Komentarze (73)

Makaroniki_świąteczne

Makaronikowe choinki to przepis dla osób już bardziej zaawansowanych w pieczeniu tych bezowych ciasteczek. Pieczemy 3 wielkości makaroników (na papierze do pieczenia lub macie teflonowej, nie jest nam potrzebna specjalna mata do makaroników) i przekładamy kremem. Choinki zostały przełożone miętowym kremem z białej czekolady – nadaje on nuty odświętnej i pasuje do koloru makaronikowych drzewek. Wspaniałe na drobne upominki i piękna ozdoba świątecznego stołu :-).

Makaroniki zostały przygotowane na bezie włoskiej. To przekładane ciasteczka bezowo – migdałowe z chrupiącą cienką skórką i mięciutkim wnętrzem. Najlepsze na kolejny dzień po przełożeniu.

Składniki na około 20 choinek:

  • 150 g zmielonych migdałów
  • 150 g cukru pudru
  • 120 g białek (podzielone na 60 g + 60 g), w temperaturze pokojowej
  • 185 g cukru (podzielone na 150 g + 35 g)
  • 50 ml wody
  • barwnik w paście/żelu – użyłam barwnika Wilton w kubeczku (kolor kelly green)

Migdały i cukier puder umieścić w malakserze. Zmiksować do połączenia, przez około 2 minuty. Przesiać przez bardzo drobne sitko do większego naczynia usuwając wszelkie większe kawałki migdałów (w to miejsce dosypać nowych, drobniejszych, zazwyczaj jest to około 1 łyżeczki). Dodać 60 g białek, dokładnie wymieszać. Dodać dowolną ilość barwnika, wymieszać (uwaga: barwa powinna być intensywna, białka dodawane później rozrzedzą kolor).

W misie miksera umieścić dodatkowe 60 g białek (misa powinna być sucha, bez śladów tłuszczu, białka idealnie oddzielone od żółtek). Obok w małym kubeczku przygotować 35 g cukru.

W małym garnuszku umieścić 150 g cukru i 50 ml wody. Wymieszać, zagotować. W garnuszku umieścić termometr cukierniczy i gotować na średniej mocy palnika (ważne: nie mieszając ani razu!) do osiągnięcia na nim temperatury 118ºC (245ºF).

W międzyczasie, gdy syrop dochodzi do temperatury 100ºC (210ºF) zacząć ubijać białka. Białka ubijać jak na bezy – do sztywności, pod koniec miksowania dosypując cukier, łyżeczka po łyżeczce, cały czas miksując. Gdy syrop osiągnie wymaganą temperaturę natychmiast ściągnąć go z palnika i powoli, cienką strużką wlewać syrop cukrowy do ubijanych białek (ubijamy na razie na małych obrotach – tylko podczas wlewania syropu cukrowego, by nie znalazł się na ściankach misy, ale w samych białkach, następnie obroty zwiększamy do maksymalnych), nie zaprzestając miksowania. Miksowanie kontynuować przez 5 – 8 minut do wystudzenia bezy.

Gotową włoską bezę dodawać do przygotowanej masy migdałowej, w trzech turach, dokładnie mieszając. Masa będzie robiła się rzadsza z każdym zamieszaniem, a w rezultacie powinna swobodnie opadać ze szpatułki w postaci gęstej, błyszczącej wstążki. Uwaga: zbyt długo mieszana masa może spowodować rozlewanie się makaroników na macie; zbyt krótko – ciasto będzie zbyt gęste. To jest najtrudniejszy etap w wykonaniu makaroników na bezie włoskiej.

Blachę do ciasteczek wyłożyć matą teflonową lub niewoskowanym papierem do pieczenia (będą potrzebne przynajmniej 3 blaszki). Gotowe ciasto makaronikowe przełożyć do rękawa cukierniczego z okrągłą tylką. Trzymając tylkę prostopadle do blachy wyciskać na blachę 3 wielkości makaroników o średnicy około 1,5 cm, 2,5 cm i 4 cm, pozostawiając pomiędzy nimi spore odstępy. Najlepiej każdą wielkość makaroników wyciskać na osobnej blaszce – inne będą czasy ich pieczenia. Po wyciśnięciu, odstawić makaroniki do wysuszenia – przy dotyku nie powinny się kleić, a na ich powierzchni powinna utworzyć się cienka skorupka. Ten proces zależy od wilgotności powietrza i może trwać od 20 – 60 minut (u mnie 60 minut). Czasu suszenia nie należy wydłużać ‚na wszelki wypadek’, ponieważ skorupka makaroników będzie zbyt gruba.

Piec w temperaturze 160ºC z termoobiegiem przez około 12 – 15 minut (mniejsze makaroniki pieczemy krócej, większe dłużej). Makaroniki nie powinny się zarumienić. Jeśli tak się dzieje, temperaturę należy obniżyć i wydłużyć czas pieczenia. Upieczone wyjąć z piekarnika, pozostawić na macie lub papierze do pieczenia do całkowitego wystudzenia.

Gotowe makaroniki ściągać delikatnie z blaszki, przekładać kremem miętowym (wyciskając krem z rękawa cukierniczego zakończonego szeroką okrągłą tylką) formując choinki i dekorować.

Krem miętowy:

  • 200 ml śmietany kremówki 36%
  • 250 g białej czekolady, posiekanej
  • 1 łyżeczka ekstraktu/aromatu miętowego

Śmietanę kremówkę podgrzać w małym garnuszku, prawie do wrzenia, zestawić z palnika. Dodać białą czekoladę, ekstrakt miętowy, odstawić na 2 minuty. Po tym czasie wymieszać, do roztopienia się czekolady. Wystudzić, wstawić do lodówki do schłodzenia na minimum 12 godzin.

Schłodzoną masę czekoladową wyjąć z lodówki i ubić (końcówkami miksera do ubijania białek), do otrzymania gęstego kremu (przy pomocy miksera zajmie to zaledwie chwilę). Uwaga: nie ubijać zbyt długo, by krem się nie zwarzył.

Przechowywać w lodówce. Makaroniki najsmaczniejsze są kolejnego dnia po przełożeniu.

Smacznego :-).

Makaroniki_świąteczne

Makaroniki_świąteczne

Makaroniki_świąteczne

Przeglądaj wpisy po składnikach:
Dziękuję za zamieszczenie komentarza.

Wszystkie komentarze czytam, choć niestety, nie dam rady na wszystkie odpowiedzieć. Zanim zamieścisz pytanie upewnij się czy nikt nie zadał podobnego (ułatwi Ci to wyszukiwarka zamieszczona w komentarzach). Komentarze z linkami mogą nie zostać opublikowane.

Autorka bloga

Opublikowano 73 komentarzy
Szukaj w komentarzach:
  1. Pani Dorotko czy jest mozliwosc przyspieszenia procesu schladzania masy czekoladowo-smietanowej w lodowce poprzez wlozenie jej do zamrazalnika? Jesli tak to na jak dlugo , wiadomo ze nie moze sie calkowicie zamrozic , ale ile czasu by pottzebowala do dobrego schlodzenia?

    1. Można, do momentu aż będzie miała temp. lodówkową. Trzeba często mieszać, by się po bokach nie zaczęła zamrażać. 

  2. Zaczęłąm z przekonaniem że się nie udadzą. Przygotowany termometr zniknął,kolor się robił sredni, lukier rozpryskiwał się na ściankach… więc zrobiłam łyzką delikatnie okręgi. Ostawiłam i po ok. 30 min zaczęłam piec. Pierwsza blacha za ciemne, zmniejszyłam temperaturę i następne cudo. U mnie 140-150- początek z termoobiegiem po 5 minutach wyłączałam. Czyli pierwszy raz na próbe piekarnika poświęcic kilka czyli zjeść. Zdecydowanie będę nadal piekła . Nie ma się czego bac tylko chyba za wysokiej temperatury

  3. Śliczne! ale ma pytanie, jeśli używam słodzika lub stewii które są o wiele słodsze od cukru, to czy powinnam zmienić ilość innych skladników? czy wszystko inne bez zmian?

  4. Witam ponownie;)
    Migdały mam zmielić ze skórką i zrobić z nich niemalże mąkę ;)? Nie mogę dostać papieru bez wosku czy papier tradycyjny do pieczenia nie nadaje sie ?pozdrawiam dziękuje 😉

  5. Pani Doroto, czy moze Pani napisać gdzie Pani kupuje barwniki Wiltona? Wiem, ze można je kupić przez internet, ale ciekawa jestem czy są w jakiś sklepach w UK. Czy można tych barwników użyć przy makaronikach na bezie francuskiej? Ja dotychczas kupowałam barwniki w tubkach Dr Oetker, ale nigdy nie osiąga sie tak intensywnych kolorów. Pani wypieki są przepiękne i na pewno przepyszne. Gratuluje i zazdroszczę talentu. Pozdrawiam

    1. Kupowałam z Amazonu, ale widziałam kiedyś w HobbyCraft, Lakeland, The Range. Tak, używam ich zawsze do makaroników, z bardzo dobrym rezultatem.
      pozdrawiam 🙂

      1. Dziękuje za odpowiedz,ale niestety w "moim" Lakelan-dzie tych barwników nie było, a wiec pozostaje internet. Przy okazji chciałabym podzielić sie doświadczeniem. Nie wiem jak to sie dzieje,ale makaroniki zawsze mi wychodzą. Stosowałam pare już przepisów o rożnych proporcjach i za każdym razem sie udają. Robię je jednak przeważnie na bezie francuskiej i wrzucam do białek od razu cukier i szczyptę kamienia winnego. Dzięki temu białka ubijają sie na gęsta masę i myśle, ze przez to nie ma dziur w środku. Gdy dodawałam cukier partiami czasami miałam dziury. Zawsze po wyciśnięciu ciasteczek uderzam blacha o blat, zawsze makaroniki podsuszam i zawsze czekam aż wystygną i dopiero wówczas zdejmuje je z blachy bez żadnych problemów. Dla mnie to najprostsze ciasteczka pod słońcem tylko chciałabym czasami uzyskać bardziej intensywny kolor. Uwielbiam Pani stronę, przy której sie bardzo relaksuje. Na święta zamierzam zrobić miedzy innymi Pani ciasto piernikowe ze świeżymi żurawinami. Mam nadzieje, ze sie uda.
        Życzę Radosnych Świat, Ewa

  6. Pani Dorot, przepraszam, że ja tak nie w temacie, ale czy mogłaby Pani zdradzić, jakiem aparatem i/lub obiektywem robi Pani zdjęcia? Przymierzam się do kupna prezentu świątecznego, a Pani fotografie są piękne!
    P.S. Choinki oczywiście obłędne!

  7. Przepiękne, czego to jeszcze nasza Pani Dorota nie wymyśli.
    Podziwiam pomysłowość, dziękuje za inspiracje,ten blog jest najpiękniejszy i najlepszy ze wszystkich.Mistrzostwo Świata w cukiernictwie,
    pozdrawiam

  8. Dobry wieczor, mam pytanie, nie rozumiem o co chodzi z tym mieszaniem zmielonych migdalow z cukrem pudrem, czy to maja byc cale migdaly zmiksowane z cukrem, bo kupilam gotowe zmielone na make, nie mozna tego zrobic po prostu lyzka, czy moze chodzi o to ze w malakserze po 2 minutach ma sie cos specyficznego wydarzyc? 😉 Bardzo prosze o szczegoly tego etapu, dziekuje serdecznie i pozdrawiam PS: nie mam malaksera

  9. Nie mam odwagi robić makaroników, ale zachwycił mnie krem:-) Pani Doroto, jak go wykorzystać w czymś prostszym? Do biszkoptu, na przykład? Jasnego czy ciemnego?

  10. Witam. Chciałabym połączyć ten krem z choinkami z piernika ( nie chcę lukru). Czy to dobry pomysł? Czy choinki musiałyby być w lodówce ? Ile dni? Kombinuję bo mam już foremki a boję się jajek z lukru. Pozdrawiam.

    1. Pierniczki nie będą dobrze trzymały się z tym kremem, przez to ich żywotność będzie ograniczona do 5 dni (max) i cały czas będą musiały być w lodówce.
      Jeśli obawiasz się salmonelli można zakupić białka pasteryzowane: w płynie lub w proszku; bezpieczne.
      pozdrawiam

  11. Czy taki krem nadawal by się na babeczki? Czy długo by sie trzymal? Jak nie to do jakiego kremu mogłam bym dodać ekstrakt miętowy ze uzyskać miętowy krem na babeczki

    1. Nie, nie uda się. Można wykorzystać inne orzechy zamiast migdałów – fistaszki, laskowe, pistacje, ale nie mąkę.

    1. To posypka Wiltona, niestety nie pamiętam, gdzie kupiłam, ale chyba jeszcze na przecenach zeszłorocznych ;-).

  12. kolejne cudowne makaroniki 🙂 ja w tym roku zaplanowałam zrobić dla przyjaciół świąteczne paczuszki z makaronikami żurawinowymi i w związku z tym mam pytanie. Muszę zrobić ich dość dużo (25 paczuszek po 10-12 sztuk) i muszę sobie rozłożyć jakoś pracę na pieczenie, dekorowanie, przekładanie i pakowanie ; i tu pytanie – jak długo mogę przechować upieczone makoroniki przed przełożeniem ?? do tej pory te które robiłam przekładałam od razu i szybko znikały 🙂 z góry dziękuję za radę i za "cudowne miejsce" jaką jest Twoja strona 🙂

    1. Bardzo długo, przed przełożeniem nawet 2-3 tygodnie, w zamkniętym pojemniku. Tak, przełożone od razu miękną :).
      pozdrawiam

  13. Fantastyczne. 🙂 A mi się właśnie marzył taki czekoladowo miętowy kremik i muszę sprawdzić, czy w zestawie z lemon curd, albo z kremem z dodatkiem lemon curd w jakimś ciasteczku zagra smak takiej kompozycji miętowo-cytrynowej. 🙂

  14. Jejku jakie PIĘKNE 🙂 Jestem "lewa" do wypieków, ale już kilka przepisów z tej strony nawet w moim wykonaniu wyszło cudnie 😀 Może czas na makaroniki… ?!