Komentarze (341)

Oponki

Oponki – ale nie z ciasta drożdżowego, a z dodatkiem twarogu. Pycha! Robi się je niesamowicie szybko, są mięciutkie, nie tłuste, prostsze w wykonaniu niż pączki. Przysmak dzieci :-). 

Składniki na około 30 oponek:

  • 500 g półtłustego twarogu (może być zmielony)
  • 3 jajka (lub: spróbuj dodać 1 jajko i 2 żółtka, ciasto będzie delikatniejsze!)
  • 3 łyżki kwaśnej śmietany 18%
  • 3 łyżki drobnego cukru do wypieków
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (16 g)
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 2 – 3 szklanki mąki pszennej

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Wszystkie składniki umieścić w naczyniu i zagnieść do otrzymania miękkiego, nieklejącego się ciasta (należy zacząć od 2 szklanek mąki pszennej i w razie potrzeby podsypywać). Ciasto rozwałkować na grubość około 0,5 cm i wycinać oponki, np. przy pomocy szklanki i zakrętki/kieliszka.

Oponki wrzucać na głęboki i rozgrzany olej (temperatura oleju 175ºC), smażyć z obu stron na złoty kolor. Odsączyć z tłuszczu na papierowym ręczniczku kuchennym, posypać obficie cukrem pudrem.

Smacznego :-).

Oponki

przepisu Paulinki.

Przeglądaj wpisy po składnikach:
Dziękuję za zamieszczenie komentarza.

Wszystkie komentarze czytam, choć niestety, nie dam rady na wszystkie odpowiedzieć. Zanim zamieścisz pytanie upewnij się czy nikt nie zadał podobnego (ułatwi Ci to wyszukiwarka zamieszczona w komentarzach). Komentarze z linkami mogą nie zostać opublikowane.

Autorka bloga

Opublikowano 341 komentarzy
Szukaj w komentarzach:
  1. I powtorzylam smazenie w wielka niedziele, naprawde to jest super latwy przepis, oczywiscie z serkiem filadelfia bo nie mam innego i tak 2 cale jajka 1 zoltko i maki jak przepis nakazuje uzylam zaledwie 2 i 1/3 cup, POLECAM

  2. W niedziele palmowa jak chyba wiekszosc z nas siedzi w domach albo spaceruje naokolo domu 🙁 smutne, naszla nas ochota na oponki, wlasnie sie zajadamy , z powodu braku twarogu uzylam mojego niezawodnego serka filadelfia, wyszly super puuuszyste, naprawde POLECAM!!!!

  3. Super przepis, polecam, oponki nie są nasączone tłuszczem, są delikatne, skorzystałam z rady i dałam dwa żółtka i jedno jajko, pyszne, a co ważne bardzo szybkie w wykonaniu, szczerze polecam

  4. Witam.
    Mysli pani ze moge uzyc maki bezglutenowej i proszku do pieczenia bezglutenowego do tych oponek ?
    Bardzo prosze o porade 😉 dziekuje

  5. mmm…pyszne…. wrzuciłabym fotkę, ale nie zdążyłam zrobić, bo łapałam w biegu te oponki, których nie zwinęli z talerza moi mężczyźni 🙂
    a kiedy już się nasyciłam nieco i emocje ochłonęły, zaczęłam zastanawiać się, ileż to kalorii dodatkowych pochłonęłam w tym szale "tłustoczwartkowym"?
    I naszła mnie taka myśl – pomysł dla Pani – Doroto 🙂
    dodać nową funkcjonalność z liczbą/tabelą kalorii – zwłaszcza tych smakołyków najlżejszych (dla zachęty tym, co liczą skrupulatnie kalorie) i może tych z "górnej półki" kalorycznej ( dla ostrzeżenia tym, co nie liczą ich wcale 🙂 )

    1. Dziękuję, już były takie propozycje, ale były też komentarze przeciw, jednak się nie odważę ;-). 

      1. rozumiem.
        w takim razie pozostając w błogiej niewiedzy rozkoszujmy się nadal smakołykami, które dzięki Pani – Doroto, możemy samodzielnie upichcić kiedy tylko najdzie nas ochota 🙂
        Żeby zatem zamknąć sprawę kalorii – na pocieszenie sobie i innym łasuchom, którym zdarza się też odczuć – poza oczywistą rozkoszą smaku – również jakiś dyskomfort kaloryczny 😉 :
        nawet jeśli "bogate energetycznie" to zawsze wiesz co masz w środku, masz to świeże i jak się postarasz to dobrej jakości, a do tego możesz modyfikować pod swoje potrzeby – tego nic nie zastąpi 🙂

        1. kiedys bardzo skrupulatnie liczylam kalorie i uzywalam do tego kalkulatora kalorii my fitness pal. wystarczy wprowadzic nazwe lub typ produktu wraz z jego iloscia i potem kontunuowac dodawanie produktow. kalkulator podlicza kalorie (i skladniki odzywcze) w calosci, potem mozna to podzielic na porcje i voila.
          teraz licze kalorie mniej wiecej w glowie. prawie zawsze obcinam w przepisach MW cukier o polowe, czasem daje nawet mniej. obcinam tez tluszcz i czasami zastepuje musem jablkowym, zaleznie od wypieku.
          poniewaz desery jemy codziennie ta oszczednosc kaloryczna robi roznice.
          tam, gdzie w gre wchodzi smazenie macham juz reka. pare razy w roku moge dac sobie luz 🙂

  6. Poradzilam sobie ugniatajac widelcem. Ciasto wyszło bardzo dobre a oponki wyśmienite 🙂 sądzę że taki twaróg nadaje się lepiej niż mielony. Bo ciasto nie jest klejące a smak twarogu wyczuwalny.
    Dziękuję za Wasze rady.

  7. Witam,
    nadaje się twaróg niezmielony?
    Akurat taki mam, a nie posiadam maszynki do mielenia i praski 🙁
    Pozdrawiam

        1. Zdarza mi się przecierać ser przez sitko, to bardzo dobra metoda! Wolę nawet tym sposobem niż mielenie w maszynce do mięsa

        2. Co ty bredzisz? Nasze babcie nie miały dostępu do tych wszystkich mikserów i blenderów, a jednak jakoś sobie radziły! Myślałaś o tym kiedyś? Właśnie przecieranie ziemniaków i twarogu przez sito było początkiem prasek, które teraz mamy w kuchni! No chyba, ze używasz najtańszego sitka z marketu, to rzeczywiście nie polecam …

  8. Oponki są pyszne 🙂 Wyczytałam gdzieś, że aby tłuszcz się nie pienił, co często się zdarza przy pieczeniu faworków, oponków itd, trzeba wlać kieliszek spirytusu do zimnego oleju i dopiero rozgrzewać. To działa! Poważnie! Polecam ten sposób wszystkim fanom smażenia 😉

  9. Witam czy można użyć malaksera to wyrobienia ciasta czy konieczne jest ręczne wyrobienie? No i pytanie co do mąki – czy jakaś bezglutenowa zda egzamin czy lepiej nie ryzykować? 😉

  10. w ramach eksperymentu kulinarnego zrobilam ciasto oponkowe, zabraklo mi troche twarogu wiec dodalam resztke cottage cheese. smazyc mi sie nie chcialao wiec pomyslalam, ze upieklabym moze.
    ale tak na sucho tez mi sie nie chcialo wiec rozwalkowalam cienko, szklanka powykrajalam kolka, na kazde koleczko wylozylam lyzke dzemu brzoskwiniowego, przykrylam drugim koleczkiem, posmarowalam jajkiem i do piekarnika.
    wyszly podobne do tych "usmiechnietych" ciasteczek z owocami, tylko mniej kaloryczne bo bez masla.
    nie smakuja jednakowoz jak oponki, wcale a wcale.

      1. Jak piekłaś te oponki? 🙂 chodzi mi o temperaturę i czas oraz czy z termoobiegiem czy tylko grzałka góra-dół. Zaryzykowałabym jak pieczenie muffinek, ale jak ktoś już testował, to chętnie dowiem się, jak to robił 😉

        1. to bylo w zwyklym staroswieckim piekarniku pieczone, takim z grzalka tylko na dole.
          temperatura 175 stopni. nie pamietam, ile sie piekly, z 15 do 20 minut. do lekkiego zarumienienia.
          rozwalkowalabym je nieco grubiej niz ja to zrobilam bo wyszly mi lekko za suche.
          milego pieczenia i raportuj jak wyszlo 🙂

          1. Napiszę, tylko mam sprytny plan zmiany składników np.chudy twaróg, syrop klonowy, mąka orkiszowa jasna i ciemna, także mogą mi wyjśc ciut inne niż w oryginalnym przepisie 😉 oczywiście dam ci znać, jak wyszło.

          2. Upiekły się i są dobre, ale coś ciasto długo się kleiło i musiałam dać więcej maki :/ w efekcie mało czuć twaróg. Została mi połowa ciasta, którą zamroziłam i dodam tam więcej twarogu, jak będę rozrabiać. Zrobiłam polewę z masła orzechowego, oleju kokosowego i syropu kokosowego i mam lekkie oponki razowe orkiszowe 😛

  11. planowalam ci to napisac od dluzszego czasu…
    jestem poza polska od 15 lat, od 11 w malej republice bananowej na karaibach. od czasu wyjazdu snily mi sie cukiernie, ciasta i ciasteczka. nie wiem nawet dlaczego, w polsce nie bylam wielkim slodyczozerca. ale te cukiernie ze snow staly sie takim laczem z domem, moze wyrazem, ze na emigracji czegos brakuje…
    twojego bloga sledze juz od dekady chyba ale dopiero w zeszlym roku odwazylam sie zaczac piec z twojej strony. bo zawsze wydawalo mi sie, ze w wypiekach jestem leworeczna kaleka sierota i zerem. a teraz, nawet jesli czasem cos wyjdzie krzywo i niefotogenicznie to w smaku jest swietnie. niektore rzeczy sa dla mnie nowe. niektore, jak te oponki, to smak, ktory byl zapomniany od dekad, teraz odswiezony, ulepszony.
    i w koncu, wiesz, przestaly mi sie snic cukiernie. bo teraz moge te wysnione ciasta i ciastka robic sama. za co dziekuje.

    mniej sentymentalnie, zrobilam dzis te oponki, ktore chodzily za mna od miesiecy. do ciasta dodalam dwie lyzki rumu w razie wu. maki niepelne 2.5 szklanki, wlacznie z podsypywaniem do walkowania, mimo ze sera bylo wiecej (okolo 550 gr). kwasna smietana jakas trefna chyba, bo dopiero dodajac ja do ciasta zobaczylam, ze jest niskotluszczowa (ponizej 10%).
    wyszly bardzo komunistyczne w smaku 🙂 i jest to komplement.

    1. ja sie poplakalam.. uwielbiam takie komentarze, to jest magia jak widze, ze dla kogos to nie sa suche przepisy i zdjecia, ktore odtworzysz, zjesz i zapomnisz.. super!

    2. Ja też lubię czytać takie komentarze, bardzo dziękuję :-). Napisałabyś słówko o deserach karaibskich 😉 chętnie poczytamy!

      1. to ja tobie dziekuje! wypieki to niby mala rzecz ale mnie to cieszy i kazdy maly sukces jest dla mnie osiagniem profesjonalnym 🙂 no i dzieki tym wypiekom musialm zaczac cwiczyc, zeby moc wiecej zjesc 😉 same pozytywy.

        desery karaibskie? sa baaardzo slodkie. cukier jest konserwantem a przy naszych temperaturach trzeba go duzo.
        popularne sa tutaj ciasto tres leches, ktore juz masz na blogu, a ktore ja robie w wersji czekoladowej, do masy dodaje kakao a zalewam mlekiem skondensowanym slodzonym, nieslodzonym i mlekiem czekoladowym. bardzo polecam, jest rewelacyjne.
        kolejny lokalny specjal to dulce de leche, ale nie przypomina kajmaku, jest bardziej wysuszony i zcukrzony, troche w konsystencji jak chalwa lub suchy pasztet.
        dulce de leche cortada, jak wyzej, ale z dodatkiem soku z limonki, ktory "scina mleko". taki kajmak z mleka zsiadlego mniej wiecej.
        dulce de coco rallado, czyli starty kokos gotowany z mlekiem, cukrem i laskami cynamonu.
        flan, czyli taki custard/pudding, kilka rodzajow mleka gotowanych z jajkami, zoltkami, cukrem i karmelem. pyszny, tez serdecznie polecam
        arroz de leche, czyli rice pudding. z cynamonem, oczywiscie.
        wielkanocnym daniem jest habichuela con dulce czyli czerwona fasolka gotowana, a jakze, z mlekiem i cukrem (jest to najobrzydliwsze danie swiata).

        poza tym przygotowuje sie tez sporo konfirur z lokalnych owocow, moja ulubiona jest dulce de cajuil, czyli konfitura z owocow nerkowca. drzewa nerkowca maja owoce przypominajace nieco jablka lub gruszki, na ktorych dopiero wyrasta orzech. z tych owocow, ktore na surowo nie sa zbyt jadalne, przygotowuje sie przepyszna konfituro/marmolade. w mojej okolicy nerkowce rosna dziko na kazdej ulicy, tak samo jak mango, kokosy, banany itp.

        banany sa tu podstawowa skrobia i je sie gotowane zielone. lokalnych slodyczy z dojrzalymi bananami nie znam. robi sie za to slodkie wypieki na bazie kukurydzy.
        bardzo popularne sa batidas czyli szejki z owocow, cukru, mleka skondensowanego i jeszcze wiekszej ilosci cukru. dla mnie niemozliwe do wypicia.
        bardzo zaskakujacym napojem jest jugo de pera piña czylo sok gruszkowo ananasowy, ale nie ma w nim gruszek 🙂 obierki i trzon ananasa gotuje sie ze ryzem i cukrem w duzej ilosci wody, calosc zlewa do blendera, miksuje a potem przelewa przez sitko. wychodzi sok smakujacy jak bardzo slodki nektar z gruszek.

        reasumujac, tutejsze slodycze nie umywaja sie do polskich. zeuropeizowany malzonek uwielbia twoje wypieki a jak wspominam, ze upatrzylam cos nowego z twojej strony to az sapie ze szczescia. jego rodzina niektore rzeczy lubi, inne nie bardzo. szarlotka jest dla nich super, buleczki paczkowe rewelacja, serniki sa takie sobie, torty sa "dziwne". tutejsze torty bowiem to slabej jakosci slodki biszkopt przelozony cienka wartwa dulce de leche lub konfitury i oblozony z kazdej strony gruba surowa beza (bialka ubite z bardzo duza iloscia cukru, z wyczuwalnym cukrem).
        rodzina meza uwielbia tez wszelkie wypieki drozdzowe, to ciasto z serem i zurawinami zupelnie ich wymiotlo, lubia tez chleby na drozdzach. tymi za kakwasie jeszcze ich nie czestowalam, zakwas jest tu zupelnie nieznany.

        pozdrawiam serdecznie!

        1. Dzięki wielkie za info, od razu poczułam się jak w gorącym klimacie :-). Uwielbiam czytać o słodkościach z różnych zakątków świata.

  12. Mam pytanko, czy takie ciasto serowe mozna obgotowywac, by nie wchlanialo tluszczu (tak jak zwykle paczkowe)? Z gory dziekuje!