Komentarze (142)

Springerle

Tradycyjne, wypiekane od stuleci niemieckie świąteczne ciasteczka. Znane z pięknych wytłaczanych wzorów, wręcz miniaturowych płaskorzeźb wyciskanych w białym jak śnieg cieście. Drewniane formy, z których tworzy się springerle przedstawiają scenki z ówczesnego życia codziennego, z biblii, symbole chrześcijańskie lub świąteczne.  Nie smakują jak zwykłe ciasteczka i nie ma co Was czarować, nie rozpływają się w ustach i nie są nawet maślane – to twarde ciastka, lekko ciągnące, unikatowe, z subtelnym smakiem anyżu. Ich smak trzeba docenić i.. do niego przywyknąć. Będą to jedne z najpiekniejszych ciastek, jakie upiekliście :-).

Springerle są niezwykle proste do wykonania i to tylko 3 podstawowe składniki: jajka, cukier, mąka. Ich urok tkwi w ich białym kolorze, więc użyjmy jajek z bladymi żółtkami. Charakterystyczna jest dla nich ‚stopka’, czyli wyrośniety rancik wzdłuż spodu ciasteczek tworzący się podczas pieczenia (całkiem jak w makaronikach). Cały proces ich przygotowania obejmuje jednak ponad 12 – godzinne suszenie, które utrwala wyciśnięte wzory. Pieczemy je w niskiej temperaturze piekarnika (znowu – chodzi nam o biały kolor). Mogą być przechowywane przez kilka tygodni, nadają się więc na świąteczne prezenty. Ich smak, jak w przypadku pierniczków, jest lepszy i lepszy z każdym dniem.. Jeśli stwardnieją (a tak, stwardnieją!), przechowujmy je jak pierniczki, w puszce, z kawałkiem jabłka. Polecam!

Składniki na 4 blaszki ciastek:

  • 4 duże jajka
  • 1/2 łyżeczki naturalnego olejku anyżowego lub 2 łyżki zmielonych nasion anyżu*
  • 4 szklanki cukru pudru
  • 4 szklanki mąki pszennej
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Ubijać same jajka mikserem na wysokich obrotach przez 10 minut, aż będą bardzo jasne i puszyste. Zredukować obroty do średnich, dodać olejek anyżowy. Stopniowo dodawać cukier puder, wsypując jednorazowo mniej więcej po 2 czubate łyżki, ciągle ubijając. Po dodaniu całego cukru znowu podwyższyć obroty i ubijać następne 10 minut.

Odmierzoną mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia. Stopniowo dodawać po pół szklanki do masy jajecznej ciągle mieszając. Przełożyć ciasto na wysypaną mąką stolnicę i wyrabiać przez okolo 5 minut, podsypując w razie koniecznosci mąką, aż ciasto będzie gładkie i nie będzie przywierać do rąk. Szczelnie zawinąć w folię i schłodzić okolo 2 godziny.

Blachy do ciastek posmarować masłem lub wyłożyć papierem do pieczenia (można wysypać je też pokruszonymi nasionami anyżu).

Lekko oprószyć stolnicę cukrem pudrem. Ciasto podzielić na cztery części, każdą rozwałkować na grubość 10 mm lub mniej (w zależnosci od głębokości foremki). Rozwałkowane ciasto lekko oprószyć cukrem pudrem, posypać nim również foremki pomagajac sobie pędzelkiem przy bardziej „szczegółowych” foremkach. Foremkę przyłożyć do ciasta, okroić nożem i mocno wcisnąć, na ogół ciasto bardzo ładnie odchodzi od foremki. Okroić brzegi nożem. Ułożyć ciastka na blasze – zostawić odkryte w ciepłym pokoju przez 12 – 24 godzin, aby dobrze wyschły.**

Piec okolo 20 – 25 minut (w zależności od wielkości ciastek) w temperaturze 135ºC, uważając, by się nie zrumieniły. Powinny podwoić objętość, być ciągle białe z wierzchu i lekko złotawe na spodzie. Po upieczeniu przełożyć na kratkę, wystudzić.

Puszkę wyłożyć pergaminem, wsypać na dno trochę pokruszonych nasion anyżu, włożyć do niej ciasteczka.

Springerle powinny dojrzewać co najmniej przez tydzień, ale moga być przechowywane przez 3 miesiące w puszce lub szczelnie opakowane w zamrażalniku.

Smacznego :-).

* Zamiast anyżu można użyć ekstraktu cytrynowego lub pomarańczowego.

** U mnie wysychały tylko 4 godziny, później wierzch był zbyt suchy i miał tendencję do pękania. Długość suszenia springerle będzie zależała od wielkości ciastek i wilgotności powietrza. Prawidłowo wyschnięte będą suche z wierzchu i po bokach, pod spodem mokre.

Springerle

Springerle

Źródło przepisu ‚Edible Art’ 2001, cytowany za Bajederką.

Przeglądaj wpisy po składnikach:
Dziękuję za zamieszczenie komentarza.

Wszystkie komentarze czytam, choć niestety, nie dam rady na wszystkie odpowiedzieć. Zanim zamieścisz pytanie upewnij się czy nikt nie zadał podobnego (ułatwi Ci to wyszukiwarka zamieszczona w komentarzach). Komentarze z linkami mogą nie zostać opublikowane.

Autorka bloga

Opublikowano 142 komentarzy
Szukaj w komentarzach:
  1. Robilam takie ciasteczja wg przepisu house on the hill nie popekaly przy suszeniu ale wydaja mi sie surowe po wyjeciu z piekarnika. Nie wiem moze to ten kolor bialy…

  2. Nie mam takich foremek i na razie się na to nie zanosi, natomiast mam anyż i bardzo chciałabym zrobić te ciasteczka. Czy mogę po rozwałkowaniu wykroić je zwykłymi foremkami i odbić na nich wzór stempelkami?

  3. Czy ma znaczenie to w jakim pojemniku przechowujemy? Czy to musi być konkretnie puszka metalowa? Nie mam tak dużej i nie wiem czy będzie dobrze jeśli będę przechowywać w plastikowym pojemniku?

  4. Pani Doroto, zastanawia mnie jedno. Czym się te ciastka różnią od zwykłych kruchych, że można je przechowywać aż 3 miesiące, a zwykłe kruche tylko 7 dni? Składniki te same, tylko cukru dodaje się tyle samo, co mąki. Pytam, bo będę chciała zrobić podziękowania dla gości weselnych i chciałabym je zrobić wcześniej niż tydzień przed ślubem… rozważam, czy podziękowania zrobić z ciasta piernikowego, czy raczej kruchego…jak Pani myśli?

    1. One są bardzo twarde, dojrzewają z czasem. Kruche jest już gotowe do jedzenia po upieczeniu i od razu się starzeje. Jeśli ciastka mają być wykonane wcześniej wybrałabym pierniczki.

  5. Upiekły się pięknie nie pękły, ciasto nie zmieniło koloru, stopka wyrosła. niestety ciasto jak białe nie było tak nie jest, po wyjęciu z piekarnika wygląda w środku na surowe-takie gumowate jest, nie wiem czy takie powinno być czy nie dopiekłam?
    Najbardziej boli mnie, że nie są białe, może to wina anyżu, bo zmieliłam całe gwiazdki,a nie tylko ziarenka, a może olejek nie barwi ciasta? chętnie posłucham dobrych rad co poprawić by wyszły bialutkie jak śnieg, bo te ciasta są pyszne i śnią mi się po nocach 🙂

  6. Suszą się 🙂 niestety nie są białe,mają kolor zwyczajnego kruchego ciasta i nie mam pojęcia czemu. Zrobiłam w foremkach do czekoladek, teraz doczytałam, że mają podwoić objętość a one już mają centymetr grubości jak nie więcej…. będę strasznie grube, boję się że ich nie dopiekę. Jutro się wszystko okaże.

  7. Ja mam pytanie odnośnie samego anyżu, nie wiem czy padło, udało mi się przekopać przez połowę komentarzy dopiero.

    Posiadam słoik anyżu w całych gwiazdkach. Na potrzeby przepisu mogę zmielić całe gwiazdki, czy muszę wyłuskać z nich nasionka i tylko te poddać mieleniu?

  8. Suszą się. Ciasto było potwornie twarde i miałam kłopoty, żeby wcisnąć je w foremki (ostatecznie po prostu je wwałkowałam do środka). Nie wiem też dlaczego, ale bynajmniej nie jest białe jak śnieg, po dodaniu zmielonego anyżu zrobiło się beżowe.

    Zobaczymy, co z tego wyniknie, ale mam nadzieję, że będą tylko dobre, bo chyba mi ręce uschną, jak co roku będę musiała je wałkować 😉

  9. Hmm, jaki człowiek mało wiedzący jest, kurcze pierwszy raz te ciasteczka widze i słysze o nich, a gdzie moge takie foremki do nich nabyć ? A w smaku są podobne do czegoś ?

  10. Zakochałam się w tych ciasteczkach…wspaniałe na prezent:) Wykorzystałam formę do odlewów gipsowych oraz krajak…natomiast foremki mam już upatrzone na kilku stronach, ale póki co jeszcze zbyt duży wydatek 🙁

    1. Mam identyczne foremki do odlewów gipsowych ale nie przyszło mi do głowy ,ze mogą nadać się do ciastek. Ciekawe czy nie było problemu na wyjęcie /wytrząśnięcie ich z foremek bo rozumiem ,że wyciąga się odciśnięte surowe ,potem suszy i następnie piecze? W każdym razie zainspirowałaś mnie i spróbuję. Tym bardziej ,że mam trzy rodzaje foremek do gipsu z motywami świątecznymi 😀

  11. Strasznie upierdliwe ciastka – cały dzień schodzi na ich przygotowywaniu a ciasta nie wyrabia się najłatwiej. Trud wynagradza z nawiązką to, że wychodzi ich bardzo dużo, a wielbiciele czarnych niemieckich żelków anyżowych na pewno się nie zawiodą (mam w domu jednego, który może to potwierdzić) 😉

  12. Mam pytanie: upiekłam te ciasteczka prawie 2 tygodnie temu, wczoraj otworzyłam puszkę w której leżakują i okazało się że są twarde jak kamień, czy coś się z nimi da zrobić żeby zmiękły? Znam sposób z połówką jabłka, ale nie wiem czy w tym przypadku da radę…

  13. Więc upiekłam i są pyyyszne. Uwielbiam takie smaki. Wykroiłam zwykłą foremką do ciasteczek. Myślę że jeszcze upiekę, ale dodam więcej anyżu.Mi niestety nie wyszły takie białe pewnie dlatego że żółtka były za żółte.

  14. Brak słów, po prostu cudowne! Pani Doroto, zachęciła mnie Pani do eksperymentów, w tym tygodniu ‚popełnię’ ten przepis. Mam zamiar wykorzystać czekoladowy kalendarz adwentowy, może będą choć trochę przypominać oryginały.

  15. Foremki zamówione, springerle uczyni mnie zapewne cesarzową pieczenia c: kooooocham tego bloga! wstawię zdjęcie, jak zrobię!

  16. Przyznam szczerze, że nie bardzo rozumiem procedurę :/ Rozwałkować ciasto, odcisnąć wzorki, porozkrajać na kawałki i? Mają sobie leżeć na "plecach" i rosnąć? To obrazek się nie rozjedzie wtedy? Jaki mniej więcej rozmiar mają te Pani foremki (pytam żeby jakoś sobie przeliczyć gdybym na inne trafiła)? Pozdrawiam! 🙂

    1. Porozkrajac na kawałki i ..położyć  na blaszkę, niech sobie schną. Nawet 24 godz. Obrazek wyschnie. Nie wyschną tylko pod spodem, dlatego podczas pieczenia urosnie sam spód tworząc 'stopkę'. Foremki są najróżniejsze wielkosciowo, moja mniejsza ma 9×15 cm (6 obrazków na raz).

  17. wspaniale przepisy:) a czy mozna prosic o przepis na te urocze swiateczne foremki wiltona na swieta ? gwiazdki, choinki , czy tez ktorys z twoich przepisow swiatecznych mozna użyc ?

  18. Upiekłam. Są bardzo smaczne, słodkie i tylko delikatnie anyżowe (użyłam sproszkowanego anyżu). Cały proces pieczenia był dosyć prosty a ciastka wyszły mi pięknie białe( wycinałam zwykłymi foremkami). Fajnie, że pojawił się przepis na ciasteczka z anyżem bo faktycznie takiego brakowało.

  19. Witaj Dorotko.
    Ciasteczka jak zwykle obłędne.
    Tak się zastanawiam, czym zastąpić te foremki ,może silikonowa forma do lodów nadawała
    by sie?
    Pozdrawim:) Kaśka

  20. Hm, a jeżeli nie uda mi się kupić tych do springerle, można po prostu zrobić kwadraciki z literkami? mam takie stemple c:

  21. hahaha patrze na te ciastka i myślę, że gdzieś widziałam takie "obrazki" 😛 no i widziałam mam na ścianie haha kiedyś kupiliśmy taka foremkę na pchlim targu myśląc ze to obrazki tylko jakieś dziwne 😛 wklęsłe, Pozdrawiam i dzięki na pewno wypróbuje

    1. Tak, tylko będzie troche odwrotnie: ja wałkuję ciasto, a potem wyciskam wzory z drewnianych foremek. W silikonowych ciasto trzeba będzie 'wepchnąć' do foremki, wyrównać i delikatnie z niej wyjąć. Będą równiez zbyt cienkie, jak na springerle.

  22. Historia tych ciasteczek siega sredniowiecza. Tradycyjne foremki do Springerle sa drewniane a antyczne osiagaja wsrod kolekcjonerow zawrotne ceny! Nie kazdy lubi anyz no i czekanie az oryginalne Springerle dojzeja ( ok. 4 tygodni!)
    Tutaj ALTERNATYWNY przepis:
    Masa marcepanowa i puder cukier.
    Dowolna ilosc masy marcepanowej zagniatac z cukre pudrem az powstanie elastyczne ciasto.
    Foremki do Springerle posypac cukrem pudrem (ew. w zakamarki pedzelkiem), ciasto rozwalkowac i wygniatac foremkami wzory, odkrajac nozem, dac na blache wylozona papierem.
    Zapiekac krotko pod grillem, wedle uznania – zeby lekko lub mocniej zrumienily sie kontury.
    Smacznego!!!
    Zdjecie znalezine na: http://www.wohnen-und-garten.de

  23. Pani Dorotko, w opisie powinno być raczej tak : "Charakterystyczna jest dla nich ‚stopka’, czyli wyrośniety rancik wzdłuż spodu ciasteczek, tworzący się podczas pieczenia (całkiem jak w makaronikach)" – nie "u makaroników". Serdeczności wielkie 🙂

  24. Zastanawia mnie jedna rzecz-przepis dopiero co się ukazał, a już powiła się ocena czytelniczek. Nie wierzę, że panie oddające głos zaraz po ukazaniu się przepisu zakasały rękawy i zabrały się do pieczenia… Oceny są często na wyrost, a to nie fair. Głosy powinny oddać osoby, które rzeczywiście dane ciasto upiekły i spróbowały, a nie na zasadzie: lubię anyżek, więc dam ‚dychę’, albo: jakież one są śliczniusie, muszą być smakowite, oddam zatem głos.
    Wiem, że na blogu nie brakuje wspaniałych ciast godnych najwyższej oceny, ale są też ciasta niewypały, jak wietnamskie ciasto bananowe, które co tu kryć- dla większości czytelników (patrz: komentarze) smakuje ohydnie.
    Przez ocenę "na wyrost" blog staje się mniej wiarygodny…

    1. Nie przesadzasz trochę? Jak chciałabyś sprawdzać, czy oceniające faktycznie zrobiły ciasto? Przecież to niewykonalne. Dla mnie oceny to raczej dodatek, nie kieruję się nimi przy wyborze ciasta do upieczenia. Kieruję się za to komentarzami i innym też to radzę.

      Czytelnicy bloga, przy ocenianiu przepisów, biorą pewnie pod uwagę wygląd wypieku, to czy sami go upieką itp – działą to na zasadzie fejsbukowego ‚like it’. Ja wiem, że to niekoniecznie jest to, co miało być, ale przecież bloga czyta masa ludzi i zabronić im niczego nie można.

      1. Myślę, że te 5 osób, które oceniły ten wpis to nie jest aż tak duży problem, by o tym pisać.. Na blogu jest obecnie prawie 9 tys. zarejestrowanych uzytkowników, którzy mogą dokonac oceny wpisu.. 5 ocen można uznac za błąd statystyczny ;-).
         

      2. Niech będzie, że się czepiam… Totalna pomyłka, tak, jak z oceną "Rzeczy ważne". 75 osób oceniło wpis, a ponad 20 nawet go "polubiło" na facebook’u. I gdzie tu logika?

      3. A mnie się zdarzyło, że myszka mi się "omsknęła"i zamiast kliknąć słowo Komentarze, kliknęła się babeczka. Nie widzę powodu, by się tym zamartwiać. 🙂

    2. Ja na oceny nie patrze i tobie też tak radze zrobić, kieruje sie smakiem czy dany zestaw skladnikow mi pasuje czy nie. Jak mi pasuje to czytam komentarze i wtedy pieke. Bo co pasuje 100 osobom tobie nie musi i odwrotnie dlatego wg mnie pierwsze co nalezy zerknąć w składniki, a pozniej dopiero kierować się opiniami innych. A przy ocenach nie ma napisane, że oceniamy tylko walory smakowe, poprostu oceniamy ciasto i niektórzy moga oceniac je za wyglad również.

      1. Dokladnie! Ja tez na oceny nie patrze, nawet komentarze nie bardzo na serio biore, poniewaz pare razy baaardzo sie rozczarowalam tym, nad czym inni hymny pochwalne ukladali 😉 I dopiero jak cos osobiscie zrobie, to odwaze sie skomentowac.
        Jezeli cos wydaje mi sie interesujace to to robie. Uwagi innych na mnie jakos nie "dzialaja". Nie zawsze to, co pieknie na zdjeciu sie prezentuje, tak samo oblednie smakuje.
        To samo tyczy sie Springerle: ja wole tradycyjne "anyzki". Springerle w tradycyjnej formie (odciskane wzory, ciasto dojrzewajace jak piernik) zupelnie mi nie smakuje. I nic mnie nie zmusi, by je kupic na tradycyjnym Weihnachtsmarkt. Bo smakowo nie sa warte swojej ceny 🙂 Obojetnie, jak piekne na nich sa wzorki 😉 Owszem, cieszy oko (i byc moze zamiast oceny "ciasta" czytelnicy oceniaja podswiadomie zdjecie), jednak pod wzgledem smaku, konstystencji zwykle "anyzki" je przebijaja na potege.

  25. Dziewczyny, znalazłam kilka takich foremek na allegro, podaję linka:
    http://allegro.pl/listing.php/search?sg=0&string=foremka+drewniana

    Ale tak się zastanawiam, bo foremki do najtańszych nie należą – czy można po prostu rozwałkować ciasto i wykroić różne kształty zwykłymi foremkami?
    Chciałabym najpierw sprawdzić czy ciastka będą mi smakowały.
    Kupiłam jakiś czas temu anyż, bo miałam straszną ochotę na ciasteczka anyżowej i chętnie wypróbowałabym ten przepis.

    1. Można, pewnie. Na spróbowanie polecam zrobić z połowy porcji. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim smakują jednak.

  26. Pamiętam ciasteczka anyżowe z lat 70-tych, sprzedawane w sklepach. Nie miały tak pięknych wzorków, były po prostu okrągłe, miały na wierzchu coś w rodzaju błyszczącej polewy i były rzeczywiście bardzo twarde, ale przepyszne, uwielbiałam je. Potem zniknęły i właściwie już od dawna są nie do kupienia. Czy można by je upiec właśnie w formie np okrągłych talarków? Nie będą tak urocze i świąteczne, ale chodzi mi o smak.

    1. A Tu Cię zaskoczę – bo te ciastka są do kupienia. Czasami jedna pracownica przynosi je właśnie do pracy ‚na ząb’. Są właśnie okrągłe, twardawe z wierzchu i lekko ciągnące wewnątrz. No i raczej niewielkiej średnicy. Całkiem smaczne:) Ale te cudeńka Pani Doroty to naprawdę dzieła sztuki. No i nie dla mnie, bo całkowicie mnie odrzuca przygotowywanie ciastek w warunkach domowych – za dużo roboty:) Niemniej – czapki z głów, Pani Doroto:)

  27. A ja może trochę nie do tematu… Mógłby ktoś mi dać linka do strony z jakimś prezentem dla 13-latki. Tak jak ja 😉 obydwie interesujemy się pieczeniem. Mam nadzieję, że mi pomożecie. O jeszcze… Kochamy robić babeczki 😀 nie wiem jakaś książka kucharska z babeczkami. Pomocy!!!

    1. Może jakieś akcesoria?- Różne papilotki, foremki silikonowe- dostępne w różnych kształtach posypki do dekoracji albo tylki i rękaw cukierniczy? ( wszystko do kupienia na allegro) Myślę, że przy takiej ilości przepisów w internecie takie "praktyczne" prezenty bardziej ucieszą Twoją koleżankę. Dodatkowo możesz zrobić też np. ekstrakt waniliowy albo pomarańczowy z przepisów Pani Doroty 🙂

      Pozdrawiam serdecznie

  28. Ładne, nigdy o nich nie słyszałem… 🙂 Jestem też ciekawy smaku, w weekend postaram się zrobić. Dzięki za przepis. Pozdrawiam D.

  29. Są piękne Dorotko. Ja ich jednak nie zrobię, troszkę mnie przeraża czas wykonywania tych pierniczków.
    Niemniej cudnie się prezentują.
    Pozdrowienia!

  30. W grudniu jadę do Berlina na Weihnachtsmarket, mam nadzieje że uda mi się kupić i spróbować oryginalnych niemieckich ciasteczek ! 🙂

  31. Szalenie ciekawi mnie smak tych ciasteczek, piszesz, że trzeba do niego przywyknąć… Czuję, że przywykłabym do niego równie szybko, jak do smaku gorzkiej czekolady, której kiedyś nie znosiłam, a teraz jest moją ulubioną 🙂 Ciasteczka wyglądają prześlicznie!

  32. Normalnie czytasz w moich myślach :))))))))) Jakiś czas temu przetrząsałam internet w poszukiwaniu dobrych anyżowych ciasteczek, bo nie było ich u Ciebie. A tu proszę niespodzianka.

  33. Doroto

    Mam tylko zwykłe foremki wykrawaczki, bez wzorków. czy wtedy ciastka też muszą leżakować(piszesz że ma to na celu utrwalenie wzoru)

    pozdrawiam

    1. Tak, lepiej będzie jak wyschną, równiez dla przechowywania i otrzymania 'stopki' od spodu. Tworzy się tylko na dobrze wyschnietych ciasteczkach, ponieważ sam spód jest mokry. Inaczej rosłyby całe.

  34. Rok temu dostałam całą puszkę springerli (?) na święta. Spróbowałam i jednak anyż to nie to, co tygryski lubią najbardziej. Jednak urody nie mogę im odmówić, gdybym miała foremki to na pewno zrobiłabym wersję pomarańczową 😀

  35. Chciałam się zapytać czemu do puszki z piernikami dodaje się kawałek jabłka i ile on ma tam leżeć? Nigdy o tym nie słyszałam.
    PS: Święta/przygotowania do świat z Pani przepisami są jeszcze wspanialsze!

    1. By ciasteczka zmiękły – pobierają od jabłka wilgoć. Jabłko trzeba wymienić jak zacznie pleśnieć, wiec trzeba co pewnien czas zaglądać do puszki ;-).
      W taki sam sposób przechowujemy pierniczki.

    1. no właśnie, skąd te foremki? Bo ciastka prześliczne, niestety nie dla mnie, bo dwa ciekawskie koty kontrolują wszystko. Zero zostawiania odkrytego i suszenia gdziekolwiek, wlezą wszędzie i zostawią ślady małych stópek ;-)))