Komentarze (339)

Ptysie z porzeczkową pianką

Kiedy byłam mała, ptysie były moim ulubionym kremowym ciastkiem :-). Takie pamiętam: pyszne ciasto parzone oprószone dużą ilością pudru i biała jak śnieg piana. Nie była to jednak bita śmietana; z czasem wiedziałam, że była to tzw. piana z zaparzanych białek (beza włoska). Syrop cukrowy gotujemy do nitki i takim syropem zaparzamy ubijane białka. Do moich dzisiejszych ciastek dodałam sok z czerwonej porzeczki. Dzięki niemu piana jest po prostu boska, pyszna, nie mdła i nie nudna! Musicie spróbować i przypomnieć sobie smaki dzieciństwa…

Składniki na ciasto (około 35 niedużych ciastek lub 20 większych):

  • 250 ml wody
  • 125 g masła
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 4 jajka

W rondelku z grubym dnem zagotować wodę z masłem. Na gotującą się wodę wsypać mąkę pszenną, energicznie mieszając, by całość się nie przypaliła. Ciasto jest gotowe gdy ma szklisty wygląd i odchodzi od ścianek garnka. Pozostawić do wystudzenia.

Wystudzone ciasto zmiksować z jajkami, dodając jedno jajko po drugim, do uzyskania gładkiej masy. Ciasto przełożyć do worka cukierniczego z ozdobną tylką (np. Wilton 1M).

Na blaszkę wysmarowaną masłem lub wyłożoną papierem do pieczenia wyciskać okrągłe porcje ciasta, w sporych odstępach (ciasto mocno rośnie).

Piec w temperaturze 200ºC przez około 20 – 30 minut. Po upieczeniu wystudzić, przekroić.

Zaparzana pianka porzeczkowa (porzeczkowa beza włoska):

  • 200 g czerwonej porzeczki, świeżej lub mrożonej + 20 g cukru
  • 4 białka, w temperaturze pokojowej (około 160 g)
  • 280 g drobnego cukru do wypieków (240 g + 40 g)

Porzeczkę i 20 g cukru umieścić w małym garnuszku. Wymieszać, zagotować, przetrzeć przez sitko. Będziemy potrzebować 100 ml soku z porzeczki.

W misie miksera umieścić białka (misa powinna być sucha, bez śladów tłuszczu, białka idealnie oddzielone od żółtek). Obok w małym kubeczku przygotować 40 g cukru.

W małym garnuszku umieścić 240 g cukru i 100 ml soku z porzeczek. Wymieszać, zagotować. W garnuszku umieścić termometr cukierniczy i gotować na średniej mocy palnika (ważne: nie mieszając ani razu!) do osiągnięcia na nim temperatury 118ºC (245ºF).

W międzyczasie, gdy syrop dochodzi do temperatury 100ºC (210ºF) zacząć ubijać białka. Białka ubijać jak na bezy – do sztywności, pod koniec miksowania dosypując cukier (odłożone 40 g), łyżeczka po łyżeczce, cały czas miksując. Gdy syrop osiągnie wymaganą temperaturę natychmiast ściągnąć go z palnika, obroty miksera zwiększyć do maksimum i powoli, cienką strużką wlewać syrop cukrowy do ubijanych białek, nie zaprzestając miksowania. Miksowanie kontynuować przez 5 – 8 minut. Beza powinna być bardzo sztywna, gęsta, lśniąca i powinna się wystudzić.

/Do tak przygotowanej piany dodałam odrobinę różowego barwnika w żelu Wilton pink, by piana miała bardziej wyraźny kolor, naturalny kolor pianki porzeczkowej jest bladoróżowy. Nie jest to jednak konieczne/.

Porzeczkową piankę przełożyć do rękawa cukierniczego zakończonego tylką w kształcie wyciętej gwiazdki (Wilton 1M). Nadziewać ptysie. Oprószyć cukrem pudrem.

Można przechowywać w lodówce, choć bardzo długo wytrzymują w temperaturze pokojowej.

Smacznego :-).

Ptysie z porzeczkową pianką

Ptysie z porzeczkową pianką

Ptysie z porzeczkową pianką

Przeglądaj wpisy po składnikach:
Dziękuję za zamieszczenie komentarza.

Wszystkie komentarze czytam, choć niestety, nie dam rady na wszystkie odpowiedzieć. Zanim zamieścisz pytanie upewnij się czy nikt nie zadał podobnego (ułatwi Ci to wyszukiwarka zamieszczona w komentarzach). Komentarze z linkami mogą nie zostać opublikowane.

Autorka bloga

Opublikowano 339 komentarzy
Szukaj w komentarzach:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Dopuszczalny format: JPG, PNG, GIF. Maksymalny rozmiar pliku: 2 MB.

  1. Witam, mam pytanie dlaczego ciasto do ptysi zrobiło mi się tak gęste, że nie mogłem przecisnac przez tylke na rękawie? Urosły, w smaku ok ale musiałem kłaść łyżka. Z góry dziękuję za odpowiedź

  2. Chyba się zabije czy tylko ja mam taki problem? A już myślałam ze umiem piec. Beza mi się ścina za pierwszym razem myślałam ze o minutę za długo mi zeszło z przełożeniem do rękawa ale dziś drugi raz znowu to samo ekspresem starałam się przełożyć ale ścięła się nawet już w rekawie i nie dało się nic ładnego z tego wycisnąć kompletnie nie wiem o co chodzi czemu nie jest gładka? Za duża tem syropu? Mam termometr. za krótko ubijam za długo? Beza jest wystudzona. Nie wiem proszę pomóżcie

  3. Dzięki Pani mogłam rozkoszować się smakiem Ptysia , którego uwielbiam i zawsze jak jestem w Pl to muszę zjeść. Super przepis jak wiele innych na tym blogu

    1. Taki problem z tymi ptysiami w Polsce, że nie mogę już nigdzie znaleźć oryginalnego kremu z bezy włoskiej, wszędzie tylko coś w rodzaju sztucznej śmietany lub podobnego kremu mlecznego pachnącego chemią. 

  4. Jakie powinny być ptysie w środku? Tzn po rozkrojeniu. Niby wyszły super- złociste, chrupiące z zewnątrz ale środek jest wilgotny, przypomina surowe ciasto. Piekłam 30 min i nie jestem pewna czy tak powinny wyglądać.

  5. Ptysie, a zwłaszcza pianka (bo ptysie już znałam) rewelacyjne! Ptysi u mnie wyszło trochę za mało i od piątku do poniedziałku reszta pianki została w rękawie w lodówce. W poniedziałek "dopiekłam" ptysi, bo z pianką nic się nie stało, i nadziałam kolejną partię smakołyków. To nie pierwszy Pani przepis, który super się sprawdza u mnie.
    Dzięki za super dokładne opisy wszystkich pyszności.
    Pozdrawiam serdecznie

  6. Na ile ten krem jest stabilny? Kolega z pracy ma upiec ptysie, ja zrobić krem i przełożyć dopiero w biurze, czy to się uda – krem musiałabym przygotować dzień wcześniej wieczorem, a przekładane byłyby dopiero kolejnego dnia rano. Z góry dzięki. Jak długo można tez przechowywać ptysie po upieczeniu a przed przełożeniem?

    1. Jest stabilny, bardzo. Ale po przygotowaniu trzeba go od razu wyłożyć do ptysi. Nie można przygotować wcześniej i przełożyć kolejnego dnia. Same ptysie można przechowywać do 3 dni, ale mogą zmięknąć.

  7. Krem to beza wloska plus sok z porzeczki? A na bezie szwajcarskiej wyjdzie z sokiem z porzeczek lub malin? Nie porywam sie na beze wloska bo mam zwykly mikser reczny i jakos nie umiem sobie wyobrazic pilnowania temperatury syropu i rownoczesnie ubijania bialek,musialabym latac od jednego do drugiego,a miksowanie z przerwami to nie za fajne.Moze ta szwajcarska jednak…?

      1. Dziekuje za odpowiedz,ciesze sie bardzo,ze moge robic taka pianke inna technika tylko w ktorym momecie miksowania tej szwajcarsiej dodawac sok z malin czy puree?

        1. Nie robiłam nigdy. Próbowałabym dodać zamiast wody, ale jeśli chodzi o puree z malin trzeba go dodać więcej, jest bardziej gęste. Proponuję zrobić najpierw próbę z mniejszej ilości składników.

      2. Dziekuje za odpowiedz,ciesze sie bardzo,ze moge robic taka pianke inna technika tylko w ktorym momecie miksowania tej szwajcarsiej dodawac sok z malin czy puree?

  8. I jeszcze pytanie, czy takim kremem można przełożyć tort i jeszcze nim ubrać? A może ta nie będzie smaczny? Wersja koniecznie malinowa i muszę dzisiaj zrobić. Byłby to najlepszy tort dla mojej małej alergiczki, niestety nie lubi śmietanki kokosowej. Jeśli za dużo byłoby kremu i nie byłby smaczny to muszę przełożyć biszkopt warstwą dżemu malinowego i odrobiną bitej śmietany.

    1. Można też przełożyć, ale najlepiej by był to biszkopt, krem jest bardzo delikatny, piankowy. Pod krem można też dać dodatkowo dżem malinowy.

      1. Dziękuję prześlicznie, chciałam takie róże zrobić jakniektóre czytelniczki w torcie z falbankami, tylką M1, bo tylko taką mam,reszta za mała, do zdobienia pierniczków.

          1. Udało się, tort 23 cm, krem malinowy z półtorej porcji, zrobiłam róże i jeszcze trochę zostało, biszkopt, przełożony dżemem malinowym i kremem i ubrany kremem. Pyszny, gościom smakował. Nie był za słodki.Dziękuję !

  9. Ooo ooo, tak, Pani Doroto, ta beza w wersji malinowej do ubrania tortu 23 cm! Może Pani poradzić z jakiej ilości składników?

    1. Oj, trudno mi przewidzieć, o ile zwiększyć proporcje, nie robiłam w takiej wersji… Może wystarczy tylko z 1.5 porcji, ale zależy też jakie dekoracje Pani planuje :).

  10. Miłe wspomnienia,po szkole z kolegami chodziliśmy do pobliskiej cukierni ,kupowaliśmy ptysie jedząc tak by się ubrudzić ,gdy dziewczyny z sąsiedniego liceum , też kończyły zajęcia szły do cukierni -,śmiały się z nas ,a my pierwsze lody mieliśmy przełamane. pozdrawiam.Ptysie są bardzo słodkie.

    1. przepisy doroty tez czasem maja na mnie taki wplyw 🙂 przywoluja wspomnienia, na ktore dawno juz spuscilam kurtyne niepamieci 🙂
      ja do cukierni chodzilam z kolezankami zamiast na wuef. we wtorki rano. zamiast spalac kalorie zajadalaysmy sie jeszcze goracymi paczkami. bylo pieknie.

      te ptysie zrobilam tylko raz (pora powtorzyc) ale smakowaly jak z cukierni. teraz duzo lepiej idzie mi robienie bezy wwiec podejrzewam, ze wyjda nawet lepsze niz poprzednio.

  11. Chce zrobić ptysie do przedszkola i potrzebuję stabilnego kremu, ale tez bezpiecznego dla dzieci. Czy porzadne wyparzenie jajek i sparzenie bialek syropem cukrowym zalatwi sprawę? Jeśli nie jaki inny krem poecacie?

    1. Hmmm, jeśli poczęstunek ma być dla dzieci – z rezygnowałabym z ptysiów. Są trudne do jedzenia, dzieciaki pewnie ubrudzą się kremem. Może ptysie bez nadzienia będą bezpieczniejsze :)?

      1. Finalnie zrobiłam jedne z kremem truskawkowych z mini-ptysiów a drugie z ptysiów kremisiów. Dzieci poradziły sobie ekspresowo 😉

  12. ja jestem kobieta powazna. zamezna. z wyzszym wyksztalceniem. powszechnie szanowana. a jednak musialam uzyc calej sily woli, zeby tej szprycki nie wepchnac bezposrednio w otwor gebowy i wyciskac te beze…
    prawde rzeklwszy moje ptysie sa krzywe i szpetne z oblicza niczym szatanski kuper ale w smaku REWELACJA.
    kiedy zaczelam sledzic twojego bloga, wiele lat temu, jeszcze w starym formacie, tylko wzdychalam czytajac twoje wpisy. bylam przekonana, ze jestem kulinarna kaleka, zupelnym beztalenciem, zerem po prostu.
    dzieki tobie w koncu zaczynam wierzyc w siebie. wizualnie moje produkty nie wygladaja tak znakomicie jak twoje, ale pieke. i wychodzi. i smakuje swietnie.
    ech. czlowiek sie tak wzruszyl glupim ptysiem, ze az lza sie zakrecila.
    dzieki.

  13. Czy białka zaparzone takim syropem cukrowym są już bezpieczne dla dzieci i kobiet w ciąży czy trzeba użyć białek pasteryzowanych?

  14. Witam, czy masę można zrobić z porzeczek takich ze słoiczka (tzn mam takie zasypane cukrem co robiłam na syrop dla dziecka 🙂 )

  15. Witam 🙂 czy masę można zrobić wieczorem, jak ciastka, a przełożyć dopiero następnego dnia? czy zrobi się zbyt zwarta przez noc, aby można było wyciskać przez tylkę? pozdrawiam serdecznie

      1. Dziękuję za tak expresową odpowiedź 🙂 czyli ptysię piekę dziś i szykuję sok z porzeczek, a jutro przekrawam ciacha, kończę masę i przekładam tak? 🙂

  16. Witam Zrobiłam dzisiaj te ptysie ale niestety nie wyszły dobre. Masa pomimo ogromnej ilości cukru wyszła gorzka. Sama się zastanawiam jak to możliwe… 🙁 czyżby winę ponosil przegrzany syrop cukrowy? Nie miałam termometra, sprawdzałam wpuszczajac krople do lodowatej wody. Może wcześniej było już ok. Dziękuję z góry za ocenę sytuacji

    1. Może syrop był zbyt długo gotowany i zrobił się gorzki – to jest najbardziej prawdopododobne. Przypalony karmel jest właśnie gorzki.

  17. Witam pani Doroto 🙂 Oj jak dawno nic nie komentowałam na MW. Ale niezmiennie śledzę blog i czerpię z niego inspirację. Zrobiłam dziś te ptyśki, tyle że z cytrynową pianką. No i kurczątko, coś musiałam po drodze zrobić nie tak, bo pianka nie jest taka jak powinna być :/ Na zdjęciu tego nie widać, ale proszę uwierzyć mi na słowo – jest za rzadka. Myślałam już, że będzie ok, bo po długim ubijaniu ( naprawdę długim, dużo dłuższym niż te 5-8 minut z przepisu, mam zwykły mikser ręczny ) piana była sztywna, przynajmniej tak mi się wydawało… Dobrze się wyciskała, nie rozlewała się więc ucieszyłam się, że pełny sukces, a potem patrzę – a ta pianka jest dużo rzadsza, jakby "siadła". Włożyłam gotowe ptysie do lodówki, ale niewiele to pomogło. W efekcie mamy bardzo smaczne ( wszyscy chwalą, że w smaku pyszne ), ale rozjeżdżające się ptysie. Zastanawiam się co mogłam zrobić nie tak, żeby w przyszłości uniknąć tego błędu. No i nie wiem :/ Jestem w kropce bo wszystko wykonywałam zgodnie z przepisem. Miałam dokładnie 160 g białek. Syrop osiągnął wymaganą temperaturę dość szybko. Wlewałam go naprawdę cienkim strumieniem. No i długo miksowałam, aż w pewnym momencie zaczęłam się obawiać o swój mikser. Jednak mimo tego długiego miksowania pianka nie była całkowicie wystudzona gdy nadziewałam ptysie. Może więc tu leży przyczyna? Nie mniej jednak w smaku bardzo dobre. Pewnie je powtórzę kiedyś, mam nadzieję, że z większym sukcesem 🙂 Pozdrawiam 🙂

  18. Witam pani Doroto 🙂 Oj jak dawno nic nie komentowałam na MW. Ale niezmiennie śledzę blog i czerpię z niego inspirację. Zrobiłam dziś te ptyśki, tyle że z cytrynową pianką. No i kurczątko, coś musiałam po drodze zrobić nie tak, bo pianka nie jest taka jak powinna być :/ Na zdjęciu tego nie widać, ale proszę uwierzyć mi na słowo – jest za rzadka. Myślałam już, że będzie ok, bo po długim ubijaniu ( naprawdę długim, dużo dłuższym niż te 5-8 minut z przepisu, mam zwykły mikser ręczny ) piana była sztywna, przynajmniej tak mi się wydawało… Dobrze się wyciskała, nie rozlewała się więc ucieszyłam się, że pełny sukces, a potem patrzę – a ta pianka jest dużo rzadsza, jakby "siadła". Włożyłam gotowe ptysie do lodówki, ale niewiele to pomogło. W efekcie mamy bardzo smaczne ( wszyscy chwalą, że w smaku pyszne ), ale rozjeżdżające się ptysie. Zastanawiam się co mogłam zrobić nie tak, żeby w przyszłości uniknąć tego błędu. No i nie wiem :/ Jestem w kropce bo wszystko wykonywałam zgodnie z przepisem. Miałam dokładnie 160 g białek. Syrop osiągnął wymaganą temperaturę dość szybko. Wlewałam go naprawdę cienkim strumieniem. No i długo miksowałam, aż w pewnym momencie zaczęłam się obawiać o swój mikser. Jednak mimo tego długiego miksowania pianka nie była całkowicie wystudzona gdy nadziewałam ptysie. Może więc tu leży przyczyna? Nie mniej jednak w smaku bardzo dobre. Pewnie je powtórzę kiedyś, mam nadzieję, że z większym sukcesem 🙂 Pozdrawiam 🙂

  19. Witam pani Doroto 🙂 Oj jak dawno nic nie komentowałam na MW. Ale niezmiennie śledzę blog i czerpię z niego inspirację. Zrobiłam dziś te ptyśki, tyle że z cytrynową pianką. No i kurczątko, coś musiałam po drodze zrobić nie tak, bo pianka nie jest taka jak powinna być :/ Na zdjęciu tego nie widać, ale proszę uwierzyć mi na słowo – jest za rzadka. Myślałam już, że będzie ok, bo po długim ubijaniu ( naprawdę długim, dużo dłuższym niż te 5-8 minut z przepisu, mam zwykły mikser ręczny ) piana była sztywna, przynajmniej tak mi się wydawało… Dobrze się wyciskała, nie rozlewała się więc ucieszyłam się, że pełny sukces, a potem patrzę – a ta pianka jest dużo rzadsza, jakby "siadła". Włożyłam gotowe ptysie do lodówki, ale niewiele to pomogło. W efekcie mamy bardzo smaczne ( wszyscy chwalą, że w smaku pyszne ), ale rozjeżdżające się ptysie. Zastanawiam się co mogłam zrobić nie tak, żeby w przyszłości uniknąć tego błędu. No i nie wiem :/ Jestem w kropce bo wszystko wykonywałam zgodnie z przepisem. Miałam dokładnie 160 g białek. Syrop osiągnął wymaganą temperaturę dość szybko. Wlewałam go naprawdę cienkim strumieniem. No i długo miksowałam, aż w pewnym momencie zaczęłam się obawiać o swój mikser. Jednak mimo tego długiego miksowania pianka nie była całkowicie wystudzona gdy nadziewałam ptysie. Może więc tu leży przyczyna? Nie mniej jednak w smaku bardzo dobre. Pewnie je powtórzę kiedyś, mam nadzieję, że z większym sukcesem 🙂 Pozdrawiam 🙂

  20. Witam pani Doroto 🙂 Oj jak dawno nic nie komentowałam na MW. Ale niezmiennie śledzę blog i czerpię z niego inspirację. Zrobiłam dziś te ptyśki, tyle że z cytrynową pianką. No i kurczątko, coś musiałam po drodze zrobić nie tak, bo pianka nie jest taka jak powinna być :/ Na zdjęciu tego nie widać, ale proszę uwierzyć mi na słowo – jest za rzadka. Myślałam już, że będzie ok, bo po długim ubijaniu ( naprawdę długim, dużo dłuższym niż te 5-8 minut z przepisu, mam zwykły mikser ręczny ) piana była sztywna, przynajmniej tak mi się wydawało… Dobrze się wyciskała, nie rozlewała się więc ucieszyłam się, że pełny sukces, a potem patrzę – a ta pianka jest dużo rzadsza, jakby "siadła". Włożyłam gotowe ptysie do lodówki, ale niewiele to pomogło. W efekcie mamy bardzo smaczne ( wszyscy chwalą, że w smaku pyszne ), ale rozjeżdżające się ptysie. Zastanawiam się co mogłam zrobić nie tak, żeby w przyszłości uniknąć tego błędu. No i nie wiem :/ Jestem w kropce bo wszystko wykonywałam zgodnie z przepisem. Miałam dokładnie 160 g białek. Syrop osiągnął wymaganą temperaturę dość szybko. Wlewałam go naprawdę cienkim strumieniem. No i długo miksowałam, aż w pewnym momencie zaczęłam się obawiać o swój mikser. Jednak mimo tego długiego miksowania pianka nie była całkowicie wystudzona gdy nadziewałam ptysie. Może więc tu leży przyczyna? Nie mniej jednak w smaku bardzo dobre. Pewnie je powtórzę kiedyś, mam nadzieję, że z większym sukcesem 🙂 Pozdrawiam 🙂

  21. Witam pani Doroto 🙂 Oj jak dawno nic nie komentowałam na MW. Ale niezmiennie śledzę blog i czerpię z niego inspirację. Zrobiłam dziś te ptyśki, tyle że z cytrynową pianką. No i kurczątko, coś musiałam po drodze zrobić nie tak, bo pianka nie jest taka jak powinna być :/ Na zdjęciu tego nie widać, ale proszę uwierzyć mi na słowo – jest za rzadka. Myślałam już, że będzie ok, bo po długim ubijaniu ( naprawdę długim, dużo dłuższym niż te 5-8 minut z przepisu, mam zwykły mikser ręczny ) piana była sztywna, przynajmniej tak mi się wydawało… Dobrze się wyciskała, nie rozlewała się więc ucieszyłam się, że pełny sukces, a potem patrzę – a ta pianka jest dużo rzadsza, jakby "siadła". Włożyłam gotowe ptysie do lodówki, ale niewiele to pomogło. W efekcie mamy bardzo smaczne ( wszyscy chwalą, że w smaku pyszne ), ale rozjeżdżające się ptysie. Zastanawiam się co mogłam zrobić nie tak, żeby w przyszłości uniknąć tego błędu. No i nie wiem :/ Jestem w kropce bo wszystko wykonywałam zgodnie z przepisem. Miałam dokładnie 160 g białek. Syrop osiągnął wymaganą temperaturę dość szybko. Wlewałam go naprawdę cienkim strumieniem. No i długo miksowałam, aż w pewnym momencie zaczęłam się obawiać o swój mikser. Jednak mimo tego długiego miksowania pianka nie była całkowicie wystudzona gdy nadziewałam ptysie. Może więc tu leży przyczyna? Nie mniej jednak w smaku bardzo dobre. Pewnie je powtórzę kiedyś, mam nadzieję, że z większym sukcesem 🙂 Pozdrawiam 🙂

  22. Witam pani Doroto 🙂 Oj jak dawno nic nie komentowałam na MW. Ale niezmiennie śledzę blog i czerpię z niego inspirację. Zrobiłam dziś te ptyśki, tyle że z cytrynową pianką. No i kurczątko, coś musiałam po drodze zrobić nie tak, bo pianka nie jest taka jak powinna być :/ Na zdjęciu tego nie widać, ale proszę uwierzyć mi na słowo – jest za rzadka. Myślałam już, że będzie ok, bo po długim ubijaniu ( naprawdę długim, dużo dłuższym niż te 5-8 minut z przepisu, mam zwykły mikser ręczny ) piana była sztywna, przynajmniej tak mi się wydawało… Dobrze się wyciskała, nie rozlewała się więc ucieszyłam się, że pełny sukces, a potem patrzę – a ta pianka jest dużo rzadsza, jakby "siadła". Włożyłam gotowe ptysie do lodówki, ale niewiele to pomogło. W efekcie mamy bardzo smaczne ( wszyscy chwalą, że w smaku pyszne ), ale rozjeżdżające się ptysie. Zastanawiam się co mogłam zrobić nie tak, żeby w przyszłości uniknąć tego błędu. No i nie wiem :/ Jestem w kropce bo wszystko wykonywałam zgodnie z przepisem. Miałam dokładnie 160 g białek. Syrop osiągnął wymaganą temperaturę dość szybko. Wlewałam go naprawdę cienkim strumieniem. No i długo miksowałam, aż w pewnym momencie zaczęłam się obawiać o swój mikser. Jednak mimo tego długiego miksowania pianka nie była całkowicie wystudzona gdy nadziewałam ptysie. Może więc tu leży przyczyna? Nie mniej jednak w smaku bardzo dobre. Pewnie je powtórzę kiedyś, mam nadzieję, że z większym sukcesem 🙂 Pozdrawiam 🙂

  23. Witam pani Doroto 🙂 Oj jak dawno nic nie komentowałam na MW. Ale niezmiennie śledzę blog i czerpię z niego inspirację. Zrobiłam dziś te ptyśki, tyle że z cytrynową pianką. No i kurczątko, coś musiałam po drodze zrobić nie tak, bo pianka nie jest taka jak powinna być :/ Na zdjęciu tego nie widać, ale proszę uwierzyć mi na słowo – jest za rzadka. Myślałam już, że będzie ok, bo po długim ubijaniu ( naprawdę długim, dużo dłuższym niż te 5-8 minut z przepisu, mam zwykły mikser ręczny ) piana była sztywna, przynajmniej tak mi się wydawało… Dobrze się wyciskała, nie rozlewała się więc ucieszyłam się, że pełny sukces, a potem patrzę – a ta pianka jest dużo rzadsza, jakby "siadła". Włożyłam gotowe ptysie do lodówki, ale niewiele to pomogło. W efekcie mamy bardzo smaczne ( wszyscy chwalą, że w smaku pyszne ), ale rozjeżdżające się ptysie. Zastanawiam się co mogłam zrobić nie tak, żeby w przyszłości uniknąć tego błędu. No i nie wiem :/ Jestem w kropce bo wszystko wykonywałam zgodnie z przepisem. Miałam dokładnie 160 g białek. Syrop osiągnął wymaganą temperaturę dość szybko. Wlewałam go naprawdę cienkim strumieniem. No i długo miksowałam, aż w pewnym momencie zaczęłam się obawiać o swój mikser. Jednak mimo tego długiego miksowania pianka nie była całkowicie wystudzona gdy nadziewałam ptysie. Może więc tu leży przyczyna? Nie mniej jednak w smaku bardzo dobre. Pewnie je powtórzę kiedyś, mam nadzieję, że z większym sukcesem 🙂 Pozdrawiam 🙂

    1. Wyglądają naprawdę pięknie :-). Nie mam pojęcia, dlaczego 'siadła', nie zdarzyło mi się to wcześniej. Czasem bywało, że była rzadsza, ale od samego początku, nie chciała się ubić, wtedy robiłam od nowa. Jak się ubiła, zawsze się już trzymała.

      1. Dziękuję za komplement 🙂 Teraz to już w ogóle nie wiem o co chodzi – wyjęłam niedawno jednego ptysia z lodówki aby sprawdzić jak się trzymają i okazuje się, że pianka jest jeszcze bardziej rzadka, wygląda tak jakby się rozpuszczała :/ A podczas nadziewania naprawdę była sztywna i byłam pewna, że taka pozostanie. Dziwne rzeczy się dzieją :/ Na pewno zjemy ze smakiem, w sumie już niewiele pozostało 🙂 Ale zastanawia mnie dlaczego u mnie się tak zadziało, skoro nawet pani nie ma pojęcia co może być przyczyną…

    2. Wyglądają wspaniale…a może to sok z cytryny, cichy "zabójca", który ostatnio prawdopodobnie rozpuszcza mi masę cukrową na torcie;)

      1. Dziękuję 🙂 Hm, czy to możliwe, że to sok z cytryny jest przyczyną? O tym nie pomyślałam w ogóle. Moja pianka naprawdę się rozpuszczała, na początku było jeszcze ok ale im dłużej ptysie leżały tym pianka bardziej znikała :/ Pani Doroto, czy to możliwe żeby sok z cytryny to sprawił?

    3. Oczywiście, nie mówię, że tak stało się w Twoim przypadku, ale ja kiedyś robiąc makaroniki na bazie bezy włoskiej, pomyliłam się w odczycie z termometra.
      Też bardzo szybko syrop osiągnął oczekiwaną temperaturę i jak już zrobiłam te makarony, odkryłam, że spoglądałam na stopnie w Farenheitach a nie w Celsjuszach…Dlatego temperatura tak szybko wzrosła…Bo mam taki zwykły metalowy termometr cukierniczy: https://www.aledobre.pl/10508,Termometr_cukierniczy_do_przetworow_wyrobow_z_cukru_karmelu_czekolady_Tala.html i wystarczy popatrzeć nie na tą stronę…

  24. Ostatnio miałam okazję jeść tort obłożony taką masą jak ta na ptysie. Szczerze mówiąc nie wpadłabym na użycie bezy zamiast kremu czy śmietany i byłam mile zaskoczona efektem. Może kogoś zainspiruje taki pomysł. 🙂

      1. O, a już myślałam, że podrzucę oryginalny pomysł 😉 Sernik wygląda pysznie. Musiał mi umknąć, bo posiadam ‚antysernikowy’ piekarnik – nie przepieka środka żeby nie wiem co, dopóki nie dorobię się nowego na serniki nawet nie patrzę… 🙁

  25. Witam,
    Czy ciastka można upiec i przechować w puszcze ok 1 tygodnia a potem przeciąć i nadziać?
    Zrobiłam już "łupinki" do orzeszków i kruche spody do babeczek – w niedzielę komunia córki, w sobotę przygotuję tylko kremy. Chciałabym zrobić jeszcze ptysie, tylko nigdy ich wcześniej nie przechowywałam przed nadzianiem

    1. Wydaje mi się, że zmiękną. Niestety miękną dość szybko, nawet gdy przechowujemy w piekarniku.

  26. witam. Moze padlo kuz takie pytanie ale cjcialabym zapytac czy taki sok zamiast z porzeczki mozna zrobic z kiwi? albo czy konfitura Z porzeczki by tez sie nadawala? z gory dziekuje za odpowiedz. i tak przy okazji chce powiedziec ze espanialego bloga prowadzi pani. Szacunek..
    Pozdrawiam Dorota Dorote hehe.. 🙂

    1. dziekuje za szybko odpowiedz. a jak bym uzyla soku z tych konfitur z porzeczki bo zajrzalam do sloiczka i sporo tam soku jest czy wtedy tez sie uda?

        1. jeszcze jedno pytanie mam. czy jak mam teko soku z porzeczek 100 ml bez dodatku jeszcze cukru czy moge odrazu na tym soku robic beze czy musze jednak najpierw zagotowac z cukrem?

  27. Witam , chciałam zapytać czy zamiennikiem soku z porzeczki moze być rozpuszczone z woda powidło z róży , lub w jaki sposób moge dodać do piany powidło ? Uwielbiam powidło różane 😉 dziękuje i pozdrawiam serdeczne

  28. Pani Doroto, chciałabym zrobić krem bezowy do tych ptysiów metodą z hi-hat cupcakes. Czy mogłaby mi pani napisać ile cukru dać na 4 białka i czy mogę użyć zamiast wody soku porzeczkowego żeby jednak krem był porzeczkowy? Z góry dziękuję.

    1. To są 2 inne bezy, ta jest włoska, tamta jest szwajcarska. Ilość cukru na 4 jajka to około pół szklanki i 1 łyżka więcej niż w tamtym przepisie. Można użyć soku.

  29. witam, Dorotko jak zrobiłaś tak ładnie ukształtowane ptysie, chodzi mi o kształt upieczonego ciastka, widzę,że Twoje spdy są jednakowej iwelkości i maja jednakowy kształt, oprócz tego i maja na dole falbanki, możesz podrzucić filmik, na którym jest do pokazane lub poinstruować jak to zrobić

    1. Wyciskałam ciasto z rękawa cukierniczego zakończonego ozdobną tylką np. Wilton 1M. Potem po przecięciu upieczonego ptysia wychodzą takie ładne spody i czapeczki :-). Nie nagrywam filmików.

  30. Dorotko! Proszę najlepiej o porady jak właśnie wycisnąć z rękawa taki ładny zakrętas. Najchętniej prosiłabym o jakiś wpis na moich wypiekach na temat dekoracji ciast i ciasteczek. Ja wydałam już majątek na różnego rodzaje rękawy szpryce końcówki do dekoracji i wydaje mi się nie możliwe ze może powstać takie cudo a może jestem kompletnym beztalenciem już sama nie wiem :(. Plisssss!!!

  31. zrobiłam z kremem z nutelli i mascarpone wymieszanymi z kremówką a na wierzchu plasterek ‚kruszonki’ na brązowym cukrze 🙂

  32. Pięknie wyglądają! A czy te ptysie przygotowane jednego dnia wytrzymają w lodówce do dnia następnego czy ciasto za bardzo zmięknie a pianka wysuszy się? Bo pewnie w temperaturze pokojowej nie dotrwają w idealnym stanie do następnego dnia. Pozdrawiam

    1. Wytrzymają i będą równo smaczne :-). To jest beza włoska i wytrzyma nawet bez szwanku w temp. pokojowej. Najlepiej pod kloszem do ciasta by nie obeschła.

      1. To super! Bardzo się ciesze 🙂 Nie wiedziałam, że beza włoska jest tak wytrzymała. W takim razie na pewno je upiekę 🙂 Pozdrawiam

  33. Eh, pierwszy raz mogę szczerze przyznać, że jestem z siebie dumna:)
    Okrutnie bałam się tego przepisu – to już dla takiej amatorki jak ja wyższa półka, ręce nadal mi drżą:)
    Wyszło wspaniale!!! Krem cudownie wyszedł. Pamiętam z dzieciństwa, że ptysie były słodko-kwaśne ale nie przepadam za porzeczkami, więc zastąpiłam je prymitywnym kwaskiem cytrynowym, chętnie usłyszę jak mogę go zastąpić

    1. Nadal pamietam jak smakują, więc z wielką przyjemnością delektowalabym się Twoim cudnym , apetycznym ptysiem 🙂
      Pozdrawiam jedzurko 🙂

    1. Małgosiu no nie chcę Ci tak "słodzić",ale muszę to napisać : ptysie wyszły Ci cudnie idealne,gratuluję i pozdrawiam 🙂 no i smacznego :)))

      1. Dziękuję Bożenko, to zasługa idealnie dopracowanego przepisu i sama nawet nie wiem, ale jakoś tak
        ,, uszczesliwiły mnie" :))
        Zrób córciom będą zadowolone :))
        Wszystkiego dobrego Bożenko 🙂

          1. Ok, jedzurko Pomorze powiadasz, to Ty sobie pieknie mieszkasz 🙂 tylko b. daleko , ja mieszkam na Śląsku , niekiedy latem wynajmujemy domek w Rusinowie kolo Jarosławca i wtedy mamy ekstra wakacje z dala od miejskiego zgiełku.
            Wiem , ze masz ogródek,kwiaty, owoce prosto z krzaczka 🙂
            Z przyjemnością pobawię się z Twoimi skarbami, starszego już zobaczyłam na fotce z lodem:D pokaż jedzurko jeszcze młodszego 😀
            Ależ się rozmarzylam…

          2. 😉 a no pomorze piekne jest zwlaszcza jak upal taki jak dzis;) a co do skarbow to mam jednego skonczyl tydzien temu roczek;) i na razie w zupelnosci mi wystarczy;D

      1. O to przepraszam, ale wygląda tak rezolutnie, że pomyślałam iż ma ok 2 latek, w każdym razie niech zdrowo rośnie 🙂 i gratulacje 🙂

    2. Czy czasem dzisiaj nie byłaś w cukierni ? 🙂 Ptysie Ci wyszły perfekcyjnie. Jak miło popatrzeć na te Wasze poczynania. Pozdrawiam 🙂

      1. Malinko kochana, ja zawsze podziwiam Twoje wypieki, perfekcję,i pomysłowość, jesteś wspaniała i doskonała w tym co robisz, przez Twoje fotografie przemawia estetyka , kunszt, coś co zachęca do ,, spróbowania."To cudowne, że jesteś z nami, choć ostatnio brakuje mi nieco Ciebie i Twych wspaniałości, nie pytam o przyczynę, poprostu nie wypada.
        Mnie niestety daleko do takiej perfekcji, ale lubię gdy rodzinka ma coś pysznego na deser 🙂
        Dorotki strona na szczęście obfituje w niezawodne , zachęcające , pieknie sfotografowane i dopracowane przepisy.
        Dziękuję bardzo i pozdrawiam 🙂

        1. malgosiama kochana, ślicznie dziękuję Ci za tyle pięknych słów. Widze że jesteś bardzo skromna odnosnie swoich wypieków, wystarczy zajrzeć na Twój profil, jakie tam są wspaniałości. Co do częstotliwości pieczenia nic się nie zmieniło, poprostu mam mniej czasu na zamieszczanie zdjęć ( lato, dzieci, wnuki) ale zimą nadgonie 🙂 Gorąco pozdrawiam znad morza 🙂

      1. Esme a wiesz o czym ja marze? O pieteczce Twojego chleba.
        A przy kawce na pewno byłoby o czym miło pogawędzić.
        Napisanie komentarza ze względu na wzrok zajmuje mi niekiedy wiecej czasu niż upieczenie ciasta , ale to drobny szczegół .
        Pozdrawiam i miłego weekendu 🙂

    3. Kuszący i wysycenie różowością jak u Doroty. 😉 Wszyscy z nostalgią wspominają te kwaśne ptysie, a ja lubiłam tylko z bitą śmietaną, od Pacześnych. :)))

      1. Witaj Nika 🙂
        Po zrobieniu tych ptysi ,sięgnęłam do mojego pierwszego zeszytu z przepisami, właściwie to już luźne karteluszki z dzieciecym pismem;) i znalazłam moj stary, może sprzed 35 – 40 lat przepis .
        Ja pamiętałem tylko takie ptysie z różowa , słodką i lekko kwaśną pianką, jakież było moje zaskoczenie, gdy jako pierwszy miałam tam wpisany krem smietankowy i pomyślałam zaraz o Tobie- O to Nika takie ptysie wspomina :)) Dzisiaj do śmietanki dałabym mniej cukru 😉
        Pozdrawiam 🙂

  34. Rzeczywiście ptysie z porzeczkową pianką to transformacja do tego czasu gdy byłam małą dziewczynką, krem cudownie oblepia usta… jak kiedyś…
    Tym razem zdążyłam je zrobić w sezonie porzeczkowym i znów jest słodkokwaśno,cudownie.
    Dziękuję za przepis i pozdrawiam 🙂

      1. Dziękuję Dorotko, to jest nas dwie, bo ja też 🙂
        I nawet nie wiesz, jak czasem brakuje mi słów by wyrazić to co czuje…myślę, że jest to coś powiazanego z sympatią ,wzruszeniem i chwilami szczęścia.
        Radosne uniesienie 🙂
        Takich chwil życzę Ci z całego serducha jak najwięcej.
        Pozdrawiam :)*

  35. Pani Doroto już po raz kolejny korzystam z Pani przepisów i muszę stwierdzić, że co jeden to lepszy. Tak było i tym razem . . . ptysie wyszły przepyszne 🙂
    Przepis rewelacyjny, szybko się robi, ciasto ładnie wyrasta, a krem nawet bez termometru jest do zrobienia. A smak dzieciństwa . . . nie do opisania 🙂
    Pozdrawiam serdecznie

  36. Pani Doroto już po raz kolejny korzystam z Pani przepisów i muszę stwierdzić, że co jeden to lepszy. Tak było i tym razem . . . ptysie wyszły przepyszne 🙂
    Przepis rewelacyjny, szybko się robi, ciasto ładnie wyrasta, a krem nawet bez termometru jest do zrobienia. A smak dzieciństwa . . . nie do opisania 🙂
    Pozdrawiam serdecznie

      1. W komentarzu do Ani był podany przez Panią Dorotę link do filmiku na youtube, wystarczy tylko obejrzeć i samemu spróbować 🙂

  37. Mój sernik jagodowy z tym kremem, niezmiennie dziękuję za inspirację i życzę udanych wakacji Pani Dorotko 🙂

    1. Przepiekna kompozycja kolorystyczna i artystyczne wykonanie, jeśli jest tak smaczny jak wygląda, to "klękajcie narody". 🙂

      1. Dziękuję ślicznie Nika :):):) Sernik jest bardzo smaczny, choć następnym razem dodam sera z Piątnicy a nie z Biedronki i dzięki temu będzie można dodać jeden proszek budyniowy a nie dwa.

    1. Czy pytasz ze względu na zaparzane białka w piance?
      To już pewnie na własną odpowiedzialność, ponieważ sposób przygotowania bezy włoskiej nie uchroni przed ewentualną salmonellą. Niektórzy twierdzą, że obecne jaja ze sklepu są sterylizowane – bezpieczne, ale czy to strzeże przed salmonellą… Może te wszystkie sposoby to jedynie minimalizacja ryzyka.
      Ja jestem z tych przezornych. Polecam białka pasteryzowane, w płynie, choć w Polsce chyba nie jest możliwe ich kupienie w sklepach. Może internet?

      1. ok dzięki oto mi chodziło, ja mieszkam w uk a będę piekła tort da dziecka i chciałam wykorzystać ten krem do ozdoby tortu i właśnie ze względu obawy przed salmonellą nie byłam pewna jakie białka wykorzystać.

        1. Jeśli mieszkasz w UK to bez problemu w Tesco dostaniesz białka pasteryzowane w kartoniku, ja takich używam do bezy włoskiej.

          1. Ok dzieki :), tak sie jeszcze zastanawiam czy jak pokryje tort na bitej smietanie beza wloska to czy smietana mi nie zacznie dospuszczac bezy?

          2. To jest dobre pytanie, nie jestem pewna w 100%. Chyba nigdy nie umieszczałam bezy włoskiej na bitej śmietanie. Ale wydaje mi się, że nie, wszak umieszczałam na serniku, też wilgotnym. Beza włoska jest bardziej stabilna, to zaparzona pianka. Może najpierw zrobić próbę na jakiejś babeczce?

  38. Ale ja chce pianke taka jak ta tylko e o smaku adwokatowym a czy mozna to zrobic z truskawek zamiast porzeczki bo nie mam porzeczki?

  39. Pani Doroto, chcialabym te ptysie zrobic na Wielkanoc. Czy sadzi Pani, ze jak zrobie je w sobote rano, to w niedziele beda nadal odpowiedniej konsystencji? Oczywiscie trzymalabym je w lodowce. Czy ciasto nie zmieknie? A moze byloby mozliwe upiec ciastka i ubic beze dzien wczesniej I dopiero rano przelozyc ( tylko czy beza bedzie jeszcze dobra?)Nie chce po prostu zostawiac ubijania bezy na ostatnia chwile, a zalezy mi zeby te ptysie byly naprawde dobre bo mieszkam za granica I wiem,ze moja rodzina od wielu lat poza Polska doceni smaki dziecinstwa. Jesli znajdzie Pani chwile to prosze o dopowiedz. A moze ktos inny z czytelnikow mi podpowie? Z gory dziekuje.

    1. Tak, będą dobre. Ciasto zmięknie odrobinę, ale dalej będzie smaczne. Bezę trzeba przełożyć od razu. Proponuję spróbować przygotować je już teraz, na próbę, z tego co czytałam niektórzy czytelnicy mieli małe problemy z bezą.

  40. Droga Pani Doroto, dzięki Pani cudownym przepisom rozpoczęła się moja przygoda z pieczeniem za co pragnę Pani serdecznie podziękować:) Mam wszystkie Pani książki, często czytam zamieszczane przez Panią komentarze, które okazują się nieocenione podczas pieczenia. Ptysie są IDEALNE ! Ich smak (u mnie malinowy)przeniósł mnie do krainy dzieciństwa:) Dziękuje z całego serca za to, że Pani jest i życzę dalszych słodkich sukcesów! Trzymam za Panią kciuki:) Dziękuje:)

  41. hmmmm….. od jakiegoś czasu przymierzam się do kupna termometru cukiernicze, poradźcie mi proszę na co muszę zwrócić uwagę przy jego kupnie 🙂

  42. Pani dorotko Ptysie wyszły przepyszne ale ta pianka jest gęsta i aksamitna a nie taka jak w ciepłych lodach dlaczego???

  43. Wyszło idealnie. Zrobiłam ciepłego loda z… jednego białka. Porzeczki nie miałam, użyłam pomarańczy – dałam tyle soku ile w przepisie. Bardzo łatwy do zrobienia krem. Ptysie piekę często, wiec na pewno wykorzystam go do nadziania. W końcu ptysie będą takie jak z cukierni 😀 a nie ze śmietaną (tez dobre)

  44. dobre, ale jak dla mnie troszkę za słodkie może dlatego ze robiłam z truskawek, na drugi dzień nadzienie lekko zmieniło konsystencję, już nie było takie zwarta. przepis łatwy, nie korzystałam z termometra, tylko wykorzystałam metalowy drucik z oczkiem-komentarz poniżej. pozdrawiam

  45. chcialam zapytac, czy przepis na te ptysie jest dostepny na aplikacje? poniewaz aktualizuje swoja juz kolejny raz a nie moge ich w niej nadal znalezc.. czy ktos spotkal sie z podobnym problemem?

    1. Z tego co wiem jest problem z aplikacją na Androida. Też nie mam wszystkich przepisów, nie kopiują się. Jakiś czas temu p. Dorota pisała, że informatycy pracują nad tym i niebawem problem zniknie.

  46. Od dzieciństwa uwielbiam ptysie, więc musiałam je zrobić. Są super!! Ja użyłam malin- wyszło pysznie i mają piekny jasnorózowy kolor. Dodałam tylko trochę kwasku cytrynowego w już gotowej masie (jednak z malinami masa wydawałała mi się za mało kwaskowa). Trochę bałam sie tego syropu-nie mam termometru cukierniczego ale wszytko poszło łatwo. Jest pani niesamowita! Wszystko wychodzi. Życzę pani jak najwięcej radości z pieczenia i prowadzenia tego bloga! Pozdrawiam

  47. Czy to normalne, że na drugi dzień z pianki powoli tworzy się syrop który rozmacza mi dolną część ptysia? Pod ptysiem jest mokra plama jakby syropu..

  48. sluchajcie milosnicy pieczenia jak macie mozliwosc to zakupcie sobie termometr do gotowania-smazenia to jest baaardzo ulatwiajacy sprzecik ,dopoki go nie mialam to smazylam na oko i zawsze paczki albo byly za mocno spalone albo za duzo wsiakaly oleju a od kiedy Dorota mowi w przepisie o temp.oleju albo w tym przepisie temp.soku niemam zadnych wpadek z przepisem,a dzisiaj jakbym nie miala termometru to patrzac tylko na gotujacy sie sok z cukrem juz bym dawno pomyslala,ze jest gotowy a jak zerknelam na termometr to byla dopiero temp.195F naprawde polecam zakup termometru

  49. zrobilam i jednak to nie to 🙁 nastepnym razem (bo powtorze bo mojemu partnerowi bardzo smakowaly) zrobie duzo mniej kremu (z 3 jajek) bo tak jest go stanowczo zbyt duzo, dodatkowo krem mimo termometru wyszedl mi zbyt rzadki jak na moj gust-niby ladnie sie formowal i nie wyplywa ale chyba cos mi poszlo nie tak, mysle ze soku w stosunku do cukru bylo zbyt duzo- sprobuje zmienic proporcje

    1. Soku (lub wody) powinno być tyle, by lekko przykrywała cukier, nawet na tzw.oko. Ilość soku/wody nie ma znaczenia, ona i tak się wygotuje, jeśli będzie więcej wody dłużej będzie trwało osiągnięcie temp. 118 stopni. W przepisie mogłam podać 50 ml, 100 lub nawet 200 soku, ale 100 ml wydawało mi się najlepsze ze wzg na smak bezy włoskiej, była już lekko kwaskowa i jednocześnie nie wydłużała gotowania :).
      Krem już ubjany z syropem powinien wyjść bardzo gęsty i bardzo sztywny. Wydaje mi się, że z wodą jest też prościej niż z sokiem i może wtedy osiągnęłabyś sukces. Inaczej wyglądał syrop, inaczej się gotował, nawet chciał kipieć, z wodą – to się nie zdarza.

      1. w sumie masz racje-na logike nawet woda/syrop powinna sie wygotowac.. u mnie sie to jednak nie stalo najwyrazniej-zreszta i syrop zagotowal sie podejrzanie szybko, gdyby nie to ze termometru uzywalam z sukcesem do pieczenia paczkow w tym tygodniu zwalilabym bezapelacyjnie na jego bledne dzialanie 😉 mam zagadke teraz co poczlo nie tak… ale ja sie nie poddam i bede probowac do skutku az wyjda 😉

  50. Mam niesłychanie trudny problem. Nie mam termometru jak mam ugotować syrop bez niego? czy ten pomysł z drutem wyjdzie?

  51. sluchajcie wlasnie je upieklam i skonczylam krem,niemialam porzeczek ale uzylam jagody te same proporcje,niewiem jak ty to robisz Dorota ale tak smakowalo moje dziecinstwo cos niesamowitego,musze dorobic tylko ciasta jeszcze jednej porcji bo piany mam na 2 porcje ciasta,prawdziwy smkolyk na dzisiejsze walentynki,zycze wszystkim takich slodkich walentynek z ukochanymi osobami

  52. Chodzą za mną te ptasie i chodzą i będę w końcu musiała zrobić. Ostatni raz takie jadłam na studiach. Kupowałam w cukiereczek po drodze na wykłady 🙂 czas sobie przypomnieć ten smak. Dzięki za wskazówki co do białek pasteryzowanych. Co do porzeczek to ja wykorzystam te z mrożonych owoców z tesco – summer fruit. Trzeba będzie trochę powybierac, ale co tam, na pewno warto :-)))

  53. Dziękuję za szybką odpowiedź. Ciasto studzilam dwie godziny na balkonie a jest mróz wiec wydawało mi się wystarczająco zimne. Może następnym razem spróbuję dłużej. A może z tymi jajkami później ubijac? Ja tylko zmiksowalam. Dodam że jestem Pani wielka fanka

    1. Jeśli na mrozie i 2 godziny, to na pewno było dobrze wystudzone :). Tak, trzeba dobrze zmiksować, na gładką masę. Można użyć końcówki ubijającej lub mieszającej – obojętnie, obie się nadają, próbowałam. Ważne, że masa będzie gładka. 

  54. Witam Robiłam dzisiaj drugi raz ciasto parze i drugi raz mi nie wyszło. Ostatnio gotowałam krócej dzisiaj trochę dłużej i znowu nie rośnie podczas pieczenia. Ciasto ładnie odchodzi od ścianek garnka. Jaka może być przyczyną? Proszę o jakąś wskazówkę.

  55. Pierwszy raz robiłam takie ciasto i jestem w szoku, że to takie łatwe 🙂 Zrobiłam mini-eklerki z bitą śmietaną. Z połowy porcji wyszło mi 30 sztuk.

  56. Białko Eifix. Płynne białko jaj kurzych- czy takie białko będzie dobre do zrobiena pianki ? Proszę o podpowiedz.

  57. Rerwelacja! Bez termometru, na oko – piana sztywna i gęsta, po prostu idealne proporcje składników 🙂 Niestety nie miałem szprycy, więc kładłem krem łyżką 🙂 Oczywiście gdyby zamienić sok na esencję/aromat cytrynową/y to byłby smak dzieciństwa 🙂
    Dziękuję!

      1. I jakie pyszne 🙂 Nie spodziewałem się takiego smaku, użyłem soku jeżynowego, który moja siostra trzymała w słoiku. Pewnie gdybym krem wyciskał z rękawa cukierniczego, wyglądałyby znacznie lepiej. Tak przy okazji, rękaw można dostać w każdym supermarkecie (Asda, Tesco) czy kupuje je pani w sklepach specjalistycznych?

        1. Szczerze mówiąc dawno nie sprawdzałam jakie tam mają rękawy w supermarketach, zawsze kupuję ogromną rolkę na amazonie i mam na rok ;-). Używam tylko jednorazowych, z mocnej folii. Można też je kupić w 'funciaku' (małe worki) i droższe – w Lakeland.

        2. Ja jednorazowe i materiałowe rękawy
          kupuję na eBay. Również różne końcówki do ozdabiania tortów i babeczek.

      1. Nie uzylam termometru, chyba za Krotko gotowalam syrop. Dodalam zelantyne i teraz jest super ! Dziekuje i pozdrawiam

      1. A jeżeli chciałabym uzyskać mocno cytrynową piankę to dodać całą szklankę cytryny plus np. skórka, czy jednak pół na pół wystarczy?

  58. Pani Doroto
    nie piekłam jeszcze nic wg Pani przepisów ale zaglądam tu często dla samych zdjęć- są po prostu świetne – to polowa sukcesu, bo można świetnie pisać ale co obraz to obraz.
    czy zajmuje sie Pani fotografią i czym robione są zdjęcia?

  59. Pani Dorotko prosze o szybką radę ptysie sie nie dopiekły bo są w środku mokre włozyc do pieca i podpiec jeszcze można tak ?

  60. Kupiłam książkę i co sobotę robię nowe ciacho, każde wychodzi 😀 i jak tu nie jesc slodkiego… ale moje pytanie gdzie kupic cukier drobny do wypiekow ? 🙂

    1. W moim mieście np tylko w tesco jest, mimo, że są tu prawie wszystkie duże supermarkety, w "kerfurze" np są przeróżne rodzaje cukru trzcinowego, brązowego, ciemny, jasny, gruby, drobny ale drobnego do wypieku nie ma… w małych osiedlowych sklepach też nie spotkałam, a cukier drobny bardzo ułatwia życie, świetnie zastępuje cukier puder, który lubi zbijać się w grudki i okrutnie brudzi mi kuchnię

  61. Czy mogę jednego dnia zrobić ciasteczka, a dopiero następnego przełożyć? I kiedy w takim wypadku je przekroić?

  62. Bardzo dziękuję za szybką odpowiedź. Na pewno skorzystam z Pani podpowiedzi. Szkoda tylko, że termometru, który Pani polecała nie ma już w sprzedaży "ale dobre". Będę musiała poszukac innego. Serdecznie pozdrawiam. Maria

  63. Pani Doroto, mam prośbę. Proszę o informacje, jakiego rodzaju końcówek używa Pani do ozdabiania np. babeczek lub tortów kremem, jakich do nadziewania pączków ? Jaki rodzaj rękawów cukierniczych (rozmiar i z jakiego materiału ). Jaki termometr cukierniczy Pani używa ? Kuszą mnie niektóre Pani wypieki, ale nie mam odpowiednich akcesoriów. Chciałabym je sobie sprawic, ale potrzebuję porady w tej dziedzinie. Dodam, że często korzystam z Pani przepisów ( serniki są rewelacyjne ) i będę wdzięczna za pomoc. Serdecznie pozdrawiam. Maria.

  64. Przenisołam się do czasów dzieciństwa – bezy to był również mój ulubiony przysmak z cukierni:-) I przez lata zastanawiałam się czym był ten smakowity krem w środku…a teraz mogę go zrobić sama dzięki Moim Wypiekom:-) dziękuję!

  65. Dorotko, Ty jestes niemozliwa – jak my to wszystko mamy jesc?????????, serdecznie dziekuje za cuda z PRL-u.Szkoda tylko, ze tutaj nic porzeczkowego nie mozna kupic!pozdrawiam.

  66. Czy tEn krem nada sie do przelozenia biszkoptu bezglutenowego z Twojego przepisu? Szukam czegos bezmlecznego, jajka nie stanowia problemu, jak narazie nic z wyprobowanych takich kremu mi nie smakowalo. Bede wdzieczna za pomoc.

    1. Cukier natychmiast się zbryli. Jest to reakcja odwracalna, więc nie wszystko stracone, ale po co dłużej stać przy tym syropie :). Można lekko poruszać garnuszkiem trzymając za rękojeść. A najlepiej po prostu wsypać cukier, dodać wodę, wymieszać, postawić na palniku i już nie dotykać.

  67. Jajka surowe lepiej nie uzywac, gdyz w skorupie sa male otwarcia i przez nie do jaja moze trafic salmoneloza. Ale mozna wziac rondelek do niego jaja i odrobine cukru i ubic nad drugim rondelkiem z wrzaca woda 😉 albo kupic juz pasteryzowane jaja 😉
    Bez termometru mozna ugotowac. Jest taki sposob, bierzesz drut z uszkiem na koncu (ja biore od szczotki do mycia naczyn, taki zakrecony i na gorze z uszkiem), opuszczasz do syropu i jak da sie zrobic z tego "banke mydlana" to jest gotowe!

      1. Salmonella, salmonelloza to choroba wywoływana przez salmonellę. Szczegół. Dodatkowo, nie są potrzebne żadne magiczne wrota w jajku, przy rozbijaniu można zanieczyścić wnętrze. Zresztą to niebezpieczeństwo nie obejmuje jaj ze sklepu, farmy są kontorlowane, a jaja przed pakowaniem są poddawane działaniu światła UV, które zabija mikroorganizmy, w tym salmonellę.
        Super fajny sposób z tym drucikiem, muszę to koniecznie wypróbować, mam rolkę drutu, zaraz sobie skonstruuję potrzebne urządzenie 🙂

    1. Z samą wodą zamiast soku z porzeczek. Lepiej jednak – połowę wody zastąpić sokiem z cytryny. Krem nie będzie mdły.

        1. Pół na pół wodę i sok z cytryny, zamiast soku z porzeczek. Lub więcej soku z cytryny a mniej wody.

  68. Uwielbiam takie ptysie i napewno je zrobie powracajac w czasy dziecinstwa.Tutaj gdzie obecnie mieszkam sa tylko z bita smietana .Takie jak Twoje mam okazje jesc raz na kilka lat.Najwyzsza pora aby to zmaienic.Jestem bardzo wdzieczna za ten przepis.

    1. Tak. 118 stopni C to tzw. soft ball stage. Syrop cukrowy opuszczony z łyżeczki do lodowatej wody uformuje miekką, plastyczną kulę (tutaj link do filmiku na youtube).
      Inaczej mówiąc – syrop gotujemy do nitki – kiedy spuszczamy kroplę syropu z łyżeczki ciągnie się jak nitka. 

  69. Pyszne uwielbiam ptysie, chciałabym zrobic sobie takie ale nie mam termometru, czy mozna bez niego spróbować?

    1. Proszę zerknąć na komentarz obok, do Ani, właśnie odpisałam :). Czytelnicy podawali tutaj kiedyś jeszcze jakąś metodę z kółeczkiem, niestety nie pamiętam :/. Też była dość prosta.

  70. Co za cuda! A ja od wczoraj mam straszną ochotę właśnie na ptysie 🙂 To przeznaczenie. Biorę się za pieczenie 🙂

  71. Aaaa! Moje ulubione kremowe ciacho na te chwile, kiedy chcę się kompletnie zasłodzić 🙂 I to w takiej tradycyjnej odsłonie – bo w cukierniach prześcigają się w wariacjach na temat ptysiów: a to z kremem waniliowym, a to z bitą śmietaną, a to biało-zielone mdłosłodko-kwaśne… A te różowe, kwaskowate są przecież najpyszniejsze 🙂

    Pani Dorotko – bo wychowano mnie w przekonaniu, że surowych jajek się nie je – i chociaż wiem że to w zasadzie chodzi o czyste skorupki, a nie samo jajko jako takie, to czy spożywanie surowych białek bądź żółtek (np. w tiramisu) jest bezpieczne?

    1. W 100% beza włoska nie jest bezpieczna. Ale jeśli jajka są ze sklepu nie ma się czego obawiać, według mnie. Ja obecnie używam białek pasteryzowanych, w płynie. Wcześniej nigdy nie używałam, ale po lekturze Waszych komentarzy, zaczęłam ;-). 

      1. Achhh, trzeba było mnie okłamać 😛 Tak to pewnie dalej będę się łudzić, że te sklepowe jednak są w porządku (bo co to za życie bez ptysiów 😉 ) 😉

        1. Sklepowe pewnie teraz są robione z białek pasteryzowanych, don't worry :). Mama zawsze mi powtarzała, że w upały i na weselach nie jemy ciastek z kremem, coś w tym jest ;). 

      2. Ojej ptysie!Moje ulubione :-)) Opychalam sie nimi jako mala dziewczynka!Wyjadajac krem ze srodka palcem,dopiero potem ciasto ptysiowe 🙂 Ale jestem wdzieczna za ten przepis!,Czytam Pani komentarz o bialkach,tez nie jem i nie robie nic z surowych jajek,wiec zapytam gdzie Pani kupuje swoje bialka pasteryzowane w UK?Czy nada sie sok 100% porzeczkowy z kartonu ? Bo musze je zrobic,wygladaja przepysznie…Pozdrawiam

        1. Są w każdym supermarkecie (Tesco, Asda, Sainsbury, Waitrose), kupuję w Tesco.
          Można spróbować z kartonikiem, choć nie wiem, czy efekt będzie tak samo dobry.
          To teraz ja się zapytam, gdzie w UK można dostać sok porzeczkowy 100% w kartonie? 🙂

          1. Dziekuje za odpowiedz,nie wiedzialam ze takie cos tu jest.A sok oczywiscie z polskiego sklepu 😉 zawsze kupuje z Fortuny 100% bez cukru,uwielbiam go.W ang sklepach same podroby-niestety!Nada sie Pani Doroto?

          2. Z czerwonej porzeczki? Nie kupuję tych soków, ale wydaje mi się, że przetarty z owoców da lepszy smak. Choć na pewno można spróbować :).

          3. Może najpierw go trochę odparuj ? Sama myślę o gotowym soku, ale może po prostu kupię dobrej jakości konfiturę, którą rozpuszczę w odrobinie wody i przetrę przez sitko.