętam do dziś .

    Crème brûlée 😉

    Moje najmilsze wspomnienie .

    (dodaje jeszcze raz jako zalogowany użytkownik)

  65. Uwielbiam kuchnię francuską i całą francuską kulturę, ale gdybym miała wybrać jedną jedyną najbliższą mi potrawę, to byłyby to… magdalenki! Mięciutkie, cudownie maślane, z nutą kardamonu i subtelne w kształcie! Łączą wszystkie zalety kuchni francuskiej: elegancję, harmonię smaku i kształtu i oczywiście francuskie uwielbienie dla masła. W dodatku mają Proustowską moc przywoływania wspomnień – za każdym razem, kiedy je robię, dzieje się coś wyjątkowego. Smaki i wspomnienia są ulotne, ale idą w parze, dlatego gotowanie potrafi wskrzesić nie jedną piękną chwilę!

  66. Mam rodzinę, która mieszka w Messy pod Paryżem. Odwiedzają nas zwykle raz w roku. Zadziwiło mnie, że z największym apetytem jedzą oni…polski chleb, zwykły suchy chleb! Jak się okazuje u nich królują bagietki, a chleb ma tak wiele spólchniaczy, że nie jest smaczny. Wujek nauczył mnie więc piec chleb kukurydziany, który z racji tego, że jest "domowym wypiekiem" jest ich przysmakiem. Od tamtej pory z jego smakiem, zapachem, miękkością kojarzą mi się dania francuskie 🙂
    A książka bardzo by mi się przydała jako początkującej w kuchni młodej żonie, która chce zadowolić męskie podniebienie 😉

  67. Moje ulubiona francuska potrawa to Ratatouille. Latem przyrządzana ze świeżych pomidorów, a zimą tych w puszce. Idealna każdą porą roku, sycąca i pożywna.

  68. Jako miłośniczka Francji pod każdym względem, mogę pokusić się o stwierdzenie, że bardzo trudno wybrać potrawę najbliższą mojemu sercu, bo Francja i kuchnia francuska to kopalnia niesamowitych smaków, zapachów i pomysłów na potrawy. Po długim zastanowieniu, mogę powiedzieć, że makaroniki są dla mnie niezwykłym deserem, który od razu kojarzy mi się z Francją. Jest taki niepozorny, ale jednocześnie urokliwy, niebanalny i niesamowity, jak cała kuchnia francuska 🙂

  69. W czasie studiów spędziłam semestr na wymianie w Paryżu i do tej pory tęsknię za crêpes kupowanymi na ulicznych stoiskach. Z żółtym serem lub serem i szynką – nie byłam wybredna. Pachnące, gorące, z ciągnącym się serem, znakomicie rozgrzewały w chłodne dni i syciły pusty żołądek.
    Ale nie tylko crêpes są mi bliskie. Gdy zaczyna się jesienna słota, nastrój błyskawicznie poprawia mi pachnąca tymiankiem miska bursztynowej zupy cebulowej pod serową pierzynką, podana z grzanką czosnkową. To dzięki niej przychylniej patrzę na siąpiący za oknem deszcz 🙂

  70. Zdecydowanie makaroniki. Te najsłynniejsze od Pierre Herme są moimi faworytami. Pierwszy raz zjadłam je gdy byłam z mamą w Paryżu. Zanim ich spróbowałam, myślałam że są tylko kolorowymi, małymi i modnymi ciasteczkami, które "światowcy" prezentują się na zdjeciach w Instagramie. Po ich spróbowaniu zmieniłam zdnie. Pyszna, bardzo delikatna chrupiaca skórka kryjąca miękkie słodkie i migdałowe wnętrze dwóch ciasteczek, przełożonych często bardzo orginalnym kremem i marmoladą – w różnych smakach i wariacjach. Przepyszności! Może nie są duże, ale takie jedno mało ciasteczko wystarcza w zupełności jako dopełnienie popołudniowej kawy. Jakość nie ilość 🙂

  71. Zupa cebulowa Julii jest miłym zaskoczeniem , choć żmudna do przygotowania, to na końcu ma sie taki błogi spokój ducha, warta jest wszystkich łez wycisniętych podczas krojenia cebuli 🙂 z nutką koniaku, absolutnie boskie rozpoczecie obiadu, zaskakuje nią wszystkich, i bardzo lubia do mnie goście przychodzić z powrotem 🙂

  72. Pamiętam pewien poranek na Montmartre kiedy w cudownej kawiarence zjedliśmy na śniadanie Croque monsieur i Croque Madame. Były pyszne, świeże, chrupiące. Przepyszna szynka, ser, beszamel, jajko i chrupiący chlebek. Często goszczą na naszych talerzach w leniwy, sobotni poranek. Ważne aby je zrobić z najlepszych produktów 🙂 Są łatwe, szybkie, pyszne. To był nasz romantyczny wypad z którego przywieźliśmy pełną torbę smaków które towarzyszą nam do dziś. Pozdrawiam serdecznie miłośników kuchni francuskiej 🙂

  73. Zawsze były dla mnie kosmiczne, odległe, pobudzały wyobraźnię do granic. Chciałam być jak Babette, która w surowym klimacie szarości i chłodu ogrzeje innego człowieka magiczną muszlą. Aż w końcu nadszedł czas, kiedy kremowe i soczyste, skropione cytryną, oprószone pietruszką, podane z białym winem…mon amour – coquilles Saint-Jacques. 🙂

  74. Kuchnia francuska to przerwa w codziennej rutynie – gdzie królują włoskie makarony, chińskie ryże i amerykańskie hamburgery, a wszystko to oczywiście domowe.
    Przepisy francuskie, nie tylko te prezentowane przez Julię, wymagają czasu, cierpliwości i przede wszystkim serca. Takie dania serwuję tylko najbliższym, a są tego dwa powody: po pierwsze – chcę im zaserwować to co najlepsze, a po drugie – oni wybaczą opadnięty suflet serowy, czekanie na kolację jeszcze godzinę, bo wołowina nie doszła na czas, koślawe croissanty…
    Jednak są potrawy, które wychodzą zawsze i goszczą często – o jest zupa cebulowa z domowymi bagietkami.
    Dlaczego akurat taki połączenie jest mi najbliższe? Chyba dlatego, że to pierwsze dania z przepisów typowo francuskich jakie odważyłam się zrobić.
    Pieczywo domowe gości u nas w domu od ślubu z czego mąż jest bardzo zadowolony. Bagietki długi czas nie wychodziły – przeglądaliśmy strony i już mój luby obiecał formę do bagietek, już, już prawie zamówił, ale wcześniej przeczytałam opis w "Gotuj z Julią" i tym sposobem zamiast formy mamy kamień do pieczenia – bagietki rosną jak na drożdżach 😉 utrzymują fantastyczny kształt, a chrupkość jest nie do opisania.
    Gdy już w bagietkach osiągnęłam sukces przyszła pora na zupę do bagietek.
    Podchodziłam jak do jeża – bo jak to tak prawie sama cebula, a ja na cebulę to jeszcze często nosem kręcę. Ale czego się nie robi z miłości – po kolejnym westchnieniu, męża że jadł w przerwie na lunch zupę cebulową i była taka dobra nie wytrzymałam.
    Ulubiony warzywniak – a niech tam! podwójna porcja! 2 kilogramy cebuli i pytanie Pani z warzywniaka
    – "Ale Młoda, co ty z taką ilością cebuli zrobisz? Śledziki? (i tu rozmarzony uśmiech Pani)"
    – "Nie! Zupę cebulową!" – odpowiedziałam dumnie. Na co usłyszałam:
    – " O… Ale to niedobre musi być…"
    Nie zraziłam się, nie przestraszyłam, nie wywiesiłam białej flagi.
    Następnego dnia Pani z warzywniaka dostała porcję – już nie dziwią jej moje pomysły, a tylko pyta czasem czy czegoś nowego nie robię…
    Z mężem zupę cebulową jemy osypaną serem – najlepiej szwajcarskim (delegacje ukochanego mają plusy) i świeżuteńką, jeszcze ciepła bagietką odrywaną po kawałku.

  75. Z potraw kuchni francuskiej najbardziej lubię (a wręcz uwielbiam) Tarte Tatin. Jest mi absolutnie obojętne z jakim owocem, byle byłaby to morela 😉 Albo gruszka, jak na zdjęciu 🙂

  76. moimi ulubionymi są zdecydowanie wytrawne tarty. podczas pobytu we Francji bez pamięci zakochałam się w gotowaniu, do tego stopnia, że zaczęłam wymyślać własne dania. Zaczęło się od tarty w małej restauracji, a skończyło na wymyśleniu własnego przepisu na tartę porową.

  77. ….co by tu dzisiaj….WIEM!
    ŚNIADANIE:
    tarta ze szpinakiem i ricottą
    OBIAD:
    tarta z nadzieniem grzybowym
    PODWIECZOREK:
    rustykalna tarta ze śliwkami…nie, nie! z gruszkami! I sosem waniliowym!
    KOLACJA:
    …o nie, znowu tarta?! Tak! Cebulowa!

    …co ja na to poradzę, że tak uwielbiam tartę!! 🙂
    Jedno danie, tak wiele możliwości 😉

  78. ratatuj! Moja córka oszalała na punktcie tej bajki z mądrym szczurkiem Remy. Gotować każdy może. Ona też i zażyczyła sobie "ratatuja". Super proste i przekonało ją do jedzenia warzyw. Tylko, że musi być wykonane dokładnie tak samo jak w bajce.

  79. ślimaki, ponieważ jest to dość zwykłe danie, z którego Francuzi uczynili niemalże synonim kuchni francuskiej. poza tym oddaje bardzo charakter Francuzów, czyli zwykły mały winniczek (w dodatku czesto zebrany w Polsce :))utopiony w maśle z czosnkiem i pietruszką uchodzi za coś niezwykłego, lepszego, niespotykanego, TAKIEGO FRANCUSKIEGO 🙂 Słowem – kwintesencja francuskości – niezwykłe, bo francuskie.
    Jest jeszcze druga potrawa, najbliższo-najdalsza z kuchni francuskiej, czyli foie gras. Bliska, bo tylko z kuchnią francuską mi się kojarzy, najdalsza, bo jako owoc barbarzyńskiego traktowania gęsi nie do przyjęcia w moim menu.

  80. Mój ulubiony francuski przysmak to zdecydowanie croissant. Danie prosta, wręcz banalne, a daje tak wiele przyjemności! Najlepsze są zdecydowanie croissanty własnej roboty, z pysznym słodkim nadzieniem, w moim przypadku jest to marmolada z dzikiej róży. Trzeba im poświęcić chwilkę: zagnieść ciasto, uformować rogaliki, ale za to rano wystarczy tylko włączyć piekarnik i cieszyć się unoszącym się wokół wspaniałym zapachem, a po chwili delektować się tą słodką i chrupiącą przyjemnością. Nie umiem wyobrazić sobie piękniejszego poranka! Croissanty to kruche, delikatne i lekkie rogaliki, doskonałe zarówno na śniadanie, jak i podwieczorek, ewentualnie do chrupania przez cały dzień 🙂

  81. Francuska potrawa, bez której nie mogłabym żyć, to zupa cebulowa – dla nas cebula to podstawowe, zwykłe, w dodatku śmierdzące warzywo, które nijak nie kojarzy się z żadną wykwintną potrawą, a tym bardziej niemożliwe wydaje się nam, by cebula była składnikiem zupy, którą kochają Francuzi – naród z słynący z niesamowitej elegancji. A jednak! Niedoceniana przez nas zupa cebulowa i u nas i w Paryżu smakuje tak samo, ale o ile ładniej brzmi we Francji: soupe a l’oignon. Nie wyobrażam sobie potrawy, która lepiej niż ona rozgrzeje mnie w jesienny czy zimowy wieczór. Fenomen zupy cebulowej to to, że do bólu zwyczajne składniki mogą, po odpowiedniej obróbce, zamienić się w przepyszne, ekskluzywne danie. I do tego tak łatwo ją przyrządzić!

  82. Krem Brulee.. klasyczny waniliowy, trochę przypominający smak dzieciństwa i budyniu dotowanego przez babcię koniecznie z piegami wanilii. Elegancki na wyjątkowe okazję, którymi są wszystkie spotkania z najbliższymi… Wajątkowy sposób na celebrację chwili, w której prostym gestem przekazuję najcieplejsze uczucia..

  83. Najbliższe z kuchni francuskiej są dla mnie ślimaki. Jak idę do pracy to przechodzę koło takiego parku, w którym pełno winniczków;-) A to podobno rarytas?!

  84. Uwielbiam croissanty, delikatne, ciepłe z odrobiną dżemu truskawkowego….. mniam ale muszę zjeść przynajmniej trzy lub nawet cztery ponieważ większość ląduje na koszulce…. podłodze…..stole 🙂 co za diabeł sprawił, że kruszą się niemiłosiernie? ….a może ze mnie taka sierota? Tak czy siak ubóstwiam!

  85. Zdecydowanie Tatin… Jak wiąże się z nią moja historia? Francuskie kawiarnie słyną z niesamowitej atmosfery i wyszukanych smaków. Postanowiłam przenieść tę magię do mojej kuchni, i stworzyć coś na miarę Julii, gdy przeprowadziła się z mężem do Fracji, czy Rachel Kho, która stworzyła w swojej "Małej paryskiej kuchni" zakątek francuskiego smaku…I ja zechciałam aby zapoznać moich bliskich z niezwykłymi francuskimi przepisami na quiche, pate sable, słodką Tatin…Pasja przerodziła się w biznes, gdy znajomi zaczeli mnie polecać kawiarenkom, naturalnym bazarkom…Teraz codziennie, w pocie czoła piekę po przyjściu z firmy, gdzie pracuję na etacie, w weekendy, gdy wrócę z uczelni…moja kuchnia przerodziła się w nocną fabrykę! Dlatego swoją małą pasję, nazwałam La Nuit.
    Tatin La Nuit (fran. "noc") przygotowywane są w noc przed sprzedażą. Dzięki temu daję kawiarniom gwarancję, że są one świeże i pełne smaku. Przepis starannie dopieszczałam przez ostatnie dwa lata, by moja Tatin była idealna…
    Pierwszy raz skosztowałam jej od Francuza, prowadzącego w Paryżu swoje małe bistro…Głęboka nuta karmelu i zatopionych w nim antonówek, nie pozwołiła mi tego wieczoru zasnąć…dziś i ja zniewalam podniebienia tym smakołykiem, który jest przecież tak prosty w wykonaniu, a tak różni się od zwykłej szarlotki….
    o to moja Tatin:)
    Pozdrawiam, Ania

    1. Czy podzieliłabyś się swoim przepisem? Twoja tarta wygląda obłędnie 🙂 Ja jeszcze nie odważyłam się jej upiec, ale z tego co piszesz to nic strasznego…więc chętnie bym spróbowała:) Czy pieczesz ją bezpośrednio na patelni? Ja niestety nie mam patelni, którą mogłabym włożyć do piekarnika. Czy zwykła tortownica nadałaby się czy jest raczej za wysoka?

  86. Może nigdy we Francji nie byłam, za to z jej kuchnią wiąże się kilka rzeczy które są dla mnie spełnieniem marzeń, jedno niestety nieosiągalne drugie natomiast.. być może kiedyś się spełni. Julie znam tylko z książek i filmu, które miałam okazje przeczytać czy obejrzeć jak tylko na nie natrafiłam, dlatego własnie biorę udział w tym konkursie, jestem jej największą fanką, to ona sprowadziła mnie na drogę kulinarii i miłości do słodkości, ubóstwiam ją samą jak i jej francuską kuchnie oraz podejście do życia, chciałabym kiedyś być taką optymistką 🙂 Jej już na żywo nie poznam, ale zawsze myślałam, że gdybym tylko dostała się do Le Cordon Bleu, mogłabym poczuć ją odrobinę bardziej.. Poza tym wiem ze gotowanie to jedna rzecz w której czuje się szczęśliwa i spełniona. I tu właśnie wchodzi,.. kuchnia francuska. Jak tylko dorwałam pierwszy artykuł czy książkę o Julii za każdym razem jadłam otulona ciepłym kocykiem przy kominku… zupę cebulową. Ta mała aromatyczna, rozgrzewająca zupa jest jedyną którą lubię. I to ona sprawia, że czuje Francję, te zapachy, wyobrażam sobie rynek, z śródziemnomorskim słońcem wychylającym się zza chmur, zapach serów i świeżego pieczywa 🙂 Taka książka, a do tego ten zapach i wyobraźnia to uzależniające połączenie. Zapewniam, że gdybym tylko miała możliwość przeczytania tej książki, nie odeszłabym od swojej tradycji i tym razem też, przy odgłosach z kominka, wtulona w koć jadłabym moją zupę cebulową z lekko przyrumienionymi grzankami i serem, czytając książkę..

  87. Salmon en croûte – Łosoś w cieście francuskim, podawany na sałatach posypanych kiełkami z plasterkiem cytryny. To smak i zapach mojej pierwszej potrawy dla obecnie męża, ale wówczas chłopaka, którego serce chciałam skraść również przez żołądek! Jest to połączenie delikatnego, aromatycznego smaku łososia, z chrupiącym ciastem francuskim, przyprawionego delikatnie winnym sosem ziołowym. Do tego dodatek chrupiących, orzeźwiających sałat – na długo pozostawia wspomnienie cudownej uczty ciała i ducha. Oczywiście obowiązkowo lampka ulubionego białego wina – najlepiej lekkiego, wytrawnego i obowiązkowo dobre towarzystwo. Warto spróbować…

  88. Śniadanie -siedząc na trawie w jednej ręce trzymając miseczkę z czekoladą, a w drugiej kilka kawałków bagietki i serek kiri lub kosteczkę masełka lub dżem. Tak ja poznałam Francję od kuchni, pierwsze moje francuskie doświadczenie smakowe w Taize. Smaku, zapachu i atmosfery nigdy nie zapomnę. Potem były następne, ale to głeboko tkwi w kubkach smakowych z całą swoją oprawą.

  89. Najlepsze danie francuskie? Zdecydowanie Sole meuniere.
    Połączenie dużej ilości masła, pietruszki i cytryny z delikatnością świeżej soli jest dla mnie kulinarnym arcydziełem. To danie udowadnia, że wykwintna kuchnia nie musi być skomplikowana i składać się z niezliczonej ilości składników, ma być prosto, świeżo i smacznie.

  90. Jeśli śniadanie to croissanty z lodami waniliowymi wewnątrz i sosem czekoladowym na wierzchu z dużą delikatną latte. Ciasto francuskie i lody składniki niby proste i zqyczajne, ale połączone w ciekawą, dość finezyjną całość. Cały zestaw z drobą nutką paryskiej dekadencji 😉

    Na późniejszy posiłek pewnie zwyciężyłaby quiche z porami i szynką z serem Gruyere . I znów proste składniki połączone w, jakże smakowitą, całość

  91. Nie wiem czy mogę möwić o jednej najbliższej potrawie. Jestem związana z Francją od wielu lat. Kiedy odwiedzałam moja już nieżyjãca ciocię która wyemigrowała po wojnie w region Poitou, pröbowałam u niej przeröżnch przesmaczntych dań. Pamiętam jak na möj pierwszy przyjazd podała ostrygi, które niestety nie przypadły mi do gustu, a jest to jedno z cenionych dań podawanych tylko w wielkie święta… Ale za to do dziś wspominam pyszny deser, "flan ",który ciocia podawała z kruchym ciastem regionalnym. Nie wzięłam od niej przepisu i do dziś żałuję . Cciocia całe życie tęskniła za Polską .
    Inne danie, które miło mi się kojarzy to "raclette " (biesiadna potrawa ,która przygotowuje się przy stole). Każdy komponuje swój talerz warzywami, suszonymi wędlinami itd polewając wszystko stopniowym serem. Pipierwszy raz jedliśmy je u naszych francuskich przyjaciół , którzy potem podarowali nam podgrzewacz służãcy do przygotowania tej potrawy.
    Są jeszcze spotkania z koleżankami przy "plateau de charcuterie " z czerwonym bourguignion i serami, albo przepyszny mousse au chocolat , który teraz przygotowuję moim dzieciom, a niegdyś był niebiańskim odkryciem na przyjęciu u Sophie…
    Moogłabym tak wspominać… a miało być zwięźle.
    To są właśnie chwile, które zostają na zawsze mimo przemijjącego czasu.

  92. Quiche! na obiad, na kolację, na ciepło, na zimno, zawsze smaczne. Najczęściej robię ze szpinakiem (w tej potrawie szpinak chętnie jedzą moje małe dzieci 🙂 ale można ją robić na tak wiele sposobów! U Julii Child w "Mastering of Art of French Cooking" jest ich 12, a można jeszcze samemu kombinować 😉 (księgę Julii Child dostałąm w prezencie od Męża, jest po angielsku więc trochę ciężko mi się z niej korzysta, dlatego bardzo się ucieszyłam że jest nowa książka po polsku 😉

  93. Brioche i rillettes. Kilka lat temu, kiedy w wakacje odwiedziłam pierwszy raz moją rodzinę we Francji, poranna brioche zawładnęła moim podniebieniem od pierwszego kawałka. Rillettes zapadło mi w pamięć z jeszcze innego (niż smak oczywiście) powodu – Francuzi jadają śniadania na słodko, ale od czasu wizyty rodziny z Polski, zwyczaje uległy zmianie, a croissanty i brioche musiały podzielić się miejscem na stole z kiełbasą Żywiecką, serami tradycyjnie podawanymi po obiedzie i ukochaną rillettes 😉

  94. Zupa cebulowa. Kojąca, sycąca, pachnąca domowym ciepłem… Kilka prostych składników, poddanych niesamowitej przemianie w aromatyczne danie dzieki wielogodzinnej cierpliwości przygotowującej je osoby. Przygotowywała ją chętnie nawet moja nieznosząca gotowania (i -poza słodkościami wszelakiej maści- nieprzepadająca generalnie za jedzeniem) mama. Serwowana w ślicznych, rustyklanych miseczkach z ceramiki stanowiła mały, łatwo dostępny luksus w czasach kiedy o jakikolwiek luksus było bardzo trudno. Ta którą przygotowuję ja, w długie, chłodne jesienne i zimowe popołudnia, jest tą z przepisu właśnie Julii Child. Przypadek, chociaż niekoniecznie – jej przepis jest idealny: zachwyca i uwodzi, zawsze i wszystkich.

  95. "Foie gras na ciepło"
    Wspaniale francuskie danie. Przyrzadzone z najwyzszej jakosci gesiej watrobki wprost rozplywa sie w ustach. Jeszcze dlugo po przelknieciu pozostawia subtelny smak. Budzi skojarzenie czegosc niesamowicie wyrafinowanego, subtelnego wręcz erotycznego. Komponuje sie z najlepszymi winami.
    Foie gras nie mozna sie przesycic, a jedynie rozkoszowac.

  96. Smakołykiem z Francji, najbliższym mojemu podniebieniu są niewątpliwie czekoladowe trufle.
    Niełatwo mi w kilku słowach wyrazić dlaczego…
    Niosą one ze sobą wyjątkowe wspomnienia i niezapomniane doznania.
    Z uśmiechem na twarzy wracam do dziecięcych chwil spędzonych u babci.
    Obok przyjemnych aromatów dobiegających zawsze z babcinej kuchni nigdy nie zapomnę tych wspaniałych, niedużych kuleczek, posypanych delikatnym kakaem, o szczególnym smaku mlecznej czekolady…
    Podczas moich każdych odwiedzin babcia zawsze pytała: „wnusiu napijemy się kawki? ”
    – Szczerze mówiąc wyczekiwałam tych słów!
    Babcia wstawiała wodę w wysłużonym już czajniku, na ogniu tlącym się w glinianym piecu.
    Po hałaśliwym gwiździe czułam już unoszący się aromat kawy, dla mnie oczywiście kawa inka, zawsze nazywałam ją zbożową i chyba taką nazwę wolę.
    Pamiętam babci uśmiech i przymrużone oko…, to był sygnał dla mnie!
    Wtedy, i za każdym razem, brałam stary taboret, dosuwałam go do wiszącej szafki i sięgałam , z wielkim przejęciem, spory, szklany słój. Już po pierwszy razie, ze względu na swoją zawartość, zawsze kojarzyłam go z cenną szkatułką.
    Ogrom , jak dla dziecka mającego zaledwie 7 lat, ogrom dziwnych, małych, brązowych, wyjątkowo aromatycznych kuleczek! Z których każda była jednakowa i inna zarazem…
    Powoli sięgałam dwie i kładłam na niewielkie, gliniane talerzyki.
    Nie miałam śmiałości od razu sięgać garściami.
    Zresztą rzadko kończyło się na dwóch, obie z babcią byłyśmy łasuchami.
    Uwielbiałam ich strukturę, jedwabistą w dotyku, delikatną, niepowtarzalną.
    Aromat kawy niebywale mieszał się i współgrał z zapachem trufli!!!…
    Otoczone tymi magicznymi nutami pozostawałyśmy w milczeniu przez kilka chwil.
    Pamiętam doskonale tą aksamitną kuleczką w palcach, upudrowanych aromatycznym kakaem,
    uczucie pyłku na ustach i lekkości na podniebieniu. I ten jedyny taki smak, burza smaków! Inwazja wyrazistych doznań, rozkosz… szok odczuć … .
    I nasze ciche „ yyyhmmhmmm” –mówiło samo za nas!
    Jakby mleczna czekolada, otulona aksamitnym „ proszkiem” porywała mnie w świat nieznanych mi, smakowitych doznań, zamykając moje oczy na kilka wyjątkowych chwil…, niosąc moje myśli wszędzie gdzie tylko pragnęłam… . Jedwabiste kakao, wyjątkowe nadzienie to wszystkie niezbędne elementy współgrające ze sobą w pysznym świecie słodkich doznań… .

    I tak za każdym razem…

    Zatem zdecydowanie czekoladowe trufle, które dla mnie na zawsze pozostaną małymi, wyjątkowymi kuleczkami o prostej, niepowtarzalne j strukturze, zapachu i smaku jak z najsłodszych, najmilszych, niewinnych dziecięcych marzeń i pragnień, mających jak skarb ze szkatułki miejsce w smacznej części mojego serca …

  97. Mi kuchnia francuska pozwoliła oswoić BRUKSELKE, do tej pory Brukselka -była warzywem, którego nie lubiłam ja, ani nikt mi znany do czasu aż znalazłam przepis na wyśmienitą Brukselkę smażoną z boczkiem -jest wyśmienita mianowicie Boczek pokroić w kosteczkę i podsmażyć na chrupiące skwarki. Do gotowych skwarek dodać brukselkę rozdzieloną na pojedyncze listki. Może we Francji sprzedają bardziej rozchylone brukselki, ale z naszymi trzeba się nieźle natrudzić;) Podsmażyć chwilę, żeby ledwie się zblanszowały i nieznacznie zmiękły. Wyśmienita i nie czuć tego brukselkowozgnito ziemnego posmaku:)

  98. Francuska potrawa ktora jest mi najblizsza…gdyby ktos mnie zapytal o to dwa lata wczesniej odpowiedzialabym ze bagietka…Ale czas mija i teraz moge bez wachania odpowiedziec ze jest to TARTIFLETTE ..jest to potrawa wywodzaca sie z Alp. A przepis prosty kartofle, cebula, boczek zapiekane z serem Reblochon. Dlaczego to danie??Poznalam je dzieki mojemu chlopakowi, ktory przywiozl ten oto ser. I tak poraz pierwszy posmakowalam kuchni francuskiej..no prawie francuskiej bo z braku boczku ratowalismy sie kielbasa swojska…wynik mmmmm ze palce lizac.. Od tej pory mieszkam we Francji..

  99. Sole meunière
    „Przewodnik Michelina skierował nas do Restaurant La Couronne.(…) sole meunière. Przywędrowała do nas w całości: duża, płaska sola, doskonale przyrumieniona w skwierczącym sosie maślanym i oprószona zieloną pietruszką. (…) Przymknęłam oczy i wciągnęłam wonie unoszące się nad talerzem. Potem nabiłam kawałeczek ryby na widelec, uniosłam go do ust i spróbowałam. Przeżuwałam wolno: mięso soli było delikatne i miało lekki, lecz wyraźny posmak oceanu, który wspaniale komponował się z przyrumienionym masłem. Połknęłam pierwszy kęs. Istna rozkosz.”
    Julia Child „Moje życie we Francji”

    Cytat, bo niestety nigdy nie byłam we Francji i dziś jeszcze zupełnie nie znam francuskiej kuchni. Ale właśnie jestem w trakcie czytania autobiografii Julii Child i odkąd zaczęłam czytać tę książkę pojawiło się we mnie kilka nowych marzeń i planów. Poznać bliżej Julię. Pojechać kiedyś do Francji. Znaleźć się w Paryżu, trafić w miejsca, w których się zakochała i spróbować dań, którymi się zachwycała. I… poznać i zastosować w mojej kuchni jej przepisy.

    Gdyby jedna z książek będących nagrodami w konkursie trafiła w moje ręce, byłabyś wróżką, która spełniła jedno z marzeń na świecie:). A ja, dzięki temu, przy następnym takim konkursie, mogłabym, mam nadzieję, pisząc o kuchni francuskiej, pisać o niej z taką samą miłością, z jaką robiła to Julia :).

  100. Moje pierwsze skojarzenie z kuchnią francuską to wszystkim doskonale znane ciasto francuski, które można podawać z nadzieniem na jakie ma się w danej chwili ochotę i to w nim jest najlepsze! Jednak nie o nim tu chciałam napisać lecz o równie pysznych bułeczkach maślanych i croissantach, które są uwielbiane przez moją rodzinę (dzieci je uwielbiają). Ich unikalny smak sprawia, że każdy poranek staje się "lekki" i łatwy. Kto nie lubi smaku i zapachu takich ciepłych i chrupiących wypieków? Nie znam takiej osoby, mi na sama myśl o nich ślinka cieknie. Kuchnia francuska ogólnie należy do moich ulubionych choć nie miałam jeszcze okazji spróbować każdego z jej specjałów. Jednak te, które znam zostają mi w pamięci bo ich smak jest niepowtarzalny, delikatny, a za razem charakterystyczny. Jedząc cokolwiek z kuchni francuskiej mogę przenieść się chociaż na chwile do pięknej Francji.

  101. Chrupiąca bagietka – świetna niemalże do wszystkiego co polskie: z pomidorem i cebulką, do śledzika, do smażonych na masełku rydzów, do swojskiej szyneczki, …z masłem i solą…

  102. Uważam, że jest to zdecydowanie ciasto jogurtowe!:) Gâteau au Yaourt znane we francuskich domach, chyba tak dobrze jak w naszych szarlotka. To pierwsze ciasto, jakie francuskie dzieci robią samodzielnie. Jest bardzo smaczne i łatwe w przygotowaniu 😉 Nie potrzeba dużo składników i czasu, a efekt ….nie da się tego ująć słowami, po prostu trzeba je upiec.

  103. Kuchnia Francuska to po prostu ciasto francuskie. Takie pachnące dużą ilością masła, przygotowywane samodzielnie… Pamiętam pierwsze, własnoręcznie robione przez cały dzień ciasto francuskie. Drżałam nad nim jak osika, modląc się, by wyszło. Zrobiłam z niego na obiad zawijane parówki i croissanty. Niebo w gębie 🙂 Co prawda każdy następny raz był jeszcze lepszy, bo trening czyni mistrza, ale zawsze gdy mam zły humor… zamykam się w kuchni i pieczołowicie wałkuje moje francuskie 🙂

  104. Najbliższą potrawą francuską jest dla mnie crème brûlée. Dlaczego? Gdy byłam mała, moja starsza siostra zabrała mnie do pewnej kawiarni, jednakże były tam też przeróżne desery. Zamówiła ona właśnie crème brûlée… spróbowałam i w jednej chwili zakochałam się w nim… Od tamtego czasu, chodziłam tam gdy tylko miałam okazję, zawsze zamawiając crème brûlée. Ten deser przywołuje wiele moich wspomnień z wczesnego dzieciństwa i zawsze miło go wspominam…

  105. Zdecydowanie Tarta tatin, którą powstała dzięki roztargnieniu Stéphanie Tatin, która w pośpiechu, przygotowując zwykłą tartę z jabłkami, włożyła do pieca podpieczone jabłka zapominając o cieście. Kiedy się zorientowała, przykryła jabłka ciastem, upieczona tartę odwróciła do góry nogami. Efekt okazał się zaskakujący: kruchutki spód i soczyste jabłka i spływający karmelowy sos podane na gorąco. Jestem okropnie roztargniona dlatego tarta ta jest mi tak bliska i tak ją uwielbiam, a do tego przynosi mi szczęście,zobaczymy jak będzie tym razem…

  106. witam serdecznie!
    Zdecydowanie, bezapelacyjnie najbliższy moim kubkom smakowym jest "Cordon Bleu" (akurat z połówkami szparagów i aromatycznym żółtym serem)
    Potrawa na tyle kojarząca się z tą pionierską w świecie kuchnią i eterycznym, znamienitym światem, że to właśnie jej nietłumaczonym imieniem, ukoronowano szkoły kulinarne w każdym zakątku globu.

  107. Ani razu nie miałam okazji być w Paryżu, ale jestem zafascynowana ich kuchnią, a szczególnie tą słodką stronę. Między innymi dzięki kuchni Julii, którą poznałam bliżej w filmie "Julie i Julia". Po tym natychmiast pobiegłam do empiku i już miałam jedną(póki co) z jej książek. Najbardziej urzekły mnie tarty i moją rodzinę również. Nigdy nie piekę jednej, ponieważ już w pierwszych godzinach znika z pola widzenia. Jestem zafascynowana tym, że jest ona zawsze tak samo kruche, delikatna, aksamitna i z każdym kęsem che się ją jeść, jak najdłużej…ma się wrażenie zatrzymania chwili. Idealna jest i z owocami lata czyli u mnie z malinami, a teraz w formie "szarlotki" z pysznymi prużonymi jabłkami. Ale cały sekret nie tkwi w owocach lecz w cieście. I to na nim należy się zawsze skupić i wyrabiać je z niezwykłą..czułością 🙂 Najchętniej mogłabym zjadać same boki, ponieważ jak wcześniej wspomniałam są niezwykle kruche i w czasie konsumowania czuć ich delikatność.
    Pozdrawiam,
    Kamila Młoczek

  108. Najbliższa? Flammkuchen – kojarzy mi się z sylwestrem spędzonym w okolicy Strasburga. Wielu Francuzów i ja z moim narzeczonym z zerowa znajomością francuskiego. Ta specyficzna tarta z boczkiem,cebula i śmietana oraz na słodko z jabłkami i płomieniami połączyła nas wszystkich, pozwoliła przełamać lody i sprawiła, ze do dnia dzisiejszego chętnie wracam do Francji. Danie może malo znana ale dla mnie ważna i bliska mojemu sercu 😉

  109. Po dłuższym zastanowieniu stwierdzam,ze slimaki to najblizsza potrawa francuska. Zawsze jak bylam mala dziewczynka slimaki mnie fascynowaly, zbieralam je do sloika i nawet z nimi spalam( byly tak blisko mnie!) bawilam sie,jak przyjaciele, dlatego sa moja najblizsza potrawa francuska 😉
    Pozdrawiam

  110. Hm… Trudno się zdecydować;)
    Na jesienne obiady czy spotkania ze znajomymi uwielbiam cassoulet. Jest to sycąca, pełna smaku i aromatu potrawa z fasoli, różnych warzyw i mięs, wieprzowiny, baraniny, różnie w zależności od fantazji kucharza. A wszystko to pod chrupiącą, czosnkowo-ziołową pierzynką. Może wydawać się ciężka ale na chłodny dzień nadaje się świetnie. W dodatku cassoulet zyskuje na smaku po kolejnym odgrzaniu zupełnie jak nasz bigos. 😉

  111. Zecydowanie Croissanty! Jestem studentką dziennikarstwa i zapaloną fanką takich tytułów jak Anna Karenina, Duma i uprzedzenie, Rozważna i romantyczna, ale przede wszystkim Śniadanie u Tiffany’ego. Kto nie zna tego kultowego dzieła kinowego oraz genialnej Audrey Hepburn. Jedząc francuskie rogaliki mam przed oczyma widok Holly stojącej przed Tiffanym z poranną kawą w jednej ręce i croissantem w drugiej…

  112. Bede za pewne nudna, ale najbardziej ze wszystkich dan francuskich uwielbiam croissanty. Kocham je takie zwykle, jeszcze cieple, pachnace na caly dom, albo slodkie z kremem orzechowym, nutella lub z jakim typem dzemu. Za dobre, typowo francuskie croisanty oddalabym wszystko 🙂

  113. Moja pierwsza myśl – quiche z porami! Nie znoszę porów, ale ta potrawa kojarzy mi się z letnim obozem we Francji, na którym byłam w liceum. Grupa 15-16 latków z Polski i Francji, kemping, kuchnia polowa w wielkim namiocie i dyżury w kuchni. Serwowali nam francuskie specjały, m.in wspomniany quiche. Pamiętam, że zjadłam tylko ciasto, starannie wydłubując pory (które stanowiły 3/4 całej potrawy). Pierwszy raz usłyszałam wtedy, ze istnieje coś takiego, jak quiche. I on właśnie, mimo niechęci do pora, kojarzyć mi się będzie już zawsze z latem w Masywie Centralnym, ze wspaniałymi ludźmi, których wtedy poznałam, z pierwszą miłością i pierwszymi rozczarowaniami, z wygłupami i śmiechem do bólu brzucha. Francuski urok, ot co! 🙂

  114. W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle – Zuzanna lubi je tylko jesienią… Tak więc dla mnie Francja to pieczone kasztany. No i na zawsze kuchnia francuska będzie dla mnie największym rozczarowaniem dzieciństwa. Pamiętam, że miałam może z dziesięć lat jak leciała „Stawka większa niż życie” i z ciotecznym rodzeństwem postanowiliśmy upiec kasztany w ognisku. Nic nikomu nie powiedzieliśmy, więc i klęska kulinarna była kameralna. Ale ten smak i swąd spalonych kasztanów do tej pory straszy po nocach. No i mam teraz raczej niechętny stosunek do francuskich specjałów, żadne danie do tej pory jakoś nie „odczarowało” dla mnie francuskiej kuchni. Ciekawa jestem tych przepisów z książki Julii Child … Jest tam przepis na pieczone kasztany?

  115. Najbliższe jest mi fondue serowe. Pamiętam, jak 15 lat temu pracowałam we Francji jako au-pair, byłam młoda, niewiele obyta z "wielkim światem", w dodatku bardzo tęskniłam za rodziną i polską kuchnią… Pewnego dnia pani domu zrobiła wystawną kolację, na którą zaprosiła przyjaciół i mnie. Właśnie ta potrawa podbiła moje serce, sprawiła, że poczułam się, jak w domu, wśród ludzi, którzy naprawdę wiele mi dali i pomogli. Teraz na samo wspomnienie fondue robi mi się ciepło na sercu, pamiętam ten zapach, smak, Grenoble i ośnieżone Alpy…

  116. LAPIN AU VIN!
    Czy moze byc bardziej francuska potrawa niz krolik w czerwonym winie? Dla mnie kwintesencja tamtejszej kuchni.
    Mieso duszone bez pospiechu w francuskim czerwonym winie z szalwia i rozmarynem,koniecznie z dodatkiem masla (jakze francuski skladnik). Do tego swieza bagietka lub ziemniaki pieczone w rozmarynie i "nie"obowiazkowy kieliszek wina:). Smacznego!

  117. Makaroniki!!!!!!!!
    aczkolwiek, WOGÓLE z francją mi się nie kojarzą. ale rozmawiałam o nich z moją ciotką w Zurichu, spacerując z moją ciotka po najdroższej ulicy świata i podziwiając wystawę sklepu firmy Sprungli, na której właśnie była wystawiona dwumetrowa piramida makaroników. po 4 franki za sztukę.

  118. Najbliższe są dla mnie drożdżówki Pains aux Raisins i ich cudowny maślany smak 🙂 Myślę tak, ponieważ była to pierwszy poważniejszy wypiek, który wyszedł mi, gdy rok temu, jako 15 latka zaczynałam uczyć się piec. Nigdy nie zapomnę tego wspaniałego uczucia, że udało mi się i tego smaku 😉

  119. Będąc dwukrotnie w Paryżu nie czułam zachwytu, czekałam na motyle w brzuchu, albo jakieś chociaż miłe zakątki, które mnie zachwycą,wzruszą…nie było ich. Dzisiaj wiem, że po prostu nie byłam tam z właściwą osobą. Dla ukochanego, który rozświetlił moje życie i sprawił, że widzę je w innych barwach często przygotowuję zupę cebulową. Ta prosta i rozgrzewająca francuska potrawa sprawia, że zawsze widzę uśmiech na jego twarzy, a kiedy nie gotuję jej długo, słyszę: "może byś ugotowała w końcu cebulową?" 🙂 Polecam dla wszystkich zakochanych. M.

  120. Zdecydowanie brioche! Chleb jest na pewno jednym z najblizszych nam skladnikow, wiekszosc z nas je go kazdego dnia, a domowy chleb, zrobiony wlasnymi rekoma jest nie do zastopienia. Brioche jest wlasnie odmiana chleba- slodka, puszysta i mieciutka brioche moze byc jedzona sama albo na przyklad jako Brioche Perdu (tosty francuskie, zrobione z brioche, podawane z owocami). Gdy bylam dzieckiem babcia kupowala nam maslane buleczki, ktorych smaku tak mi brakowalo- az odkrylam brioche. Robilam ja juz w wielu odslonach- z owocami, z creme patisierre, z czekolada lub przyprawami. Jest nie do zastopienia!

  121. Najbliższe są mi macarons- makaroniki. Zakochałam się w nich. To najcudowniejsze ciasteczka na świecie. Mimo, iż nie są najprostrze w wykonaniu to na końcu po przełożeniu je nadzieniem wyglądają nieziemsko, kiedy podaje je najbliższym są zachwyceni i nie wieżą, że sama je robie:)

  122. Zdecydowanie Naleśniki Suzette:)
    Kiedy po raz pierwszy widziałam te naleśniki w wykonaniu Karola Okrasy, żałowałam że przez monitor nie można poczuć tego zapachu. Byłam pewna, że naleśniki w sosie maślano- pomarańczowym muszą pachnieć wyjątkowo i smakować rewelacyjnie. Nigdy jakoś nie przepadałam za naleśnikami na deser bo dla mnie deser to bita śmietana albo jakis mus. Ale naleśniki Suzette są tak wspaniałe, że mogą być świetnym zwieńczeniem obiadu. Z tym daniem wiąże się kilka historii nawiązujących do nazwy. Mnie, najbardziej podoba się opowieść o niezdarnym kelnerze serwującym potrawę księciu Walii i jego wybrance o imieniu Suzette. Kelner potrącił kieliszek z alkoholem, naleśniki zapaliły się , ale było to tak widowiskowe, że książę nazwał potrawę naleśnikami Suzette. Prawda czy nie, faktem jest, że naleśniki smakują iście królewsko.

  123. Paryż… moja miłość od pierwszego wejrzenia i kęsa 🙂 Raj dla podniebienia i duszy 🙂 Oczywiście mam na myśli tarte citron, na kruchym spodzie z kwaśnym rozpływającym się w ustach kremem i bardzo delikatna i lekką jak chmurka bezowa czapeczką. Co roku wracam z walizką wypełniona po brzegi tarte citron, którymi obdarowuje rodzinę i przyjaciół, ale oczywiście najlepiej smakują w wersji oryginalnej w małej paryskiej kawiarence przy filiżance kawy. Ponieważ dopiero wtedy najlepiej czuć wyjątkową atmosferę Paryża i przyjemny słodko cytrynowy zapach.
    P.S. Bardzo się cieszę, że na blogu jest tyle przepisów na wykorzystanie lemon curd, ponieważ przywołuje najpiękniejsze miesiące mojego życia spędzone w Paryżu 🙂

  124. Bardzo smaczny konkurs, ale widzę że jak zwykle mało kto rozumie znaczenie słowa "krótko" niestety… :/ Pani Doroto polecam następnym razem nałożyć limit na słowa np. do 25 słów 🙂 Myśle, że to byłaby krótki uzasadnienie. Pozdrawiam 🙂

  125. O francuską dobrą kuchnię
    Zapytała raz Dorota
    A mi głowa wtem już puchnie
    Bo to żadna jest dziwota!
    Że francuskie znam specjały
    Piekę, smażę i gotuję
    To wie przecież dom mój cały.

    Pyszne sery, dobre wina
    Każdy kucharz to próbuje
    Ale jaka jest ma mina
    Gdy mam wskazać co króluje?
    Może tarty-słodkie, słone
    Może zupy – może one?
    Cebulowa, ze ślimaków-
    -wielki jest ten wachlarz smaków!
    Może pyszne rogaliki?
    Czy creme brule-raz, dwa w kokilki!
    Naleśniki? Nie, nie tędy droga-
    Chyba crepy – lekkie jak motyla noga!
    Myślę, szukam i główkuję-
    Francuskie przepisy wertuję.
    I wtem – mam!
    A historię dania także znam:
    Jak wieść bardzo stara niesie
    Dwie siostry miały hotel-ale nie w lesie
    Podjąć swych gości pyszną tartą chciały,
    Piekły ją często, więc wprawę już miały.
    Lecz dnia pewnego, gdzieś w zamieszaniu
    Na odwrót zrobiły coś w swym gotowaniu.
    Miast ciastem najpierw wyłożyć foremkę,
    Rzuciła z nich jedna jabłka jako pierwsze.
    Przykryła ciastem, zapiekła jak zawsze
    I podała ciepłe, pachnące jeszcze.
    Goście zachwyceni, a deser dziś znany-
    To siostrom Tatin tą tartę zawdzięczamy!
    Na mym stole często gości,
    Zawsze też w dużej ilości.
    Pięknie pachnie i smakuje,
    Francję w domu nam serwuję!
    No i morał jest też taki:
    W kuchni liczne są przypadki,
    Czasem wspak coś zrobić można,
    Coś pomieszać, zgubić smaki,
    Lecz żadna gospodyni nigdy nie wie
    Czy te błędy nie sprawią, że nagle się znajdzie w kulinarnym niebie!

  126. Jakoś tak mam , że jak chcę przywitać w sposób szczególny jakiś dzień , to myślę o pachnących masłem i ….słońcem croissantach z dużym kubkiem mleka lub kakao . Może być czysty lub z dżemem , albo maczany w miodzie .Ta myśl tak mnie ożywia , że wszystko się udaje , smak rogalika przenika głęboko i długo mnie trzyma . Uśmiech kwitnie . Dla takich chwil chce się żyć .

    Lecz nie tylko croissant jest dla mnie charakterystyczny dla kuchni francuskiej .
    Ratatouille to sztuka kulinarna z najwyższej półki , Boeuf Bourguignon to wyszukane , acz proste "odkrycie" Pani Juli , Chateaubriand to dla mnie powiew wyższych sfer . Kto nie zna ( i nie lubi ) Creme brule , a francuskie sery to kunszt mistrza . Pchnące zioła będące niezbędnym dodatkiem potraw francuskich bardzo odpowiadają polskim gustom . Myślę, że to właśnie Francuzi nauczyli nas ich prawidłowo używać .
    Ale to wszystko prawie nic .
    Teraz już czas na królową wersalskiego balu .

    Dziękuję Francjo za cudowną …. zupę cebulową !!!

    Czasem prostą , czasem niezwykle wyszukaną , czasem łagodną , czasem ostrą jak brzytwa , czasem prawie czystą , czasem z niezwykłymi dodatkami .

    Kocham zupę cebulową z serowo-czosnkową grzanką .
    Mniammm , jakie to proste .

  127. Kuchnia francuska? Pierwsza myśl – nie przepadam. No moze prócz wspomnianych już makaroników, creme brulee, creme caramel, serów, boeuf bourguignon, crepes, zupy cebulowej, fois gras, bagietek.. itd. Ale najlepiej kojarzy mi sie cordon bleu a dokładniej Le Cordon Bleu – słynna szkoła gotowania, znana skądinąd miłośnikom Julii Child, oraz obiekt moich marzeń. Miałam okazję spędzić dzień w LCB w Paryżu (prezent od mojego małża;) jest to jedno z fajniejszych doświadczeń mojego życia. Fartuch z logo LCB to dla mnie relikwia. Obecnie moją ukochaną książką kucharską jest "Le Cordon Bleu Complete Cooking Techniques". Tak więc po zastanowieniu, myślę, że kuchani francuska nie jest taka zła:D

  128. Najbliższa mojemu sercu jest potrawa samej Julii Child "Poulet au porto", czyli pieczony kurczak w śmietanowo-grzybowym sosie. Jest to pierwsza potrawa z kuchni francukiej, którą zrobiłam i wprost się zakochałam w samej kuchni i samej Julii Child. Potrawę tą zrobiłam na walentynki mojemu "świeżo upieczonemu" mężowi. Wspaniale upieczone filety z kurczaka polane delikatnym, ale wyrazistym sosem śmietanowo-grzybowym w zestawieniu z upieczonymi młodymi ziemniaczkami. Zwieńczeniem wieczoru, mojej miłości do kuchni francuskiej (i oczywiście mojego męża) był czekoladowy creme patissiere z truskawkami. Tak nie wiele trzeba aby osłodzić sobie i ukochanemu jedną chwilą całą wieczność. To była moja pierwsza przygoda z kuchnią francuską i zarazem przepisami Julii Child, która trwa do dzisiaj wraz z miłością do mojego męża.

  129. Wypiekiem kuchni francuskiej który jest mi najbliższy to niezwykła tarta Tatin, która jest znakomitym przykładem, jak z drobnej pomyłki może wyjść tak niezwykłe arcydzieło cukiernictwa na światowym poziomie. Tarta powstała w prześlicznym małym miasteczku Lamotte-Beuvron zupełnie przez przypadek,a właściwie pomyłkę jednej z sióstr Tatin, która oczarowana przez jednego ze swoich gości kompletnie pomyliła przepis i do piekarnika włożyła same jabłka zalane karmelem. Dopiero po godzinie zauważyła, że na stolnicy zostało ciasto :D. Jednak tarta nie wylądowała w koszu, przeciwnie ”odwrócona” tarta podbiła serca ludzi na całym świecie.Ta historia zawsze poprawia mi humor, gdy pomylę przepis albo zapomnę czegoś dodać. Nigdy nie wiadomo, co wyjdzie! Poza tym tarta jest przepyszna: warstwa słodkiego zapieczonego karmelu, pod spodem mięciutkie jabłka i na samym końcu rozpływające się w ustach kruche ciasto.
    Pychotka

  130. Najdelikatniejsze, najcieńsze i najlepsze crepes z przepisu Julii Child. Cudowne zarówno na słodko z ulubionymi powidłami, świeżymi owocami, bitą śmietaną, jak i na słono, ze szpinakiem, kurczakiem, czy warzywami.
    Julia opracowała doskonałe proporcje na zwykłe naleśniki. Dlatego wierzę, że w jej książce jest więcej takich pomysłów, które proste dania czynią najwspanialszymi na świecie dzięki odpowiedniemu przepisowi.

  131. CROISSANT !!!!
    Trudno uwierzyć, ale właśnie jem croissanta, wchodzę ( jak codziennie ) na ten blog. Patrzę … KONKURS ZWIĄZANY Z FRANCJĄ. Aż mnie zatkało. I jak tu teraz napisać coś innego niż to, że najbliższą mi potrawą francuską jest po prostu rogalik croissant ;D.
    Jego chrupkość , a zarazem delikatność i puszystość sprawiają, że są niesamowicie pyszne. Zachęcam do zrobienia, lub jak ktoś nie potrafi do kupienia tych smacznych rogalików. Pozdrawiam !! Aż musiałam zrobić zdjęcie 😉

  132. Dorotko,
    miesiąc temu mój ukochany spełnił moje marzenie i zabrał mnie na weekend do Paryża 🙂 było cudownie! Jako iż oboje piechotą zwiedziliśmy już kilka dużych miast jak Londyn, Madryt itp, postanowiliśmy i tym razem zostawić auto w hotelowym garażu. Tym bardziej,iż sposób parkowania francuzów pozostawia wiele do życzenia 😉 nigdy przedtem nie byłam we Francji, więc było to nawet zabawne zjawisko 🙂 Spacerując po Paryżu zaczęliśmy od śniadania i kupowania pamiątek w malutkiej uliczce przy Notre Dame 🙂 skosztowałam tam po raz pierwszy Crogue Monsieur. Marzyłam o tym odkąd Meryl Streep uwodziła nim mężczyzn w "To skomplikowane". I nie zawiodłam się, fenomenalny! Szczególnie z dodatkiem koziego sera! Idąc w stronę louvre, zawiesiliśmy kłódkę z naszymi inicjałami na moście zakochanych, zrobiliśmy zakupy na Champs Elysees (jako że ja zawsze mam tylko szpilki i zakup balerinek był obowiązkowy by móc spacerować kolejne 1,5dnia, ach te kobiety 😉 hehe), popstrykaliśmy sweet focie pod wieżą Eiffla i wzdłuż tamizy doszliśmy na ul.Sint Michael- raju dla kulinarnych smakoszy 🙂 pełno tu restauracji kuszących zapachem i atrakcyjnymi 3-daniowymi menu. Ja mam w dodatku to szczęście, iż zawsze dzielimy się z moim A. na pół, czyli tym sposobem każde z nas delektowało się 6 daniami :)) Na początek małże, zupa cebulowa i oczywiście obowiązkowo chrupiąca bagietka 🙂 Do tego wino.. I błogi stan zadowolenia 🙂 rozkoszą był królik rozpływający się w ustach i kaczka w pomarańczach. W niebie znaleźliśmy się po creme brulee oraz tarcie tatin z cytrynową bezą.. Obżarstwo 🙂 ale cóż, nie co dzień się bywa w Paryżu. W dodatku po wyjściu natknęliśmy się na małą cukierenkę z kolorowymi makaronami 🙂 bajka! Smaki nie do opisania :)) Późnym wieczorem weszliśmy na Montemarte, stamtąd rozciąga się niesamowity widok na cały Paryż! Gwiaździste niebo, rozświetlony Paryż, i cała "artystyczna śmietanka" spędzająca hucznie czas w restauracjach na starym mieście 🙂 oczywiście nie zniechęcił nas długo czas oczekiwania na wolny stolik i spróbowaliśmy cheese foundie oraz ratatouile 🙂 tak na zakończenie kulinarnej przygody z kuchnią francuską w Paryżu 🙂 mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócimy do Paryża i odnajdziemy naszą kłódkę 🙂 kocham Paryż, mojego A. i croque monsieur 🙂

  133. Moi słodkim marzeniem w Paryżu są czekoladowe makaroniki z cytrynowo – miętowym nadzieniem. Finezja smaku zamknięta w prostocie czekolady, radości cytryny i orzeźwiającej nucie mięty. Wydają się być stworzone z pasją odkrywania drobnych przyjemności. Chciałabym się oddać przyjemnej ekstazie słodkiej rozkoszy zaklętej w tych małych ciasteczkach i zatracić się w ich słodyczy. Mogłabym zjeść ich nieprzyzwoitą ilość wpatrując się w nierealnie – prawdziwe piękno Paryża

  134. a ja kocham francuskie naleśniki bretońskie można zrobić je na wiele sposobów i za każdym razem odkrywać smak na nowo. I jeszcze jak zrobi mi je mój mąż to rano na śniadanie się rozpływam i nawet te naleśniki nie przebijają moich croissantów.

  135. brioche. zdecydowanie! rodzinka mówi: znowu pieczesz tę bułę?!?! a potem…mmm….pycha!!! uwielbiam i brioche i moją familię jak tak mówią 🙂

  136. Foie gras – zasadniczo wydwało mi od zawsze, że za żadne skarby świata nie zagustuję we francuskiej kuchni, a tu niespodzianka! Było to w Lille, mała restauracyjka, w jednej z krętych uliczek. Właściwie zostałam siłą zmuszona do zamówienia tego Foie gras. Podano plasterek grubości ok.1cm, bardzo delikatny i jak to określić najlepiej?? maślany w smaku . Do tego biały pieprz, zielony sos na słodko i gorące grzanki. Z czego był ten sos nie wiem do tej pory, ale kompozycja była na prawdę "palce lizać"! Po takiej przystawce wszystkie inne, których próbowałam wydawały się nieco bardziej płaskie i zwyczajnie mniej francuskie.

  137. Ziemniaczki zapiekane w sosie beszamelowym, cała paleta sałat wymieszanych z sosem winegret, a do tego najsłodszy zapach świata, najsilniejszy na granicy czółka i włosków, tym mocniejszy, im silniej wtulimy się w małą istotkę. Najpiękniejsza feeria doznań dla zmysłów, spotęgowana uczuciem miłości i spełnienia. A potrawa szybka- specjalnie, by do minimum ograniczyć rozłąkę…

  138. Gdyby kilka miesięcy temu padło to pytanie, pewnie odpowiedziałabym, że mus czekoladowy albo tarta tatin… Zawsze byłam "słodką dziurką":-). Ale niedawno jedno z dań mojej ulubionej kuchni francuskiej towarzyszyło mi w trakcie zaręczyn z Ukochanym Mężczyzną :-). Wołowina po burgundzku podawana z kremowym puree i marchewką karmelizowaną z dodatkiem musztardy francuskiej ma dla mnie smak miłości; już zawsze będzie mi się kojarzyła z tą wyjątkową chwilą i z nami, i ze szczęściem, i jestem przekonana, że właśnie to danie będę przygotowywała na nasze przyszłe rocznice ślubu :-).

  139. Croissant z dżemem…
    na śniadanie
    to francuskie baardzo wykwintne danie.
    A do tego dobra kawa,
    dla wybrednych czekolada.
    Wszystko razem tak podane
    zmieni zwykłe ranne danie
    w niecodzienną chwilę dla mnie.

  140. Moje pierwsze wakacje we Francji z narzeczonym….południe Francji… na termometrze ponad 30 stopnii… plaża i morze… rose na aperitif… kelnerka przynosi śmieszny podwujny ganek z mulami a la roquefort, do tego frytki i domowy majonez… mmmmm…. najlepsze wakacje i na pewno najsmaczniejsze 🙂

  141. Francuska zupa cebulowa towarzyszy mi i mojemu mężowi od pierwszej rocznicy ślubu kiedy to po powrocie z pracy w październikowy wieczór czekała na mnie miseczka pysznej rozgrzewającej zupki ugotowanej na bazie bulionu wołowego z dodatkiem białego wytrawnego wina i koniaku. A do tego przygotowana przez mojego męża. Do tego zapieczona z grzanką okraszoną serem żółtym. Po prostu niebo w gębie. Teraz na każdą rocznicę ślubu zamawiam u męża taką miseczkę zupki i buzia mi się cieszy i naszej córeczce gdy wspólnie ją pałaszujemy 🙂

  142. Bagietka – dłuuuuuuuuuga przyjemność chrupania, z mięciutkim i puszystym wnętrzem pokrytym złocistą skórką.
    Usiądź w słoneczny, ciepły poranek na balkonie, weź miseczkę z kakao, ułam kawałeczek bagietki i zanurz w tym słodkim płynie, zamknij oczy i poczuj Paryż ….. smacznego 🙂

  143. Najbliższe memu sercu i podniebieniu na zawsze zostanie gateau au chocolat, którego przepis otrzymałam od zaprzyjaźnionych Francuzów, dla których nieistotne są kalorie lecz przyjemność płynąca ze smaku czekolady… Przepis ten przekazywany jest z pokolenia na pokolenie, a jego cudowną tajemnicą jest to, że pod kruchą skorupką karmelu kryje się miękkie i wilgotne mooocno czekoladowe ciasto… Zawsze poprawia mi humor 🙂 C’est magnifique!

  144. Quiche – po polsku kisz 🙂 jest to pewnego rodzaju tarta zapieczona na ciescie kruchym lub francuskim z jajkiem i dodatkami.
    Dlaczego właśnie to danie? Bo jest szybkie w przygotowaniu (przy uzyciu ciasta francuskiego;) moze stanowic samodzielne danie, np z krewetkami, łososiem, grzybami lub kurczakiem, wystarczy podać z sałatką, albo może być dodatkiem do mięsa jeśli zrobimy go z brokułami, szpinakiem albo cebulą.
    Za każdym razem może być inny w smaku, wszystko zależy od naszej inwencji twórczej 🙂 no i zawartości lodówki 🙂

  145. TARTA – wczoraj, dziś, zawsze…
    Na słodko – ulubiona z creme patissiere i sezonowymi otulonymi słońcem truskawkami/malinami.
    Na słono z farszem z porów i grzybów zasypanych parmezanem niczym pierwszym zimowym śniegiem.
    Po quiche, którego efekt końcowy ograniczony jest jedynie wyobraźnią!
    Ma wiele twarzy, wiele odsłon, w zależności od dnia, okazji, czasu jaki można jej poświęcić, ale nie jest kapryśna, dlatego często spotykamy się w zaciszu domowej kuchni 🙂

  146. Najbliższy memu sercu jest mój Dziadek, który urodził się w rodzinie polskich emigrantów przed II wojną światową we Francji. Dzieciństwo i młodość spędził w Lotaryngii i wiem, że chociaż już 70 lat mieszka w Polsce to jego serce zostało tam. Dziadek nie przyrządzał zbyt wielu francuskich potraw, ale dobrze pamiętam smak ciasta "cztery ćwiartki", które pałaszowałam w dziadkowej kuchni. Nic specjalnego, ucierane ciasto, który nawet niezbyt wprawny kucharz potrafi upiec. Jednak to było coś niezwykłego, bo to było ciasto robione przez Dziadka według przepisu przywiezionego z Francji, tego kraju, o którym zawsze mówił z rozrzewnieniem i tęsknotą. Rok temu byłam w Paryżu i kiedy w jednym ze sklepików zobaczyłam "quatre quart" to aż się wzruszyłam. Nie kupiłam ciasta, bo wiedziałam, że żadne nie dorówna temu, które piekł mój Dziadek.

  147. Jeżeli Francja.. to tylko Przysmak Francuski! Nieodłącznie związany z dzieciństwem, ciepłem rodzinnego domu. Idealny sposób na chandrę i wszelkie smutki. Ten niepozorny deser łączy w sobie wszystkie smaki (od lekko słonego, kruchego spodu poprzez kwaśne jabłka i gorzką masę kakaową, aż po słodką bezę), dzięki czemu zaspokoi kubki smakowe nawet najbardziej wymagającego gościa. Przysmak ten króluje w naszej rodzinie już od wielu lat. I choć wielu śmiałków podejmowało się jego wykonania nikt nie jest w stanie choć trochę zbliżyć się do niedoścignionego ideału – Mojej Mamy. Bo w kuchni – tak jak w życiu: liczy się nie tylko "sztywne" trzymanie się reguł i przepisów, ale również szczypta fantazji, pasja i … ogromne serce!

  148. Croissant…
    ..jest dobry na wszystko!
    Na przekąskę o dowolnej porze dnia kiedy potrzebuję natychmiast zjeść "coś słodkiego, maślanego,.."- takiego jak on!
    Na niecodzienne śniadanie – zwykle kanapki wsuwam, ale gdyby tak spróbować sposobu Francuzek i croissanta z kawą rano skosztować?
    Na towarzystwo do lektury książki cudownej Julii 🙂

  149. A mi najbliższy jest… omlet! Dla mnie omlet wiąże się z miłymi wspomnieniami. Na pierwsze wspólne śniadanie z moim Ukochanym zrobiłam właśnie omlety, dzień wcześniej obejrzawszy "The Omelette Show" Julii 🙂

  150. Kiedy byłam dzieckiem mówiłam o nich "bułeczki piątkowe", bo moja Babcia robiła je w wakacje w piątki, kiedy do niej przyjeżdżaliśmy, a ich zapach wyciągał z łóżka nawet największych śpiochów. Potem, kiedy wreszcie moja Mama dała się przekonać do zgłębienia tego przepisu, były to "bułeczki te od Babci". Dopiero kiedy na studiach sięgnęłam po ten przepis i ja, poznałam jego pochodzenie i prawdziwą nazwę: "BRIOCHE". Dziś zajada się nią moja Córeczka, a druga, choć nie ma jeszcze zębów, już się wyrywa 🙂 Nic tak nie doprawia potraw jak wspomnienia!

  151. Najbliższa memu sercu jest ciasto francuskie a dokładnie ciastka francuskie w kształcie trójkątów. Niepamiętny smak z dzieciństwa, beztroskiego śmiechu i radości. Gdy miałam 9 lat, robiłam je z moją chrzestną, strasznie czasochłonne ale ten smak tych ciastek i do tego dżem truskawkowy własnej roboty, aż łezka się kręci w oku na myśl o tym dniu 🙂

  152. Ciasto francuskie – po prostu – to jest to! Niestety sama nie umiem go zrobić, więc posiłkuję się gotowym , kupnym. Od chwili, gdy pierwszy raz zrobiłam go na słodko z owocami, mój mąż, jak tylko ma ochotę na coś słodkiego, sam kupuje ciasto plus ulubione ananasy, wręcza mi produkty, by mu szybciutko upiec ulubiony deser:) Jak tak dalej pójdzie, to będę miała przećwiczone pieczenie ciasta na różne sposoby i smaki, a i może nauczę się sama go robić (albo i mąż);)

  153. quiche lorraine- uwielbiam…….. uwielbiam za to, że pomimo zdrowej diety pozwalam sobie na chwile słabości co świadczy o tym, że jednak jestem normalna. Uwielbiam za prostotę z jednej strony a jednocześnie bezkompromisowość przy jakości składników i technice wykonania. Za każdym razem przywodzi mi na myśl wspaniałą i przemiłą starszą Panią – typową Paryżankę- dzięki której poznałam to danie. Diabeł tkwi w szczegółach!

  154. Polecam zapiekany w winie ser Mont d’Or, który stanowi doskonałą przekąskę do pogawędek z przyjaciółmi przy winie, zwłaszcza podczas jesiennych i zimowych dni. Ser Mont d’Or można zastąpić serem Camembert, łatwiej dostępnym i w bardziej przystępnej cenie. Zapieczony ser z czosnkiem i białym winem podawać można wg upodobań z żurawiną lub syropem ze stewii. Nabierany kawałkami gruszki rozpływa się w ustach….Polecam!

  155. Czekoladowe brioszki! To przepyszna maślana drożdżowa bułeczka z kawałkami czekoladowa w środku ; ) Kiedy pojechałam na wyminę do Francji zostały podane na śniadanie. Zakochałam się!! Każdego dnia jadłam brioszke i żeby było jeszcze bardziej czekoladowo – popijałam kakaem. Gdy wróciłam do Polski nie mogłam żadnej cukierni znaleść podobnych w smaku bułeczek, blogi kulinarne nie były jeszcze takie modne więc dostęp był ograniczony do przepisów. Jednak po 7 latach znalazłam na nie przepis, zawinęłam rękawy i do roboty!! Bułeczki są czasochłonne bo ciasto musi leżakować. Ale poświęcony czas jest warty smaku!!

  156. Najbliższym mi daniem z kuchni francuskiej jest chyba najbardziej znana wszystkim od razu kojarząca się z tą kuchnią potrawa- ciasto francuskie. Kocham je za ten pyszny sam, wspaniałą fakturę i za to, że jedząc je nie można zostawić po sobie czystego miejsca 🙂 Można je robić na milion sposobów, bo z każdą rzeczą smakuje wybornie i nadaje mu wyjątkowy charakter. Smak tkwi w prostocie 🙂

  157. Dla mnie hitem kuchni jest creme brulee, szczególnie z malinką w środku.Jego smak sprawia, że każda nawet najgorsza kłótnia zamienia się w słodką rozmowę 🙂

  158. Uwielbiam wiele potraw kuchni francuskiej, jednak najbliższą mojemu sercu jest Crème brûlée.
    Tuż przed Walentynkami, w chłodny, zimowy wieczór mój ukochany zabrał mnie do naszej ulubionej restauracji. Na deser zamówiłam sobie herbaciany Crème brûlée. Był przepyszny, kremowy z odpowiednio kruchą skorupką, wprost idealny 🙂 Kiedy rozkoszowałam się deserem, mój chłopak niespodziewanie mi się oświadczył :))
    Od tamtej pory Crème brûlée kojarzy mi się z naszym uczuciem, ponieważ jest słodki jak On i kruchy jak ja…

  159. Boeuf Bourguignon – na wszystkie pory roku, na wszelkie okazje zwłaszcza w większym gronie. Nie można tego gulaszu ugotować za mało – zawsze dodaj ze trzy porcje, nie pożałujesz. Postaw gar na stole, zaproś ludzi, którzy też lubią jeść, to ucieszysz się podwójnie – ona ogół maja lepsze poczucie humoru od niejadków. Podaj wino i nie licz kalorii. Odgrzej na następny dzień po imprezie a podziękujesz wszystkim bogom i Julii Child za to niebo.

  160. Francja zawsze była w sferze marzeń więc kiedy wybrałam się tam w marcu, przy dość ponurej pogodzie pojawienie się na horyzoncie cukierni, której witryna była wypełniona tęczowymi makaronikami… na samo wspomnienie, tak jak i wtedy pojawia się uśmiech. Prawdziwa magia.
    Do tego zapach i dźwięk przy przełamaniu świeżej bagietki, miseczka zupy cebulowej… zamykam oczy i jestem w raju. 🙂

  161. Clafoutis z wiśniami. Pierwszy raz jadłam je kilka miesięcy temu w kawiarni. Pamiętam, że bałam się je zamówić bo po pierwsze nie wiedziałam jak się wymawia nazwę a po drugie zupełnie nie wiedziałam co to jest. Tylko te wiśnie, tak kusiły:) Kiedy podeszła do nas kelnerka przemogłam się i zapytałam o "klafuti z wiśniami". Opis jaki usłyszałam był dość zabawny i chyba nie za bardzo zachęcał do zjedzenia ("nie jest to naleśnik, ani budyń ani galaretka, coś pośredniego ale pyszne"), ale w końcu zamówiłam. I…nie zawiodłam się. Rzeczywiście pychotka, niby taki niepozorny deser ale mięciutki, rozpływający się w ustach, podany z wiśniami i syropem na ciepło, mniam. Nie można się nie zakochać!

  162. Najbliższa mojemu sercu w zakresie kuchni francuskiej nie jest jedna potrwa, lecz cała ,,Uczta Babette". Sery, przepiórki, wina, owoce, zupa żółwiowa, konfitury, likiery, jednym słowem sztuka w najlepszym wydaniu i wykonaniu. Jednak, to nie kunszt najbardziej mnie zachwyca w postawie głównej bohaterki, a miłość i pasja do jedzenia. Radość płynąca z przygotowywania go i serwowania innym, którzy pod jego wpływem odbudowują wytarte więzi. Babette pokazuje głębię oraz bogactwo doznań płynących z gotowania, które mogą być źródłem spełnienia.

  163. Najbliższe mojemu sercu jest ciasto francuskie ;] Zawsze wyczaruje z niego pyszne potrawy w tzw. 5 min.; zwłaszcza wtedy kiedy mój maż dzwoni ze wieczorem mamy gości a ja jestem kompletnie nieprzygotowana. No i oczywiście zupa cebulowa , za która moja rodzinka dałaby się " pokroić " ;]

  164. Creme Brulee, oczywiście francuski deser idealny:)
    Prawdziwy król, najsłodszy z całej śmietanki towarzyskiej francuskich deserów. Urzekający Pan Krem. Zwykle słodki i waniliowy, ale lubi też ekstrawaganckie przebieranki w zioła, przyprawy, owoce, stąd uwielbiam ten wyjatkowy deser.
    Często gości na moim stole, rodzina go uwielbia, a mnie sprawia to wiele satysfakcji i radości. Ostatnio moim faworytem jest creme brulee z orzechowym karmelem, nieco inna wersja ( szata:) tego cudownego deseru:)

  165. Francuska zupa cebulowa. Kiedyś poczęstowała mnie taką pewna starsza pani, była naprawdę pyszna. Niestety od tamtej pory kompletnie mi nie idzie odtworzenie tego smaku :/ A będzie już z 10 lat.. wypaść z pamięci jakoś nie chce, więc co jakiś czas próbuję… Wiele prób :/

  166. Najbliższą memu sercu jest tarta, ponieważ to danie jest ze mną na każdym etapie wgłębiania tajnik kulinariów. Cały czas mnie zachwyca jak nieskończoną możliwość kombinacji składników daje przygotowanie tarty. Tarcie z serkiem mascarpone i malinami "zawdzięczam" również serce mojego obecnego męża. Proste, a jakie skuteczne 😉

  167. Jest kilka potraw kuchni francuskiej, które są bliskie mojemu sercu. Chociażby
    kremowe, rozpływające się w ustach ziemniaki gratin, które zdecydowanie wywołują uśmiech na mojej twarzy. Oczywiście nie mogę zapomniec o boeuf bourguignon, która była pierwszą potrawą kuchni francuskiej zrobioną przeze mnie w domu z niezawodnego przepisu Julii. ALE ALE! Jest jeden taki przepis, który robię od święta, który przywraca wspomnienia i wykonywanie go ma swego
    rodzaju działanie terapeutyczne. Ale na początku słowo wprowadzenia: wyobraź
    sobie, że jesteś na winobraniu we Francji, dookoła malownicze obrazki, a Ty zamiast się tym cieszyć zbierasz winogron zgięta w pół z jakiś karłowatych krzaczków… Osobom, które myślą, że winogron rośnie wzwyż, muszę popsuć dzieciństwo :p, francuski winogron na wino, to taki jakiś wypierdek, a mi już siadał kręgosłup! W dodatku czułam się jak jakaś staruszka, bo z jednej strony było słonecznie, ale z drugiej strasznie wilgotno i już prawie zaczęłam wierzyć w to, że mam reumatyzm. W tym całym bólu i cierpieniu trzeba było wytrwać ok. 10 godzin dziennie, a jak próbowałaś się troszkę poobijać, to podchodził do Ciebie jakiś francuski "zaganiacz" i krzyczał w tym obcym języku, że masz być szybka, bo samo się nie pozbiera… Ale po tym wszystkim była obiadokolacja iiiii podwieczorek :). Właśnie podwieczorek jest tu słowem-kluczem, bo pewnego dnia jak wróciłam z tego pola, załamana i mówiąca, że chcę już do domu do mamusi, pewna przemiła francuska na podwieczorek podała mi niepozorne gateau au chocolat – ciasto czekoladowe bez mąki. Nawet nie potrafię tego opisać jaka byłam wtedy zachwycona! Równocześnie lekkie i rozpływające się w ustach, ale niezwykle bogate i czekoladowe :), jak zjadłam cały kawałek to wytworzyłam taką ilość endorfin, że już wiedziałam, że wszystko będzie dobrze :). Do teraz jak mam "zły czas", robię ciasto z przepisu, który od niej dostałam i wracają wszystkie wspomnienia i wraca uśmiech na mojej twarzy.

  168. Najlepsza i najbliższa mi potrawa kuchni francuskiej to naleśniki – z przepisu mistrza Pierra Herme. Cieniutkie, chrupiące, po prostu doskonałe:)
    Dlaczego naleśniki? Bo składniki do przygotowania ciasta właściwie zawsze są w domu. Bo wystarczy wymieszać składniki, poczekać, usmażyć i gotowe. Bo można je przygotować z każdym dodatkiem – na słodko, słono, ostro, ze świeżymi owocami lata, z dżemem, czekoladą, nutellą, masłem orzechowym, serem białym z bakaliami, bitą śmietaną, kremem waniliowym, jako krokiety do barszczu, z warzywami, z mięsem, jako tort warzywny zapieczone z serem, z cukrem…. albo po prostu same Bo to potrawa poprawiająca nastrój. Bo prawdziwą sztuką jest przerzucanie naleśników i jest to jedna z najbardziej efektownych czynności w kuchni.

  169. Jest taki francuski deser, którego smak na trwale zapisał się w moim podniebieniu, a który odkryłam zupełnie przypadkiem zainteresowana nazwą w uroczej restauracji podczas romantycznej podróży po Francji z moim narzeczonym. Creme brulee- bo o nim mowa- to prawdziwy, francuski król kulinariów. Delikatna konsystencja kremu i chrupiacy z wierchu karmel tworzą niezapomnianą kombinację, która zawsze przypomina mi o Francji i cudownych chwilach spędzonych tam z osobą bliską mojemu sercu. Creme brulee- wytworny i- jak sie okazuje- równie z łatwy w przygotowaniu z dala od Francji, w zaciszu własnego domu.

  170. Tarta Tatin – za każdym razem wychodzi mi najbrzydsze ciasto jakie można sobie wyobrazić, oblepione karmelem naczynie, które wypadałoby od razu wyrzucić, ale za to w głowie zostaje elektryzujący smak, który mimo powyższych trzeba regularnie powtarzać 🙂

  171. Boeuf bourguignon. Dlaczego? Bo to proste danie to ogromne wyzwanie, które zawsze się udaje a dzięki temu wzrasta poczucie wartości:)!Boeuf bourguignon jest takie jak wszystkie przepisy na tej stronie. Proste jednocześnie wykwintne i zawsze się udaje. Dzięki nim czujesz, że coś Ci wychodzi choć to taki drobiazg jak potrawa! Dokładnie tak samo jest z pieczeniem z MW. Dlatego zawsze wracam do boeuf bourguignon jak i na MW. To łączy Julię Child jej przepis na boeuf bourguignon i Moje Wypieki 🙂
    pozdrawiam!
    azofoska

  172. Pamiętam jak, któregoś dnia mama zamknęła się w kuchni i nie pozwoliła wejść . Pytaliśmy się co robi, ale nie chciała powiedzieć . Wiadomo że był to jakiś deser, włożyła go do filiżanek w róże i nie pozwoliła dotykać . Stał w lodówce całą noć . Rano posypała go cukrem kandyzowanym i podała nam . Z początku nieco z przestrachem zatapialiśmy w nim łyżeczki, ale po spróbowaniu okazał się cudowny . Jego smak pamiętam do dziś .

    Crème brûlée 😉

    Moje najmilsze wspomnienie .

  173. Moim faworytem jest bezkonkurencyjny creme brule!
    Klasyczny, waniliowy aromat wypełniający kuchnie, tworzy piękny wstęp do pochłonięcia tej pyszności.
    Właśnie z creme brule kojarzy mi się jeden z piękniejszych dni w życiu- przygotowałam pierwszy raz na ubiegłoroczne walentynki, a wtedy właśnie oświadczył mi się obecny już mąż.
    Od tego czasu gdy tylko powracam wspomnieniami do tego dnia, robię swoją skromną, domową wersję creme brule, która jest naszym ulubionym deserem.

  174. Zdecydowanie suflet czekoladowy! Słodki, niezwykle czekoladowy, z płynną czekoladą w środku! Do tego krem waniliowy i gałka lodów! Połączenie gorącej czekolady z zimnymi lodami. To najpyszniejszy deser jaki jadłam w Paryżu podczas podróży poślubnej (może też z uwagi na to, ten deser utkwił w mojej pamięci). Coś idealnego dla wielbicieli czekolady i słodkości!

  175. Tajniki francuskiej kuchni odkrywam małymi kroczkami zachwycając się to idealnie chrupiącym croissantem z piekarni za rogiem, to piankowym musem podanym przez kogoś bliskiego po późnej kolacji… Zachwycam się prostotą i jednoczesnym wyrafinowaniem kuchni francuskiej. Chrupiąca bagietka, sery, wino…
    Gdy nie mam siły gotować skomplikowanych dań wybieram puszysty omlet z serem na obiad… Gdy mam ciężki dzień i muszę odreagować w kuchni robię- przygotowuję kilka dań na raz (w tym koniecznie drożdżowe brioche).
    Doceniam wagę wysokiej jakości składników. Podoba mi się francuska kultura jedzenia i estetyka potraw.
    Gdy po raz pierwszy przygotowywałam posiłek dla Francuzów byłam wyposażona w szczegółowe, tradycyjne, rodzinne przepisy. Byłam bardzo zdziwiona gdy dostałam dodatkowe instrukcje uzupełniające dotyczące np. sposobu krojenia cebuli:) Zapamiętałam do końca życia, że do boeuf bourguignon cebulę kroi się w piórka.

    Pytanie konkursowe dotyczy dania, które jest najbliższe mojemu sercu…
    Nad odpowiedzią nie zastanawiałam się ani sekundy. Odpowiedź jest dla mnie oczywista. Jest to Pain Perdu.
    Może to smutne, ale nie mam wielu wspomnień z rodzinnego gotowania. Moja mama nie była osobą spędzającą w kuchni niedzielnych poranków na pieczeniu bułeczek, albo ciasta na podwieczorek.
    Mam jednak w pamięci dwa dania, które przygotowywała z entuzjazmem. Był to sernik wiedeński i wspomniane grzanki francuskie.
    Bardzo lubiłam te chwile, kiedy przy kuchennym stole całą rodziną jedliśmy gorące grzanki. U nas w domu nazywały się ‚grzankami Kramera’… Ja na swoich kładłam niezdarnie ukrojone, grube plastry żółtego sera i czekałam z niecierpliwością aż się rozpuszczą.
    Takie są właśnie moje pierwsze i najcieplejsze wspomnienia związane z francuską kuchnią… i mimo mojego późniejszego zachwytu nad elegancko podanymi rybami, idealnie przygotowanymi stekami mignon, ‚kremem brulé’ czy chrupiącymi tartami ‚zapomniane chlebki’ są potrawą mi najbliższą.

    Więcej na ten temat pisałam nawet niedawno na blogu:
    http://zapiskiabstrakcyjne.blogspot.fr/2013/10/le-pain-perdu.html

  176. Mimo, iż jest już 261 smakowitych opisów i ja zaryzykuję 😀 pewnie każda z nas oglądała film "Julie i Julia", piękny i "pyszny" w przekazie. Aż ślinka ciekła na widok tej soli maślanej, pięknie odchodzącej od ości i tych kolorowych prostych "bruschettek" z czosnkiem, świeżymi pomidorami, bazylią i oliwą. Hmmm….. mniammm… oglądałam ten film kila razy i za każdym razem podziwiałam i jedną i drugą kobietę, za realizację swoich marzeń 🙂
    Ale francuszczyzna najlepiej chyba mi smakuje w warzywnym "ratatuj" 😉 specjalnie tak to napisałam, bo kojarzy mi się z piękną bajką – też o realizacji marzeń. Pocieszające jest to, że nawet szczur może dobrze gotować po francusku ;).
    Teraz szczególnie tą porą roku uwielbiam smak tych duszonych bakłażanów, cukinii, która jeszcze niedawno rosła w moim ogrodzie, cebuli, pomidorów i papryki, która teraz najlepiej smakuje. Do tego oliwa, czosnek i zioła prowansalskie, cóż więcej potrzeba 🙂
    Prostota, to jest to, co lubię w kuchni. A najważniejsze jest to, żeby robić to co się lubi, w życiu też 🙂

  177. Tylko dwie rzeczy potrafią poprawic mi nastrój w pochmurny dzień, są to naleśniki i croissanty. Dokładniej to usmiech , jaki ma mój synek zajadając kolejnego, jeszcze ciepłego i puszystego z czekoladą, umazany nią od ucha do ucha 🙂

  178. Kulinarną Francję odkryłam dopiero podczas zwiedzania Paryża i żałuję, że zrobiłam to tak późno. Wróciłam do Polski zakochana w widokach, smakach i kilka kilogramów cięższa 😉 Od tego czasu minęły dwa lata, a ja wciąż próbuję odtworzyć najznakomitsze smaki, które w Paryżu gościły na moim podniebieniu. Zacznijmy zatem od śniadania, kiedy namiętnie pochłaniałam kupione w pattiseriie cafe creme z croissantem lub pain au chocolat przypatrując się mijającym mnie Francuzom i delektując się porankiem 🙂 Cudowne, chrupkie ciasto francuskie z masłem, które oblepiało palce i tłuściło usta. Do tego smak kawy i można było odlecieć! Na przystawkę nie mogłoby zabraknąć ślimaków, czyli escargots à la Bourguignonne. Co ciekawe podawane są z masełkiem i czosnkiem, i tak jak nienawidzę czosnku i do ust bym go nie wzięła, tak w połączeniu ze ślimakami to po prostu niebo w gębie! 🙂 Z dań obiadowych najbardziej zapamiętałam smak crepes – naleśników tak cienkich, że do dziś uważam ich wykonanie za prawdziwe mistrzostwo! Na deser obowiązkowo coco au miel. Uwielbiam kokos, a te kokosowe ciasteczka wraz z kolejną filiżanką cafe creme smakują wręcz wybornie! Kolacja (a to tego czasu byłam już mocno objedzona 😉 skupiała się na dobrym, oczywiście francuskim winie oraz serach, których wybór we fromagerie było tak duży jak dużo było typowego dla tych serów smrodku! Do dziś pamiętam ten zapach, smak brie i jego idealną konsystencję. Paryż to dla mnie nie tyko Luwr, urokliwe uliczki i małe kawiarenki, ale także bogactwo smaków, do których chce się wracać!

  179. Kolory lata na talerzu, czyli ratatuille. Cudowne, świeże i soczyste bakłażany oraz cukinia. Wygrzane na słońcu pomidory. Słodka papryka. Pachnące zioła. Do tego chrupiąca bagietka. I nic więcej do szczęścia nie potrzeba : )

  180. Dla mnie najbliższa jest po prostu zupa cebulowa. Robiona wiele razy, bo można ją zrobić szybko i tanio, albo dłużej i wykwintniej smażyć dłużej, dusić z dobrym winem. Moim zdaniem jest to kolejne danie wywodzące się z biednej kuchni,tak powstaja klasyki kuchni. Bierzemy to co mamy a francuzi mieli cebulę, wino, masło, świetny ser i zioła nic więcej nie trzeba:)

  181. Vive la France! Vive la soupe a l’oignon! Tak, zupa cebulowa to zdecydowanie najbardziej francuskie danie jakie można sobie wyobrazić. Łączy prostotę kuchni francuskiej z jej wyrafinowaniem. Feeria barw, smaków i zapachów uzupełniają się tworząc spójną całość. Delikatny bulion, w którym pławi się złocista cebula podlana tym co w kraju nad Loarą najlepsze- doskonałym, białym winem. Całość dopełnia królowa paryskich boulangerie – chrupiąca z zewnątrz bagietka kryjąca puszyste, białe wnętrze. A na niej ukoronowanie dania- odrobina fromage – kolejna duma Francuzów. Czyż może być coś bardziej francuskiego? Zupa cebulowa to najbliższa mi potrawa kuchni francuskiej. Nie tylko przez wzgląd na jej walory smakowe, ale także ze względów sentymentalnych. Smakowałam ją na Placu Republiki zerkając w stronę pomnika Marianny, zaraz po tym kiedy moje największe marzenie się spełniło – tuż po zaręczynach we francuskiej stolicy, na szczycie Wieży Eiffla. Banalne? Może. Ale nie dla mnie – frankofilki z krwi i kości 🙂

  182. Kwintesencją Francji jest dla mnie mus czekoladowy.
    Jego lekka i jednocześnie pełna, aksamitna konsystencja powoduje, że na chwilę zatrzymuje się czas i jesteś tylko Ty, Paryż, jesień, kolorowe liście i zapach pieczonych kasztanów…

  183. Tak długo regularnie goszczę na tej stronie, że aż dziwne że dopiero teraz się zalogowałam 🙂 ale jak zobaczyłam tę książkę to nie mogłam obojętnie ominąć tego konkursu… Kiedyś oglądając film pt.: Julie i Julia wpadłam na pomysł zrobienia tego co główna bohaterka, ale jakoś nie starczyło zapału, niestety… Danie kuchni francuskiej – kocham brioszki, za ich różnorodność, zarówno smaku, formy jak i możliwości jakie daje to właśnie danie. Śniadanie to podstawa – jak mówią: „Śniadanie zjedz po królewsku, obiadem podziel się z przyjacielem, a kolację oddaj wrogowi”. No i właśnie brioszki z dodatkami oraz pyszną aromatyczną kawą to dla mnie królewskie śniadanie dające energię na cały poranek. Ich puszystość, delikatność i maślany smak są dla mnie poezją smaku… Kocham masło i właśnie maślany smak tych bułeczek jest dla mnie wspaniały – a jak wiemy wszyscy: masło to podstawa kuchni francuskiej  mmm… narobiłam sobie takiego smaku, że chyba wieczorem przygotuję porcję na jutrzejsze królewskie śniadanie 🙂 pozdrawiam Marta

  184. Hmm… kuchnia francuska to coś wspaniałego 🙂 Jaki czas temu znalazłam przepis na kurczę w estragonie i od tej pory danie to króluje na stole wszyscy domownicy z niecierpliwością na nie czekają:) Kuchnia francuska zawsze kojarzy mi się z winem. Właśnie do tego danie wykorzystujemy białe wytrawne wino 🙂 Kurczę jest miękki doprawione idealnie wręcz rozpływa się w ustach. Wyraźny smak estragonu i bardzo delikatny. Sos ma bardzo wyrazisty smak przełamany delikatnie sokiem z cytryny. Uwielbiam zapach który roznosi się po całym domu:)

  185. Gorąca parzybroda – Zupa cebulowa z grzaneczką z serem- czy istnieje równie prosta choć okraszona litrami łez potrawa? Dla mnie to bezkonkurencyjny nr 1.

  186. Sobota, koniec października i…śnieg za oknem. Dziwne choć prawdziwe. Miałam pobiegac, ale święto szkoły mojego syna okazało się być bardzo absorbujace. Pobiegam jutro…
    I wybraliśmy się obladowani czekoladowymy specjalnymi: czekoladowa tarta, babeczkami potrojnie czekoladowymi udekorowanymi flagami i jeszcze kilkoma cudenkami. Szkolny gwar miło nas otulil w ten zimowo-jesienny dzień.
    Przyszedł Franek, potem Jasiek z Tata i tak po kolei. A potem przyszła Anka z synem i przyniosła coś w foremkach i cała torbę bagietek…pachniało oblędnie.
    Zdjęła przykrywke i okazało się co jest w środku: foi gras. Pachnące świeża szalwia i klarowanym masłem. Maziste i delikatne, do chrupiacej bagietki w sam raz. I bardzo szybko się okazało, ze nasza klasowa kawiarenka na Montmartre i malarstwo Picassa w wykonaniu naszych siedmiolatkow to bardzo udany pomysł, pyszny, pachnący czekoladą i świeżą szalwią. Nic lepszego kiedy śnieg za oknem…
    Kiedy myśle Francja- myśle foi gras 🙂

  187. Jako osoba zabiegana i nie mająca czasu na nic najbardziej doceniam ciasto francuskie. Można je dość długo przechowywać albo nawet kupić już gotowe. Z tego ciasta można przygotować całe przyjęcie w pół godziny !
    Z ciasta francuskiego można wyczarować przepyszne przekąski takie jak na przykład tartletki z serem i pieczarkami albo rożki ze szpinakiem i fetą czy paluchy z oliwkami.
    Nadaje się też na danie główne: quiche z tuńczykiem, rolada z kurczakiem czy tarta z łososiem i szpinakiem będzie pięknie prezentowała się na stole i na pewno wzbudzi zachwyt.
    Może też ciasto francuskie odmienić swoje oblicze i przemienić się w przepyszny deser – rogaliki z czekoladą, ciasteczka z owocami lub tarta czekoladowa. Czy może być coś lepszego na deser ?
    Możliwości przygotowywania dań z ciasta francuskiego są chyba nieskończone! A wszystko szybko przygotowywane i przepyszne !
    Nie ma chyba nic pyszniejszego i lepszego dla zabieganych Polek i Francuzek 🙂

  188. Pani Dorotko napisałam komentarz na konkurs przed chwila i nieumyślnie wpisałam angelina25 (taki nick ma zawsze),ale zapomniałam że tu mam inny,czy to będzie jakiś kłopot we wzięciu udziału w konkursie?

  189. Czy francuski smak można ograniczyć do jednej potrawy? Nie. Mojego zachwytu tą kulturą wyjątkowych posiłków jest tak dużo, że nie mogę napisać o jednym smaku.
    Uwielbiam poranki. Zwłaszcza te piękne, słoneczne. Przesiadywanie wśród kwiatów i traw na tarasie poddasza, z widokiem na budzące się miasto. Wschodzące słońce, które zawsze oznacza początek czegoś nowego. Dobry początek.
    W te poranki idealnie wpasowuje się le petit dejenuer – francuskie śniadanie. Croissant z café au lait, ciepła brioche, kawałek bagietki z masłem i dżemem. Najprostsze smaki zachwycają najbardziej. Masło w ustach przenosi w czasy dzieciństwa, budzi wspomnienie ukochanej Babki. Mleko uspokaja, dobrze nastraja na cały dzień, sprawia, że nie przestaję się uśmiechać od rana. Rogalik podany do ust Ukochanego staje się wyczekiwanym rytuałem. Łaskocze odgłos łamanej świeżej bagietki. Jak nie poczuć Miłości, gdy przytuleni w wyobraźni przechodzimy pod łukami wieży Eiffla?

  190. Dla fanów kokosowych wypieków na pewno dobrze jest znana francuska słodycz o nazwie coco au miel,coś pysznego zwłaszcza na zimne wieczory-pyszności. Czasami kuchnia francuska ma przepisy które nie do końca mi smakują ale te ciasteczka są po prostu pyszne.Przepis bardzo prosty w wykonaniu a smak wart grzechu.Złote ciasteczka wypełniające papilotki wyglądają bardzo zachęcająco i nie znam osoby która by się im oparła….

  191. Francja….mmmm słodkie wspomnienia. Mając 14 lat pojechałam na wycieczkę do Francji i to co mnie tam urzekło to ich desery. Creme brulee to było to czego nie mogę zapomnieć do dzisiaj. Deser bardzo elegancji a zarazem prosty w przyrządzeniu. Creme brulee jest bardzo kremowy i przepełniony smakiem i aromatem wanilii. Dla mnie to jest bezkonkurencyjny numer 1.

  192. Uwielbiam serial sex w wielkim mieście. Jedne z ostatnich odcinków kręcone są w Paryżu. Serialowa Carrie ubrana w beret spaceruje uliczkami modnego Paryża, odwiedza kawiarnie i klimatyczne knajpki. Ja tez sobie wyobrażam swój kulinarny spacer po francuskim Paryżu: na początek dnia pyszny croissant (z aromatyczną kawą), następnie ratatouille. Podróż kulinarną zakończę żabimi udkami duszonymi na winie oraz przepysznym cremem brulee.

  193. Zjawiskowe bagietki ( baguette de tradition) prosto od Boulangerie:) Gdy jechałam ciasną windą na 6 piętro paryskiej kamienicy myślałam, że oszaleję od tego obłędnego zapachu, nie mówiąc już o tym, że nie wypadało mi się w nią wgryzać przy ludziach:) jest charakterna, o silnej skórce i jędrnym miąższu, którego kolor powinien być ciemnokremowy, w żadnym razie biały! Najlepsza ze świeżym masłem i konfiturą morelową:) mmmmmm……kocham Francję właśnie za ten smak – smak niebywałej radości:)

  194. Creme brulee (przypalony krem)-rozkosz dla podniebienia. Boski francuski deser, wykwintny i prosty. Idealny na zakończenie romantycznej kolacji we dwoje. Uważam ,że jest jak kobieta- zaskakuje swoim wnętrzem. Bo gdy malutką łyżeczką przebijemy jego chrupiącą skórkę – dotrzemy do rozkosznej , lekko galaretkowatej masy. Poezja smaku bez cienia zwątpienia.

  195. Bagietka!!!!bo..uratowała mi życie!! dosłownie..historia nieprawdopodobna ale prawdziwa jest świetną anegdotą chociaż wtedy fajna nie była gdy zostałam napadnięta wracając z pracy wieczorem i w odruchu obronnym przyłożyłam gościowi w głowę dwa razy(!) i dałam dyla w nogi dziękowałam Bogu i pani z "bulanżerki" za ostatnią sztukę starej zeschłej już bagietki:)Do tej pory, zawsze jak wracam późno z pracy, kupuję na wszelki wypadek bagietkę..ot na szczęście choćby.

  196. Wołowina po burgundzku (Boeuf bourguignon)- pewnie jeszcze dwa lata temu wygrałby z nią croissant- jednakowóż taka wołowina ratowała mój poziom żelaza przez sporą część ciąży- pierwszy raz spotkałyśmy sie w "pracowym" bufecie w okolicach końca pierwszego trymestru- było tak pysznie, że prosiłam właścicieli by częściej organizowali nasze schadzki, pod koniec nie nadążali jednak z częstotliwością więc postanowiłam przejąć sprawy we własne ręce i poprosiłam o namiar/przepis i wtedy dowiedziłam się "no jak to – przecież to klasyk Julii Child"- szybka konsultacja z internetem któż to ta Julia i już poziom żelaza do końca ciąży był niezagrożony…Chyba dołożę ten przepis do pierwszych zdjęć usg, opaski na rączkę Córeczki i pierwszych skarpeteczek- należy mu sie to:)

  197. Z pośród tych wielu francuskich smakołyków, wyrafinowanych dań, deserów…to co ujęłoby moje podniebienie to świeżutka, chrupiąca, cudnie pachnąca bagietka. Jej mięciutkie wnętrze i chrupiąca skórka to, to co kocham najbardziej. A to co idzie w parze z bagietką oczywiście, że kremowy, aksamitny camembert i butelka wytrawnego Cotes du Rhone lub Syrah.
    Uwieńczeniem tej wspaniałej kolacji to, świece, ogród pełen lawendy, delikatny szmer wiatru z cykadami w tle…o i już jestem w Prowansji…

  198. quiche, najlepiej ze szpinakiem, czyli w takiej formie, w jakiej mnie ogrzał i nasycił zjedzony u stóp Montmartre podczas zimowej (!) przechadzki po Paryżu, kiedy to głodna, zziębnięta, zmęczona i w amoku turystycznych wrażeń rozkoszowałam się tym delikatnym smakiem wierząc, że nie ma na świecie nic pyszniejszego. ale właściwie nie musi to być szpinak-często wrzucam na kruchy spód to co akurat mam pod ręką: a to wędzoną rybę, a to brokuły, szynkę, dużo sera. na to jaja i śmietana. krótko i na temat.

  199. Witam, jadłam przepyszne danie Blanquette czyli biała potrawka z cielęciny niestety nie we Francji 😛 Niesamowite danie można je zrobić samemu za miast cielęciny dać np: kurczaka, do tego mięsa nie podsmażamy przed duszeniem i na koniec dodajemy śmietanę ..naprawdę smaczne polecam

    1 kg cielęciny lub mięsa z kurczaka na gulasz
    garść małych cebulek
    250 g maleńkich pieczarek lub grzybów leśnych
    żółtko
    cytryna
    20 cl słodkiej śmietany
    1 l bulionu drobiowego, cielęcego bądź warzywnego
    przyprawy

  200. Nie będę oryginalna- sztandarowe francuskie Coq au vin. Koniecznie zrobione na dobrym winie, z kurą z własnego kurnika. Obsmażone pieczarki, z delikatną złotawą powłoczką, pachnące boczkiem, tymiankiem i bazylią. Ach, aż się chce gotować!

  201. Moje ulubione potrawy kuchni francuskiej to boeuf bourguignon i zupa cebulowa. Obie stale przygotowuje w moim domu. Najczęściej gotuje je na różne, większe i mniejsze, przyjęcia, zatem lubię ją dlatego, bo kojarzą się z bardzo miłymi chwilami w moim życiu. Uważam, że tworzą one świetne połączenie na przyjecie pod hasłem „kuchnia francuska”, do którego można dopisywać różne scenariusze (Paryż, Les Halles, literatura, Hemingway, Simenon, kino, Julia Child,– to hasła tylko niektórych wątków, jakie przychodzą mi do głowy). Poza tym obie potrawy są pyszne, zupa – w moim przyrządzeniu z dodatkiem kminku i koniaku, aromatyczna i bardzo rozgrzewająca, boeuf – z idealnie miękką wołowiną i aromatycznym sosem, powstającym na bazie czerwonego wina i smaków wypływających ze smażonych i duszonych wołowiny, bekonu i warzyw. Dorzućcie jeszcze do tego zestawu na deser tarta tatin i jesienne francuskie przyjęcie gotowe. Bon appetit!

  202. Francja dla mnie kulinarnie -to swieza bagietka,kilka dobrych serow,butelka czerwonego dobrego wina i piknik nad Sekwana w sympatycznym towarzystwie.
    Do tego-cieply wieczor,ksiezyc i radosc bycia w tym momencie w Paryzu

  203. Dla mnie najbliższy jest crème brûlée, bo od niego zaczęła się moja miłość do ciast i deserów. Pamiętam jak nauczyła mnie go mama, a późnej sama robiłam go mówiąc przed siebie co robię, jakie składniki dodaję i udając, że prowadzę program kulinarny;)

  204. Crème brûlée!
    Jestem studentką – niezwykle wdzięczną swojemu Promotorowi-Mistrzowi za wszelką okazaną pomoc, nie dość, że jest to naprawdę wybitny naukowiec, to na dodatek fantastyczny człowiek. Ostatnio, spędziwszy trzy godziny w jego towarzystwie przy szarlotce i latte, omawiając przy tym efekty mojej pracy, zdradził mi, że jego ulubionym deserem jest właśnie crème brûlée – i wtedy powzięłam decyzję, że w ramach wdzięczności przygotuję specjalnie dla Niego właśnie to! Od tej pory właśnie ta potrawa z kuchni francuskiej jest mi najbliższa.

  205. Jak Francja to Napoleon, jak przysmak z Francji to tylko NAPOLEONKA! Deser ten ma prawdziwe francuskie korzenie – oryginalnie są to tw. millefeuille – na spodzie z ciasta francuskiego, przełożone kremem budyniowym, nad Sekwaną oryginalnie bez dodatku masła (ach ta francuska talia osy!)i z różowym lukrem. Krakowianie się ucieszą – oni tą wersję dobrze znają, choć pod nazwą napoleon; za to wrocławianie postukają się w głowę: toć to KREMÓWKA jest, nie napoleonka! Bo napoleonka, jest jak sam Bóg już przykazał – tylko i jedynie z kremem śmietanowym. Wojna kremówko i napoleonko-żerców trwa zatem w najlepsze:)

    A czym jest dla mnie sama napoleonka? To smak beztroskich wakacji u babci, spędzanych co roku nad jeziorem..Kochana Bidula musiała tygodniowo i 3 blaszki piec, bo wygłodniała pływaniem dziecięca hałastra, pochłaniała tego przysmaku ilości niesamowite.Nie chcieliśmy co roku niczego innego niż posypana cukrem pudrem, rozpływająca się w ustach słodko-słona babcina napoleonka..Jak Polacy do Napoleona, tak ja do napoleonek słabość mieć będę chyba już do końca życia!:)

  206. Choć znam kilka posiłków, z których mogłabym w sumie skomponować menu na cały dzień, tzn. śniadanie, obiad i kolację wliczając w to deser, najbliższa mi jest jednak, jedna jedyna potrawa, którą znam pod nazwą "seafood pasta".
    Ale tutaj uzasadniam. Nie dlatego, że ją lubię, lub dlatego, że byłam we Francji i to był pierwszy posiłek który spróbowałam. O nie, nic z tych rzeczy. Ja ją po prostu co dzień gotuję w pracy, i szczerze? Chciałabym zaproponować coś innego, coś w zamian, ale nie przychodzi mi do głowy nic innego prócz quiche i tu jest mój problem, utknęłam!
    Z pamięci wypisuję listę produktów na danie:
    Mix ryb morskich
    Makaron penne
    Pomidorki cherry
    Świeża bazylia
    Kremówka (30%-36%)
    Sól, pieprz, keczup
    Smacznego 🙂

  207. Uwielbiam kuchnię francuską! Za jej elegancję, zapach ziół, wysublimowane smaki i prostotę zarazem. Mimo to nie zastanawiałam się długo. Moje ulubione danie to zdecydowanie crêpes bretonnes czyli naleśniki. Kochają je też moje dzieci. W szczególności, te przyrządzone na słodko:-) Delikatne, cienkie i puszyste za razem, z dodatkiem mleka lub cydru, smażone na maśle, aromatyczne. Podawane z domowymi konfiturami z malin, waniliową gruszką lub kwaskowatym rabarbarem. Mniammm!
    Pozdrawiam serdecznie:-)
    Anna

  208. Beszamel, a właściwie sos beszamelowy. Dla mnie to taki mały "cud" kulinarny. Niby nic bo tylko masło, mąka, mleko, czasem bulion …. ale dla mnie to dopiero pączątek bajecznych sosów. Jego oblicze i smak zmienia się w zależności od tego co do niego dodasz. Ser, pomidory, chrzan, musztarda, cytryna, koperek, pietruszka, mięta i co tylko dusza zapragnie. Wierzcie mi, sos na bazie beszamelu jest kropką nad "i" niejednej francuskiej zapiekanki z warzyw jak i mussaki greckiej. Spróbujcie, warto !

  209. Smak Francji… dla mnie ma CLAFOUTIS… Pyszne, pulchne, soczyste ciasto smakuje na słodko i wytrawnie, na deser i kolację, za każdym razem ubieram je w coś innego i zawsze wychodzi cos obłędnie pysznego. Proste, Pyszne, Ekspresowe i kropka.

  210. Dla mnie bezkonkurencyjny jest croissant. Pyszny, delikatny i dobry o każdej porze dnia. Wypiek, który smakuje niebiańsko mimo swojej prostoty, a zarazem tak łatwo można go połączyć ze smakiem czekolady czy smaczną konfiturą. Ulubiona kawa i croissant to coś co sprawia, że każdy dzień staje się piękniejszy i na moich ustach gości uśmiech.

  211. Najbliższa mi potrawa kuchni francuskiej to boeuf bourguignon robiony specjalnie dla mnie przez mojego narzeczonego. Efekt niesamowity! Trafił prosto do mojego serducha… choć przez żołądek 😉

  212. Krem brule, waniliowy i czekoladowy. Żeby tego wszystkiego było mało, to w Opolu prowadzę jedyną francuską kawiarnię i moi klienci uwielbiają krem brulee. Smakuję im Francję 🙂 Chciałabym, abyś dała szanse mnie i Julia Child pokazać im coś innego oprócz zimnego i jednocześnie ciepłego, chrupiącego i jednocześnie aksamitnego kremu z żółtek, wanilii i kremówki. Coś co pachnie Francją. Serdeczności. Alicja

  213. Z Francją kojarzą mi się dwa sztandarowe dania – ślimaki i żaby. W trzeciej klasie liceum udało mi się wyjechać na wymianę w okolice granicy francusko-szwajcarskiej. Widoki boskie, klimat idealny, po prostu cudownie. Oprócz wszystkich dziwności i pyszności Francuzów, to właśnie wyżej wymienione dania zapadły mi w pamięć. Dlaczego? Bo bałam się ich spróbować. Żabki były fantastyczne – w smaku przypominały mi kurczaka. Natomiast ślimaki z sosem koperkowym – mniam! Nie zapomnę tych smaków z pewnością. W moim sercu głęboko jest także fondue serowe, nie do odtworzenia w Polsce ale we Francji zawsze smakuje mi tak samo.

    Pozdrowienia
    Justyna

  214. Jest taki jeden deser…gdzie przeciwności uzupełniają się wręcz idealnie, gdzie kwaśne w najmniej przewidywalnym momencie zamienia się w cudowną słodycz, gdzie cytrusowy aromat zostaje przełamany lekko pudrowym zapachem, gdzie kruchość miesza się z kremową, aksamitną konsystencją, żeby uwieńczyć doznanie lekką mgiełką, gdzie kolor słońca perfekcyjnie współgra ze śnieżną bielą……i jak tu się oprzeć cytrynowej tarcie z bezą!!!??!?!

  215. Suflet to jajko w najwspanialszej odsłonie,
    Nikt się nie dowie,
    Jak dobrze smakujesz
    Aż się zepsujesz
    Wtedy człowiek prawie
    Widzi na jawie
    I sam to powie
    Że nic nad suflet
    Ani lepszego
    Ani droższego
    Bo dobre pieczenie,
    To każdego marzenie,
    Także wiek młody,
    I dar deserowy,
    Dobre są gdy suflet gotowy.
    Gdzie nie masz siły
    I piekarnik nie miły
    Suflecie drogi
    Mój dar pieczenia ubogi
    Lecz oddana zawsze Tobie
    Zmysłowo się kołyszesz gdy stawiam Cie na stole!
    Bon appetit!

  216. Moje najlepsze danie francuskie?Zamykam oczy i widzę ten dzień….nasza firma,prowadzę ją wspólnie z mężem buduje domy drewniane.Dostaliśmy zlecenie we Francji,mój mąż pojechał na 2 miesiące z ekipą,ponieważ to był pierwszy montaż i chciał wszystkiego dopilnować.Zazdrościłam mu,szczególnie,że codziennie jadł specjały francuskie.Potem posypały się zamówienia,mąż jeździł tam ja pilnowałam firmy tu.Pewnego dnia zaproponował żebym pojechała z nim na tydzień na odbiór domów z Bordeaux.Jak to?Zostawić firmę,synka 4 letniego,dziewczynki?Ale tak bardzo chciałam zobaczyć Francję!!!I moje marzenie nie Paryż,nie Lazurowe Wybrzeże….a Carcassonne.Mój mąż nadrobił kilkaset kilometrów i zabrał mnie do tego średniowiecznego miasta i tam pierwszy raz byłam w pięknej średniowiecznej piwnicy,w której była restauracja i przy świecach zjadłam swój pierwszy francuski obiad.Onieśmielona usiadłam za stołem przykrytym śnieżnobiałym obrusem i po 12 latach małżeństwa poczułam się znowu jak na pierwszej randce.Na przystawkę dostałam sałatkę:sos winegret-boski,sałata,pomidorki ,ogórek ser…bajka.Nigdy nie jadłam lepszej.Danie główne.Poezja.Gotowane kraby,talarki z ziemniaków z sosem którego mimo upływu lat nie poznałam.Sałata.Proste danie:sałata i sos winegret a smakowało jak danie królów.A na koniec coś co jest moim afrodyzjakiem …krem Braille.To był mój pierwszy raz….odleciałam.I spotkało nas coś niesamowitego…podszedł do nas kelner i powiedział,że właściciel restauracji poleca nam dodatkowy deser.Oniemiałam.Przynieśli nam tartę z owocami z kremem patissiere,taką malusię.Nigdy nie zapomnę tej pierwszej francuskiej kolacji…po kilkunastu latach małżeństwa dzięki kuchni francuskiej poczułam się młoda i zakochana….bezcenne.Potem jeździłam częściej do Francji i jadłam cuda.W okolicach Genewy poznałam pewną szefową kuchni,która podczas naszego pobytu zaserwowała nam zupę kukurydzianą.Niesamowita.Potem podała inne dania.Wstaliśmy od stołu a ona krzyknęła:A desser????Usiedliśmy jak jeden mąż a ona podała boskie jabłka z sosem waniliowym.W tej chwili nie jeżdżę do Francji i żałuję bo jej kuchnia wiąże się z namiętnością i romantycznością jaką doświadczyłam w swoim udanym małżeństwie.Czasami aby mój mąż przypomniał sobie,romantyczne chwile,aby zapomniał o dzieciach problemach i kłopotach firmy serwuję mu kolację przy świecach i podaję:sałatkę z krewetkami w salsie z papryczkami chili,zupę cebulową i kurczaka po francusku a na deser tartę z jabłkami.A na koniec napiszę to co mnie nie zachwyciło…w Bretani zupa z podrobów ryb.Byliśmy u koleżanki,mój mąż był tam już wcześnie i wiedział co się święci.Dziewczyna podała obiad:na początek cudowna sałatka z cykorii z zapiekanym boczkiem i sosem winegret do tego zupa z podrobów ryb…brązowa…straszna.Mój mąż przed podaniem mówi ja zup nie jadam,spojrzałam na niego zdziwiona ale mówię a ja jadam!!!I dostałam najgorszą ohydę jaką jadłam kiedykolwiek.Potem już było lepiej…sałatka z ośmiornic.Już wiem jak śmierdzą przy gotowaniu.Przepraszam,że się tak rozpisałam…ale wywołałaś we nie wielkie emocje,wspomnienia…stąd ten przydługawy,może długi post…ale dla mnie bardzo wzruszający….bardzo wspomnieniowy…. przypomniałam sobie pasje jakie mnie łączyły z moim ukochanym mężem…i jakie ciężko jest rozbudzić na co dzień takie romantyczne chwile jak te we Francji.Mimo,że się kochamy….

  217. Moją ulubioną potrawą kuchni francuskiej jest…. Zupa Cebulowa – delikatna, wręcz jedwabista ugotowana z dodatkiem białego wina, zapieczona pod rozgrzanym grillem z kawałkiem bagietki na który posypuje starty żółty ser. Nic dodać, nic ująć, danie proste, a tak wykwintne, że brak słów – moje dzieci to uwielbiają, a mój maż mnie za nią kocha 🙂

  218. Najbliższą potrawą francuską jest zupa cebulowa która jest pyszna i wyjątkowa.Wszyscy się nią zajadamy .Robię ja czasem dla rodziny i mamy. Miesza się smak cebuli i sera który o zawrót głowy przybiera.Przykryta ciastem francuskim i zapieczona taka zupę najlepiej robi i podaje żona.

  219. a ja nigdy i nic nie robiłam z kuchni francuskiej. Nie znam creme brule, nie znam zupy cebulowej a rogaliki tylko ze sklepu 🙁 Czytam tylko na blogach jakie to wszystko cudowne, smaczne, fantastyczne. Nie miałam okazji spotkać się z kuchnią francuską 🙁 Sama w domu nic nie zrobiłam bo i brak odpowiednich przepisów. A takie rogaliki czy cebulową to bardzo chętnie bym poczyniła

  220. Zdecydowanie creme brule. Teoretycznie prosty, nieskomplikowany przepis, a jednak do tej pory jedynie raz udało mi się zjeść ten deser przyrządzony w sposób idealny, z twardą skorupką i rozpływającym się w ustach kremem. Myślę, że to kwintesencja kuchni francuskiej: doskonałych składników, perfekcyjnej techniki i poniekąd wyczarowywaniu cudów z niczego.

  221. Qiche… x lat temu koleżanka powiedziała mi "mam świetny przepis na kisz, musimy go razem przetestować" Głowiłam się czy będzie potrzebna kiszona kapusta, czy też będziemy kisić jakieś warzywa… (dr Google nie mieszkał wówczas w każdym domu)
    Zrobiłyśmy, upiekłyśmy, skonsumowałyśmy. A na koniec – chyba pod wpływem spożytego wina – przedstawiłam moje hipotezy dotyczące natury tego dania. Pękałyśmy ze śmiechu i… zostałyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Quiche zawsze wywołuje u mnie uśmiech i masę miłych wspomnień.

  222. French macarons. Bajecznie kolorowe, tęczowe, z chrupiącą skórką i ciągnącym się środkiem.
    Te w kolorze niedojrzałego groszku, bo od razu widzę sukienkę mojej mamy, którą nosiła kiedy miała tyle lat, co ja teraz. Albo te w kolorze jeżyn, rosnących u sąsiada za płotem lub te w kolorze karminowej szminki cioci Feli. Oj, a te żółte maleństwa jak żółtka jaj od najszczęśliwszych kurek na świecie. No i te zwykłe czekoladowe czy waniliowe. Różowe zostawiam na koniec i nie potrafię wytłumaczyć dlaczego. Makaroniki wywołują uśmiech na mojej twarzy niezależnie od pogody i mogę żałować tylko tego, że odkryłam je dopiero niedawno. Ale nadrabiam zaległości…

  223. Tartiflette – zapiekanka ziemniaczana z boczkiem i serem. Mój mąż – Francuz twierdzi, że to najbardziej polska z francuskich potraw 🙂 No i jeszcze przygotowywany na bożonarodzeniowe święta przez moją teściową nougat!

  224. Crepes-czemu? Bo są proste,smaczne,pięknie pachną i kojarzą mi się ze wzgórzem Montmarte wieczorową porą, gdzie grajkowie nucą francuskie ballady, kelnerzy chodzą w kaszkietach i spodniach na szelkach zaczepiając przechodniów, gdzie można wypić cudowne francuskie wino z ukochaną osobą,przy blasku świec i gwarze całego placu. Cudowne miejsce, cudowna atmosfera,cudowne crepes. Najprostsze z czekoladą, ale za to ze wspomnieniami. Ubrudzona buzia ukochanej osoby,blask oczu, ciepło wieczornego paryskiego wieczoru i ta wszechobecna muzyka. Klimat i zapach ,którego się nie zapomina. Zapach crepes…aż ślinka cieknie i można się rozmarzyć i powspominać.

  225. to nie potrawa a "ciasto francuskie" i wszystko to, co z niego można wyczarować… zakochałam się w maleńkich rogalikach z ciasta francuskiego i nie wyobrażam sobie bez niego mojej kuchni. Tylko raz odważyłam się je zrobić i nie będę opisywała z jakim skutkiem. Kocham je za ilość warstw, za kruchość, za szerokie zastosowanie i po prostu za to, że jest…

  226. Zniewalający zapach po kuchni się roznosi,
    na coś przepysznego nam się tu zanosi.
    Złotem lśni powłoka gorąca,
    urealnionym snem intensywnie pachnąca.
    Przebijam z trzaskiem wierzch kuszący,
    to nie Creme brulée – tylko szczegół mylący.
    Maślano-jajeczny posmak już czuję na podniebieniu,
    lecz to początek drogi ku prawdziwemu zniewoleniu.
    Dalej roślinny gąszcz, zdrowy, zielony,
    grecko-włoską nutą cudownie wypełniony,
    lecz za serową kotarą skarb czeka na odnalezienie –
    delikatne, miękkie, różowe nadzienie.
    I wnet do krainy rozkoszy odchodzę z mego miasta –
    dla łososia, szpinaku i francuskiego ciasta 🙂

  227. Pod kołderką zapieczonego sera kryje się cudownie prosty i esencjonalny mariaż cebuli, bulionu i wina. Jeśli dorzucić do tego kawałek chrupiącej bagietki otrzymamy kwintesencję darów francuskiej ziemi. Moją ukochaną zupę cebulową.
    Bon appétit!

  228. Bœuf Bourguignon.
    Ta potrawa przyszła mi na myśl w ciągu sekundy. Ma ona dla mnie duże znaczenie:

    * pierwsze "danie-test" kiedy rok temu wyjechałam sama do Francji pracować dla francuskiej pary. Nigdy tak się nie stresowałam krojąc wołowinę i marchewki;) Zostałam pochwalona i nawet tę pochwałę zrozumiałam ! 🙂
    *pierwsze danie ugotowane w nowym mieszkaniu, pierwszym wspólnym z chłopakiem Finem. Efekty widać na załączonym obrazku.

    Wołowina a la Julia Child jest mi bliska – dzięki niej zabłysnęłam we Francji i to ona będzie kojarzyć mi się z mieszkaniem pełnym zapachu sosu winnego i ciepła!

  229. Francuska kuchnia nie istniała by dla mnie bez "Gratin Dauphinois", czyli ziemniaków zapieczonych z czosnkiem, śmietaną i serem gruyere. Wiem, może jest to i proste danie, jednak smak jest niepowtarzalny. Szybkie do przygotowania i proste, mimo to każdemu przypada do gustu 🙂

  230. Czy znam dobrze kuchnie francuską? Raczej nie. A czy zna ją moja mama? Na pewno nie. A jednak jakim zaskoczeniem dla mnie było odkrycie przepisu na Pâté z kurzych wątróbek. Mieszkałam na wsi. Odkąd pracuje i muszę mieszkać w mieście, mięso biorę ze wsi. Co roku mama zamawia kurczaki, a później zjeżdżamy się z rodzeństwem i zabieramy się za „skubanie” 🙂 Wszystkie wątróbki oddaję mamie, a później mama robi z tego pyszny pasztet, a ja podpatruję jak Ona to robi. Mama nigdy nie była w Francji, a robi Pâté z kurzych wątróbek wg. przepisu z kuchni francuskiej, nawet o tym nie mając pojęcia. Dla nas to pyszny domowy pasztet naszej mamy, a we Francji elegancka przekąska do wina 🙂

  231. Najzwyklejsze bagietki – francuskie kobiety na rowerach i w koszach mają długaśne bagietki, taki obrazek gdzieś mi w głowie został i kojarzy mi się z bagietkami które pamiętam z lat dzieciństwa, gdy w Polce dopiero zaczynała się demokracja, pierwszą oznaką tego że coś się dla mnie w Polsce zmienia były właśnie bagietki, ktore mój Tata przyniósł z piekarni w której właśnie zaczął pracę… ten smak, ten zapach… i te kuleczki na spodzie bagietek!!! W tej piekarni nazywały się bagietki francuskie i takie właśnie kojarza mi się z kuchnią francuską 🙂
    Jest jeszcze jedna potrawa, a właściwie jej składnik – ślimaki 🙂 Z bratem pozbieraliśmy kiedyś slimaków całe wiaderko, a tata je ugotował – tak fajnie widelcem wyciągał ze skorupek, i zjedliśmy je z sosem śmietankowo-koperkowym 🙂 Pychotka 🙂
    pozdrawiam serdecznie!!!

  232. Najbliższą mi potrawą kuchni francuskiej, która jest moją drugą ulubioną kuchnią, jest Creme Brulee- mój ulubiony deser, którego próbuje przy każdej możliwej okazji, kiedy jestem w restauracji lub u znajomych. Mam dopiero 14 lat i rok temu podjąłem próbę zrobienia tego wspaniałego deseru. Było ciężko, ale wyszedł prawie idealnie, co wspomina miło, ponieważ próbowała go cała moja rodzina. Jeśli zdobędę tę książkę, niedługo będę go robił perfekcyjnie jak Julia Child.

  233. Masło – moje pierwsze skojarzenie na hasło kuchnia francuska. Jest mi oczywiście również najbliższe, bo już przy samym śniadaniu mi towarzyszy. No ale nie do końca można je podciągnąć do kategorii potrawy zatem mój wybór to naleśniki.
    Również towarzyszą mi dosyć często i można je spożywać na śniadanie, obiad, czy kolacje i robić je na tysiące sposobów.

  234. Mam dwadzieścia lat i tylko raz pracowałam i to tylko przez miesiąc, ale tam nauczyłam się cudownej wprawy w wytwarzaniu kremu brulee. Byłam pomocą kuchenną, nie dosyć, że najmłodszą w całej ekipie na kuchni to jedyną dziewczyną, z której można było żartować, zaczepiać, ale też i uczyć.
    Przez to, że nie skończyłam żadnej szkoły gastronomicznej, zwracali na mnie szczególną uwagę. Pewnego razu chcieli zrobić ze mnie żart i kazali zrobić mi wyżej wymieniony krem. Dali mi tylko składniki i powiedzieli, że każdy kucharz powinien go znać i umieć wykonać z łatwością. Przestraszyłam się ogromnie, ale nie miałam wyjścia, wcześniej zrobiony krem już się kończył, a ja dostałam zadanie. Powiedzieli mi tylko, że na dnie miseczki mają być trzy wisienki z frużelin wiśniowej. Miałam niewiarygodne szczęście bo dzień wcześniej przeglądałam książkę kucharską mojej siostry i przepis na krem mi się spodobał, nie pamiętałam go dokładnie, ale zrobiłam i wyszedł lepszy niż ich. Więc od tego momentu zakochałam się i w jego smaku i przygotowaniu, bo zrobiłam go lepiej niż profesjonalni kucharze 🙂 Przepraszam, ale nie dało się skrócić ;))

  235. Najbliższa z kuchni francuskiej jest mi zupa cebulowa ponieważ wiąże się z nią pewną historia…

    W czasach studenckich kiedy mieszkałam razem z moją kuzynką pewnego wieczoru byłyśmy bardzo głodne a nie miałyśmy w lodówce kompletnie nic poza dużą ilością cebuli. Zaczęłyśmy szukać w Internecie, co można z owej cebuli przyrządzić i padło na zupę cebulową. Zupa była przez nas przygotowywana po raz pierwszy i w ogóle nie znałyśmy jej smaku. Pomimo braku doświadczenia zupa okazała się rewelacyjna. Teraz kojarzy mi się z dobrymi czasami studenckimi, nowym smakiem, pierwszymi krokami w kuchni, a jakże udanymi, bo zupą objadałyśmy się przez dobre kilka dni. Za każdym razem przygotowuję tą zupę z lekkim sentymentem :).

  236. Tarte aux framboises! Ta konkretna tak mi zapadła w pamięć, że za każdym razem jak ktoś wspomina francuską kuchnię, właśnie ona nasuwa mi się na myśl! Pyszne kruche ciasto z kremem i masą świeżych malin – czego chcieć więcej? 😉

  237. No przecież, że creme brulee 🙂 Jadłam ten deser dwa razy w życiu. Po raz pierwszy we Francji – po trzecim roku studiów szczęście mi dopisało i wygrałam dwutygodniowy pobyt w Cannes z kursem języka francuskiego. Cały wyjazd był co prawda organizowany po kosztach, ale załapałam się na prawie pełne wyżywienie i nocleg w pokoju dwuosobowym. W tym samym czasie w tej samej szkole przebywała grupa z Argentyny, polubiłam się bardzo z ich opiekunami (nauczycielka francuskiego, nauczycielka angielskiego i wuefista) i jakoś tak wyszło, że zawsze jadałam z nimi posiłki. Byli niesamowicie sympatyczni. Pewnego dnia po obiedzie poprosili, żebyśmy zostali z nimi przy stole. Okazało się, że tego dnia do kolacji miało być podane właśnie creme brulee i bardzo im zależało na tym, żebym miała okazję spróbować tego deseru. Byłam zachwycona! 🙂 Rozpływał się w ustach, a karmelowa skorupka – nawet nie umiem jej opisać 🙂 Więc z pobytem w tym cudownym miejscu kojarzy mi się właśnie ten deser i… Argentyńczycy. 🙂 Jeśli tylko będę miała okazję, chciałabym tam wrócić. Najlepiej w to samo miejsce. 🙂 Druga degustacja creme brulee miała miejsce w Polsce w pewnej sieciowej restauracji (uwaga, uwaga 😉 ) meksykańskiej i tutaj jedno słowo – tragedia. Nie do końca roztopiony cukier, konsystencja beznadziejna. Żałowałam, że zamówiłam. Ale z drugiej strony nie wiem, czy w porównaniu z tamtym wspomnieniem polskie wykonanie deseru miało jakiekolwiek szanse na wybicie się 😉

  238. Jest wiele takich dań, ale z racji pory roku moim faworytem jest zupa cebulowa na dobrym białym winie, a do tego chrupiące świeżutkie rwane kawałeczki bagietki i kieliszek winka. Prosta a jednocześnie pyszna, rozgrzewająca i podnosząca na duchu, o cudownie złotym kolorze.

  239. Gdy przeczytałam temat konkursu to od razu pomyślałam o creme brulee. Jest to deser, który najbardziej kojarzy mi się z kuchnią francuską. Po raz pierwszy zobaczyłam go w filmie pt. "Amelia" i od razu urzekł mnie swoją karmelową "skorupką". Postanowiłam ten deser przyrządzić. Nawet kupiłam specjalny palnik do creme brulee, żeby wyszło idealnie. I ku mojej uciesze już za pierwszym razem udało mi się zrobić perfekcyjny francuski krem z pięknym, złocistym wierzchem. W efekcie creme brulee zagościł na mojej liście najlepszych przepisów i często zachwycam nim bliskich. Do dziś jest to jeden z moich ulubionych deserów. 😀

  240. Kuchnia francuska to dla mnie przede wszystkim cudowne gâteau au chocolate. Przepis na to ciasto, którego wciąż używam i doskonalę, poznałam podczas … egzaminu z francuskiego! Niby przykre i trudne zadanie ze słuchania oraz rozumienia – a tu taka przyjemność! Żeby dobrze zrozumieć tekst, trzy razy oglądaliśmy filmik jak przygotowuje się właśnie gâteau au chocolate i zapisywaliśmy przepis. Chyba wszystkim wtedy musiała ślinka cieknąć!
    Przepis jest dosyć łatwy i prawie od razu go zapamiętałam. Nigdy bym nie pomyślała, że egzaminy mogą być tak przyjemne, a także stanowić pewną inspirację w kuchni!
    Stanowczo uważam, że to był najpyszniejszy egzamin w moim życiu! Mniam!

  241. Fondant au chocolat! Dlaczego? Dlatego, że za każdym razem, gdy go zjadam na mojej twarzy pojawia się uśmiech! to jest najpyszniejszy deser świata! 🙂

  242. ratatouille…czyli ratatuj:) pycha.bakłażany, pomidory, zioła i pyszne kiełbaski….mogą być rowniez parówki. razem z białą buła to niebo w gębie

  243. Kocham kuchnię francuską za świeżość i prostotę smaku.
    Rano kruchy, jeszcze ciepły rogalik, odrobina świeżego, pachnącego masła i mała kostka czekolady. Do tego deliaktnie zmielona kawa w niewelkiej filiżance na spodeczku.
    Po południu prawdziwa uczta smaków, w której króluje ser, zielone pory w maśle i cielęcy antrykot.
    Na kolację lampka czerwonego wina i delikatna sałatka z czosnkiem i odrobiną octu.
    Cała kuchnia francuska to niebo dla smakoszy. Tu nie ma podium. Wszystko jest na najwyższym poziomie.

  244. "Souffle" czyli "nadmuchany". Klasyka kuchni francuskiej.

    Pewnego dnia zetknąłem się z nim, a raczej… natknąłem się na przepis na to niezwykłe danie w jednej z maminych książek kucharskich. Po wielu próbach i podchodach, porzucaniu i wracaniu staliśmy się sobie, tzn. ja i suflet rzecz jasna, naprawdę bliscy. Zapoznawanie się i wspólne docieranie trwało dobrych kilka tygodni, ale warto było. Teraz nieważne czy na słodko, czy na słono, najważniejsze żeby się cud udał, a jak się upiecze, a nie przepiecze (i nie opadnie) jest radość i satysfakcja. A widok twarzy moich gości gdy prędkim krokiem wkraczam z nim i stawiam na stole – nie ma nic wspanialszego 🙂 Podziw, uznanie, zachwyt, zdziwienie… Jestem prawie pewien, że niewiele potraw kuchni francuskiej jest w stanie wywołać podobną mieszankę uczuć.

    "Jest suflet, jest ryzyko!" Ryzykujcie, pieczcie i gotujcie zatem!

  245. ZUPA CEBULOWA z grzankami posypanymi serem Cheedar. To jest to.Wyrafinowana prostota sprawdzająca się na wiele okazji. U mnie okazją była pierwsza wspólna kolacja rodziców z teściową.Chyba tylko umiejętność robienia tej zupy teściowa we mnie lubi:)
    P.S Polecam film Julie i Julia.Film napawa optymizmem,że każdy (jeśli tylko oczywiście chce) może nauczyć się gotować.Zwłaszcza jeśli za nauczyciela wybiera sobie mistrza pokroju Julie Child.

  246. Jako że uwielbiam słodycze do gustu przypadły mi czekoladowe trufle polane czekoladowym sosem, które spróbowałam po raz spróbowałam na wakacjach w… Bułgarii, gdzie wraz z koleżankami odwiedziłyśmy francuską restauracje. deser ten nas "powalił na kolana". Po całym dniu wylegiwania sie na ciepłym, bułgarskim piasku kolacja zakończona tymi truflami była nie tylko idealnym podsumowaniem dnia jak i całego pobytu. doznań smakowych jakie mi zaserwowano długo nie zapomnę zwłaszcza że widoki z 17 piętra restauracji idealnie uzupełniały posiłek.

  247. W Paryżu/Francji zakochałam się wraz z pierwszymi sekundami "Amelii", istotnie jestem oryginalna jak perfumy z bazarku koło domu, niezmiennie postanowiłam nawiedzić miasto i kraj. I wraz z miłością do Amelii narodziła się wręcz młodzieńca i infantylna miłość do creme brulle…. pierwszy i jak na razie ostatni zjadłam w kawiarni w ktorej pracował filmowa Amelia, czy to nie magia sama w sobie? Sprobować czegoś w miejscu które jest sercu najbliższe? A potem były macarons…pastelowa milość od pierwszego kęsa, potem cudowna gorzka czekolada 75% kakao kupowana pod wieżą eiffla, a potem dzielnica łacińska i poszukiwania ratatouille, czyli bieganie od knajpy do knajpy i próba komunikacji z francuzami. Cudowne bo takie spontaniczne, tyle wspaniałych rozesmianych osób poznalam w tych knajpkach, tyle zaproszeń na kolacje dostałam….wpsominam z usmiechem… a ratatouille zjedzony w mieszkaniu mojego hosta samkował najlepiej po całym dniu biegania po mieście. A na sam koniec, Paryż pożegnał mnie chrupiącym świeżym croissanetm podanym z filiżanką espresso z kroplą mleka… Nie zaliczę się do konkursu bo opisałam tutaj dość sporo jedzenia ale cieszę się że zadalaś to pytanie bo przypomniałaś mi wakacje 2012 i znowu przypomniałam sobie to cudne miasto. Ach i byłabym zapomniała sniadania ze świeżymi figami i jogurtem z kremem z kasztanów…oj mogłabym tak bez końca 🙂 Wszystko było pyszne ale creme brulle został w moim sercu i na języku..najpyszniejszy słodycz świata 😀

  248. Ciasto ptysiowe, krem patissiere, karmel… doskonałe połączenie. Któż nie skusi się na Croquembouche? Przygotowanie tego deseru nie jest proste, ale za to ile przynosi radości, oglądanie cuda ptysiowego. Do tego latte i kawiarnia przy katedrze Notre Dame. Idealny sposób na relaks. Także dziewczyny kupcie bilety do Paryża, nie mówcie niż swoim mężczyznom, spakujcie Wam bagaż podręczny i zaskoczcie swojego wybranka serca!

  249. hmm pierwsza i jedyna rzecz, ktora przyszla mi do glowy po slowie francuska kuchnia to niesamowity Napoleonek mojej babci, ktora zawsze robila go tylko dla mnie :). Skojarzenie przyszlo najpierw od samej nazwy- Napoleonek a nastepnie to niesamowite francuskie ciasto w ktorym babcia pozwalala mi robic dziurki widelcem… :)))
    Od dawna zagladam tutaj i pieke te wszystkie wspaniale ciasta (jutro natomiast robie pierogi wg MW :)), ale dopiero wzbudzony konkursem sentymet zmobilizowal mnie do zarejestrowania sie na blogu i napisania komentarza.
    Dodatkowo zadalam sobie pytanie- Magda dlaczego nigdy sama nie zrobilas Twojego ulubionego Napoleonka i nie zanioslas go babci, aby moc przy nim razem powspominac Wasze wspolne wypieki???

  250. Najbliższą potrawą?…. będzie mi tarta 🙂 Bo ja lubię kombinować w kuchni, a tarta daje duże pole do popisu; na słodko, na ostro, na owocowo, na warzywnie, a nawet na mięsnie :)) Ale na tarcie nie kończą się moje kombinacje z kuchnią francuską, jednak z całą pewnością zaczęły się z Julią Child. Kiedy to mając przed sobą wizję spędzenia z nowo-narodzoną córą pierwszych ośmiu dni w szpitalu :/ "koleżanka" z łóżka obok pożyczyła mi "Moje życie we Francji" – zostałam ugotowana … i to na miękko.
    Serdecznie pozdrawiam.

  251. Tarty – zarówno te na słodko, jak i wytrawne quiche. Proste i szybkie w przygotowaniu, a smak niesamowity… W dodatku przywołują wspomnienia z dzieciństwa, kiedy siadaliśmy razem przy stole do eleganckiej, choć tak nieskomplikowanej kolacji albo deseru 🙂

  252. najsmaszniej wspominam górskie la raclette, bardzo proste rozgrzewające danie z ziemniakami, les cornichons, les jambons de pays i oczywiście z niesamowitym serem raclette i z dużą ilością białego wina,,,,ah te wspomnienia,,,, gorąco i smacznie polecam a na deser normandzka z Saint-lo, tarte aux pommes, z karmelizowanymi jabłkami z solonym masłem, polecam i pozdrawiam pania dorote której jestem fanka już od prawie od 3 lat choć do tej pory ‚ w ukyciu’

  253. Crêpes. To jest to. Ciągle pamiętam jak pierwszy raz je jadłam w Paryżu gdzieś w okolicy Jardin des Halle. Przy akompaniamencie śmiechu moich koleżanek próbowałam zamówić łamanym francuskim (typowo słownikowym) takiego z nutellą. Spodziewałam się zwykłego naleśnika, ale sam sposób w jaki go smażono, jak nakładano na okrągłą płytę – dla mnie to wtedy była magia. Była piękna pogoda. Wiosna, ale już na tyle ciepło, że nutella na gorącym naleśniku bardzo szybko się rozpłynęła. Po pierwszym kęsie się zakochałam mimo tego, że wielką fanką aż takiej słodyczy nie jestem. Sam Crêpes był niesamowicie miękki i cieniutki. Idealny. Wiele razy później próbowałam go odtworzyć, ale nigdy nie był taki jakbym chciała. Może to sam Paryż sprawił, że ten pierwszy był idealny, a żaden inny już nigdy nie będzie tak smakował… Mimo tego dosyć często próbuję coś podobnego wysmażyć, czasem z lepszym, czasem z gorszym skutkiem.

  254. KONFITURA Z MARCHWI. Zaskakuje w każdym calu. Jest tania, łatwa, ale najważniejsze …. PYSZNA i słodziutka. Idealnie smakuje ze świeżo upieczonym chlebem posmarowanym lekko słonym masłem. Genialna! Składniki: 1 kg marchwi
    0,5 kg cukru, 4 łyżki koniaku lub whisky, 4 cytryny (średnie), 20 szt migdałów. marchew zagotować, odcedzić i zmiksować blenderem, zasypać cukrem, dodać skórkę z 2 cytryn, wszystkie cytryny wycisnąć i sok dodać do marchwi, migdały drobno posiekać i dodać do marchwi wraz z koniakiem lub whisky, gotować na wolnym ogniu ok. 20 min, mieszając od czasu do czasu. Gotowe! Przepis pochodzi od Laury Calder z programu tv "Kuchnia francuska po prostu". Warto spróbować!

  255. Tak wiele osób wychwala wykwintność i niezwykłość francuskiej kuchni. I słusznie! Mojemu sercu najbliższe są jednak te francuskie dania, których smak do tej pory przyprawia mnie o dreszcze odrazy ;). Jak to możliwe? Będąc nastolatką (kapryśną i typu "niejadek") miałam okazję spędzić kilka wakcji pod rząd w letnim domku wielopokoleniowej rodziny francuskiej. Z tych trwających godziny kolacji w ogrodzie dużo mocniej niż aromatyczne ratatouille, małże w białym winie i sprawiające frajdę raclette, w pamięci wyryły mi się… Clafoutis smakujące jak niedopieczony omlet z morelami. Żylasta wołowina gotowana w wodzie z wielkimi kawałami marchwi. I wreszcie królik w białym winie, którego wtedy nie tknęłabym, gdyby nie zażartowano ze mnie, że jest dziwnym kurczakiem 🙂 I to kocham we francuskiej kuchni – że jest na tyle bliska i prawdziwa, że w niej również zdarzają się dania nie do przełknięcia

  256. Jak dla mnie to pierwsza myśl o kuchni francuskiej to ciasto francuskie. Może mało oryginalne skojarzenie, ale jabłka z cynamonem i nutą wanilii w cieście francuskim, które są jeszcze ciepłe, a tuż przy nich rozpływają się zimne lody waniliowe to wymarzone danie na jesienno-zimowe wieczory 🙂

  257. Tak wiele osób wychwala wykwintność i niezwykłość francuskiej kuchni. I słusznie! Mojemu sercu najbliższe są jednak te francuskie dania, których smak do tej pory przyprawia mnie o dreszcze odrazy ;). Jak to możliwe? Będąc nastolatką (kapryśną i typu "niejadek") miałam okazję spędzić kilka wakcji pod rząd w letnim domku wielopokoleniowej rodziny francuskiej. Z tych trwających godziny kolacji w ogrodzie dużo mocniej niż aromatyczne ratatouille, małże w białym winie i sprawiające frajdę raclette, w pamięci wyryły mi się… Clafoutis smakujące jak niedopieczony omlet z morelami. Żylasta wołowina gotowana w wodzie z wielkimi kawałami marchwi. I wreszcie królik w białym winie, którego wtedy nie tknęłabym, gdyby nie zażartowano ze mnie, że jest dziwnym kurczakiem 🙂 I to kocham we francuskiej kuchni – że jest na tyle bliska i prawdziwa, że w niej również zdarzają się dania nie do przełknięcia

  258. Crème brûlée, choć jadłam go tylko raz (i nie było to wcale we Francji), który przypomina mi świetną zabawę, jaką miałam, przygotowując ten deser razem z bratem. Ileż to było pracy, a ile przy tym śmiechu! Tak naprawdę crème brûlée w naszym wykonaniu niespecjalnie komukolwiek smakował, ale my i tak byliśmy dumni i z siebie, i z naszego dzieła. A ja chętnie spróbuję jeszcze kiedyś prawdziwego crème brûlée we francuskiej cukierni, żeby porównać oba smaki 😉

  259. Najbliższa? Ulalal.. chyba ciasto francuskie w kilku wersjach.. 🙂 Czy to nadziane jabłuszkami w cynamonie, albo serem z rodzynkami! Albo takie, gdzie jest dużo nutelli, to też było dobre 🙂 No, ale wersja wytrawna-nią tym bardziej pogardzić nie można-tutaj kombinacji również bez liku-np ze szpinakiem.. Albo jadłam też w wersji kapuśniaczków/pasztecików! Zrobiłam raz nawet tarte! Tak żeby zachwycała i oko i stół i podniebienie 😀 Ale i tak 1szy raz spróbowałam go w wersji polskiej, czyli: parówka, ser żółty i szynka 😀

    A najbliższe też jest temu, iż.. pewnego dnia, wzięłam przepis, masło, mąkę.. Zagniotłam, wałkowałam (mimo braku talentu), chłodziłam, i tak w koło.. minęło ok 24godzin i wiecie co? Upiekłam ciastka właśnie z jabłkiem i cynamonem.. i najlepsze było to, że ja-osobnik płci żeńskiej, który każde ciasto wcześniej psuł, nawet to na pierogi bo wałkować nie umiał, mamie zawsze kazał(!). I te ciastka były dobre! I ciasto się rozwarstwiło tak jak miało, smakowało! I ja nauczyłam się wałkować 😀
    Nie sądziłam, że wyjdzie mi za 1szym razem, na prawdę..
    Dlatego to ciasto francuskie jest mi najbliższe 😀

  260. Tarte flambée, czyli francuska odmiana pizzy z rejonu Alzacji. Cieniutkie ciasto plus pyszne dodatki niby nic ale zjedzona w przepieknym malym miasteczku, w towarzystwie przyjaciol juz zawsze bedzie mi sie kojarzyc z czyms milym, wakacyjnym, z momentem, do ktorego chce sie wracac w ponury dzien.

  261. Bez zastanowienia wpisuję creme brulee. Kilka prostych składników, maximum smaku… Uwielbiam unoszący się wokół zapach karmelizowanego cukru… I ten najprzyjemniejszy dla ucha dźwięk kiedy pęka cienka cukrowa skorupka…

  262. Profitrolki – na jeden kęs, chrupiące, polane czekolada, wypełnione po brzegi bitą śmietaną – takie niewielkie kuleczki pełne słodyczy, po prostu idealne, bo przecież wszystko co małe jest piękne.

  263. Zdecydowanie ciasto francuskie – a konkretnie Croissanty 🙂 – jak o nich pomyślę ogrzewają moje serduszko. Mój narzeczony zrobił mi je na zaręczyny. Ciasto robił przy otwartym oknie, w zimę, w rękawiczkach, żeby wyszło idealne 😀

  264. 10-11 lat temu. Toulouse. Moja pierwsza wizyta we Francji – quiche lorraine podany na kolację przez ciocię. Łapczywy kęs – wymiana spojrzeń z bratem siedzącym po drugiej stronie stołu – rozpaczliwa próba przełknięcia farszu, którego konsystencja zdała nam się wtedy porównywalna do kawałka przeżuwanego smalcu. Aż w końcu – ratunek. Najpiękniejsze słowa jakie mogliśmy wtedy usłyszeć od cioci – "nie musicie jeść jeśli wam nie smakuje…"

    Placek lotaryński – potrawa najbliższa – co prawda, nie sercu – jednak pozostała moim pierwszym skojarzeniem z kuchnią francuską.

  265. Najbliższe memu sercu są rogaliki francuskie, zwane też crossaintami 🙂 To jest moje pierwsze skojarzenie myśląc o Francji… Poranek, słoneczna pogoda, Paryż, mała kafejka a niej pyszna, aromatyczna kawa no i najważniejsze – cudnie pachnący, świeżutki chrupiący rogalik francuski. Pyszności!! 😉

  266. Hmmm… Nie będę zmyślać, że lubię ślimaki czy żabie udka… Spróbowałam – są ok, lecz to co urzekło moje serce to tradycyjna francuska "Brioche". Uwielbiam ciasta, które po pierwsze robi się szybko – składniki do miksera ; po drugie takie, którę mogę zjeść saute i z dodatkiem – i tu pojawia się pyszna konfitura bonne maman, którą pierwszy raz jadłam we Francji 🙂 Brioszka – bo tak na nią mówię jest moim idealnym zestawem razem z zimnym mlekiem na moje petit dejeuner… Czuję się wtedy jak we Francji… Gryz po gryzie… I wielki kubek kawy… Jak we Francji maczam kęsy w kawie… Uwielbiam takie ciapranie… "Brioche" to to co jak dla mnie jest typowe i zawsze po wyciągnięciu z piekarnika przypomina mi Paryż!

  267. Jeśli moja przygoda z Francją i do tego z Julią Child to nie może to być nic innego jak tylko pyszne…. cieniutkie naleśniki. I to właśnie tak jak robiła je Julia: czyli z odpowiednio dużą ilością masła w cieście. Dzięki temu na suchej, rozgrzanej patelni wystarczy dokładnie minuta aby otrzymać wyjątkowego, niepowtarzalnie smacznego, cieniutkiego naleśnika. Oczywiście podrzucanie go na patelni to obowiązkowy punkt każdej kolejnej przygody z naleśnikami. Od dawna na wigilię do krokietów mama przygotowuje farsz a mnie prosi o naleśniki. To NAJWIĘKSZE WYRÓŻNIENIE 🙂

  268. No więc…
    Cuisses de grenouille, ponieważ to danie jest tak samo nienormalne jak ja, i jest mi to danie bliskie, choć, oczywiście, za ŻADNE SKARBY ŚWIATA bym go nie tknęła, ponieważ już przygotowane ma prawie taki sam kolor jak kurczak, czyli jedyne mięso, które nie przyprawia mnie o mdłości.

    ps. chodzi o zabie udka. a napisałam po francusku, poniewaz w mojej UKOCHANEJ szkole właśnie przerabiamy symbole francji

  269. Ja największym sentymentem darze Crème brûlée. Dlaczego.. pamiętam doskonale ten jesienny zimny wieczór kiedy mój ukochany chcąc sprawić mi niespodziankę przyrządził to danie w nieco zmienionej formie … z pierścionkiem zaręczynowym w środku. To była wzruszająca chwila niesamowita niespodzianka a danie to pamiętam i darze wielkim sentymentem do dziś dnia…..

  270. Pamiętam pewien poranek na Montmartre kiedy w cudownej kawiarence zjedliśmy na śniadanie Croque monsieur i Croque Madame. Były pyszne, świeże, chrupiące. Przepyszna szynka, ser, beszamel, jajko i chrupiący chlebek. Często goszczą na naszych talerzach w leniwy, sobotni poranek. Ważne aby je zrobić z najlepszych produktów 🙂 Są łatwe, szybkie, pyszne. To był nasz romantyczny wypad z którego przywieźliśmy pełną torbę smaków które towarzyszą nam do dziś. Pozdrawiam serdecznie miłośników kuchni francuskiej 🙂

  271. Ja jestem początkująca w pieczeniu ale zrobiłam bagietki i podzieliłam się z przyjaciółmi i wszyscy oszaleli na ich punkcie bardzo lubię bagietki ale moje ulubione są kruasanty nie są one jakieś twarde jak bagietki ale każde ugryzienie daje mi przyjemność ponieważ są takie lekkie i jak je jem to jakby same wpasowały się w każdy mój gryz. Kruasanty to moja pięta Achillesa mam do niego słabość.
    Pozdrawiam wszystkich użytkowników Moje wypieki oraz autorkę blogu.

  272. Jest taka potrawa, a w zasadzie deser, której (wstyd!) jeszcze ani nie jadłam ani nie próbowałam nigdy zrobić. Ale zawsze, gdy widzę pewną związaną z nią czynność dostaję ślinotoku. Wyobrażam sobie kremowy, delikatny smak i karmelowy zapach, roztopionty cukier parzący w język. I Amelię, rozbijającą łyżeczkę skorupkę na Creme Brulee:)
    Gdy myślę o tym deserze, wyobrażam sobie zachodzące sierpniowe słońce, które prześwieca ostrym blaskiem przez żółte zasłony i pada na brązową kokilkę (taką jak moja), a w niej… No, co właśnie?:)
    A z Julią Child na pewno uda mi się przygotować najlepsze Creme Brulee na świecie:)

  273. Gdy przeczytałam o konkursie przez wiele minut myślałam nad tym które z dań tej wspaniałej kuchni mogłoby byc mi najbliższe i … nic nie wymysliłam ;). Za żadne skarby nie potrafiłam jednoznacznie wskazać jednej potrawy, oczywiście przez głowę przemknęło mi : google! poszukaj jakichś małoznanych dań!, ale szybko porzuciłam tę myśl bo nie o to przeciez w konkursie chodzi. Hmm ale jakaś odpowiedź musi być, więc powiem tak, wszystkie desery i ciasta jakie próbowałam do tej pory zrobić i doprowadzić do perfekcji, co oczywiście jeszcze nie udalo mi się :). Np. suflet – jedna próba – katastrofa, ale czuje ze się jeszcze kiedyś polubimy, z creme brulee widzialam się juz w mojej kuchni 5 razy i za każdym razem czekam na to spotkanie z wielka nadzieja i za kazdym razem wychodzi co raz lepiej jednak zawsze czegos mi brakuje. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale … kocham kuchnię francuską wlaśnie za to ze jest nieprzewidywalna dla poczatkujacych kucharzy, w restauracji zawsze smakuje a w domu musimy sie natrudzic zeby przygotowac perfekcyjne danie, i za kazdym razem coraz bardziej kochamy i utozsamiamy swoje gotowanie z tą właśnie kuchnią. No chyba ze tylko ja, pasjonatka wszelkiego jedzenia i studentka dietetyki tak mam ;).

  274. Witam wszystkich. To mój pierwszy wpis na tym blogu, choć zdecydowanie nie pierwsza wizyta i nie pierwszy wypiek z przepisu Pani Doroty. Długo byłam tylko obserwatorem jednak ten wpis zmobilizował mnie do założenia konta. Uuuuuuuwielbiam wprost Julię i właśnie jej zawdzięczam pierwsze kuchenne próby. Czytałam książki, oglądałam programy. Nie mogę doczekać się premiery kolejnej książki. Pani Dorocie dziękuję za zbiór tylu wspaniałych przepisów. Pozdrawiam wszystkich

  275. Suflet, niepowtarzalny, wytworny, znany na całym świecie. Precyzja polega nie tylko na odpowiednim doprawieniu ale też na umiejętnym przyrządzeniu i podaniu. Poza tym to zabawa w światową kuchnię w zaciszu własnego domu.

  276. Zachcianek "kobiety przy nadziei" nie odepchnął nawet obraz targu rybnego przedstawionego w "Pachnidle"… może i siedząc w przyciasnym kinowym fotelu poczułam niechęć do ryb… ale… dałam się też uwieść pięknu Prowansji. Podróż? No cóż. Ten region został wpisany na listę miejsc do zobaczenia w przyszłości. Tymczasem wędruję po świecie…. kulinarnie. A zapach tymianku, bazylii, szałwii, lawendy, oliwek czosnku i sera… no i wino oczywiście… o czym marzę w chłodne wieczory? Zupa czosnkowa! Kieliszek wina! Dobra książka!

  277. Francuskie wino z Roquefortem – prostota w najlepszym wydaniu. Ostrość sera przełamana słodyczą dojrzewających w prowansalskim słońcu winogron. Cudo:)

  278. Zdecydowanie crepes suzette to dla mnie la France. Przede wszystkim za ten niepowtarzalny smak połączenia nalesnika z pomarańczą oraz za szczęki, które moi goście muszą zbierać ze stołu przy prezentacji dodawania końcowego "ognistego" składnika czyli koniaku 🙂

  279. Croissant’y maślane!
    Njlepsze zarówno na słodko, na słono jak i pyszne same w sobie przez prawdziwe masło (królujące prawie w każdej francuskiej potrawie).

  280. Co dzień do pracy wstaję zaspana,
    Potrzebuję więc dużo energii od rana.
    By mózg pracował, a żołądek nie był pusty,
    zasilam je chrupiącym croissantem francuskim.
    Nasyca i pobudza,wspaniały dodatek do kawy.
    I to sprawia, że nie ma lepszej i bliższej mi potrawy! 🙂

  281. Zecydowanie Croissanty! Jestem studentką dziennikarstwa i zapaloną fanką takich tytułów jak Anna Karenina, Duma i uprzedzenie, Rozważna i romantyczna, ale przede wszystkim Śniadanie u Tiffany’ego. Kto nie zna tego kultowego dzieła kinowego oraz genialnej Audrey Hepburn. Jedząc francuskie rogaliki mam przed oczyma widok Holly stojącej przed Tiffanym z poranną kawą w jednej ręce i croissantem w drugiej…
    [IMG]http://i44.tinypic.com/2n8xyk4.jpg[/IMG]

  282. Jesien w pelni, zima za progiem i to wlasnie ten czas, kiedy moja zmarznieta gromadka wracajac ze szkoly juz od progu z radoscia krzyczy: ‚Cebulowa! Mamo, jestes super.’ Ze swieza bagietka i zapieczona z serem, to jedna z ulubionych zup moich dzieci. W wersji wykwintnej jej zrobienie zabiera troche wiecej czasu i wina , a potem z mezem ogladamy stare czarno-biale filmy.

  283. Niewątpliwie najbliższą dla mnie jest Tarta ze świeżymi truskawkami i dwoma rodzajami kremów – śmietankowym i czekoladowym (koniecznie z gorzką czekoladą , z mleczną to już nie to samo 🙂 przygotowanych na bazie mascarpone. Dlaczego jest dla mnie wyjątkowa ? Robię taki deser tylko raz w roku, to taka nasza mała tradycja – moja i mojej przyjaciółki , wyjątkowej dla mnie osoby , bo życie byłoby nic warte , gdybyśmy nie spotykali wyjątkowych osób w swoim życiu. Bo nie ma żadnej przyjemności , w tym co robimy , a w tym przypadku pieczemy 🙂 gdy nie możemy z kimś się tym podzielić. Dlatego ten deser przywołuje mi miłe wspomnienia Truskawkowego Dnia z Tartą w roli głównej 🙂

  284. Może zacznę od tego, że kuchnia francuska jest mi najbliższa ze wszystkich możliwych kuchni 🙂 wiążą się z tym prawdopodobnie studia, dotychczasowe pobyty we Francji, pasja do nauki tego języka oraz pogłębiania wiedzy na temat kultury tej narodowości. Kuchnia francuska zaskoczyła mnie swoją wykwintnością. Macarony, czekoladowe ciastka podawane na ciepło wypełnione rozpływającym się karmelem, desery z ptysiami, ponad 300 rodzajów sera, o winie nie wspomnę 🙂 Mięso! Nie jestem jego fanką, ale we Francji zajadałam się wołowiną i kaczkami. Ślimaki, żaby, dojrzałe owoce, jakich nie spotkam w Polsce, croissanty (które wcale nie są pochodzenia francuskiego ;)), no i w końcu moje ulubione – owoce morza. Mules et frites – oto mój faworyt. Małże z frytkami są tam b. popularne (to chyba na podobnej zasadzie jak fich and chips w Anglii:)) Danie smaczne, niezbyt wyszukane, wiążą się z nim miłe wsponienia. Miało być zwięźle, ale nie sposób wiedząc tyle rzeczy się nimi nie podzielić. Pozdrawiam 🙂

  285. Daube Provençal… Sycące, kojące, rozgrzewające… do tego świeża bagietka i szklaneczka wina… Powrót do domu po długiej podróży.

  286. Uwielbiam Ratatouille! Szybko, smacznie i prosto. Mój smak wakacji! Zrobiłam je pierwszy raz dla znajomych podczas pracujących wakacji w wyjątkowo wtedy deszczowej Holandii. I na chwil/kęsów kilka, siedząc na mokrym tarasie, zapomnieliśmy się! Każdy z nas zobaczył oczami wyobraźni słoneczny krajobraz malowany pędzlem Claude’a Moneta, pachnący lawendą i rozmarynem! Trwaj chwilo/przerwo obiadowa, jesteś pyszna!

  287. Z przepisów francuskich słodka potrawa jest dla mnie sentymentalna,
    zachęcam do przeczytania, mimo że moja historia może być trochę banalna:)
    Dawno, dawno temu zapowiadał się wieczór wyjątkowy
    Pierwsza rocznica mego związku, więc na świętowanie mnóstwo pomysłów wpadło mi do głowy!
    Postanowiłam zrobić coś specjalnego –
    wybrałam więc Francję, jako ulubiony kraj mego lubego.
    Powinnam jeszcze dodać, że najbardziej On kocha wszelkie słodkości,
    zaraz po mnie! (tak dla jasności:))
    Jocond Cake wydało mi się najodpowiedniejsze
    pomimo trudności jest delikatne, subtelne i najpiękniejsze.
    Zabrałam się więc do pracy i eksperymentów
    nie poddawałam się pomimo nieudanych prób i błędów
    Aż wreszcie moje starania się opłaciły!
    Mój Jocond Cake był pyszny i dla oka miły.
    I gdy wreszcie nastał dzień wyczekiwany,
    podałam mojemu mężczyźnie deser dokładnie dopracowany.
    Zachwycał się nim i po kawałku próbował,
    nie szczędził pochwał i powoli smakował.
    A ja obserwowałam i czekałam
    najszczęśliwsza na świecie przy nim siedziałam!
    Lecz jak się okazało to nie był koniec przyjemności.
    On nagle uklęknął na kolano i wyjął pudełko o szczególnej zawartości!
    Zanim o cokolwiek zapytał, ja "tak" powiedziałam
    nigdy tej odpowiedzi nie żałowałam!
    Sześć lat już minęło od tamtej pory,
    a Jocond Cake stało się moim rocznicowym deserem, lecz już jako żony.

  288. Tarta Tatin ! dlaczego ? Przepis na tą pyszną tartę zobaczyłam w jednym z programów kulinarnych. Zrobienie tego deseru w domu to chyba najprostszy sposób aby przez moment poczuć się jak w Paryżu. Niby zwykłe ciastko z jabłkami a jakże wykwintne, pełne gracji i stylu. Niby nasza zwykła szarlotka a jednak inna. Ten smakołyk francuski przecież można wyczarować z tak bliskich naszemu sercu jabłek. I zawsze się udaje 😉

  289. Francuskie tosty to ideał już sam w sobie. Lekkie, puszyste, oblane złotym syropem, oprószone pyłem cukru pudru i cynamonu. Pyszne ciepłe solo lub też w towarzystwie domowej marmolady. Bliski sercu, bo często można wykorzystać także i polski akcent jako fusion francuskiego specjału z połączenia go z drożdżową, polską Babą 😉

  290. Trufle! a gdyby tak podać je jeszcze tak, jak w filmie "Czekolada"… 🙂 Zrobione dla ukochanej osoby, na specjalną okazję lub bez okazji, aby pokazać, jak wiele ktoś dla Ciebie znaczy 🙂 Cudownie jest również czasem pamiętać o samym sobie, sprawiając tak niewielką rzeczą ogromną przyjemność 🙂 a trufle potrafią sprawić cuda nawet w najbardziej szary dzień!

  291. Quiche lorraine! To pierwsze danie jakie zjadłam we Francji, pychota. Do dzisiaj robię ją sama, tradycyjną z lardons fumés (boczkiem wędzonym pokrojonym w małe kawałki) lub z różnymi składnikami, od suszonym pomidorów, przez różne typy serów, aż po warzywa sezonowe ( w tych wersjach to już nazywamy to tartą). Proste, szybkie a do tego bardzo smaczne! Mniam, polecam!!!

  292. Wiem, że to nie potrawa, ale bagietka! Jest po prostu pyszna i przypomina mi wakacje spędzane we Francji, gdzie pochłaniałam ją w ogromnych ilościach – samą, maczaną w oliwie, z serem, popijaną winem…

  293. Daniem, którym się rozkoszowałam jest pasztet z "pularde" z pieczonymi ziemniaczkami. Niezwykle lekki mus, kremowa konsystencja. Przywołał on wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to babcia piekła na złoty kolor pulardę, polewając miodem i doprawiając własnej uprawy ziołami. Mięso było kruche, delikatne i rozpływało się w ustach. Polecam z musztardą dijon!

  294. Oczywiście Crème brûlée.Przepyszny,jedyny w swoim rodzaju deser francuski,który w dosłownym tłumaczeniu oznacza przypalony krem,a w rzeczywistości jest wyjątkowym deserem,przygotowanym na bazie żółtek i śmietanki a na wierzchu jest chrupiąca skorupka z cukru,po prostu pychaaaaaaaaaaa!!!!!!

  295. MAMO NAPISZ RATATUJA a dlaczego bo lubimy ją wszyscy jej zapach smak nam bliski, mój synek lat juz 6 uznał że mógłby codziennie ją jeść, moja corcia choć ma lat dopiero 2 zawsze woła mamo teraz ja. A mój mąż jak to chłop zje z grymasem bo woli niestety kiełbasę.
    A na marginesie dzięki bajce RATAUJA poznaliśmy i pokochalismy to danie choć miłości do szczurów nie mogliśmy w sobie odkryć.mój synek zawsze się śmieje że Atakują to danie dla ludzi i gryzoni więc dla każdego jest na świecie coś dobrego.

    Polecam i bajkę na długie jesienne wieczory i danie które można zrobić na własną nutę.

  296. Moim najbardziej wyraźnym wspomnieniem związanym z francuskim jedzeniem są canelés z Bordeaux. Kiedy byłam tam jako mała dziewczynka pamiętam te pięknie wyglądające skarmelizowane babeczki z budyniowym wnętrzem. Wtedy smakowały mi jak nic innego, i nadal chętnie powracam do tych rumianych, brązowych pyszności.

  297. kuchnia francuska i wspaniała Julia Child.
    obydwa zagadnienia tak rozległe i przywołujące wachlarz smaków i zapachów na myśl i od razu chce się coś stworzyc!;)
    bogactwa francuskiej kuchni nie da się opisac w jednym komentarzu, więc skupię się na tym, co tygryski lubią najbardziej – słodkości. wytwornośc deserów oddają już same nazwy. tak intrygujące, że nie myślimy już o niczym innym, jak o zmierzeniu się z przepisem.
    a dodatkowo jeśli ktoś kocha masło… i jeszcze więcej masła, to idealna kuchnia dla niego. czyli właściwie dla mnie;)
    Chrupiąca skórka, przepyszne warstwy mięciutkiego, maślanego, aromatycznego ciasta w środku, muśnięte dżemem lub czekoladą… mmm.. Croissanty.
    Cudownie lśniąca skórka skrywa pachnące, puszyste, lecz wilgotne wnętrze. Ideał na śniadanie, maślane… Brioche.
    Paryski klasyk, bogactwo smaku i formy, wykwintne, pyszne połączenie najlepszego ciasta drożdżowego z popularnym kremem wprost z paryskich pâtisserie i do tego słodycz rodzynek – sułtańskie połączenie..:) Pains aux Raisins.
    Błyszcząca skorupka, skrywająca wielkośc prostoty z piegami z waniliowych ziarenek, uśmiechniesz się gdy tylko zanurzysz łyżeczkę…Crème brûlée.
    Ileż jeszcze można zachwytu wyrazic w prostych słowach. Może wystarczy przeczytac te piękne francuskie nazwy i układac już w głowie kolejnośc przygotowania… Charlotte. Coco au Miel. Langue de chat. œufs à la neige. Gâteau Saint-Honoré. Paris – Brest. Gibassier. Pâte à crêpes….
    Przepraszam za długośc postu – rozmarzyłam się..:)

  298. Oeuf brioché… najdelikatniejsza, najbardziej maślana i najbliższa mi potrawa francuska. Miałam okazję mieszkać we francuskiej rodzinie, gdzie ze względów finansowych w kuchni panowała prostota. Było smacznie, ale prosto. Jednak każdy niedzielny poranek celebrowany był tym właśnie anielskim przysmakiem. Brioszki raz piekliśmy sami, raz chodziliśmy po nie do piekarni, zawsze jednak były świeże i jeszcze ciepłe drążyliśmy wyjadając słodkawy maślany środek. Potem przygotowywane były jajka: rozbite i delikatnie wymieszane z crème fraîche wylewaliśmy na patelnię z rozpuszczonym masłem, solą, pieprzem i szczyptą cukru. Mieszanie jajek było najważniejszym etapem, robiliśmy to na najmniejszym ogniu i z największą delikatnością tak, aby nie powstała ani jedna grudka. Delikatnie ścięte wlewaliśmy do brioszek, dodawaliśmy jeszcze masła i zapiekaliśmy przez 5 minut. Fini, gotowe, a table! Oeuf brioché to dla mnie synonim śniadania idelanego, ale tylko w niedzielę i tylko tę rozkosznie leniwą.

  299. Nie będę oryginalna jeżeli napiszę, że najbliższy mojemu sercu jest creme brulee. Dlaczego? Bo w jednym małym deserze jest wszystko to, co uwielbiam: chrupiąca góra, delikatny i zimny dół i waniliowy aromat… Czego chcieć więcej jeżeli każda kolejna łyżeczka sprawia, że czuję się jak w niebie…

  300. Najbliższym mojemu sercu jest przepis na niesamowicie czekoladowe ciasto. Jakiś czas temu usłyszałam "Proszę, zrób mi Queen of Sheba.". Nie wiedziałam nic o tym, co to dokładnie jest, nigdy wcześniej nie brałam się za kuchnię francuską, ale chęć zaimponowania i sprawienia przyjemności była silniejsza od strachu przed nieznanym, co zaowocowało cudownymi chwilami. I mam nadzieję, że z każdym kolejnym przepisem, tych chwil będzie przybywać 🙂

  301. Ciasto francuskie….pod każdą postacią…gdy spróbowałam pierwszy kęs takiego ciasta…zakochałam się…to ciasto mnie fascynuje…uwodzi..daje natchnienie..i uśmiech gdy jest w pobliżu 🙂

  302. Soupe aux marrons! W Polsce śpiewa się o kasztanach, a gdzie przyrządza się je pyszniej niż we Francji? 🙂 Do tego oczywiście kieliszek czerwonego wina, najlepiej z Langwedocji i ta typowa, bardzo niespieszna kultura jedzenia (bo przecież chodzi nie tylko o to, CO się je, ale też JAK) …

  303. Creme Brulle – klasyk nad klasykami francuskiej sztuki kulinarnej, uwodzi rozkosznym smakiem, rozpala zmysły zniewalającym wyglądem, zniewala delikatnością, rozpromienia zapachem, łaskocze nasze podniebienie niczym boska słodycz podana na chmurce marzeń i pozwala nam się przenieść na chwilę do artystycznej Francji.

  304. Uwielbiam Ratatouille! Proste, szybkie, smaczne. Mój Smak wakacji! Pierwszy raz zrobiłam je kilka lat temu, podczas pracujących wakacji w deszczowej Holandii. I na chwil/kęsów kilka, siedząc na tarasie, zapomnieliśmy się na moment i każdy oczami wyobraźni zobaczył krajobraz malowany pędzlem Claude’a Moneta, pachnący lawendą i rozmarynem. Trwaj chwilo/przerwo obiadowa, jesteś pyszna!

  305. Cóż…Dla mnie są to croissanty. Niestety dla mnie są nieco pracochłonne,jednak smak wynagradza wszystko:) Najlepsze,lecz chyba odmienne od kuchni francuskiej są te robione w odmienny, mój sposób: nadziewane bitą śmietaną.
    Podsumowując:
    croissant+kawa z mlekiem (oczywiście wszystko rano)=mile rozpoczęty,udany dzień.
    Polecam naprawdę wszystkim!!

  306. Tak wiele osób wychwala wykwintność i niezwykłość francuskiej kuchni. I słusznie! Mojemu sercu najbliższe są jednak te francuskie dania, których smak do tej pory przyprawia mnie o dreszcze odrazy ;). Jak to możliwe? Będąc nastolatką (kapryśną i typu "niejadek") miałam okazję spędzić kilka wakcji pod rząd w letnim domku wielopokoleniowej rodziny francuskiej. Z tych trwających godziny kolacji w ogrodzie dużo mocniej niż aromatyczne ratatouille, małże w białym winie i sprawiające frajdę raclette, w pamięci wyryły mi się… Clafoutis smakujące jak niedopieczony omlet z morelami. Żylasta wołowina gotowana w wodzie z wielkimi kawałami marchwi. I wreszcie królik w białym winie, którego wtedy nie tknęłabym, gdyby nie zażartowano ze mnie, że jest dziwnym kurczakiem 🙂 I to kocham we francuskiej kuchni – że jest na tyle bliska i prawdziwa, że w niej również zdarzają się dania nie do przełknięcia

  307. Dla mnie najbliższe są rogaliki z ciasta francuskiego czyli CROSSAINTY. Chodzą razem ze mną do szkoły i sprawiają, że w ponurej szkole mój uśmiech się pojawia. Siadam na ławce i ich smak rozpływa się w ustach. Uwielbiam je. 🙂

  308. Rogale Francuskie ! Dlaczego? hmmm… Jestem studentką II roku i uwielbiam piec i gotować. Niestety studiuje poza miastem rodzinnym dlatego też odwiedzam rodzinkę w weekend (nie każdy).
    W momencie kiedy dzwonie do mamy i mówię, że mogą sie mnie spodziewać w piątek zawsze słyszę to sama "dobra to przyjedź zrobisz rogaliki i możesz wracać do krk". Wiec od 1,5 roku croissant i ja to jedność :p Najlepiej z czekolada lub dżemem gruszkowym 🙂 ^^

  309. Ze wszystkich potraw kuchni francuskiej najbliższa jest mi zupa cebulowa, potrawa którą mój Mąż robi lepiej ode mnie. Kocham mojego Męża i jego …. zupę. :))

  310. Suflet – sama nazwa kojarzy mi się z francuskim. Poza tym mogę powiedzieć, że nauczyłam się go razem z Audrey Hepburn. W filmie "Sabrina" jej postać wyjechała do Francji aby nauczyć się gotować i właśnie wtedy dowiedziałam się cóż to za potrawa. Jak ktoś robi wielkie oczy kiedy rozbijam jajka jedną ręką, to odpowiadam, że Audrey mnie tego nauczyła 😀

  311. dla mnie wybór jest oczywisty- zupa cebulowa! to kwintesencja jesiennej Francji i wszystkiego, co w niej najlepsze- trochę wina, trochę sera, bagietka na przegryzienie i mocny, aromatyczny smak.

  312. W moim domu mówimy na nią ‚kiszka’. Nauczyłam się ją przyrządzać od mamy. Dlaczego mam do niej taki sentyment? Była pierwszym, poważniejszym daniem, które mi wyszło… Zawsze postrzegana przez brata jako dwie lewe ręce, którym strach wręczyć patelnię, udało mi się ugotować coś co nie tylko było zjadliwe, ale także SMACZNE. Dzięki quiche lorraine zyskałam status młodego kuchcika 😉 Najlepsze w kiszce jest to, że można do niej dodać wszystko czego dusza zapragnie (lub po prostu to co jest w lodówce), zawsze wychodzi pyszna, sycąca, można ją podać na ciepło lub wziąć na wynos do pracy. Jedyna wada jaką wyczułam…zazwyczaj pachnie malizną 😉 I jak tu jej nie kochać? 😉

  313. Najwspanialsze w kuchni francuskiej jest ..ciasto francuskie.Ten przysmak,który można wykorzystać do stworzenia wielu potraw ma w moim swoje poczesne miejsce.Wiąże się z nim śmieszna historia,do której wracam myślami ilekroć na stole rozkładam płaty ciasta francuskiego.Kiedyś /gdy byłam piękna i młoda/w czasach komuny w sklepach tego ciasta po prostu nie było.Trzeba je było sobie zrobić samemu,gdy miało się ochotę na rogaliki,czy napoleonki.Wzięłam więc kajecik babci i zaczęłam swoja kulinarną przygodę.Dwa rodzaje cista,jedno rozwałkować,drugie położyć na środku i zakleić jak kopertę.Potem wałkować ponownie i tak kilka razy-przeczytałam w kajeciku.Zaczęłam robić ciasto,wałkować,składać,wałkować,składać i tak chyba dziesięć razy wałkowała,Wrzuciłam blat ciasta do piekarnika i…Owszem upiekło się na rumiano tyle tylko,że nie było warstw,a jedna "wielka krucha ciasta". Dlaczego? Otóż po każdym wałkowaniu trzeba było ciasto włożyć do lodówki na kilkanaście minut by ochłonęło,a tego ja "niecierpliwa" nie doczytałam więc nie wykonałam!Doceńcie dziewczyny jak teraz mamy dobrze.Wystarczy iść do sklepu,rozwałkować,posmarować i rogaliczek gotowy!
    jolunia559@wp.pl

  314. Myślę, że największym sentymentem darzę francuskie Crêpes: cieniutkie, delikatne i aksamitne. Czy nie właśnie od Francuzów powinniśmy się uczyć jak robić tak wyśmienite naleśniki? To od poszukiwań przepisu na idealne francuskie Crêpes rozpoczęła się moja przygoda z Julią Child. Zdecydowanie przepyszne, tworzące idealną bazę do aromatycznych dodatków zarówno na słono np. z nadzieniem ze szpinaku i pleśniowego sera czy na słodko w sosie z soku ze świeżych pomarańczy, karmelu, masła i likieru pomarańczowego, będące jednocześnie jednym z klasycznych deserów kuchni francuskiej czyli Crêpes Suzette.

  315. Pieczywo …Od bagietek,po chlebki wiejskie,kończąc na croissantach . A potem tylko masełko,dżem,szklanka mleka …I można zapomnieć o bożym świecie 🙂

  316. Cebulę obrać, pokroić,
    W garnku oliwę z masłem zespoić,
    Wszystko połączyć i smażyć tak,
    By w garnku karmelu narodził się smak.
    Winem podlana cebula rozgrzana,
    Woła o bulion Kucharko kochana.
    Teraz już tylko grzanek brak,
    Rumianych, czosnkowych, serem oblanych.
    Cebulę kocham, cebulę dobrze znam,
    Dla mnie Cebulowa to Francuska zup Królowa.

  317. Crème brûlée – jest mi najbliższy, ponieważ stoi w miseczce przede mną 😉 Zachęca waniliowym aromatem, chrupiącą, karmelową skorupką i słodkim kremowym wnętrzem! No to ciach… Mniaaaam!

  318. Ratatouille! za barwę, lekkość, prostotę i niebanalny smak, a skąd się to wzięło ? Otóż, z mojej ulubionej bajki, którą ile razy bym nie oglądała to za każdym razem cieknie ślinka – Ratatuj 😉

  319. na myśl przychodzą mi croissanty pyszne francuskie rogaliki. w kuchni francuskiej jest wiele pysznych potraw. ale te rogaliki zostały w mojej pamięci. 9 lat temu jako 16latka miałam praktyki szkolne na południu francji w małej cukierni pomagalismy przy pieczeniu min tych rogalików od których zawsze zaczynaliśmy dzień razem z kubkiem pysznej kawy. rogaliki też zanosilismy do pobliskiego przedszkola uśmiechy dzieci wyczekujących nas co dnia byly bezcenne. ciężko było wyjechać;)

  320. Oczywiście Croissanty. Kiedy je piekę na śniadanie, wstaję wcześnie rano, a ich zapach budzi męża i córeczki. To chyba jedyne śniadanko przy którym moja najmłodsza córka zajmuję się wyłącznie jedzeniem 😉
    Wystarczy popatrzyć na buzie mojej rodzinki i od razu widać jak smakowało !!!

  321. Według mnie nie ma nic lepszego od francuskiej tarty cytrynowej.Cieniutki, kruchutki spód z kremem cytrynowym, kwaskowym, ale zarazem słodkim. Po ostygnięciu w smaku przypomina nieziemski sernik cytrynowy, wiele osób, którym podałam ten deser było przekonanym że to sernik, a to o wiele prostsza i szybsza tarta z kremówki, jajek i cytryn.
    Moim zdaniem francuska tarta cytrynowa to jeden z najlepszych deserów, ponieważ jest prosta i szybka w wykonaniu, a jej walory smakowe zadowolą nawet najsroższych krytyków. Deser ten królował nawet w zadaniu technicznym "Polskiego turnieju wypieków".

  322. A ja być może będę banalna, nieinnowacyjna, mówiąc, że żadne tam ślimaki, żadne żabie udka tylko naleśniki francuskie. Tak, zdecydowanie. Kiedy poznałam przepis Julii Child na te cieniutkie, delikatne, przepyszne i niezawodne naleśniki, wiedziałam, że to będzie przepis naleśnikowy numer 1. A kiedy połączy się przepis Julii z recepturą na crepes Suzette to przez chwilę można być w niebie: ) Prostota od zawsze była niezawodna, nie mylę się, prawda?; )

  323. Gdy byłam mała bardzo dużo czasu spędzałam u dziadków na wsi dopóki nie wyjechali na stałe za granicę. Bardzo często babcia nie mogąc się ode mnie odpędzić przy robieniu obiadu sadzała mnie na blacie kuchennym obok siebie i pozwalała "pomagać". Nie wiem dlaczego, ale najbardziej utkwiło mi w pamięci zawijanie gołąbków oraz przygotowywanie ratatouille. Niestety to chyba jedyna potrawa francuska jaką znam tak dobrze, bo kocham piec rozmaite słodkości, jednak do gotowania zwłaszcza tak wymagającej kuchni jak francuska mam dwie lewe ręce:(

  324. Zdecydowanie najbliższy jest mi pewien deser, który pojawia się w moim ukochanym filmie "Amelia". Scena w której "gra" on pierwsze skrzypce trwa zaledwie kilka sekund a mimo to zapadł mi w pamięć na dobre i pobudził moje kulinarne zmysły. Amelia bierze srebrną łyżeczkę i jednym uderzeniem rozbija złocistobrązową, karmelową skorupkę. Nie widać tego na filmie ale ja wiem, że później kosztuje pysznego waniliowego kremu i uśmiecha się błogo. Mój francuski deser to oczywiście crème brûlée. Oglądając "Amelię" postanowiłam sobie, że pierwszy raz skosztuję go w prawdziwym paryskim bistro. W te wakacje moje marzenie się spełniło i mogę zdradzić, że smakował nawet lepiej niż to sobie wyobrażałam. Dlaczego? Ponieważ był dzielony na pół z bardzo wyjątkową dla mnie osobą 🙂 Mam wspaniałe wspomnienia związane z tym francuskim deserem i zajmuje on szczególne miejsce wśród moich kulinarnych fascynacji.

  325. Croissants. Trywialne? Ani trochę. 🙂
    Mimo iż kuchnia francuska obfituje w różnorakie wspaniałości, to idę za swoim sercem, które lubuje się w prostocie. Te małe maślane cuda naprawdę potrafią umilić każdy smutny dzień.
    Pozdrawiam ciepło w chłodny polski wieczór.

  326. Mąka, masło, ser żółty, przyprawy, boczek, cebula, jajka, kwaśna śmietana, jogurt grecki, znowu trochę przypraw… Już wiecie co lubię najbardziej? Pamiętam pierwszy raz kiedy dane mi było zachwycić się tym kremowym, serowym smakiem z odcieniem bekonu: Paryż, wycieczka szkolna, bunt! Wszyscy chcieli do McDonalda, ale przecież McDonald jest na każdym rogu! Udało nam się z koleżanką namówić wychowawczynię na wyprawę do małej budki przy następnej ulicy. Nie wiedziałyśmy, czym właściwie jest kuchnia francuska, może poza croissant, bagietką i ślimakami, ale na pewno nie miałyśmy ochoty wsuwać Big Maca w stolicy miłości, sztuki i zakupów! Miły Pan spod parasola polecił coś, co wyglądało ni to jak pizzerka, ni to jak tarta… Ni to małe, ni to duże. Tak pałaszowałyśmy, że aż się nam uszy trzęsły! Ach, ale zapomniałabym. Mowa oczywiście o Quiche Lorraine! A teraz po latach przekonałam się jeszcze o jednym: co za dużo, to wcale nie musi być niezdrowo… 😉

  327. Camembert, brie- choć one i tak mało "pachną". Kocham francuskie sery i kiełbasy, Andouille- Matko Boska Pół Józefa, normalnie się zaśliniłam. a te dojrzewające, dla mnie im bardziej intensywne w zapachu tym lepsze. Wiem, że to nie dania- ale można z nich cuda czarować. Albo po prostu sięgać w każdej chwili.

  328. Nie jestem pewna czy to danie, ale z całą pewnością najbliższa do dziś jest mi bagietka z serem popijana winem – jedzona na schodach opery (oczywiście w Paryżu). To właśnie ten posiłek sprawił, że bezapelacyjnie zakochałam się we Francji… z wzajemnością (choć na krótko) 😉
    Wtedy dość często odwiedzałam Francję co jakiś czas próbując jej po kawałku – region po regionie. Ubóstwiam duszone warzywa z Prowansji, pasztet z gęsich wątróbek (sama robię wyśmienity!) i suflety. Próbowałam nawet trufli i przełknęłam jeden kęs żabich udek… ale to właśnie tamten posiłek sprzed lat, kupiony za ostatnie franki wywołuje po dziś dzień uśmiech na twarzy i falę ciepłych wspomnień.

    bisous 🙂
    J.

  329. Brie – ser, który swoim delikatnym, śmietankowym smakiem ujął moje serce. Ser, którego aksamitna skórka tak doskonale łechce moje podniebienie. Ser, który w połączeniu z dżemem malinowym powoduje, że cała się rozpływam.

  330. Może prosto i banalnie.

    Ale myśląc Francja, widzę, a raczej czuję przepiękny maślany zapach świeżo wypieczonego croissanta, najlepiej takiego z „domowej piekarni”.

    Tradycyjny półksiężyc, oczywiście bez nadzienia. Bo to, co najlepsze wcale nie musi znajdować się w środku rogalika. Złocista, chrupiąca skórka, która po zjedzeniu zostawia na talerzu (i nie tylko na nim) przyjemny bałagan, takie „małe okruszki Francji”.

    A co do croissanta? Najlepiej nic. Sam w sobie jest już idealny. O każdej porze dnia. I nocy.

    Możemy położyć go na małym, białym talerzyku obok gazety czy książki oraz filiżanki aromatycznej kawy. Do tego kilka „oui madame, non monsieur”, zdjęcie wieży Eiffla i każdy z Nas może zaserwować sobie Francję w dowolnym miejscu na ziemi. 😉

  331. Pani Doroto moim pierwszy skojarzeniem jest Wino ! Białe, różowe czerwone – pierwszy pocałunek, wyjście do kina i na spacer, pierwsze potańcówki ohh Ale wino to nie potrawa 🙂 Nie jestem specjalnie mięsna ale jak mam coś pysznego "wrzucić na ruszt" to wołowina po burgundzku jest idealnym wyborem, ale jest jeszcze kaczuszka w pomarańczach i owoce morza ?! trudny wybór ! już wiem bez czego moje życie mniej mi smakuje to jest ser Roquefort i to zarówno jako przekąska, zakąska jak i danie główne np. z makaronem lub w tarcie. VIVA FROMAGE FOQUEFORT

  332. Witam wszystkich. To mój pierwszy wpis na tym blogu, choć zdecydowanie nie pierwsza wizyta i nie pierwszy wypiek z przepisu Pani Doroty. Długo byłam tylko obserwatorem jednak ten wpis zmobilizował mnie do założenia konta. Uuuuuuuwielbiam wprost Julię i właśnie jej zawdzięczam pierwsze kuchenne próby. Czytałam książki, oglądałam programy. Nie mogę doczekać się premiery kolejnej książki. Pani Dorocie dziękuję za zbiór tylu wspaniałych przepisów. Pozdrawiam wszystkich

  333. Jestem fanką słodkości, dlatego zdecydowanie moją ulubioną francuską potrawą jest tarta Tatin. Slodkość wierzchu i kruchość spodu nigdy mnie nie zawiodła. Pyszna tarta, która powinna gościć w wielu domach. Idealna do gorzkiej herbaty lub kawy. Uwielbiam!

  334. Jak przystało na miłośniczkę [oczywiście zarówno tworzenia, jak i jedzenia ;)] wszelkich słodkości, ciast, ciasteczek…Inaczej być nie mogło, panie i panowie, uwaga, oto król francuskich deserów: crème brûlée!

  335. Boeuf Bourguignon, bo to cały rytuał gotowania, creme de la creme de la cuisine francaise:) spędzasz nad nim czas od wyboru mięsa, po bulgotanie w brytfannie i potem ten unoszący się po domu zapach łączących się składników (!) idealny na jesienno-zimowe wieczory. A kiedy już jest gotowy, mięso mięciutkie, nie jesz od razu i dalej ślinka cieknie, bo wiesz, że najlepszy będzie dopiero na drugi dzień, jak się "przegryzie":) et finalement, le lendemain, tu peux te mettre a table….:)

  336. Przyznam, że mam słabość do wszystkiego, co francuskie. Już w podstawówce uczyłam się języka francuskiego, a moim pierwszym, wakacyjnym zajęciem była praca jako kelnerkach na imprezach w północnej Francji. Ileż ja tam zjadłam pyszności! Jednak najmilszym smakiem, który pamiętam do dziś jest obiad, który kupiłam za pierwsze zarobione pieniądze. To był Coq au vin, czyli kurczak w czerwonym winie. Był niesamowity! Pachnący, aromatyczny, po prostu obłędny. Nie pamiętam, ile wydałam na ten obiad, ale samo wspomnienie o nim znaczy, że było warto:)
    To wspomnienie idealnego obiadu jest na tyle silne, że do tej pory nie podjęłam wyzwania i sama nigdy nie przygotowałam Coq au vin. Boję się zepsuć obraz sprzed lat;)

  337. Myśląc o kuchni francuskiej widzę żabie udka czy ślimaki, ale zaraz odchodzą te gorsze skojarzenia kiedy przypominam sobie smak creme brulee. Delikatny, rozpływający się w ustach deser z chrupiącą skorupką. Niesamowicie prosty i zachwyci niejedno podniebienie 🙂

  338. Camembert, brie- choć one i tak mało "pachną". Kocham francuskie sery i kiełbasy, Andouille- Matko Boska Pół Józefa, normalnie się zaśliniłam. a te dojrzewające, dla mnie im bardziej intensywne w zapachu tym lepsze. Wiem, że to nie dania- ale można z nich cuda czarować. Albo po prostu sięgać w każdej chwili.

  339. Nie znam się na kuchniach świata, nie wiem czy dana potrawa jest kuchni francuskiej czy innej, ale jedyne co mi teraz przychodzi do głowy to Zupa Cebulowa, myślę, że jest zdecydowanie francuska, a jak jeszcze z bagietą francuską to palce lizać. I głównie dlatego, że jest to jedyna forma cebuli jaką zjadam z prawdziwą przyjemnością.

  340. Najbliższa jest mi wołowina bourguignon. Uwielbiam przy niej stać cały dzień i robić ją krok po kroku tak jak napisała Julia. Fakt potrawa jest czasochłonna i krojenie w słupki marchewki też, ale smak który osiągam wynagradza wszystko. Najgorzej jest mi się oprzeć s podczas pieczenia i niejednokrotnie powstrzymuje się żeby nie podkraść kawałeczka 😉

  341. Jak dla mnie makaroniki wygrywają. Zwłaszcza waniliowe z cukierni Ladurée na Champs Elysees podgryzane w drodze do Disney Store parę kroków dalej.

  342. Najlepsza potrawa kuchni francuskiej? Oczywiście świeżutkie croissanty z czekoladą. Są idealne na co dzień i od święta, pięknie się prezentują i najważniejsze, że niebiańsko smakują… delikatnie a zarazem wykwintne. Takie cudo mogli wymyślić tylko Francuzi 🙂

  343. Szczerze mówiąc to ciężko wybrać mi tylko jedną potrawę.

    Moje typy to:
    -zupa cebulowa zapiekana z serem, której zapach unosi się w całej kuchni, a smak przypomina mi jesienny spacer wśród kolorowych liści i słońcu: niby cebula, a smaczna, rozgrzewająca i zdrowa
    -gateau de noix de Grenoble – mój faworyt i jak na razie No 1 kuchni francuskiej. Słodki(ale nie za bardzo), orzechowy, delikatny, taki jaki deser powinien być. I bije się o palmę pierwszeństwa z szarlotką mamy, a to duży komplement!

  344. Najbardziej lubie francuskie makaroniki. Moja najlepsza przyjaciolka czsami przysyla mi je poczta z Montpellier. Uwielbiam ich smak i konsystencje i to ze sa mega drogie, wiec zawsze jest ich za malo i nie mam po nich wyrzutow sumienia. Ostatnio nabylam specjalna mate i make z migdalow i teraz tylko czekam na okazje, zeby sama sprobowac je zrobic. Ostanio mi sie nawet snilo jak wybieralam rozne aromaty do makaronikow. Na pewno zrobie mietowe z czekoladowym nadzieniem.

  345. Tost francuski! Taki smażony na masełku z ciepłymi owockami. Mam sentyment do tego prostego a jakże pysznego dania. To pierwsze śniadanie, jakie przygotował mi mój chłopak i wiedziałam, że nie będzie ono ostatnim śniadaniem do łóżka jakie mi podał 😉

  346. Spójrz na flagę, trzy kolory
    Kucharz ma na swojej piersi,
    Jak myślicie co najbardziej
    Z jego kuchni zmysły pieści?

    Ja głosuję na croissanty,
    Rogalik ten grzechu warty
    Szybciej w ustach się rozpływa
    Niż z morelą tarty.

    Gdybym miała kiedyś wybrać
    W życiu ostatni posiłek
    To poproszę o croissanta,
    Błoga chwila i w mogiłę!

  347. z kuchnią francuską nie mam styczności z tego co próbowałam to tylko bagietki:) Ale chętnie bym spróbowała i upiekła/ugotowałabym coś rodzinie, a pomóc mi w tym może wygrana książka

  348. Moim marzeniem jest zwiedzić kiedyś Prowansję. Typowa dla tego regionu potrawa, czyli ratatouille, jest jedną z moich ulubionych. Duszone warzywa wśród ziół prowansalskich…coś wspaniałego szczególnie na jesienne dni. Ale kuchnia francuska to dla mnie również wspaniałe słodycze. Uwielbiam wszystkim znane croissanty, szczególnie z domowej roboty dżemem. Przepadam wprost za słodkimi Crêpes Suzette. Być może to wynik mojego łakomstwa – wprost przepadam za słodkościami. A francuskie słodkie przysmaki są do tego wszystkiego eleganckie i z klasą.

  349. Mi najbliższe są kultowe, francuskie makaroniki (szczególnie te od Pierre’a Hermé na bazie bezy włoskiej). Małe, cudownie kolorowe cisteczka uwiodły mnie swym smakiem w ostatnie wakacje gdy spędziłam cudowne 2 tygodnie w Paryżu u cioci (oczywiście wiedziałam o nich już od dłuższego czasu, ale dopiero teraz nadarzyła się pierwsza okazja by ich skosztować). Najbardziej chyba zachwyca mnie w nich (poza idealną konsystencją, zupełnie odmienną od innych wypieków) nieskończona ilość kompilacji smakowych, które głównie zależą od wyobraźni cukiernika (oczywiście ważny jets też zmysł doboru odpowiednich smaków-bo przecież nie wszystko do siebie pasuje ;)). To właśnie smak makaroników (szczególnie połączenie róży, liczi, maliny i jogurty- coś wspaniałego!) jest idealnym podsumowaniem tych wspaniałych wakacji.

  350. Będę szczera…kuchnia francuska nie jest moją ulubioną kuchnią…nie dostaję dreszczyku myśląc o wieczorze we francuskiej restauracji…nie znam jej też tak dobrze jak parę innych, tych ukochanych…ale może właśnie o to chodzi że nie znam jej na tyle dobrze żeby się nią zachwycić?
    Co nie zmienia faktu że i ja mam swoje ukochane potrawy z nią związane… zupa cebulowa, ciasto francuskie a przede wszystkim francuska tarta z cukrem.
    To właśnie ona podbiła moje serducho od pierwszego spotkania…może to jej prostota, może cudowny zapach drożdżowego wypieku który uwielbiam i który kojarzy mi się z domem…nie wiem do końca…ale na pewno ten aromatyczny, słodkawy placek urzeka mnie za każdym razem. Wiem że kuchnia francuska sław ma wiele i wiele z nich jest bardziej efektownych ale co tam:) to mój typ:)

  351. Najlepsze danie kuchni francuskiej to bruschetta z salsą pomidorową. Uważam, że to kwintesencja francuskiej kuchni- kuchni prostej, aromatycznej, wybornej. Łatwość z jaką francuzi łączą produkty proste: chrupki chleb, (zdrowe) warzywa z aromatycznymi ziołami to majstersztyk! Polecam wszystkim tą kuchnię, bo to nie tylko sposób gotowania- to sposób na życie.

  352. Życie składa się z drobnych przyjemności takich jak…croissant. Podczas całego tygodnia bieganiny z domu na uczelnię, z uczelni do pracy, z pracy do domu nad książki w sobotę mam zarezerwowany czas tylko dla siebie. 30 minut, ten chrupiący, maślany rogalik i kawa. Idealny zestaw aby naładować alumulatory na kolejny tydzień 🙂

  353. Bagietki. Pieczywom ktore pasuje do wszystkiego. Do zup, miesa, warzyw i na slodko. Pamietam jak Julia opisywala swoje perypetie w dojsciu do osiagniecia najwspanialszej bagietki na swiecie wypieczonej sposobem domowym. Udalo sie jej. Podazajac jej sladem i uporem postanowilam tez taka upiec – na kafelku podlogowym hahhaha.. efet powalil mnie z nog. Bagietka byla puszysta, chrupiaca i zlocista. Polecam jej przepisy i jej poczucie humoru.

  354. Nie ma to jak francuskie naleśniki. Bez względu na to czy jest pora śniadania, obiadu, deseru czy kolacji crêpes zawsze się sprawdzą, wystarczy tylko dobrać odpowiednie nadzienie i mamy znakomitą potrawę!

  355. Tarta tatin! Uwielbiam jabłka. Ich zapach zawsze przypomina mi dom rodzinny i dom Babci. Kolory jesieni w jej ogrodzie. Mama dbała, by w naszym domu nic się nie zmarnowało. I nawet gdy coś jej nie wyszło, to zawsze umiała tak sobie poradzić, by zapowiadającą się porażkę przekłuć w sukces kulinarny. Tak też było z tartą Tatin! Nigdy by nie powstała, gdyby nie pomyłka jej twórczyni. Tarata Tatin, nie dość, że jest przepyszna, to jest swoistym dowodem na to, że w kuchni nigdy nie nalezy się poddawać 😀

  356. Jednak croissant. Gorąca kawa, jeszcze ciepły croissant, ciepłe swetry i koce, skarpety frotte, za oknem pada deszcz i plotuchy 🙂 Więcej mi nie trzeba 🙂

  357. Trufle! a gdyby tak podać je jeszcze tak, jak w filmie "Czekolada"… 🙂 Zrobione dla ukochanej osoby, na specjalną okazję lub bez okazji, aby pokazać, jak wiele ktoś dla Ciebie znaczy 🙂 Cudownie jest również czasem pamiętać o samym sobie, sprawiając tak niewielką rzeczą ogromną przyjemność 🙂 a trufle potrafią sprawić cuda nawet w najbardziej szary dzień!

  358. Moją ulubioną potrawą kuchni francuskiej jest zupa cebulowa – przepis pozyskany od mojej mamy, z drobnymi poprawkami, wprawia w zachwyt znajomych i, co najważniejsze, moje narzeczonego. Łatwa w przygotowaniu, najlepsza z dodatkiem białego wina, tartego żółtego sera i grzanek przygotowanych na oliwie, wywołuje uśmiech na twarzy współbiesiadników 🙂

  359. Osobiście nie jestem zapoznana i zaprzyjaźniona z kuchnią francuską ze względu na dosyć młody wiek , jednak mam jedno bardzo przyjemne wspomnienie 🙂 Mając 13 lat postanowiłam z wówczas 15 letnim braciszkiem przygotować rodzicom niespodziankę 🙂 Rodzice wybrali się , do kina, my natomiast zabralismy się za przygotowywanie creme brulee. Było to dla nas dosyć trudne wyzwanie, ze względu na wykonanie, czy chociażby wymyślną nazwę tego deseru. Gdy tylko rodzice wyszli wspólnie do kina, zaczęliśmy przygotowania. Mimo, iż każdy element w wykonaniu deseru był dla nas nowością, tworzeniu towarzyszyla duuża dawka radości i śmiechu, gdy niczym wybitni kucharze kuchni francuskiej szykowaliśmy przepyszny deser rodzicom 🙂 Oczywiście nie obylo się bez komplikacji przy krojeniu i Bóg wie co robieniu biednej lasce wanilii, a także odpowiednim przygotowaniu śmietanki 🙂 Gdy tylko rodzice wrócili do domu, wspólnie stworzyliśmy chrupiącą, karmelową skorupkę i razem zjedliśmy to, co udało nam się stworzyć. Wiem jedno, że bez względu na to, jak mała była wykwintność przygotowanego przez nas- dzieciaków deseru, jest to najcieplejsze wspomnienie związane z kuchnią francuską i z pewnością ciężko będzie wyprzeć je innym :))

  360. Francja.
    Na sam dźwięk tego słowa do głowy przychodzi mi chrupiąca bagietka, rumiana na końcach, wyjęta z olbrzymiego pieca. Zagryziona kawałkiem pleśniowego sera o niebanalnym smak i aromacie. Pyszne.
    Ale to nie jest moje ukochane francuskie danie.
    Bo co może byc lepszego niż cieniutki, delikatny naleśnik, zjedzony prosto z patelni…?
    Crepe. Moja miłośc. Mój sposób na smutki. Mój sposób na śniadanie, obiad, deser.
    Mój sposób na pyszne danie. Z każdymi dodatkami. O każdej porze.
    Nie tylko we Francji…

  361. Oj duzo mozna byloby pisac. Moim zdaniem francuzi sa mistrzami w tworzeniu czekolady 🙂 oraz wypiekow. Dla mnie takim perfekcyjnym polaczeniem jest ciasto Opera (Opera Cake). Wspaniale polaczenie warstw cieniutenkiego biszkoptu migdalowego, kremu maslanego i ganache. Calosc oblana blyszczaca, koniecznie ciemna czekolada – bajka, poezja i niebo w ustach!

  362. Moje myśli krążą wokół tarty. Kocham tarty wszelkiego rodzaju. Bzika na punkcie tart dostałam po obejrzeniu pewnego serialu, w którym to główny bohater prowadził tarciarnię. Od tego momentu planuję, zbieram i oszczędzam by w przyszłości założyć taką właśnie tarciarnię.
    Pomysły na tarty są nieograniczone. Kiedyś natrafiłam na film o Julii Child, a gdy zobaczyłam jej czekoladową tartę wiedziałam, że i ona stanie się dla mnie inspiracją.

  363. Niestety "najbliższą" mi potrawą francuską jest… crème caramel. Czemu niestety? Miałam nieszczęście spróbować tego "kremowego, przepysznie delikatnego i niezwykle karmelowego" deseru podczas pobytu we Francji, gdzie mieszkałam u francuskiej rodziny. Kocham słodycze i niemal rzuciłam się na ten deser, a niestety pierwszy kęs był ogromnym rozczarowaniem… Do tej pory pamiętam ten okropny, wszędobylski smak jajek (a ja przecież jajka lubię!). Galaretowata konsystencja ledwo przechodziła przez gardło. O ile karmelowi nie udało się zamaskować smaku jajek, o tyle ja do tej pory mam nadzieję, że udało mi się ukryć swą reakcję przed Gospodynią… 🙂

  364. Najbliższy jest mi creme brulee. Wspaniałe połączenie kremowego środka i chrupkiej skorupki, delikatnego, słodkiego kremu i słodkiej goryczki przypalonego cukru. Każda łyżeczka to czysta przyjemność nawet w najgorszy dzień. Łagodzi nawet PSM 🙂

  365. Dla mnie absolutnie wspaniałe są francuskie brioszki! Te bardzo proste bułeczki mają powalający, bogaty, maślany smak. Przy ich pieczeniu cały dom pachnie Francją i ma się wrażenie, że patrząc przez okno zobaczy się zalaną słońcem francuską winnicę. Uwielbiam ich zarumienioną skórkę i wystający bąbel na wierzchu. Brioszki są pyszne same w sobie, jednak z dodatkiem domowej konfitury są po prostu niebiańskie!

  366. Lubie kuchnię francuską, wszak Francuski nie tyją 😉 Często przyrządzam tarty, musy, czy tymbaliki. Podoba mi się, że mogę to samo danie zrobić, w zależności od humoru, raz na słono, raz na słodko. Taki np. mus – pyszny zarówno czekoladowy, jak i w wersji z roquefort’a i ogórka.
    Moją ukochaną potrawą francuską jest bez wątpienia zupa cebulowa: gęsta, sycąca, aromatyczna. Pachnąca tymiankiem, z białym winem i serową grzanką. Mniam.
    Niestety cebulę kocham bez wzajemności, ehh 😉

  367. Hmm… Ulubione danie kuchni francuskiej? Tarte tatin. Uwielbiam kiedy w całym domu pachnie karmelem. Wszystko w tej tarcie jest idealne. Kruche ciasto, miękkie jabłka, karmel. Pierwszy raz usłyszałam o tym cieście na kursie języka frnacuskiego. Od tamtej pory Tarte tatin jest częstym bywalcem u mnie na stole. Podczas mojej wizyty w Paryżu była to moja pierwsza potrawa. Do tej pory gdy czuję ten nieziemski zapach z piekarnika przypominam sobie ten czas, klimat i najpiękniejsze na świecie kawiarenki.

  368. Najbliższą mi francuską potrawą są ślimaki, które latem pełzają po moim ogródku. Nawet je jadłam kilka razy z masełkiem czosnkowym i pietruszką:) Powiem też, że nie brzydziłam się, bo sąsiad je w jakiś specjalny sposób przygotowywał, tzn. zrobił im dietę. Takich żywych, ślimaczących się nie lubię, ale z piekarnika są pyszne. 🙂

  369. Cenię sobie tradycyjną francuską ZUPĘ CEBULOWĄ – głównie za jej smak oczywiście, ale też za prostotę formy i właściwości… zdrowotne (wiadomo – cebula :P).
    Po ugotowaniu z odrobiną brandy, na bulionie wołowym – zapiekam ją z serem (tradycyjnie winien to być gruyer, ale nie zawsze mnie stać..) w piekarniku… do tego chrupiąca opieczona bagietka, masełko czosnkowe.. już czuję zapach unoszący się w całym domu.. Czasami też wrzuca bagietkę na szczyt zupy i posypuje serem, a czasami wolę ją osobno..

    Czego więcej trzeba ?:)

  370. Jedną z cudowniejszych i o dziwo nieskomplikowanych potraw jest zupa cebulowa. Idealna na jesień i zimę: cebula przesmażona na maśle, domowy, wołowy bulion, białe wino, świeży tymianek, zapieczone z grzanką z dodatkiem sera gruyere- poezja. Jest to prawdziwa, rozgrzewająca uczta dla duszy i ciała, a resztkę wina z butelki można dokończyć w miłym towarzystwie.
    W kuchni francuskiej zakochałam się po filmie "Julie i Julia", ale jej ścieżki są jeszcze przeze mnie nieodkryte, może nowa książka posłużyłaby jako przewodnik w tej wędrówce…;)

  371. Moja ulubiona potrawa jest zapa z cukinii .Jest to danie ,ktore odkrylam ogladajac kuchnia tv interesowalo mnie znalezienie czegos zdrowego i szybkiego do przygotowania , czegos co bedzie smakowac zarowno dla dzieci jak i dla doroslych.Robie ja tak jak Laura Calder , na serkach topionych mmm pycha…

  372. Dla mnie najlepszą potrawą francuską są crêpes janlepiej z szybką, serem i jajkiem sadzonym na wierzchu 🙂 Najlepsze są w St Tropez, nigdzie nie ma lepszych :
    Aż mi się zrobiła na nie ochota mmmmmm

  373. Dla mnie najważniejszą potrawą kuchni francuskiej jest wołowina po burgundzku. Tak się jakoś wykształciła u mnie w domu tradycja, że gości ona u nas na stole w każde Święta Bożego Narodzenia. Uwielbiam ten smak i chwile spędzone w kuchni z rodzicami podczas jej przygotowywania.

  374. Dla mnie najbliższą i najsmaczniejszą potrawą francuską jest Salmon en croute, czyli łosoś w cieście francuskim. Pożyczyłam niegdyś od mojej teściowej książkę, w której był ten właśnie przepis. Od razu mnie zaciekawił i postanowiłam wypróbować. Zakochaliśmy się w tym smaku . Delikatne ciasto francuskie, w środku krucha rybka. Podałam to danie wówczas z sosem tymiankowym na białym, wytrawnym winie. Było naprawdę wyśmienite, zapadło całej rodzinie w pamięć i mam zamiar je powtórzyć na Wigilię Bożego Narodzenia, bo jest naprawdę wyjątkowe.

  375. najbliższe,
    Croissant’y, tradycyjne, bez nadzienia – z piekarni tuż za rogiem. O poranku, do kawy, ba kakaa, w domowych pieleszach schodami na dół, kilka żwawych kroków i rogalik w dłoni, cieplutki, wybornie pachnący. idealnie wpasowany w poranne szybkie wstawanie, dobudzanie i nastrajanie na nowe i przyszłe, i tak niemal co dzień, w piekarni za rogiem,
    pyszności serwują, na kolejny dzień kuszą..

  376. Może to nie potrawa, ale najlepszym smakiem Francji są dla mnie croissanty. Kojarzą mi się z za długimi, przeciąganymi w nieskończoność śniadaniami. Kojarzą mi się z pachnącym dżemem truskawkowym. Kojarzą mi się z kawą-lurą z popsutego ekspresu. Kojarzą mi się też z paryskim wieczorem cudnie tętniącym życiem na Sekwaną. I w reszcie to wszystko się składa na wspomnienie wakacji w Paryżu, które spędziłam z najbliższymi przyjaciółmi. 🙂

  377. Mam kilka ulubionych dań z tej kuchni i raczej z braku czasu wolę tę prostą pelebejską
    Uwielbiam te przepisy zarówno dlatego że są proste w przygotowaniu i oferują feerię smaków z prostych składników ( jak ratatouille i quiche czy tarty np tarta po lotaryńsku,czy ze szpinakiem albo zupa cebulowa na winie)
    Są też takie , które każą na siebie czekać i ćwiczą moją cierpliwość i planowanie boef bourgignon albo super trudny suflet – kiedy mi sie udaje jestem szczęśliwa
    Ale najbardziej najbardziej szczególnie w zimowe wieczory lubię coq au vin

  378. Najwspanialsza francuska potrawa….to dla mnie bez wątpienia creme brulee. A to dlatego, że był pierwszą rzeczą jakiej skosztowałam, kiedy po raz pierwszy znalazłam się we Francji z moim ówczesnym narzeczonym, w przytulnej knajpce na Champs Elysees …Jajeczno- śmietankowy, aksamitny krem pokryty cienką, słodką warstwą skarmelizowanego cukru…. i moment, kiedy przebijasz się przez tę skorupkę, by dotrzeć do wnętrza i skosztować cudownego kremu ukrytego w kokilce:)

  379. Oczywiście, że ślimaki!!! Nie pamiętam ile miałem lat szkoła podstawowa 🙂 jak zawsze u babci która od zawsze była i jest moją inspiracją w gotowaniu. Przygotowała jako przystawkę na jedno ze swoich przyjęć ślimaki w sosie maślano – czosnkowym tak mi zasmakowały, że na moje urodziny chciałem aby babcia też zaserwowała mi ślimaki 🙂 Podekscytowany nową kulinarną przygodą chciałem się podzielić z rodzicami jednak mama nie była miłośniczka jeszcze wtedy kuchni francuskiej 😛 W urodzinowy dzionek nie mówiąc nikomu z babcią uknuliśmy plan, aby przekonać mamę do tych smakołyków. Mama zajadającą się ślimakami widok bezcenny 🙂 oczywiście tylko my z babcią wiedzieliśmy, że owe "grzybki w occie" są tak na prawdę ślimakiem. Przy każdej rodzinnej wizycie miło wspominamy nasz wkręt 🙂

  380. Gdy miałam jakieś 15-16 lat pojechałam z klasą do Paryża i tam, w pobliżu Placu Pigalle mieliśmy obiad. Na obiad w typowym francuskim bistro mieliśmy stek z frytkami i mogliśmy sami, naszą kulawą francuszczyzną podać stopień wysmażenia steku. I do dziś pamiętam jak onieśmielona szepnęłam "szefowi kuchni" demi rare s’il vous plait…

  381. escargots à la Bourguignonne.
    Tak, ślimaki. I to wcale nie dlatego, że są pyszne, wspaniałe i nic tylko palce lizać. Zaraz po tym jak poznałam mojego faceta, zaplanowaliśmy uroczy weekend w Paryżu, oh. Po całym dniu zwiedzania, nasze żołądki były już okropnie puste i wręcz błagające o jedzenie. I tak znaleźliśmy się w przeuroczej, paryskiej knajpce. On, sporo starszy ode mnie i też bardziej obyty ze światem, kuchnią i wszystkim chyba, nie miał problemu z wyborem dania, ja, nie rozumiejąc absolutnie nic z francuskiego, nieprzetłumaczonego menu (no jak to tak?!), postanowiłam się uśmiechnąć i wziąć to samo, co on. Kiedy przyniesiono nam ślimaki, myślałam tylko o tym jak pozbyć się tego paskudztwa z talerza, nie biorąc go nawet do rąk. Były to jednak początki naszej znajomości i strasznie wstyd było mi przyznać, że nigdy tego nie jadłam, że mnie to okropnie obrzydza, że nie wiedziałam, co zamawiam i nawet nie wiem jak się do tego zabrać.
    Skończyło się na nauce jedzenie ślimaków, masie śmiechu i swego rodzaju miłością do tych pełzających stworzeń. Do dziś wspominamy ten uroczy weekend i moje nieszczęsne ślimaki, które były naprawdę smaczne i które dziś potrafię sama przygotować, choć robię to tylko dla niego, gdyż samej jakoś żal mi zwierzątek! ;c

  382. Myśląc o przysmakach francuskiej kuchni, waham się pomiędzy przepysznymi mulami w aromatycznym wywarze, a słodkim, delikatnym creme brulee.
    Co wybrać? Nie mam pojęcia.
    Oba smaki są niepowtarzalne, i chyba o tyle wyjątkowe że kojarzą mi się z ukochanym. Zazwyczaj on przyrządza mule, a ja creme, do tego francuskie wino i wyjątkowa kolacja gotowa 🙂

  383. Chłodny jesienny wieczór. Za oknem plucha, tylko słychać krople deszczu uderzające o szybę. Ja siedzę na kanapie, z książką w ręku, opatulona kocem, a u moich stóp mój ukochany. Pies. Grzeje mnie. Tylko od czasu do czasu podnosi głowę i wącha. Do mnie też docierają cudowne zapachy. To boeuf Bourguignon. Czekamy z niecierpliwością, by móc skosztować rozpływającego się w ustach mięsa, z delikatnym aromatem czerwonego wina, wspaniałym bukietem ziół, warzyw. Idealne pod każdym kątem. Nakładam sporą porcję. Biorę widelec i wracam do swojego magicznego kącika. Csii… Teraz nikt nie może mi przeszkadzać. Tylko Tofik patrzy na mnie tymi swoimi pięknymi oczami jakby prosił o mały kawałek mięska. W sumie czegokolwiek by zaspokoić chęć wywołaną przepięknymi zapachami. Do tego w ręce ściskam chrupiącą bagietkę, której okruszki spadające na koc wyjada zachłannie Tofik.
    I jak tu nie kochać kuchni francuskiej?

  384. Jedni uwielbiają prostotę i świeżość francuskiej kuchni, a ja ubóstwiam długie godzinny wyczekiwania na przepyszną potrawę i ciężki, winny posmak po gorących kęsach. . Najpierw wycieczka do paru niezbyt tanich sklepów, potem miski, miseczki, klarowane masło na podłodze, oparzenie od pary, kiedy w końcu brytfana ląduje w piecu. Po domu zaczyna unosić się przepiękny, ciepły zapach, dzięki któremu wyczekiwanie na plasterek mięsa, staje się przyjemnością. Polędwica w cieście francuskim rozpływająca się delikatnie w sosie maderowym, dosięga mych ust. Smak wyrafinowany, nie dla każdego, raczej dla lubujących w klasyce kulinarnej.
    Moja mama przyrządzała ją długo przed moim urodzeniem, ale zawsze opowiada o tym daniu z taką pasją, że nie sposób nazwać tego dania ulubionym całej rodziny.
    Chociaż nie wiem czy nie zmienie zdania na creme brulee………. ta skorupka…

  385. Ja też nie jestem jakąś wielką zwolenniczką kuchni francuskiej, chyba jakaś za mało wyrafinowana jestem. Jenak powtórzę za paroma innymi osobami – croissanty. To ciasto, w które trzeba włożyć tyle pracy i masła, ta delikatna skórka, te warstwy przepysznego ciasta, te płatki, które tak wspaniale się gryzie. Mmm, pychota. Nawet bez żadnego nadzienia, tylko bułeczka i kawka. Jeżeli tak zaczynałyby się poniedziałkowe poranki, to nikt by na ten dzień nie narzekał. 🙂

  386. Niestety kuchnia francuska (kombinowana, bo mocno odchudzona) towarzyszy mi każdego dnia. Jestem dość puchatym stworzonkiem, które wciąż jest na diecie i wciąż walczy wszelkimi możliwymi sposobami z nadmiarem swojej formy, więc mowy nie ma o słodkościach i innych cudnych przyjemnościach jak np. Croissanty na widok których aż ślinka cienkie. Pozostaje mężowi podsunąć pyszności, a potem cieszyć serce jego radością. Mimo tego, iż wiele mnie omija, wiele z tego czerpię, a najbliższa mi, z francuskich klimatów, jest – uwaga! – musztarda Dijon. Tak, po prostu musztarda – nic wyszukanego, a jednak daje tyle możliwości. Dijon jest niczym wisienka na torcie, kropka nad "i". I mimo tego, że ta francuska nagroda pozostaje poza moim zasięgiem, przekazałabym ją osobie, która lubuje się w kuchni francuskiej i w… maśle 😉

  387. No coz, znawczyni kuchni francuskiej ze mnie zadna, niestety… Ale, mimo to, mam jedna potrawe kuchni francuskiej, ktora uwielbiam – to zupa cebulowa. Najlepsza w wykonaniu mojego taty – niedzielnego kucharza, mistrza zupy cebulowej. Kojarzy mi sie z leniwym popoludniem w rodzinnym domu, ktory daleko. Pyszna pachnaca zupa, chrupiacy tost i aromatyczny ser – jesc, nie przestawac 🙂

  388. Z tej częsci kuchni francuskiej którą znam(a mam dopiero 20 lat i mało jescze znam) urzekł mnie creme brule. Uwielbiam wszystko co ma w sobie chociażby odrobinę wanilii a dla tego deseru jestem w stanie zabijać. Poraz pierwszy próbowałam go we Francji w małej kafejce i zakochałam się od razu. Po powrocie do Polski poszukiwałam przepisu, dzięki któremu mogłabym się obżerać moim małym waniliowym szczęsciem do oporu 🙂 i znalazłam u Pani na blogu, poleciła mi go koleżanka – do dziś zazwyczaj jak sie spotykamy to na deser jest creme brule (ona tez go uwielbia ;D). Dziękuję p.Doroto i pozrdrawiam.

  389. Ponieważ kocham śniadania,moją ulubioną potrawą
    jest "pain perdu".Takie pieczywo,zamoczone w mieszaninie
    z jajek,cukru i mleka,smażone na maśle,polane syropem
    klonowym,podane z owocami smakuje cudownie!!!
    Zostałam nim uraczona kilka lat temu w słonecznym lipcu,w Owernii,zajmując się
    dziećmi francuskiej rodziny,przez kucharkę Pascale 🙂
    I tak zaczynałam swoją przygodę z bogatą kuchnią francuską.

  390. można powiedzieć Niemcy – golonka, Japonia – sushi, Polska – pierogi, Francja – żabie udka… wiem, że to kraj z bogatą tradycją kulinarną, mają mnogość pysznych i niezrównanych dań, deserów i pieczywa, ale to od dzieciństwa moje 1sze skojarzenie kulinarne z tym państwem i dlatego najbliższe 🙂

  391. Mam wiele ulubionych przepisów z kuchni francuskiej, głównie dlatego, że jest to ulubiona kuchnia mojego męża. Ciężko jest mi wybrać jeden konkretny przepis dlatego zdecydowałam, że będą to dwa:) Pierwszy to boeuf bourguignon właśnie z przepisu Julii Child, zrobiłam to danie na naszą pierwszą rocznicę ślubu, zasmakowało nam tak bardzo, że każdą kolejną rocznicę celebrujemy właśnie taką kolacją, oczywiście nie może zabraknąć tradycyjnej francuskiej bagietki 😉 Drugi przepis to ciasto francuskie, a konkretnie rożki z jabłkami – to najlepszy rozweselacz dla mojego męża, dla smakowitych rożków zrobiłby niemal wszystko 🙂

  392. Cudowna i delikatna przystawka jaką jest foie gras…
    Soczyście zielone liście rukoli, posypane posiekanymi orzechami włoskimi i migdałami. Wokół liści pysznią się białe szparagi, a sercu sałatki czerwieni się pomidor. Na tej kolorowej piramidzie ułożone skośnie plastry foie gras z gęsi o lekko maślanym smaku. Przyrumieniona grzanka z razowego chleba i kieliszek białego Chardonnay dopełniają dzieła…

  393. Gratin dauphinois – ziemniaki, śmietana, masło i ser – czego chcieć więcej?
    Nieustannie kojąca, na kiepskie dni. Zawsze w towarzystwie schłodzonego białego wina….

  394. Nie istnieje chyba bardziej zmysłowa sztuka kulinarna niż francuska, która już zawsze kojarzyć mi się będzie z wyrafinowaną delikatnością doprawioną szczyptą romantyzmu. Nigdy nie byłam we Francji, ale uwielbiam słuchać opowieści mojej mamy, która mieszkając w Paryżu nauczyła się celebrować posiłki. Dzięki niej potrafię rozpoznawać najlepsze wina i odpowiednio łączyć je z daniami. Wpoiła mi miłość do aromatycznych serów (szczególnie pleśniowych, od których jestem uzależniona!). Najpyszniejszym smakołykiem wywodzącym się z kuchni francuskiej, jaki dane było mi skosztować, jest malinowe mille-feuille z kremem pâtissière. 🙂 To bardziej wykwintna i głębiej zapadająca w pamięć wersja naszej napoleonki. Mmm, moje kubki smakowe wariują na samą myśl o tym cudownym deserze… 🙂

  395. Croissant. Ten półksiężycowy rogalik wygląda pięknie przy kubku porannej kawy ! Wgryzając się w kruchość ciasta i czując lekko maślany smak, wspominam małą kawiarenkę przy żeglownej Sekwanie.
    Karolina B.

  396. Jak dla mnie kuchnia francuska to połączenie potraw wyszukanych z tymi najbardziej prostymi. Moim ulubionym daniem jest zwykła zupa cebulowa, gotowana na winie. Przypomina mi tę stronę Francji, którą najbardziej kocham. Nie Paryż przepełniony luksusem, ale Prowansję, gdzie lawendowe pola i złociste słońce tworzą idealny klimat do delektowania się winem. Taka jest właśnie zupa cebulowa, gdzie przyzłocona cebula idealnie miesza się z białym winem i odrobiną sera. Danie to jest bezpretensjonalne, proste, ale zarazem ma w sobie tą wrodzoną elegancję, tak typową dla Francuzów.

  397. Najbardziej lubię quiche, bo jest najbardziej uniwersalna. Quiche to jak francuska pizza – wrzucam do zalewy to, co akurat mam pod ręką, czasami wręcz "czyszcząc" lodówkę.:)

  398. Zdecydowanie najbliższą potrawą francuską jest dla mnie quiche lorraine. Pracując jako au-pair w Paryżu dla typowej francuskiej rodziny (może nie do końca typowej, bo z tytułami szlacheckimi!) prawie co wieczór przygotowywałam kolację. Czasami tylko dla mnie i mojej podopiecznej, a czasami dla całej ośmioosobowej rodziny! Gotowałam różne dania, makarony, dania z ryżem, a od czasu do czasu także quiche właśnie, w różnych odmianach, z brokułami czy kurkami. Nie zapomnę dnia, kiedy od Pani Domu usłyszałam, że mój quiche lorraine, smakuje dokładnie tak jak powinien, i jest idealny! Nie ukrywam, że poczułam się wtedy fantastycznie! Moja paryska przygoda dobiegła już końca, jednak co jakiś odświeżam pamięć i gotuję coś z tamtego okresu. Najczęściej właśnie quiche! 🙂

  399. Moje pierwsze wakacje we Francji z narzeczonym….południe Francji… na termometrze ponad 30 stopnii… plaża i morze… rose na aperitif… kelnerka przynosi śmieszny podwujny ganek z mulami a la roquefort, do tego frytki i domowy majonez… mmmmm…. najlepsze wakacje i na pewno najsmaczniejsze 🙂

  400. Crème brûlée – jest mi najbliższy, ponieważ stoi w miseczce przede mną 😉 Zachęca waniliowym aromatem, chrupiącą, karmelową skorupką i słodkim kremowym wnętrzem! No to ciach… Mniaaaam!

  401. Ratatouille, ładnie pachnie gdy je przygotowuję… lubię taką pachnącą magię w kuchni… papryka, świeże zioła, bakłażan… to wszystko ma niesamowity urok… no i później cieplutkie z bagietką… magia! serdecznie polecam…

  402. Po przeczytaniu zadania pomyslalam: "Zadna", ale po chwili zreflektowalam sie ze oczywiscie Ratatuj! Idealna kompozycja warzyw ( z moja ukochana cukinia!) i ziol prowansalskich. Wersja z mięsem na zimowe wieczory, bezmięsna na lekki letni obiad. Idealna 🙂

  403. Najbliższe z kuchni francuskiej, są mi ślimaki. Miałam 4 lata, podczas wakacji z rodzicami nabraliśmy ochoty na ryby. Sęk w tym, że w centrali warunkiem nabycia świeżej flądry był zakup puszkowanych ślimaków. Nie pamiętam dokładnie warunków całej transakcji, ostatecznie jednak ponieważ grupa nasza była bardziej liczna niż tylko nasza rodzina, więc i ryb potrzeba było sporo a co się z tym wiąże kilka puszek ze ślimakami również nam się trafiło. Moja pierwsza przygoda z francuską kuchnią zakończyła się klapą – odmówiłam spożycia zarówno ślimaków jak i jedzenia w miseczkach, w których były podawane do końca wyjazdu. Rodzina do dziś dnia (a mam już lat 39) śmieje się ze mnie i mojej niechęci zwłaszcza gdy eksperymentuję w kuchni podając im różne dania między innymi również francuskie. 🙂 Teraz jestem bardziej otwarta kulinarnie.

  404. ciasto francuskie uwielbiam je pod każdym względem – na słono, słodko, ostro i kwaśno, dla mnie to zapach pysznego pieczywa, które kojarz mi sie z francuskim powolnym i znakomitym śniadaniem

  405. Co jemy jak sie nie chce gotowac?Co podamy jako dodatek do obiadu, zupy, serow,wina? Nigdy nas nie zawiedzie: Bagietka. Dluga, swieza, pachnaca. Na kazda kieszen wlasciwie. Potrafi podkrecic smak masla czosnkowego, sprawic ze atmosfera przy stole robi sie taka, jaka chcemy aby byla. Tylko urwac kawalek i dzielic sie nia z innymi.

  406. Może to banalne i proste i może z potrawą nie ma za wiele wspólnego, ale najbliższe mi są croissanty 🙂 z domową konfiturą z wiśni i kubkiem pysznej kawy. Kojarzą mi się ze śniadaniem, które w rodznicę podał mi mój ukochany 🙂 Ch

  407. Jestem deserożercą – desery mogę jadać na śniadanie, obiad i kolację 😉 Stąd mój wybór padł na Creme brulee. Robię go tylko i wyłącznie z Twojego przepisu. Urzekł mnie od pierwszego razu. Jest genialny, będąc we Francji po prostu trzeba go spróbować 🙂 !

  408. Z całego bogactwa kuchni francuskiej ukochałam sobie… croque monsieur. Nie zabijajcie mnie śmiechem od razu – choć to nic wyjątkowego (ktoś rzekłby – tost z szynką i serem!) to jednak serwowany w Francis Labutte u stóp Montmarte, z serem kozim i miodem lawendowym krzepił i dodawał sił przed nocnymi wędrówkami w głąb Paryża.

  409. Dla mnie jest to bagietka:). Tak właśnie ona. Zawsze jadąc do Paryża śmieję się sama z siebie, ze znowu będę głodna i zmienię się w szkieletora bo przecież jak można zjeść tam śniadanie, którego podstawa jest bagietka i czarna cholernie mocna kawa. Ale wiecie co kiedy wracam do Polski i taka mnie jakaś nostalgia dopada za ta bagietką i sama pod nosem nucę, "gdy cie nie widzę bagietko nie wzdycham nie plączę nie tracę zmysłów kiedy cie zobaczę ale gdy cie długo nie oglądam…… Donućcie sobie sami resztę:) Serdecznie pozdrawiam

  410. Dla mnie to będzie tarta z boczkiem i cebulą. Pierwszy raz jadłam ją… w Niemczech, u pewnej starszej Pani, którą się przez pewien czas opiekowałam. Jedzenie tej potrawy zawsze było dla mnie jakimś świętem (mimo iż jest prosta i raczej mało… odświętna). Nieodłącznie jednak kojarzy mi się z piękną niemiecką wsią i bardzo miłym czasem…

  411. Naleśniki bretońskie – to dzięki nim zaczęła się moja pasja do nauki języka francuskiego po zajęciach w bibliotece szkolnej w szkole podstawowej. Tam pierwszy raz w wieku 8 lat poznałam, co to za smak, co to za kraj i zapałałam miłością do nauki i bliższego poznania Francji (kuchni, zwyczajów, języka, krajobrazów, wszystkiego, co się tylko z tym kojarzy). J’adore!

  412. Dla mnie kuchnia francuska kojarzy się z daniami, które są tak krótko gotowane, że sprawiają wrażenie jeszcze żywych i chcących uciec z talerza. Nie mam ulubionej potrawy ale zawsze chciałam spróbować przyrządzić homara tak ja to robiła bohaterka filmu biograficznego o Juli. Danie trudne, z wielu względów, wymagające ale film tak mnie ują za serce, że od tamtego czasu myślałam o zakupie książki Juli.Kiedyś nie zjadał bym niczego co nie jest suche jak podeszwa teraz wiem że Francuzi mają rację nie przegotowując potraw

  413. W moim sercu na zawsze pozostanie quiche lorraine. A dlaczego? Dlatego, że w podstawówce, Pani nauczycielka kazała nam się nauczyć na pamięć przepisu po francusku. Wałkowałam go strasznie, a żeby było łatwiej spróbowałam zrobić to danie. Efekty były opłakane, teraz wychodzi mi dużo lepiej. To było moje pierwsze (na szczęście nie ostatnie) spotkanie z tą kuchnią.

  414. Zdecydowanie najbliższą mi potrawą kuchni francuskiej są macarons! Od kiedy usłyszałam o nich pierwszy raz, zaczęłam czytać, zgłębiać ich historię, później ich rodzaje i smaki. Fascynuje mnie ich konsystencja i to jak zmieniają się pod wpływem odpowiednich zabiegów. Kolejnym krokiem były próby zrobienia ich przeze mnie. Długo trwało zanim wypracowałam przepis z którego zawsze się udają. Gdy są w piekarniku, ja filuje przy szybce i podziwiam jak tworzy się stopka. Chyba nigdy nie przestaną mnie fascynować! Teraz przynajmniej raz w tygodniu goszczą na moim stole ale moim marzeniem jest odwiedzenie cukierni Laduree oraz Pierre Herme w Paryżu i spróbowania tych oryginalnych francuskich macarons.

  415. przed sekundą dodałam komentarz jako użytkownik "tatadaj" – pomyliłam nicki, mam nadzieję, że mimo to, weźmie on udział w konkursie, gdyż jestem zarejestrowana tylko też roztrzepana. 🙂

  416. Bagietka. Smaczna i wszechstronna, Idealna z wykwintnymi powidłami śliwkowymi z rumem i ze śmierdzącym jak stado brudnych skarpet serem żółtym, którego nazwy za Chiny nie pamiętam, ale za to którego hmmm.. zapach towarzyszy mi w koszmarach sennych 😛

  417. Moim ulubionym daniem kuchni francuskiej jest zupa cebulowa. Kocham ją za słodycz skarmelizowanej cebuli, przełamanej wytrawną nutą białego wina. Całość doprawiona aromatycznym tymiankiem. Najlepsza jest ta zapiekana w piecu z bagietką i serem. Całość tworzy danie syte i zarazem wytworne.

  418. Bezsprzecznie boeuf bourguignon! Zakochana w filmie "Julie and Julia" postanowiłam zrobić to danie i udało mi się dopiero za czwartym razem, ponieważ zawsze w roztargnieniu i entuzjazmie wywołanym pichceniem tej akurat potrawy, zapominałam o jakimś składniku… 😉 ale jak już wyszło… wszyscy byli zachwyceni. Ja miałam swoją małą satysfakcję, bo to akurat TA potrawa, ale jej nie jadłam, bo nie przepadam za mięsem. 😀

  419. Najbliższe mi są mule. Dlaczego? Bo serce się raduje, gdy dostaje się ogromny garnek wypełniony mulami, taki naprawdę duży, a tych muli jest "z górką". Nie dość, że przyjemność jedzenia pysznej potrawy, to jeszcze przyjemność liczenia ile ich było w garnku 😉 Tak, tak, robię to 🙂