Komentarze (12)

Cenci

Chiacchiere do złudzenia przypominają polski chrust/faworki. Smażone na głębokim tłuszczu ciasto z dodatkiem skórki pomarańczowej, alkoholu (Marsala lub grappa), złociste, oprószane pudrem. W Toskani te karnawałowe słodycze to Cenci, ale ich nazwa zmienia się w zależności od regionu. Mogą też występować w różnych kształtach: supełki, wstążeczki, paseczki, diamenty, kwadraciki… Niezależnie od nazwy, zawsze smakują ;-). Kruchutkie, delikatne, uzależniające i słodkie. Bardzo polecam!

Składniki na pełny talerz cenci:

  • 240 g mąki pszennej
  • 20 g masła
  • 20 g cukru pudru
  • 2 duże jajka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • skórka otarta z 1 pomarańczy
  • szczypta soli
  • 2 łyżki wódki, ekstraktu z wanilii, grappa, brandy, Marsala itp.

Ponadto:

  • olej do smażenia
  • cukier puder do oprószenia

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej, masło miękkie. 

Wszystkie składniki umieścić w misie miksera, połączyć i wyrobić jak ciasto makaronowe (hakiem miksera planetarnego), można oczywiście wyrobić ręcznie. Wyrabiać przynajmniej przez 10 minut mikserem (lub dłużej – ręcznie), aż zagniecione ciasto będzie mięciutkie i elastyczne. Ciasto powinno być gęste, jak na makaron. Odłożyć do naczynia, przykryć folią spożywczą by nie wyschło, odstawić na 60 minut do 'odpoczęcia' ciasta.

Po tym czasie ciasto napowietrzyć, jak na faworki, wielokrotnie je składając i wałkując, przez około 10 minut (ja to robiłam w wałkownicy do makaronu). Z napowietrzonego ciasta odrywać nieduże kawałki i wałkować jak najcieniej, na grubość około 1 mm, jak najmniej podsypując mąką (podczas smażenia nadmiar mąki na cenci może się spalić i nadać im gorzkiego smaku). Radełkiem wycinać w nim nieduże prostokąty, każdy prostokąt nacinając wewnątrz dwukrotnie. 

Smażyć na rozgrzanym tłuszczu, w temperaturze 175ºC, z obu stron, na lekko złoty kolor. Podczas smażenia cenci powinny pokrywać się dużą ilością pęcherzyków. Usmażone odkładać na ręczniczek kuchenny do odsączenia. Oprószać cukrem pudrem i podawać.

Smacznego :-).

Cenci

Źródło przepisu – honestcooking.com

Przeglądaj wpisy po składnikach:
Dziękuję za zamieszczenie komentarza.

Wszystkie komentarze czytam, choć niestety, nie dam rady na wszystkie odpowiedzieć. Zanim zamieścisz pytanie upewnij się czy nikt nie zadał podobnego (ułatwi Ci to wyszukiwarka zamieszczona w komentarzach). Komentarze z linkami mogą nie zostać opublikowane.

Autorka bloga

Opublikowano 12 komentarzy
Szukaj w komentarzach:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Dopuszczalny format: JPG, PNG, GIF. Maksymalny rozmiar pliku: 2 MB.

  1. Przepis mnie zaciekawił, ale moje gotowe Cenci już nie były takie zachwycające. Nie czuć prawie pomarańczy, poprawię to syropem pomarańczowym, nie są chrupiące jak nasze prawdziwe faworki, które zdecydowanie bardziej polecam.

  2. Zrobione, przypominają bardziej petit beurre? Użyłam marsali słodkiej, składałam w maszynce do makaronu. Ciasto było klejące wiec dodałam mąki do niego, nie podsypujac w maszynce. Smażyłam na oleju kujawskim, pilnując temperatury. Porażka. Nigdy mi sie to nie zdażyło przy faworkach. Ostatnio piekłam cannoli i te miały piękne bańki powietrzne…

  3. Zupelnie podobne do szwajcarskich "Fasnachtschüechli" wypiekanych rowniez na karnawal. Nawet mysle, ze przepis taki sam z wyjatkiem formy. Te szwajcarskie maja forme kola o srednicy okolo 10cm

    1. Potwierdzam.. zupełnie inny przepis.. i zupełnie inny efekt..moim zdaniem nie dorastają do pięt naszym faworkom.. mieszkam w Toskanii.. wiem co mówię 😉
      Chociaż muszę przyznać że w Twoim wydaniu Dorotko nawet cenci wyglądają pięknie!!!!
      W każdym bądź razie polecam wypróbować 🙂