Komentarze (38)

Babeczki z rabarbarem i syropem z kwiatów bzu czarnego

Sezon na kwiaty bzu czarnego nie jest długi, to koniec maja i poczatek czerwca, co świetnie współgra z obecnością o tej porze roku rabarbaru. A może zdążyliście przygotować syrop z kwiatów bzu czarnego? Tu możecie go wykorzystać. Aromatyczne, wilgotne, a miejscami kwaśne od rabarbaru i ‚pachnące’ babeczki. Ciężko im się oprzeć ;-).

Składniki na 10 babeczek:

  • 125 g masła
  • 110 g drobnego cukru do wypieków
  • 2 duże jajka
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 170 g mąki pszennej
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4 łyżki syropu z kwiatów bzu czarnego
  • 250 g rabarbaru pokrojonego w 2 cm kawałki (nie obieramy)

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Mąkę pszenną i proszek do pieczenia przesiać, odłożyć.

W misie miksera umieścić masło i cukier. Utrzeć do otrzymania jasnej i puszystej masy maślanej. Dodawać jajka, jedno po drugim, miksując po każdym dodaniu (w tym momencie masa może wyglądać na zwarzoną, ale nie ma to wpływu na wypiek). Dodać skórkę z cytryny i utrzeć. Dodać mąkę pszenną przesianą z proszkiem do pieczenia i syrop z kwiatów bzu czarnego, wymieszać szpatułką tylko do połączenia się składników, nie dłużej. Dodać rabarbar i jednym ruchem wymieszać.

Przygotować formę do muffinów/babeczek. Wyłożyć papilotkami, ciasto rozdzielić równo pomiędzy 10 papilotek. Piec w temperaturze 160ºC, bez termoobiegu, przez około 25 minut lub do tzw. suchego patyczka. Wyjąć, wystudzić na kratce.

Lukier:

  • 1 szklanka cukru pudru
  • 2 łyżki syropu z bzu czarnego
  • 1 łyżka soku z cytryny

Wszystkie składniki umieścić w miseczce i rozetrzeć grzbietem łyżki, w razie konieczności dodając więcej cukru lub syropu.

Dodatkowo:

  • kwiaty bzu czarnego
  • garstka posiekanych pistacji

Babeczki polukrować. Posypać posiekanymi pistacjami i udekorować kwiatkami bzu czarnego (uwaga: świeże kwaty bzu czarnego tylko do dekoracji, można je spożywać po obróbce termicznej).

Smacznego :-).

Babeczki z rabarbarem i syropem z kwiatów bzu czarnego

Babeczki z rabarbarem i syropem z kwiatów bzu czarnego

Przeglądaj wpisy po składnikach:
Dziękuję za zamieszczenie komentarza.

Wszystkie komentarze czytam, choć niestety, nie dam rady na wszystkie odpowiedzieć. Zanim zamieścisz pytanie upewnij się czy nikt nie zadał podobnego (ułatwi Ci to wyszukiwarka zamieszczona w komentarzach). Komentarze z linkami mogą nie zostać opublikowane.

Autorka bloga

Opublikowano 38 komentarzy
Szukaj w komentarzach:
  1. A jak przechowywać takie babeczki jeśli mają byż zjedzone dzień po upieczeniu? Będę je piekła w piątek, na imprezę w sobotę. Czy polukrować po wystudzeniu czy przed podaniem?

  2. Mój sok z kwiatów czarnego bzu jest za słodki, wiec dodałam tylko 3 łyżki i 350g rabarbaru. Bylo tyle owoców, że ciasto ledwo je oblepiało i bałam się że kij z tego.. Ale wyszły najpyszniejsze na świecie babeczki – idealnie kwaśne i słodkie od lukru. Super przepis!

  3. Babeczki upieczone jakiś czas temu, ale nie zostawiłam oceny. Dałam mniej rabarbaru niż w przepisie – błąd. Następnym razem dam więcej. Jak dla mnie zbyt intensywny smak i zapach syropu w wypieku. Przy kolejnym pieczeniu pominę syrop w lukrze. Poza tym konsystencja upieczonych babeczek i wygląd idealne!

  4. Ciasto genialnie pyszne… ta mieszanka słodko-kwaśna z mięciusim ciastem… mmhmm 🙂 przepis bezapelacyjnie ląduje w przepiśniku! Dziękuję pani Dorotko za tak pyszne inspiracje :* Muffiny robiłam w piątek wieczorem, a zdjęcie jest z soboty (stąd ten lukier już nie taki piękny) i w sobotę były WSZYSTKIE sztuki zjedzone, tak smakowały. Ślicznie dziękuję, pozdrawiam 🙂

  5. Dorotko, papilotki są tak różne….. Do jakiej wysokości wypełniałaś je żeby nie przerosły foremek? Takie właśnie najbardziej podobają mi się!!!!!! Co do dekoracji – kwiatami bzu przystroję paterę z babeczkami, a same babeczki przystroję innymi białymi kwiatami.

    1. To standardowe papilotki, wystające pół cm ponad gniazdo formy do muffinów. Nakładałam nie do pełna, powiedzmy 4/5.

      1. Dorotko – wypełniłam foremki jak napisałaś, ale mufiny urosły mi bardzo. Czy ścinałaś swoim "czapeczki" przed lukrowaniem, że są takie płaskie?

  6. u mnie w tym roku galaretka już powstała 🙂 W panach dżem truskawkowy z bzem – gorąco polecam, przysmak jakich mało.

    Mam tylko drobną uwagę. Jadła Pani kwiaty czarnego bzu na surowo? One są trujące, nie powinno się ich zjadać bez obróbki…

    Może to nie jest źródło na które warto się powoływać, ale…

    "We wszystkich częściach świeżej rośliny występują glikozydy cyjanogenne: sambunigryna i sambucyna, które dla ludzi w większych ilościach są trujące[16]. Owoce zawierają je w stanie niedojrzałym[17]. Wysoka temperatura (gotowanie i smażenie bez przykrycia) usuwa ich własności trujące."

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bez_czarny

    1. ‚Trujące’, słowo dość straszne, a tymczasem spożycie bzu na surowo grozi lekkim przytruciem czytaj sraczką:)
      wystarczy jakakolwiek obróbka termiczna 🙂

    2. Z tego co czytałam, trujące są gałązki bzu i niedojrzałe owoce bzu czarnego? Nawet w źródle, które Pani podała jest taka oto informacja: Kwiaty o smaku cytrynowym są składnikiem rozmaitych sałatek[51]. Wraz z fenkułem włoskim i anyżem gwiaździstym kwiat bzu stanowi podstawowy składnik włoskiego likieru sambuca[52].
      Pozdrawiam 🙂

      1. Tak, gotowanie czy nawet proces suszenia rozkłada szkodliwe substancje.

        Jednak bałabym się zjeść taki baldach na surowo 🙂

        Do dżemu dodaję, do placków też wrzucam (choć bez gałązek), syrop robię, galaretkę też. Choć moja babcia twierdzi, że czarny bez w całości jest trujący i mimo wszystko ona nigdy z niego nic nie przygotowywała. Dla mnie to za duża strata – jest na prawdę aromatyczny. W sklepach za butelkę każą sobie słono płacić, a przy odrobinie wysiłku, szklance cukru i cytrynie możemy mieć to samo.

        Paulina – nie sprawdzałam na sobie 😀 Czytałam za to kiedyś, że domowy syrop z czarnego bzu ma właśnie takie właściwości przeczyszczające. Co zabawne, owoce mają działanie zupełnie odwrotne do kwiatów.

        Dekoracja genialna, zdjęcia piękne, ale ja nie miałabym odwagi zjeść na surowo. Wprawdzie to nie wilcza jagoda, ale…

        1. Hm, ale syrop zrobiony bez gotowania? Ja robię syrop z owoców czarnego bzu (z paroma innymi składnikami) jest doskonały na odporność, drobne infekcje, katar, piejmy go całą rodziną gdy coś na bierze, dwa niecałe dni i po chorobie:)
          Tak właściwości przeczyszczające mogą mieć świeże owoce spożyte na surowo, ale syropy chyba przeważnie się podgrzewa 🙂

    3. Trujące – w sensie: eliminujące z żywych na tym łez padole, na pewno nie są. Wiem, bo jako 10-latka nażarłam się tych owoców podczas zbierania ich na sok. Powiem tyle, że dosyć niemile wspominam te następne parę dni;DD A czarnego bzu przez moją żarłoczność i głupotę nie tykam po dziś dzień. W żadnej postaci.

    1. Zakładam, że puszczą więcej soku. Pod tym względem lepsze są choćby jabłka. Truskawki wpierw posypałabym mąką ziemniaczaną.

  7. Wśród składników na ciasto jest syrop z owoców bzu czarnego. Rozumiem, że ma być syrop z kwiatów bzu czarnego? 😉
    Pozdrawiam!

    1. Ja robię tak: 30 baldachów kwiatów bzu układam w dużym słoju na przemian z plastrami cytryny (2 cytryny, bez pestek). Zalewam przestudzonym syropem z 750 g cukru i 4 szklanek wody. Słój przykrywam gazą. Codziennie trzeba mieszać drewnianą łyżką, żeby nie sfermentował. Po 3 dniach przelewam do słoiczków i pasteryzuję na sucho w piekarniku. Zapach ma nieziemski:)

      1. Pani Moniko,
        dziękujemy za przepis. A jak wygląda pasteryzacja na sucho w piekarniku? Proszę bardzo opisać ten proces. Z góry dziękuję!

        1. Wstawiam słoiki do piekarnika i nastawiam temperaturę na ok. 120-130 st. (góra-dół). Gdy piekarnik osiągnie wymaganą temperaturę, słoiki trzymam jeszcze ok. 15 min. Po wyjęciu dokręcam (bo niektóre okazują się nie do końca dokręcone, ale to w niczym nie przeszkadza, tzn. po dokręceniu nie trzeba drugi raz pasteryzować) i przykrywam złożonym dużym ręcznikiem, żeby jeszcze w cieple się studziły. Sposób jest wypróbowany w ubiegłym roku, sprawdził się. A przepis pochodzi ze świetnej książki Magdaleny Gorzkowskiej o ziołach ("ZIOŁA jak zbierać, przetwarzać, stosować"), z którą nie rozstaję się od wiosny do jesieni;)

      2. (na 3l syropu)
        60-70 baldachów bzu czernego (wielości dłoni)
        2l wody
        1,5 kg cukru
        3 cytryny
        3 limonki
        40g kwasku cytrynowego

        1. Przeglądamy kwiaty bzu, sprawdzamy czy nie ma w nich insektów, otrzepujemy. nie myjemy. Grube zielone łodyżki odcinamy przy kwiatach. Cytryny i limonki kroimy w ćwiartki.
        syrop z hyćki2. Podgrzewamy wodę z cukrem w dużym garnku. Kiedy cukier się rozpuści dodajemy kwiaty bzu, cytryny i limonki. Odstawiamy do schłodzenia.
        3. Kiedy garnek się schłodzi przykrywamy pokrywka i owijamy szczelnie folią do żywności lub wkładamy w foliową siatkę i umieszczamy w lodówce na co najmniej 24 godziny.
        4. Przecedzamy przez gęste sito, wlewamy do sterylizowanych butelek i zakręcamy. Słoiki pasteryzujemy przez 15-20 minut.