Komentarze (44)

Pieczone kasztany

Pojawiły się już pierwsze jadalne kasztany, warto wiedzieć, jak je przygotować i z czym to się je – zajmiemy się oczywiście słodką stroną wypieków ;-). Pieczone kasztany możecie kojarzyć sprzedawane prosto z ulicy i takie zimą smakują najlepiej – my je wspominamy jako przekąskę po zimowych wypadach z dziećmi na lodowisko :-). Świeże kasztany przed podaniem zawsze trzeba ugotować lub upiec, nie można ich jeść na surowo. Jak to zrobić w warunkach domowych? Nie ma nic prostszego!

Wybieraj ładne, ciężkie kasztany, bez śladu pleśni. Upieczone smakują słodko, trochę konsystencją i smakiem przypominają słodkie pieczone ziemniaki, o lekkim orzechowym posmaku. Stanowią doskonały dodatek do dań wytrawnych, a jako puree, słodka pasta czy krem są wykorzystywane do wypieków i deserów, które mam nadzieję tej jesieni i zimy w końcu zagoszczą na MW ;-).

Składniki:

  • jadalne kasztany
  • szczypta soli

Kasztany (od strony wypukłej) naciąć ostrym nożem z piłką, robiąc nacięcie na kształt krzyża. Umieścić je w garnku, zalać zimną wodą do pokrycia, z dodatkiem dużej szczypty soli. Podgrzewać na średniej mocy palnika i doprowadzić do wrzenia. Gorące odcedzić. Wysypać je na płaską blachę do pieczenia i piec w temperaturze 200 – 220ºC przez około 18 – 25 minut lub do mocno wypieczonego koloru. Wyjąć z piekarnika i podawać gorące, wtedy też najlepiej się obierają. 

Smacznego :-).

Przeglądaj wpisy po składnikach:
Dziękuję za zamieszczenie komentarza.

Wszystkie komentarze czytam, choć niestety, nie dam rady na wszystkie odpowiedzieć. Zanim zamieścisz pytanie upewnij się czy nikt nie zadał podobnego (ułatwi Ci to wyszukiwarka zamieszczona w komentarzach). Komentarze z linkami mogą nie zostać opublikowane.

Autorka bloga

Opublikowano 44 komentarzy
Szukaj w komentarzach:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Dopuszczalny format: JPG, PNG, GIF. Maksymalny rozmiar pliku: 2 MB.

    1. Nam też wybuchl jeden ale na szczęście tylko w piekarniku więc skończyło się na myciu pieca. Bardzo współczuję poparzonej szyi, musi boleć 🙁

  1. Witam,
    po pierwsze surowe kasztany jak najbardziej mozna jesc i sa pyszne. Nie kazde bo niektore sa nizbyt smaczne. Ja kupuje od pewnej Pani (w Californi) te mniejsze i sa slodziutkie i jem je na surowo. Kupuje tez wieksze ktore nie sa slodkie i je pieke. Kasztany dobrze upieczone sa przepyszne i bardzo popularne w wielu krajach , sprzedawane gorace na ulicy jako przysmak. Jesli ktos mowi ze niesmaczne albo jakies tam smaki to moze kupiliscie jakies stare, nieswieze kasztany. Jesli Ci niewychodza pieczone to wrzuc je do karnka i ugotuje bez przycinania ja tak robie jak potrzebne mi do farszu indyka na Thansgiving.

  2. A mnie pan od którego kupiłam kasztany powiedział, ze wystarczy piec 10 min bo potem bedą twarde. Ale minęlo juz 10 min od kiedy włozyłam do piekarnika i niestety sa twardawe

  3. A jednak zdecydowałam się na Mont Blanc! Opracowując przepis rozmyślałam ”co to będzie” – czy nie przerost formy nad treścią, mnóstwo pracy, ale jestem mile zaskoczona, bo wszystkim smakuje a praca poszła zadziwiająco sprawnie 🙂 W sumie oprócz kasztanów (my lubimy) są tam same tzw. bezpieczne, lubiane smaki. Dla przełamania słodyczy dodałam też do środka dżem z czarnej porzeczki.

  4. Podpinam się pod opinie, że w smaku trochę jak orzechowe ziemniaki 🙂 ale podsmażone z odrobiną masła klarowanego i cukru kokosowego zjedzone na ciepło pycha! No ale faktycznie trzeba lubić takie zwariowane smaki 🙂

  5. Matko, chyba ze mną jest coś nie tak, bo robułam już dwa podejścia i oba z ciężkim sercem skończyły się w koszu. Wszystko zgodnie z przepisem-kasztany pięknie ponacinane, obgotowane, upieczone. Po upieczeniu miejsca nacięć pięknie pootwierane (wyglądały identycznie jak na Pani zdjęciu) ale obrać się ich nie dało. Raz próbowałam obrać na gorąco, prawie parząc sobie palce, próbowałam też na ciepło i nawet na zimno. I nic odłamują się tylko małe elementy przy nacięciach. Próbowałam nawet przekrawać je całkiem na pół i wyciągać środek łyżeczką ale to koszmar jakiś. Kupowałam dwa razy w dwóch różnych miejscach i niestety to samo. Co robię nie tak? Smak mi bardzo przypasował wiec mi zależy ale nie wiem jak do nich podejść?

    1. Moża za krótko były w wodzie? Jeśli bardzo chcesz je użyć do wypieków może kupić już gotowe puree – jest dużo mniej kłopotliwe.

    2. Nasz sprawdzony przepis nieco różni się od tego – Dorotki (kiedyś mój mąż robił podobnie, ale zwykle bardzo się męczyliśmy przy obieraniu, skórka ciężko odchodziła). Ostatnio znalazłam gdzieś na necie przepis wypróbowany przez nas już 2 razy (same sukcesy :))). Tak szybciutko podpowiem: wymyć kasztany, ponacinać na krzyż po wypukłej stronie, zalać je wodą (ja daję z górką, żeby pływały ;)) i tak pozostawić na co najmniej 30 minut. Następnie osuszyć, przełożyć na blachę wypukłą stroną do góry. Piekarnik rozgrzać do temperatury 200°C (góra- dół). Na dnie piekarnika postawić naczynie żaroodporne z gorącą wodą (koniecznie). Kasztany piec ok. 25 minut, aż łupinka przy nacięciach otworzy się i wygnie się na zewnątrz. Obierać od razu gorące.

  6. Zrobiliśmy jakiś czas temu, po raz pierwszy. Mi osobiście smak kasztanów nie za bardzo podszedł, faktycznie jak pisali niektórzy, taki mdło słodki, orzechowy ziemniak. Za to mojemu chłopakowi nawet smakowały 😉 Więc po prostu trzeba lubić takie smaki.

  7. caly ten krok z gotowaniem ich w goracej wodzie mozna sobie oszczedzic 😉 ja nacinam, wykladam na blache i pieke w temp. 190 stopni ok. 15-20 min. wychodza pyszne i miekkie, a jest jeszcze szybciej 🙂

      1. Może faktycznie do zrobienia później puree warto jest wcześniej podgotować… Chyba w tym przypadku posłuchałabym Doroty. Jednak ja jestem nauczona jeść je od razu obierając po prostu ze skórki. Wtedy też po prostu wsadzam je na 30 minut do piekarnika w 190 stopniach. A z kolei nacinam je nie od wypukłej strony, tylko robię krzyżyk na tym okągłym fragmencie do spodu.

      2. ok, tu musze przyznac racje, ze rzeczywiscie odchodza ciezej od skorupki 😉 slyszalam, ze mozna tez wsadzic do piekarnika pojemnik z wrzaca woda, jak w kapieli wodnej do sernika.

        1. Też można. Ja te wszystkie kasztany które sprawiały większą trudność namoczyłam dodatkowo we wrzątku na 30 minut. Niektóre się po prostu nie chciały dać obrać ;-). Wtedy ta skórka mięknie bardziej,

  8. Robiłam w zeszłym roku takim samym sposobem. Bez rewelacji (smak kasztanów oczywiście), myślę że trzeba lubić takie smaki, bo to dokładnie taki orzechowy jakby ziemniak.

  9. O, bardzo dziękuję. Tak się do nich zabieram, i wychodzi jak zwykle… 😉 Dałaś tak szczegółową instrukcję (nawet ten nóż z ząbkami), że teraz to żadne wyzwanie, żadne podchody, analizowanie kupić-nie kupić, bo się nie zbiorę, bo nie dam rady, bo coś nie tak… 🙂 No więc dam radę 🙂 Dzięki! 🙂

    1. Można. Na dużych placach targowych na takich "lepszych :)" stoiskach, bez problemu z marketach (w zeszłym sezonie były cały czas w Tesco i Kauflandzie)

  10. Ojej, ale cudowna wiadomość, w końcu, w końcu! Już miałam podpytać o wypieki z kasztanami parę tyg. temu, ale coś się czaiłam 😉 A tu niespodzianka 🙂 Też mam zaplanowanych kilka wypieków z nimi w roli głównej. Czekam na mojowypiekowe, będą dopracowane w każdym calu 🙂

      1. Tego nie, ale jak teraz czytam recepturę to zapowiada się pysznie, poproszę 😉
        Planowałam sernik, mini desery z musem kasztanowym i bakaliową tartę 🙂