Komentarze (75)

Makaroniki Red Velvet

Powstały na wzór słynnego amerykańskiego Red Velvet Cake. Oczywiście muszą być w kolorze głębokiej czerwieni, przełożone kremem z lekko słonego kremowego serka philadelphia. Pyszne!

ps. Zerkacie z nieśmiałością na przepis? Poczytajcie makaronikowe abc. To nie są proste ciasteczka, ale jak już ogarniecie sztukę ich przygotowywania to będzie jak jazda na rowerze – nigdy  więcej nie sprawią Wam kłopotów ;-).

Składniki na około 30 ciastek (lub około 40 mini – makaroników):

  • 150 g zmielonych migdałów
  • 150 g cukru pudru
  • 120 g białek (podzielone na 60 g + 60 g), w temperaturze pokojowej
  • 185 g cukru (podzielone na 150 g + 35 g)
  • 50 ml wody
  • barwnik w paście/żelu – użyłam barwnika Wilton w kubeczku (kolor red red i burgundy)

Migdały i cukier puder umieścić w malakserze. Zmiksować do połączenia, przez około 2 minuty. Przesiać przez bardzo drobne sitko do większego naczynia usuwając wszelkie większe kawałki migdałów (w to miejsce dosypać nowych, drobniejszych, zazwyczaj jest to około 1 łyżeczki). Dodać 60 g białek, dokładnie wymieszać. Dodać dowolną ilość barwnika, wymieszać (uwaga: barwa powinna być intensywna, białka dodawane później rozrzedzą kolor).

W misie miksera umieścić dodatkowe 60 g białek (misa powinna być sucha, bez śladów tłuszczu, białka idealnie oddzielone od żółtek). Obok w małym kubeczku przygotować 35 g cukru.

W małym garnuszku umieścić 150 g cukru i 50 ml wody. Wymieszać, zagotować. W garnuszku umieścić termometr cukierniczy i gotować na średniej mocy palnika (ważne: nie mieszając ani razu!) do osiągnięcia na nim temperatury 118ºC (245ºF). 

W międzyczasie, gdy syrop dochodzi do temperatury 100ºC (210ºF) zacząć ubijać białka. Białka ubijać jak na bezy – do sztywności, pod koniec miksowania dosypując cukier, łyżeczka po łyżeczce, cały czas miksując. Gdy syrop osiągnie wymaganą temperaturę natychmiast ściągnąć go z palnika i powoli, cienką strużką wlewać syrop cukrowy do ubijanych białek (ubijamy na razie na małych obrotach – tylko podczas wlewania syropu cukrowego, by nie znalazł się na ściankach misy, ale w samych białkach, następnie obroty zwiększamy do maksymalnych), nie zaprzestając miksowania. Miksowanie kontynuować przez 5 – 8 minut do wystudzenia bezy. 

Gotową włoską bezę dodawać do przygotowanej masy migdałowej, w trzech turach, dokładnie mieszając. Masa będzie robiła się rzadsza z każdym zamieszaniem, a w rezultacie powinna swobodnie opadać ze szpatułki w postaci gęstej, błyszczącej wstążki. Uwaga: zbyt długo mieszana masa może spowodować rozlewanie się makaroników na macie; zbyt krótko – ciasto będzie zbyt gęste. To jest najtrudniejszy etap w wykonaniu makaroników na bezie włoskiej.

Blachę do ciasteczek wyłożyć matą teflonową lub niewoskowanym papierem do pieczenia (będą potrzebne przynajmniej 3 blaszki). Gotowe ciasto makaronikowe przełożyć do rękawa cukierniczego z okrągłą tylką. Trzymając tylkę prostopadle do blachy wyciskać na blachę makaroniki o średnicy około 3 cm (mini – makaroniki około 2 cm), pozostawiając pomiędzy nimi spore odstępy. Po wyciśnięciu, odstawić makaroniki do wysuszenia – przy dotyku nie powinny się kleić, a na ich powierzchni powinna utworzyć się cienka skorupka. Ten proces zależy od wilgotności powietrza i może trwać od 20 – 60 minut (u mnie 60 minut). Czasu suszenia nie należy wydłużać 'na wszelki wypadek', ponieważ skorupka makaroników będzie zbyt gruba.

Piec w temperaturze 150 – 160ºC z termoobiegiem przez około 12 – 15 minut (mniejsze makaroniki pieczemy krócej, większe dłużej). Makaroniki nie powinny się zarumienić. Jeśli tak się dzieje, temperaturę należy obniżyć i wydłużyć czas pieczenia. Upieczone wyjąć z piekarnika, pozostawić na macie lub papierze do pieczenia do całkowitego wystudzenia

Gotowe makaroniki ściągać delikatnie z blaszki, przekładać kremem z serka philadelphia

Krem z serka philadelphia:

  • 150 g serka philadelphia, w temperaturze pokojowej
  • 45 g masła, w temperaturze pokojowej
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • pół szklanki cukru pudru, przesianego (lub do smaku)
  • 1 łyżeczka ekstraktu lub pasty z wanilii

Masło, cukier i wanilię umieścić w misie miksera. Utrzeć do otrzymania puszystej i jasnej masy maślanej. Dodawać serek kremowy, w trzech turach, cały czas ucierając.

Przechowywanie:

Makaroniki bez nadzienia można przechowywać do 7 dni w szczelnym pojemniku lub do 2 dni w lodówce, można również zamrozić do 1 miesiąca. Po przełożeniu nadzieniem należy przechowywać je w lodówce – najlepsze są już w 2 godziny po przełożeniu.

Smacznego :-).

Makaroniki Red Velvet

Makaroniki Red Velvet

Przeglądaj wpisy po składnikach:
Dziękuję za zamieszczenie komentarza.

Wszystkie komentarze czytam, choć niestety, nie dam rady na wszystkie odpowiedzieć. Zanim zamieścisz pytanie upewnij się czy nikt nie zadał podobnego (ułatwi Ci to wyszukiwarka zamieszczona w komentarzach). Komentarze z linkami mogą nie zostać opublikowane.

Autorka bloga

Opublikowano 75 komentarzy
Szukaj w komentarzach:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Dopuszczalny format: JPG, PNG, GIF. Maksymalny rozmiar pliku: 2 MB.

  1. Nie wyszły czerwone widocznie słaby barwnik miałam. Nadzienie też inne, mascarpone i nutella ale w smaku cudo i jak na drugi raz to wyszly perfekt! Na papierze narysowałem ołówkiem kółka, piekłam blachę jedna po drugiej. Przeczytałam wszystkie wskazówki i porady i to działa ! Dzięki !

  2. Podczas mielienia migdałów i cukru wyszły mi straszne kamyczki i ciężko strasznie to przesiac czy jest jakiś na to sposób? Czy to już na straty jest

  3. Pomyślałam, że i ja dam makaronikowe świadectwo. Robiłam pierwszy raz, byłam sceptyczna, bo nasłuchałam się, jakie są kapryśne. Dużo nagadała mi też koleżanka, która jest amatorką cukiernictwa domowego, a na kilka razy idealne makaroniki wyszły jej tylko raz.
    Pierwsze wyszły rewelacyjnie, nie popękane, na stópce, miodzio. W międzyczasie zabrałam się za kluski śląski – lubię czasami przeczołgać się w kuchni i biegać od jednego garnka do drugiego. Wtem – makaroniki zaczęły pękać! Wydedukowałam, że może chodzić o większą wilgoć w powietrzu, spowodowaną gotowaniem klusków. Otworzyłam okno, przetrzymałam makaroniki dłużej, aby wytworzyły skorupkę, pomogło 🙂 Nie są idealne, niektóre popękane, no i mimo sporej ilości barwnika wyszedł róż, a nie redvelvet, ale! Dla mnie są piękne i do tego pyszne. A możliwość ich mrożenia jest dla mnie szalenie ważna, bo zjeść naraz nie damy z mężem rady, a na przyjazd teściów za dwa tygodnie będą w sam raz :>

  4. Pani Doroto czy próbowała pani robić makaroniki z kupionych białek (chodzi o liquid egg whites dostępne w Tesco ) .Jestem bardzo ciekawa czy wyjdą a sama boje się spróbować .

  5. Pani Doroto,
    Suszę je przed pieczeniem ponad 1,5 godziny, skorupka nie chce się wytworzyć.. Czym to może być spowodowane?
    Pozdrawiam.

  6. Wszystko wyszło super do momentu kiedy nie wyciągnęłam blachy z pieca. Kiedy wystygly i je spróbowałam okazało się że w środku są suche jakby puste to sucha bezą co robię nie tak? Za długo piekłam?

  7. Jaki poleca pani termometr do makaroników. Elektroniczny czy zwykły? Ostatnio mierzylam zwyklym do herbaty i spalilam garnek ????

    1. Jaki to jest termometr zwykły do herbaty? (?!)
      Używamy termometru cukierniczego, dobre są i rtęciowe i elektoniczne.

      1. Taki jak do mięsa z takim szpikulcem. Za niską temperaturę mi cały czas pokazywał 🙁 i teraz znalazłam termometr elektroniczny tez z takim szpikulcem i się zastanawiam czy będzie dobry, bo w opisie jest, że i do grilla i do pieczenia i nie wiem…

      2. Taki ze szpikulcem jak do mięsa. Cały czas za niska temperaturę pokazywał . A taki ze szpikulcem elektroniczny da radę? Bo pisze ze i do grilla i do pieczenia coś dużo tych zastosowań …

  8. Witam, czy piecze Pani każda blachę osobno czy np dwie jednocześnie? Zastanawiam się bo zawsze pieje każda osobno i wydaje mi się ze ostatnie maja zbyt gruba skorupkę. Pozdtawiam

  9. Ratunku!!! Robię makaroniki chyba z 10 ty raz i za każdym razem rozlewają mi się na blaszce. Wydaje mi się że ciasto ma odpowiednią konsystencję, mieszam tylko do połączenia składników. Białka też ubijam do całkowitego wystygnięcia… Składniki odmierzam bardzo dokładnie… Nie mam pojecia co robię nie tak…

    1. Różnica jest w zakresie temperatur. Proszę sprawdzić, czy termometr ma temp. wskazaną w przepisie. 

  10. Ostatnio strasznie chciałam zrobić makaroniki. Nigdy ich nie robiłam, więc na początku trochę się wystraszyłam, ale przeczytałam całe Makaronikowe ABC i dokładnie stosowałam się do wszystkich wskazówek. Wyszły pyszne! Byłam taka z siebie dumna 🙂 . Polecam obejrzeć kilka filmików na internecie, żeby zobaczyć jak mieszać i jaką konsystencję bezy trzeba uzyskać.

  11. Witam
    Czy jeśli chodzi o makaroniki, to mogą one robić się bezowe jak beza? Ponieważ w moim piekarniki do bezy muszę mniejszac temperaturę aby wyszła śnieżnobiała i zależy mi, aby makaroniki również miały ładny, intensywny kolor. Jeśli tak się dzieje, o ile mniejszyc temp i ile czasu piec dłużej? Pozdrawiam

  12. Pani Dorotko:)
    Mam stary piekarnik mastrcook, zamierzam kupić sobie nowy jaki pani poleca? Jakaś firma? Budrzet mam 3 tysiące. Najbardziej mi zależy na udanych makaronikach

  13. Witam
    Przy wylewaniu na wolnych obrotach syropu, syrop z trzepaczki ładuje na ścianach misy…ale nie rozpryskiwany, nie wiem co z tym zrobić i czy to może być przyczyna nieudanej bezy? Poza tym cześć syropu i tak zostaje w garnku już przestygnieta. To moje 3 podejście a drugie na włoskiej.

    1. Można ustawić jeszcze mniejsze obroty miksera (czy to mikser planetarny?). Syrop wlewamy strużką, ale można szybciej, jeśli w garnku zastyga, na pewno część osiada na formie, u mnie też, to normalne, wpisujemy to "w straty". Może warto przygotować szerszą miskę i ubijać mikserem ręcznym? Można poszukać instrukcji video na youtube " italian meringue method".

      1. Wylewałam na obrotach przy których trzepaczką conajwyzej gania białka po misce:) cieniutka strużka, pomalutku ale końcówka syropu juz wisiała była zastygnięcia i zbyt gęsta by opaść. A mimo to, syrop który opadł na trzepaczką pozostawił go dotknięciem na ścianach.
        Makaroniki rozlewały soe w miarę równo (im bardziej się starałam robić to dokładnie pod katem i starannie) Wiec chyba dobra konsystencja, ciasto nie wypływało za szybko i nie były puste w środku jak poprzednie i po chwili znikał czubek były równe na powierzchni , ale wyrosły nie równo:( czy to może być wina temp? Termoobiegu? Dodam ze beziki aby wyszły mi idealne musiałam je suszyć na swoim piekarniku 120 start, 110- 10 minut 100-10 minut i suszyła 70 stopni do 2h (białe i chrupiące)

        1. Nie powinien syrop zastygać tak szybko, u mnie jest płynny cały czas. Może jednak za wolno Pani wlewa ten syrop? Może temp. wyższa niż 118 stopni? Proszę zerknąć na ten komentarz, tak wyrastają?

  14. Dzien dobry 🙂 mam jedno pytanie dot. białek. Zaczynam je ubijać, syrop dochodzi do 118 st, i od razu go wlewam a dopiero potem dodaje przygotowany cukier (35 g)? Czy syrop wlewam do ubitych juz białek z cukrem? Chodzi o to ze
    Jak temperatura dochodzi o 100 st a ja zaczynam ubijać bialka to mija doslownie minuta i juz jest 118 st., a bialka jeszcze nie sa ubite.

    1. Białka ubijamy z cukrem i dopiero wlewamy do nich syrop. Trzeba dobrze wyliczyć czas. Czasem zmniejszam temp. pod syropem by zagotowanie syropu trwało chwilę dłużej, bym zdążyła ubić białka. 

  15. Pomocy, już nie wiem co robię źle… Raz piekę z termoobiegiem, raz bez.. Innym razem mam temp 160 ° innym 150 ° a moje makaroniki wygladają tak

    1. Nie wyrosły równo czyli mówimy nie dla termoobiegu. Proszę próbować tylko góra-dół. 
      Widzę 2 możliwe przyczyny. Pierwsza – papier do pieczenia może powodować przywieranie makaroników (rzadko, ale jednak), można spróbować zmienić papier na lepszy jakościowo, można piec na macie teflonowej. Druga – za krótko wysychały przed pieczeniem. Były zbyt mokre i część makaronika nie mogła oderwać się od papieru. 
      Myślę, że kombinacja tych dwóch czynników pomoże :). Proszę dać znać.

  16. Pani Doroto, prosze wstawic zdjecie makaronikow tuz przed pieczeniem, chcialabym zobaczyc, jak intensywny musi byc kolor na surowo, zeby po upieczeniu wyszedl jak u Pani. Mialam kolor"Christmas red" Wiltona, dalam go naprawde duzo, a moje makarony sa, cholera, rozowe. Gdzie Pani kupuje swoje barwniki? Ps. Ten filling z Philadelphii jest pyszny, bardzo dziekuje za przepis!

    1. Dałam sporo barwnika i mieszałam z burgundem, ponieważ wyszłyby jaśniejsze. Kolor przed pieczeniem musi być tak samo mocny, nie zmienia się to u mnie za bardzo. Christmas red ma też inny odcień niż red red. Mimo różu, wyszły wzorcowe!

      1. Pani Doroto..a ja miałam bardzo intensywny kolor przed pieczeniem – barwniki te same wiltona co Pani czyli red red i burgundy i i tak wyszły za jasne:( czy może Pani chociaż orientacyjnie napisać ile tego barwnika Pani daje? 1/3 łyżeczki ? lub coś w tym stylu ?

      1. Pani Doroto pieke,swoje makaroniki 12 minut z termoobiegiem.Po licznych próbach " obcziłam" swoj piekarnik i wtym sposobem najlepiej rosną. Niestety kolor matowieje i staja sie jakby opalone

  17. Piękne! I dzięki mocnemu kontrastowi między bielą a czerwienią idealne na polskie święta narodowe. Gdybym upiekla, byłoby mi szkoda ich jeść 😉